Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Polemika z artykułem Wandy Prątnickiej zatytułowanym "Czy diabeł/szatan" istnieje?"

Polemiki

Od dłuższego już czasu (co najmniej od kilku lat) jest obecny w zasobach Internetu artykuł niejakiej Pani Wandy Prątnickiej, "świeckiej egzorcystki i parapsychologa o światowej sławie", zatytułowany "Czy diabeł/szatan istnieje?" (http://www.egzorcysta.pl/czy_szatan_istnieje.html).

 



Ponieważ w mojej opinii jest on stekiem bzdur a obecnie znajduje się na trzeciej pozycji w wynikach wyszukiwania w wyszukiwarce firmy Google dla słowa kluczowego "szatan" postanowiłem napisać ten tekst, gdyż artykuł Pani Wandy prawdopodobnie wprowadzał i nadal wprowadza w błąd wiele osób. Od razu zaznaczam, że nie jestem duchownym ani nie mam wykształcenia teologicznego, jestem tylko zwykłym katolikiem zainteresowanym tematem chrześcijańskiej demonologii. Kontrargumenty dla twierdzeń Pani Wandy są oparte na Katechizmie Kościoła Katolickiego, Biblii i nauczaniu Kościoła Katolickiego.

Pani Wanda Prątnicka w swoim artykule usiłuje udowodnić, posługując się fałszywymi lub wyssanymi z palca argumentami, że "szatan/diabeł" nie istnieje jako realny byt osobowy zagrażający człowiekowi i jest jedynie projekcją naszego umysłu lub nieosobową siłą przezeń wytwarzaną a "Piekło istnieje jedynie jako stan, który wybieram, nie istnieje zaś, gdy wybieram inaczej." i w związku z tym, piekło nie istnieje w ogóle.

 

Na samym początku pragnę zacytować niewielki fragment książki Marii Eugeniusza od Dzieciątka Jezus OCD zatytułowanej "Chcę widzieć Boga" aby przypomnieć zdrową, katolicką naukę na temat "diabła":

 

"Szatani są upadłymi aniołami. W tym samym czasie kiedy Bóg powoływał świat do bytu, stworzył również aniołów, duchy czyste, byty świetlane, obdarzone inteligencją i wolą, w liczbie nieprzejrzanej, zróżnicowane pomiędzy sobą, zgrupowane w hierarchie, o różnym stopniu doskonałości będącej wynikiem ich władzy i światła, porozumiewających się ze sobą na sposób duchów, czystym aktem woli. Tworzyli oni niebieski dwór Boga, który przeznaczył ich do uczestniczenia w swoim życiu.

Ażeby zasłużyli na to uczestniczenie w życiu Bożym, poddał ich Bóg próbie, której istoty nie potrafimy określić. Największy z tych duchów, Lucyfer, oszołomiony swoim własnym światłem, nie poddał się tej próbie. Pociągnął za sobą do buntu mnóstwo aniołów, prawdopodobnie większą ich liczbę.

A kiedy aniołowie wierni przez swoje poddanie się Bogu wysłużyli sobie oglądanie Boga twarzą w twarz i szczęśliwość wiekuistą, to aniołowie zbuntowani - utrwaleni w owej postawie buntu dzięki niezłożoności swojej natury - znaleźli się na wieki w stanie nienawiści do Boga, pozbycia się najwyższego Dobra i nieskończonej Miłości.

Tym aniołom, którzy stali się szatanami owładniętymi nienawiścią, Bóg pozwolił mieszać się w sprawy świata. Mogą oni, w planach Opatrzności, poddawać próbom ludzi powołanych do tego, by zająć ich miejsce w niebie."

 

Następnie przejdę do komentowania niektórych, wybranych fragmentów wspomnianego wyżej artykułu Pani Wandy Prątnickiej:

 

"Bardzo wielu ludzi uważa, w tym również niektórzy księża, z którymi się spotkałam, że szatan to niewidzialna istota z wielką siłą sprawczą, w swej mocy czasami nawet silniejszą od mocy samego Boga."

