Apel o pojednanie czy wyraz obawy przed współczesnym światem?

nie, 19 sie 2012, 23:07:03

Autor: Joanna Gacka

Podpisanie przesłania o pojednaniu narodów przez patriarchę Cyryla oraz arcybiskupa Michalika wydaje się być z jednej strony wspaniałym zwieńczeniem dotychczasowych relacji obu kościołów i kilkuletniej, wspólnej pracy nad treścią dokumentu. To wspaniałe, gdy widzimy kościoły, które zbliżają się do siebie. Jednak powstaje pytanie, dlaczego tak bardzo odeszły od siebie, mimo że każdy z nich uznaje się za wiernego depozytariusza nauki ewangelicznej. Jakaś smutna ironia kryje się w fakcie, że współczesne chrześcijaństwo jest tak bardzo podzielone, a ruch ekumeniczny wymaga tak wielkich wysiłków nie tylko natury teologicznej, ale również dyplomatycznej i politycznej.

Z drugiej strony podpisanie dokumentu przez przedstawicieli kościołów katolickiego i prawosławnego ma wymiar symboliczny. Jest swego rodzaju apelem do pojednania skierowanym do wiernych, narodów i „wszystkich ludzi dobrej woli”. Dokument w piękny sposób odnosi się do teologicznych podstaw pojednania, woli Chrystusa, aby wszyscy „byli jedno”, realistycznie wskazuje na skomplikowane relacje między polskim i rosyjskim narodem oraz kościołem katolickim i prawosławnym, równocześnie zaś pokornie zaznacza, że stanowi co najwyżej początek drogi pojednania, która rysuje się przed obydwoma kościołami i narodami. Wydaje się, że to zaiste piękny początek wspólnej drogi po wielowiekowej rozłące. Miejmy nadzieję, że następne kroki będą miały miejsce po dzisiejszej, wspólnej deklaracji, tak że z czasem wspaniałe orędzie przerodzi się w codzienną praktyką życia. Oby tak właśnie się stało.

Nie sposób nie zauważyć, co zresztą podkreślają niemal wszyscy komentatorzy wizyty patriarchy Cyryla, pewnej analogii między obecnym wydarzeniem a listem biskupów polskich do ewangelickich biskupów niemieckich z 1965 roku wraz ze znamiennymi słowami „udzielamy wybaczenia i prosimy o nie”. Jakkolwiek kontrowersyjny list ten wydawał się w oczach ówczesnych władz polskich, to jednak następujące w kolejnych latach wydarzenia wprowadziły w życie intencje sygnatariuszy. Znamienny w tym kontekście był gest Willi Brandta przed pomnikiem Ofiar Getta Warszawskiego w 1970 roku. Dziś relacje między polskim i niemieckim narodem są bardzo dobre. Podobnie dobrze rozwijają się relacje między kościołami obu narodów zarówno katolickiej jak i ewangelickiej proweniencji.

Miejmy nadzieję, że z podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia w odniesieniu do dzisiaj podpisanego orędzia. Oby apel do polityków, działaczy społecznych, ludzi kultury, wiernych obu narodów, etc. przyniósł oczekiwany skutek.

To, co budzi moje pewne zdziwienie po lekturze podpisanego przez hierarchów dokumentu, to jego trzeci punkt, w którym autorzy odnoszą się do wyzwań współczesności. Frazy takie jak grzech, indyferentyzm religijny, sekularyzacja, kwestionowanie podstawowych zasad moralnych, wrogość wobec Chrystusa, fundamentalizm czy ateizm, brzmią w tym dokumencie bardzo mocno. Czy w tego typu deklaracji potrzebne są tak silne słowa? Czy nie wyrażają one zbyt mocno obawy przed światem i dystansu wobec procesów, które we współczesnym świecie zachodzą? Czy nie rodzą one obawy, że kościół preferuje negację nad dialog? Miejmy nadzieję, że przyszłość pokaże, że obawy te są niesłuszne, a współczesne ekumeniczne duszpasterstwo spotka człowieka w jego własnym świecie. Każdego człowieka. W świecie dalekim od ideału, ale jednak w świecie, w którym przyszło nam żyć.

Wojciech Szczerba, rektor EWST

fot. therysma / sxc.hu

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20120819230703401