Komu służy ksiądz Lemański?

nie, 14 lip 2013, 01:14:21

Autor: Marcin Stanowiec

Proboszcz z Jasienicy czuł się dobrze w swojej skórze, ale postanowił urozmaicić sobie nudną pracę duszpasterza rolą kontestatora. Czy zrobił dobrze? 

Serial wyprodukowany przez Gazetę Wyborczą konstruowany jest na konfrontacji dwóch osobowości i odmiennych wizji eklezjalnych. Tylko w telenoweli Katarzyny Wiśniewskiej są one sobie wrogie. Zwyczajnie to Kościół potrzebuje ostrożnych i kompetentnych formatorów i eksperymentujących na pograniczu ortodoksji ewangelizatorów. Jednak zderzenie wirtualnej projekcji z prozą życia kościelnego wydało na świat dramatyczny klincz, którego pozytywne rozwiązanie coraz bardziej się oddala.

Duchowny ujmuje duszpasterską pomysłowością i gospodarską zaradnością. Nie zawsze był rogaty - wziął kiedyś udział w bardzo grzecznej powołaniówce. Chodzi w sutannie i potrafi swojsko przemawiać do wiernych z Jasienicy. Niebanalnie wtopił się w tamtejszy krajobraz przekazując polskiej wsi głębię teologiczną połączoną z otwartością na współczesną kulturę.
 
Wzorowy proboszcz nie musi wcale odnosić takich samych sukcesów (inaczej sądzi Wyborcza) na polu ekumenicznym (ściśle mówiąc dialogu z judaizmem), zarządzania diecezją i w wyrafinowanym dyskursie bioetycznym. W tych trzech obszarach ksiądz szermował krzywdzącymi uproszczeniami, nierzeczowymi i oportunistycznymi argumentami oraz bardzo niebezpiecznym przekonaniem o własnej racji i misji. Ocena Lemańskiego nie uwzględniała instrumentalizowania strony katolickiej w dialogu polsko-żydowskim. Ksiądz wypchnął z pola widzenia problematykę tożsamości dzieci poczętych pozaustrojowo. A w krytyce przełożonego uciekł się do insynuacji i manipulacji.
 
Do czasu kreacje medialne Lemańskiego wpasowywały się w słuszną i zasłużoną tradycję liberalizmu w polskim Kościele. Adam Boniecki i abp Życiński z powodzeniem ryzykowali ścisłością nauczania katolickiego w dialogu z przedstawicielami sceptycznego laikatu. Nie rezygnując z pryncypiów np. z godności dzieci prenatalnych oraz ich ludzkiego statusu włączali w hermetyczną debatę medialną punkt widzenia katolicki. Czy to samo mogło się udać Lemańskiemu?

Konflikt między Hoserem a Lemańskim nawarstwiał się następująco:
 
1. Lemański humanizuje w mediach stanowisko biskupów wynajdując w nauczaniu kościelnym możliwe miękkie aspekty: szacunek dla dzieci poczętych in vitro i ich rodziców, wytrwałość i przełamanie zniechęcenia w dialogu z żydami.
2. Konserwatyści interpretują zachowanie Lemańskiego, jako zdradę i sabotaż. Ich zdaniem Lemański napędza krytykę Kościoła w mediach i osłabia jego negocjacje z decydentami.
3. Lemański czuje się zaszczuty i szuka sojuszników w dziennikarzach identyfikujących się jako lewica laicka. Odgryza się zwierzchnikom.
4. Abp Hoser żąda wycofania się podległego mu kapłana z kontaktów z mediami.
5. Biskup wydaje dekret odwołujący go z funkcji proboszcza.

.

Do akcji włącza się Gazeta Wyborcza, która uruchamia zmasowaną kampanię przeciw ordynariuszowi Warszawy-Pragi. Jest uwikłany w ludobójstwo – pisze nie bez satysfakcji W. Tochman. Jest wreszcie żydożercą, bo próbował dowiedzieć się o pochodzeniu narodowym Lemańskiego.

Można by się jeszcze zastanawiać nad treścią tych ataków, gdyby nie miały one związku z bieżącym konfliktem. Gdy zaś ukierunkowane są na zohydzenie osoby arcybiskupa w oczach opinii publicznej tylko ze względu na doraźny problem "ulubieńca mediów" z przełożonym to schodzenie na poziom dyskusji proponowany przez Czerską może być poniekąd demoralizujące.

Wojtek Tochman, który dla Afryki nie zrobił prawie nic, a na pewno nie tyle co Hoser wciela się w autorytet rozstrzygający winę instytucji, która utrzymuje trzy czwarte afrykańskiego szkolnictwa, szpitalnictwa i pomocy społecznej.

W kwestii żydowskiej szarpiąca hierarchię katolicką Katarzyna Wiśniewska prześlizguje się przez najbardziej doniosłą w dziejach - ze względu na globalny zasięg – debatę nad etniczną odpowiedzialnością, wzajemnością i rekognicją, z której wynika że Żydzi pod pretekstem rozmaitych mitologii i przekłamań zwalniają się z warunków równego dialogu i z odpowiedzialności za krzywdzące innych ludzi działania swojej większości.

Ściąganie opozycji Lemańskiego do Hosera ideologicznymi cuglami (wyższości jednych nad drugimi) stawia redakcję Gazety Wyborczej w tym samym świetle, co komunistyczne organy prasowe strategicznie niszczące wolność religijną. Dla nich tacy ludzie jak Hoser z inteligenckich polskich rodzin byli solą w oku.

"Biskup Ordynariusz podczas tej rozmowy ani nigdy potem nie ograniczał i nie zakazywał ks. Lemańskiemu działalności na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. Co więcej, wraz z ks. Lemańskim sam brał udział w obchodach rocznicy likwidacji getta w Otwocku, z udziałem przedstawicieli Wspólnoty Żydowskiej i wygłosił tam przemówienie, przyłączając się do wspólnego marszu i modlitwy u stóp pomnika ofiar."

Lemański – jak wynika z oświadczenia kurii warszawsko-praskiej – mijał się z prawdą, opisując przebieg swojego spotkania z arcybiskupem. W trakcie rozmowy duchownych nie padły imputowane Hoserowi słowa o obrzezaniu.
 
Na tym konflikcie na pewno nie korzystają wierni, ani Kościół. Czy to jednak obchodzi Tochmana i Wiśniewską?
 
 
Marcin Stanowiec












Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20130714011421718