 

Nie ingeruję w to, jakie są pani doświadczenia życiowe z "niektórymi księżmi" lub ludźmi, być może ci ludzie/księża, których Pani spotkała, tak właśnie uważają. Że "szatan" (a konkretnie duchy nieczyste lub demony, ew. szatani, bo "szatanów" jest wielu, "liczba nieprzejrzana") jest istotą niewidzialną to prawda. Jeśli chodzi o jego "wielką siłę sprawczą" to jego siła sprawcza może być mała lub duża lub dowolna, zależnie od tego jak Bóg chce ponieważ cała moc i działanie duchów nieczystych jest całkowicie i ściśle kontrolowana i ograniczona przez Boga (przez Bożą Opatrzność). To że moc "szatana" może być czasami nawet silniejsza od mocy Boga to jest taka bzdura, że mi się nawet komentować tego nie chce. Nic nie jest silniejsze od mocy Boga, nawet "szatan" który jest tylko jego stworzeniem.

 

"Ideę szatana stworzyli kiedyś kapłani. Miała ona za zadanie utrzymywać w karności ówczesne społeczeństwo i była bardzo skuteczna."

 

Którzy kapłani i kiedy? Fakt istnienia "szatana" lub "diabła" jako realnego bytu osobowego a nie symbolu lub personifikacji zła jest nieodłącznym elementem Ewangelii, czyli orędzia Jezusa Chrystusa dla ludzkości. To nie jacyś "kapłani" wymyślili "szatana" aby trzymać w posłuchu społeczeństwo tylko sam Jezus Chrystus podczas swojego przebywania na Ziemi w postaci człowieka swoimi czynami oraz wypowiedziami wielokrotnie potwierdził, ze "szatan/diabeł" istnieje jako realny byt osobowy zagrażający równowadze duchowej człowieka.

 

"Gdyby diabeł istniał rzeczywiście, to Bóg nie mógłby być Bogiem Wszechmogącym. Panowałby tylko nad częścią Wszechświata, a nad drugą panowałby szatan."

 

Fakt istnienia "diabła" nie koliduje w żaden sposób z faktem wszechmocy Boga. "Diabeł" jest Bożym stworzeniem (aniołem, który poddany próbie, zbuntował się przeciwko Stwórcy) a jego działanie w świecie leży całkowicie w planach Opatrzności Bożej. Bóg dopuszcza istnienie zła w świecie i działanie "szatana" po to aby wyprowadzić z niego większe dobro, inaczej mówiąc, działalność "szatana" jest elementem zbawczego planu Boga względem całej ludzkości i każdego pojedynczego człowieka. "Jam jest tego świata cząstką drobną, co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro." - J. W. Goethe, "Faust". Co do drugiej części Pani wypowiedzi, za bardzo nie rozumiem, o które części Wszechświata Pani chodzi :-)

 

"Ale diabeł istnieje tylko w naszych umysłach. Cokolwiek się tam znajduje, zamanifestuje się na zewnątrz. Nie można powiedzieć, że zło jest wewnątrz lub na zewnątrz nas."

 

"Diabeł" nie istnieje tylko w naszych umysłach, duchy nieczyste (szatani) są realnymi bytami osobowymi, tak samo realnymi jak ja lub Pani, tyle tylko, że niewidzialnymi dla ludzkiego oka i niematerialnymi (nie składają się z materii w rozumieniu fizyki i od niej nie zależą). "Cokolwiek się tam znajduje, zamanifestuje się na zewnątrz." - bardzo dziwne twierdzenie jak dla mnie, taki sposób myślenia ociera się chyba o psychozę...

 

"Wszystko zależy od naszej koncepcji, która steruje naszą percepcją. To ona sprawia, że albo jest w nas dobro, czyli Bóg albo jest w nas zło, czyli "szatan". Jeżeli myślimy dobrze, mówimy dobrze i postępujemy dobrze, to nie mamy powodu by bać się diabła, gdyż zawsze jesteśmy bezpieczni w rękach Boga. (...)"

 

"Wszystko zależy od naszej koncepcji, która steruje naszą percepcją." - kolejne bardzo dziwne stwierdzenie. Chodzi Pani o to, że "diabeł" istnieje lub nie, w zależności od tego, co kto sobie o nim myśli lub jest jedynie projekcją naszego umysłu? Duchy nieczyste czyli szatani istnieją obiektywnie, niezależnie od tego, co kto o tym myśli, to jedynie niektórzy ludzie mają złe wyobrażenie o tym, kim jest diabeł, w skrajnym przypadku postrzegając go jako groteskową, rogatą i futrzaną postać z widłami w ręku lub coś podobnego (baśniowego smoka albo innego "potwora") i dochodzą do wniosku, że skoro nie mogą wierzyć w coś takiego, to "szatan/diabeł" nie istnieje. Tymczasem duchy nieczyste, czyli szatani, są realnymi i potężnymi bytami, które przewyższają nas pod każdym względem poza stopniem łaski uświęcającej, szczególnie zaś pod względem wiedzy i inteligencji (ich wiedza o świecie oraz inteligencja jest nieporównywalnie większa od ludzkiej) oraz pod względem ich statusu bytowego (człowiek, jako istota duchowo-cielesna, składa się z materii i zależy w swoim istnieniu i działaniu od materii, natomiast szatani, jako byty czysto duchowe, niematerialne, nie są zależni od fizycznej materii w żaden sposób w swoim istnieniu i działaniu i nic, co materialne, nie jest w stanie odebrać im istnienia czyli unicestwić ich - mógłby to zrobić jedynie Bóg, ich stworzyciel). "To ona sprawia, że albo jest w nas dobro, czyli Bóg albo jest w nas zło, czyli "szatan"" - o tym, czy jest w nas Bóg czy nie, decyduje życie w łasce uświęcającej a nie jakaś koncepcja czegoś. Utożsamianie "szatana" ze złem jest poważnym błędem logiczno-merytorycznym - szatani to upadli aniołowie, którzy istnieją realnie, są postaciami konkretnymi, natomiast "zło" jest pojęciem abstrakcyjnym, oznacza ono, najogólniej mówiąc, brak dobra. "Jeżeli myślimy dobrze, mówimy dobrze i postępujemy dobrze, to nie mamy powodu by bać się diabła, gdyż zawsze jesteśmy bezpieczni w rękach Boga." - ma Pani w tym punkcie racje, jeżeli nie grzeszymy, to szatani nie mają do nas bezpośredniego dostępu - nie jesteśmy wtedy narażeni na dręczenie, zniewolenie oraz opętanie, które zawsze są konsekwencją popełnionych grzechów ciężkich (poza nielicznymi wyjątkami z życia świętych oraz opętaniem i dręczeniem ekspiacyjnym, tzn. przyjmowanym dobrowolnie jako ofiara za grzeszników) ale wciąż jesteśmy narażeni na ich pokusy.

 

"Wiele osób zwracało się do mnie z ciężkimi objawami opętania diabelskiego. Zawsze okazywało się potem, że był to duch człowieka wybitnie wściekłego."

 

Nauka Kościoła Katolickiego jest w tej kwestii, to jest przebywania dusz osób zmarłych, jednoznaczna: albo przebywają one już w niebie (czyli są w stanie całkowitego zjednoczenia z Bogiem), albo w czyśćcu (gdzie pokutują pośmiertnie za grzechy popełnione za życia), albo w piekle (czyli w stanie całkowitej i wiecznej separacji od Boga). Nie ma możliwości, aby dusza osoby zmarłej opętała żyjąca osobę. W przypadku prawdziwego opętania diabelskiego zawsze jest to duch nieczysty, czyli demon. Co prawda spotykałem się czasami z poglądem, że podczas opętania w ciało osoby opętanej może także, poza demonem, wejść dusza potępionego grzesznika (przebywającego w piekle), ale osobiście wątpię w to i sadzę, że w takim przypadku, to po prostu demon podszywa się pod zmarłą osobę, tak jak podczas seansów spirytystycznych (pamiętajmy, że "szatan" jest ojcem kłamstwa).

 

"Moim zdaniem złe duchy to nie diabły, czy szatany, ale "duchy zła" takie jak nienawiść, zazdrość, wrogość, poczucie krzywdy, pragnienie odwetu, zła wola. To są diabły nękające człowieka. To z nimi mamy się rozprawić w swoim wnętrzu i im się nie poddawać. Religie wyjaśniają obecność zła na świecie poprzez obecność szatana, jako istoty duchowej. W ten sposób personifikujemy diabła, nadajemy mu osobowość. Szatan nie jest postacią i nie ma osobowości. Jest to siła, która powstaje z naszego negatywnego myślenia, działania i mowy."

 

Stwierdzenie, ze "szatan" jest nieosobową "siłą", "energią", "prądem" lub "fluidem" wytwarzanym przez nas umysł jest całkowicie błędne. W rzeczywistości jest całkowicie odwrotnie - duchy nieczyste mają wpływ na nasz umysł poprzez nasze władze cielesne, to znaczy pamięć i wyobraźnie i mogą wywoływać różne złe uczucia i stany umysłu, takie jak nienawiść, zazdrość, wrogość, poczucie krzywdy, pragnienie odwetu, gniew. Jeśli chodzi o stwierdzenie, że "szatan" nie jest postacią i nie ma osobowości - jak już wyżej wspomniałem, duchy nieczyste są realnie istniejącymi bytami osobowymi natomiast ich osobowość na pewno uległa pewnej degradacji  na skutek nieodwołalnego odrzucenia Boga, czyli ich Stwórcy, i całkowitego opowiedzenia się za złem.

 

"Wielu ludzi nie jest w stanie uwierzyć, że dobry Bóg mógłby stworzyć również zło. Dlatego jest im łatwiej uwierzyć w istnienie diabła i jemu przypisywać tworzenie zła na świecie. Jednak to Bóg stworzył dobro oraz zło. Mimo, że Bóg może czynić również "zło", to wybrał czynienie tylko "dobra", gdyż ma moc nieograniczoną. Nawet jeżeli "dobro" przyjmuje postać, którą można by zinterpretować jako "zło", to wciąż jest "dobrem" i stanowi część Boskiego Planu, Boskiego Projektu. Bóg wie, co zachować, co odebrać, co naprawić, a co zniszczyć. Nawet jeżeli coś zniszczy, stworzy to ponownie, w odróżnieniu do niektórych ludzi, którzy, gdy coś zepsują, to już nie potrafią tego odtworzyć. Trudno nam zobaczyć "dobro" w "złu" w chwili, w której się ono dzieje. Wynika to tylko i wyłącznie z braku zrozumienia. Dopiero gdy z perspektywy czasu popatrzymy na to, co zinterpretowaliśmy jako "zło", zrozumiemy cały sens pojawienia się tego "zła". "Zło" jest pewnym rodzajem wstrząsu, konsekwencją popełnionych przez nas błędów. Gdy doświadczamy efektów naszych błędów, jesteśmy zszokowani i uświadamiamy sobie, że to, co kiedyś zrobiliśmy nie było właściwe. Wcale nie musimy trwać w błędach. Nawet jeżeli popełniliśmy je sto razy, to nie musimy popełniać ich nadal. W chwili, gdy to sobie uzmysłowimy i zaczniemy myśleć, mówić i czynić dobrze, to w przyszłości unikniemy "zła". Pojawienie się tego, co zinterpretowaliśmy jako "zło" jest właśnie naszą lekcją, której musimy się nauczyć. Gdy to zrozumiemy, zauważymy też, że to nasze błędy są przyczyną cierpienia i nieszczęścia, a nie diabeł czy szatan. Zobaczymy, że tak naprawdę wszystko na tym świecie jest dla nas dobre, nawet "zło". Zobaczymy też, że to my jesteśmy twórcą każdego wydarzenia, które pojawia się w naszym życiu. Jeżeli nie zrozumiemy lekcji, czyli nie wyciągniemy z doświadczania "zła" odpowiedniej nauki, którą dał nam Bóg dla wzrostu naszej duszy, przytrafi się nam ku temu następna okazja. Gdy tym razem ją zrozumiemy, to więcej nam się to "zło" nie przydarzy. Nie tylko ja tak myślę. Również w Biblii jest napisane: "Ja tworzę światło i stwarzam ciemność, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko". (Księga Izajasza 45, 7)"

 

Tu ma Pani racje, to znaczy Bóg dopuszcza zło, aby wyprowadzić z niego większe dobro. Problemem istnienia zła w świecie stworzonym przez Boga zajmuje się teodycea. Co nie oznacza, że "szatan", czyli duchy nieczyste, nie istnieją.

 

"Wielu z Was powie, że w Biblii wielokrotnie wymieniany jest diabeł. To prawda, ale Biblia jak i inne Święte Pisma, była pisana językiem tamtych czasów i znaczenie użytych tam słów nie zawsze oznacza to samo, co w świecie współczesnym. Greckim słowem na określenie diabła jest diabolos - stwarzający przeszkody."

 

Jeśli ktoś chce, może sobie interpretować przekaz biblijny na swój własny, wypaczony sposób ale oficjalna nauka Kościoła Katolickiego, oparta na Biblii właśnie, jednoznacznie stwierdza, że "diabeł" istnieje jako realny byt osobowy. Zaprzeczanie tej prawdzie jest herezją. Greckie słowo "diabolos" oznacza "oszczerca, oskarżyciel" (na sądzie Bożym) natomiast słowo "satan" oznacza "przeciwnik" (w dziele zbawienia człowieka).

 

"Jak daleko jesteśmy w stanie sięgnąć w starożytność, to wiedza tajemna skupiona była w rękach kapłanów. Strzegli ją oni jak najcenniejszego skarbu i przekazywali z ust do ust, z pokolenia na pokolenie, w bardzo ścisłej tajemnicy. Cała zawartość tej wiedzy zaszyfrowana była przy pomocy alegorii i symboli. Dawało to pewność, że nie dostanie się w niepowołane ręce. Ustny przekaz i wyjaśnienia mistrza dawały jednocześnie pewność, że jej głęboka treść nie zaginie."

 

Tutaj znowu Pani nawiązuje do jakichś tajemniczych "kapłanów". Jacy kapłani? Skąd? Gdzie? Jaka wiedza tajemna? Chodzi Pani o czarnoksiężników/magów i czarną magię? Prawdziwy kapłan Jezusa Chrystusa nie ma nic wspólnego z magią czarną, białą lub jakąkolwiek tak samo jak prawdziwa wiara i nauka chrześcijańska nie ma nic wspólnego z magią i nie jest "wiedzą tajemną".

 

"Gdy wynaleziono alfabet (około tysiąca lat przed narodzeniem Jezusa), zaczęto spisywać przekazywane z ust do ust historie, opowiadane przez starszyznę, na zwojach pergaminów. Kapłani nie mogli zatrzymać tej lawiny i zaczęli cenzurować wszystko, co spisywano. Biblia otrzymała swoją nazwę na cześć miasta Byblos, gdzie wynaleziono alfabet. Nowy Testament spisywany był w ten sam sposób długo po śmierci Jezusa. Żaden z ewangelistów opisujący jego życie nie znał go osobiście. Spisywanie ukończono prawie trzysta lat po jego śmierci. Przez cały okres powstawania Nowego Testamentu kapłani cenzurowali i selekcjonowali jego treść. Jednak nie wszystko, co zostało spisane trafiło do końcowego dokumentu, gdyż wokół nauk Jezusa zdążyło powstać wiele kościołów. W obrębie każdego z nich kapłani decydowali, które elementy historii Jezusa mogą zostać opowiedziane i w jaki sposób. Jeszcze wiele stuleci po spisaniu pierwotnych ksiąg Wielki Sobór Kościoła określał po raz kolejny, jakie prawdy i doktryny powinny być zawarte w ówczesnej oficjalnej Biblii - a jakich ujawnianie byłoby "przedwczesne" lub "niezdrowe"."

 

Słowo "biblia" pochodzi z j. greckiego (z greckiego βιβλίον, biblion – zwój papirusu, księga, l.m. βιβλία, biblia – księgi). Znowu Pani nawiązuje do tajemniczych "kapłanów" którzy tym razem "cenzurowali wszystko" - skąd ma Pani takie informacje? Wielki Sobór Kościoła określił, które księgi biblijne są natchnione przez Boga (kanoniczne) a które nie.

 

"Poza tym Kościół już wiele razy deklarował swą wiarę w coś, co potem zostało obalone, gdy okazało się nieprawdziwe. Np. to, że Słońce kręci się wokół Ziemi, albo, że Ziemia jest płaska itp. Następne odkrycia obalały sens istnienia poprzednich. Czy również w kwestii diabła, czyli sprawie opętań ludzi przez duchy zmarłych nie jest tak, że Kościół się myli? (...)"

 

Kościół nie ma patentu na nieomylność w sprawach nauki świeckiej i nie zajmuję się nauką świecką a głoszeniem Ewangelii. Nauka cały czas się rozwija i jest naturalne, że nowe odkrycia obalają stare. Wiara Kościoła w to, że Ziemia jest płaska lub w to, ze Słońce krąży wokół Ziemi, wynikała ze stanu, w jakim była ówczesna nauka i była jej odzwierciedleniem a ponadto fakty te i tym podobne nie maja nic wspólnego z kwestia prawdziwości orędzia Jezusa Chrystusa gdyż Chrystus się po prostu takimi rzeczami w ogóle nie zajmował. Chrystus nie był naukowcem tylko Zbawicielem i jego misją na Ziemi nie było głoszenie nowych teorii naukowych dotyczących kosmologii, geografii, astronomii lub innych świeckich nauk tylko zbawienie i odkupienie ludzkości, zatem głosząc swoje przesłanie dostosowywał się do stanu wiedzy i mentalności ówcześnie żyjących ludzi.

 

"Papież twierdzi: Piekło nie jest karą nałożoną przez Boga

 

(...) Tydzień po swoim wykładzie o niebie Papież miał więcej uderzających nowości. Piekło powiedział, nie jest karą nałożoną przez Boga, bez względu na to, co wszyscy zawsze twierdzili. Nic z tych rzeczy - piekło jest jedynie niezbyt mądrym rodzajem wyboru na jaki decydują się ludzie. Obrazy piekła użyte w pismach świętych, sugerował, są brane zbyt dosłownie. Dokładniej rzecz biorąc - piekło jest stanem, w którym znajdują się ci, którzy odseparowali się od Boga "jest cierpieniem, frustracją i pustką życia bez Boga". Artyści, którzy starali się podążać za pismami świętymi przedstawili piekło jako świat ognia, który kontrolowany jest przez diabły z widłami. Papież postrzega każde z nich jako jedynie metaforę. (...)

 

A zatem - jeżeli piekło jest stanem ludzkiego ducha, a nie miejscem, to z jednoznaczną pewnością możemy powiedzieć, że piekło nie istnieje wcale. Stan ducha jest bowiem kwestią wyboru. Piekło istnieje bowiem jedynie jako stan, który wybieram, nie istnieje zaś, gdy wybieram inaczej."

 

Po pierwsze, piekło nie jest "stanem ludzkiego ducha" który się wybiera tylko stanem, w jakim może po śmierci znaleźć się ludzka dusza - stanem całkowitej i wiecznej separacji od Boga. Opacznie interpretuje Pani wypowiedź Papieża, przekręcając sens poszczególnych zdań. Żaden papież nigdy nie twierdził, ze piekło nie istnieje. "Piekło istnieje bowiem jedynie jako stan, który wybieram, nie istnieje zaś, gdy wybieram inaczej." - ma Pani tu całkowita rację: jeżeli podczas ziemskiego życia świadomie i dobrowolnie odrzucimy całkowicie Boga i dobro, czyli wybierzemy zło, po śmierci nasza dusza znajdzie się "w piekle", czyli w stanie całkowitej, wiecznej i nieodwracalnej separacji od Boga, który to stan będzie konsekwencją naszych ziemskich wyborów. Z faktu, że piekło nie jest fizycznym miejscem tylko bardziej stanem w jakim może znaleźć się ludzka dusza po śmierci, nie wynika fakt, że ono nie istnieje. Istnienie piekła nie jest "karą" nałożoną przez Boga (gdyż Bóg nie jest "mścicielem za grzechy") tylko wyrazem jego miłosierdzia, gdyż przebywanie w obecności Boga, który jest nieskończonym i doskonałym Dobrem, duszy, która umarła całkowicie utwierdzona w złej woli (w woli czynienia zła), bez skruchy i żalu za grzechy, sprawiłoby nieskończenie większe męki niż przebywanie w piekle. Bóg zsyła promień swojego Miłosierdzia nawet do piekła, gdyż dusze potępione cierpią nieskończenie jedynie co do czasu trwania męki (męki całkowitego odłączenia od Boga) a nie co do wielkości "kary", mimo, że zasłużyły na "karę" nieskończoną co do wielkości jak i co do czasu trwania męki. Przedstawianie piekła jako "świata ognia kontrolowanego przez diabły z widłami" jest oczywiście tylko metaforą artystyczną i ma zobrazować wielkość cierpienia, pustki i frustracji, jakich doświadczają po śmierci ci, którzy do ostatnich chwil ziemskiego życia świadomie odrzucali Boga i umarli utwierdzeni całkowicie w złej woli, bez skruchy i żalu za grzechy. Na koniec chciałbym jeszcze przytoczyć fragment "Dzienniczka" św. Faustyny Kowalskiej, dotyczący opisu piekła (Z opisu wynika, że siostra Faustyna Kowalska znalazła się w "przepaściach piekła" czyli jednak w pewnym miejscu, nie należy tego oczywiście rozumieć jako fizyczne miejsce gdzieś we wszechświecie ale raczej jako "miejsce" w sensie duchowym, poza fizyczną przestrzenią jaką znamy, swego rodzaju "miejsce" w świecie duchowym, w "zaświatach". Tak samo jeśli chodzi o ogień, o którym mówi święta - jest to "ogień duchowy" a nie fizyczny.):


"Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, która stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie - ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka - jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka - jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność, widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka - jest ustawiczne towarzystwo szatana: siódma męka jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa.

To męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk. Są męki dla dusz poszczególne, które są mękami zmysłów: każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest.

Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego musieli mi być posłuszni. To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem." (741)

 

 



Polemika z artykułem Wandy Prątnickiej zatytułowanym "Czy diabeł/szatan" istnieje?" | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Polemika z artykułem Wandy Prątnickiej zatytułowanym "Czy diabeł/szatan" istnieje?"
Marianna czw, 16 lut 2012, 03:19:11

Nie ma szatanow.
Szatan jest dokladnie jeden i tak jest nazwany pierwszy zbuntowany i ktory do buntu namawial i namawia. Liczba mnoga "szatani" jest po mysli szatana, ktory wlasne winy najchetniej zrzuca na innych.

W. Pratnicka. "Gdyby diabeł istniał rzeczywiście, to Bóg nie mógłby być Bogiem Wszechmogącym. Panowałby tylko nad częścią Wszechświata, a nad drugą panowałby szatan."
Diably to sludzy szatana, tak jak szeregowiec to nie general.
Powtorzenie wczesniej przeze mnie wspomnianej szatanskiej idei podzialu wszechswiata z Bogiem na pol, co szatan od Boga sie domaga. Jesli Bog nie oddal polowy wszechswiata, nie jest to dowodem na jego nieistnienie. Szatan chce, bysmy w jego istnienie nie wierzyli i jest to jego najwieksze oszustwo wzgledem czlowieka.

"Ale diabeł istnieje tylko w naszych umysłach. Cokolwiek się tam znajduje, zamanifestuje się na zewnątrz. Nie można powiedzieć, że zło jest wewnątrz lub na zewnątrz nas."
Jest zarowno wewnatrz, jak i na zewnatrz. Od kogo pochodza zle mysli?
Przy nowoczesnej technice szatan ma mozliwosci zniewalania umyslow i prania muzgow. Komu i do czego byly potrzebne elektrowstrzasy, skoro po wtrzasnieniu mozgu nikomu sie nie poprawia, a moze sie pogorszyc. Co wiec z regularnym wstrzasnieniem mozgu? Ktos moze wyzdrowiec? Komu to i do czego sluzylo?

"Wszystko zależy od naszej koncepcji, która steruje naszą percepcją."
Percepcja zalezy od koncepcji? Chyba u wyjatkowo zarozumialego wywrotowca.
Percepcja jest przed koncepcja.

"Wiele osób zwracało się do mnie z ciężkimi objawami opętania diabelskiego. Zawsze okazywało się potem, że był to duch człowieka wybitnie wściekłego."
Nie ma ludzi wscieklych, o ile ktos nie choruje na wscieklizne. Wsciekly jest szatan, ktory wie dobrze jak wiele utracil i ze jego dni dochodza konca.

"Moim zdaniem złe duchy to nie diabły, czy szatany, ale "duchy zła" takie jak nienawiść, zazdrość, wrogość, poczucie krzywdy, pragnienie odwetu, zła wola. To są diabły nękające człowieka."
Zazdrosc to zwykle uczucie tak jak poczucie krzywdy. Moga stac sie grzechem, jesli wywoluja agresje i chec zemsty. Diably maja to do siebie, ze wiedza jak wykorzystac ludzkie slabosci i "pograc" na systemie nerwowym doprowadzajac czlowika do grzechu.

"Wielu ludzi nie jest w stanie uwierzyć, że dobry Bóg mógłby stworzyć również zło. Dlatego jest im łatwiej uwierzyć w istnienie diabła i jemu przypisywać tworzenie zła na świecie."
Nikt mi nie wmowi, ze zlo na swiecie jest dzielem Boga, ktory de facto broni nas od zla. Proba byly plagi egipskie. Bog pokazal, co sie stanie jesli nas bronic nie bedzie przed szatanem, wiec przez chwilke nie bronil. Jakie byly skutki? Bez Boga zycie na Ziemi juz dawno by nie istnialo.
Jestem Bogu wdzieczna za Jego wyjatkowa Milosc do nas.

"Nowy Testament spisywany był w ten sam sposób długo po śmierci Jezusa. Żaden z ewangelistów opisujący jego życie nie znał go osobiście."
Wszyscy czterej znali Jezusa osobiscie.
Na marginesie. Siostra Faustyna tez poznala Jezusa osobiscie.

"Poza tym Kościół już wiele razy deklarował swą wiarę w coś, co potem zostało obalone, gdy okazało się nieprawdziwe. Np. to, że Słońce kręci się wokół Ziemi, albo, że Ziemia jest płaska itp."
Znajdujac sie na nizinach i patrzac z tej pozycji co widzimy? Plaski okrag po horyzont. Nie moge tego powiedziec, bo mnie wysmieja? Niech sie smieja, a ja wiem co widze, nie jestem slepa! Trzeba miec swiadomosc, co i z jakiej pozycji jest opisywane. To ten, ktoremu swiadomosci zabraklo jest smieszny, a nie ten, co doswiadcza empirycznie.
Kopernik nie mial racji, gdyz teorie splycil. Ograniczyl sie zaledwie do jednago ruchu, nie uwzgledniajac ruchu ukladu (syst. slonecznego), co pozwala zyc w zacofaniu. Nalozenie dwoch ruchow powoduje utrzymanie Ziemi w jednym punkcie stalym. Dowod? Brak burz jak na Marsie, a w warunkach ziemskich musialyby byc znacznie wieksze; ze wzgledu na przyspieszenie katowe nikt jakos od Ziemi nie odpada (grawitacja nie zalatwi wszystkiego); oceany sie nie wylaly, a powinny.

"Piekło istnieje bowiem jedynie jako stan, który wybieram, nie istnieje zaś, gdy wybieram inaczej."
Pieklo jest fizycznym i konkretnym miejscem, i wcale nie zalezy od czyjejs wiary lub jej braku.

---
Gdzie milosc wzajemna i dobro, tam znajdziesz Boga zywego

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,622 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń