T. Bartoś, Cezary Michalski, ojciec święty Franciszek: łańcuszek ludzi dobrej woli

wto, 13 sie 2013, 07:31:22

Autor: Teodor Lacher

Eks-dominikanin Tadeusz Bartoś uwielbia Cezarego Michalskiego, bo ten uwielbia papieża Franciszka, bo papież Franciszek jest tolerancyjny dla gejów. Czy ktoś słyszał o łańcuszku ludzi dobrej woli?

Jeśli jesteś głupszy niż Michalski a kontrujesz zdobycze cywilizacji, które on uważa za zdobycze cywilizacji możesz liczyć na wielkoduszną tolerancję. Będziesz ogniwem wizerunkowej gry o nazwie "łańcuch ludzi dobrej woli".

 

O istocie tolerancji, czyli braku cenzury

 

Zdobyczą liberalizmu miała być wolność słowa. W samym sercu ideologii indywidualistycznych, pielęgnowanych na przykład przez Krytykę Polityczną i Cezarego Michalskiego szybko ją sobie odpuszczono parafrazując kultowy cytat z "Folwarku zwierzęcego": jest wolność słowa wolniejsza i wolność mniej wolna. KP i CM w żadnym razie nie podejrzewają siebie o nielogiczność i orwellowską absurdalność.

 

Ślady wolności w Kościele

 

Oczywiście o tym, co godzi w cywilizację (godzenie w cywilizację to świetny pretekst do wykluczania i karania) decyduję "ja" – podmiot subiektywny. Jako komentator moich tekstów musisz zmieścić się w promowanej przeze mnie definicji. Ta zasada praktycznie obowiązuje w internetowym Dzienniku Opinii "Krytyki Politycznej" przez moderację komentarzy, które  światło dzienne ujrzą wtedy, gdy swoje imprimatur da im autor komentowanego tekstu.

 

Homoseksualizm ojca świętego Franciszka

 

Jednym z tematów kanalizowanych na KP jest oprócz holokaustu homoseksualizm. Po co porównywać się skoro można powiedzieć, że nie ma z czym się porównać, że nie ma męskości, która dla gejów stanowi wyzwanie i zagadkę? Przykazanie, które imputuje papieżowi Michalski i spółka głosi: nie ma różnic między homoseksualizmem a heteroseksualizmem, czyli nie ma tego, czego miałby tamten a czego nie mam ja. Jest to doskonała redukcja dysonansu i kompleksu homoseksualnego. Twierdzenie odwrotne godzi - zdaniem Michalskiego – w podstawy cywilizacji liberalnej, w której każdy może być sobą byle nie ponad miarę pepsi, zdrowego rozsądku i autorefleksji.

 

Czy ludzie heteroseksualni nie płacą trybutu homoseksualistom godząc się na parę niewinnych przekłamań, choćby takich, że nie ma różnicy między nimi a gejami? Pewnie że płacą, ale cena ta nikogo nie interesuje.

 

Dobry Michalski, ten który poszerza pole wyboru i opinii będąc bardziej wyrozumiałym dla jednych skrajności a mniej wyrozumiałym dla drugich, które wyłamują się z szeregu półprawd roszcząc sobie prawo do prawdy jako takiej nie popuszcza komentarzom drwiącym z łańcuszka ludzi dobrej woli. Jak można przypuszczać – wprowadzają one ex definitione  nierówność i obiektywizm, a nie można być obiektywnym szanując jednocześnie wolność samostanowienia posuniętą do jednej zbiorowej i równej konkluzji, która jest poprawna, z którą  większość nie musi się nawet za bardzo zgadzać, by i tak obowiązywała na zasadzie dogmatu.

 

Zamieszczam ów komentarz tutaj, gdzie jedni świecą blaskiem pomniejszym, nie mając racji zdaniem większości/mniejszości i gdzie zasada pluralizmu – zdaniem KP - nie obowiązuje, ale komentarze są puszczane bez moderacji, nawet te wrogo ustosunkowane do idei cywilizacyjnej ukształtowanej przez konserwatyzm.

 

**

 

Michalski w felietonie " Ślady wolności w Kościele" pisał:

 

"Przecież Franciszek – jak dotychczas – powtarza oficjalną doktrynę Kościoła: „szanujemy homoseksualistów, ale odrzucamy ich seksualność”. To tak, jakby „szanować heteroseksualistów” tyle że bez seksu heteroseksualnego. To tak, jakby szanować ptaki, ale fakt, że latają uznawać za grzech, i zachęcać je, by z latania zrezygnowały albo choćby spowiadały się z latania codziennie swoim dobrym ptasim pasterzom. Oczywiście naturalistyczne metafory mają w stosunku do ludzi swe ograniczenia."

 

Taką otrzymał (ale nie opublikował) odpowiedź:

 

Nie słyszałem, żeby ktoś z tej strony, o której CM pretensjonalnie powiada, że jest tradycjonalistyczna wypowiadał się negatywnie o słowach Franciszka. Owszem o medialnych przekłamaniach na ich temat. Sam CM pomija ciekawe zdanie postępowego papieża wypowiedziane do tych samych dziennikarzy o lobby masońskim, które posługuje się orientacją seksualną.



Żałuję, że każdy felieton CM trzeba zaczynać od sprostowania "wrodzonych idei".



"Przecież Franciszek – jak dotychczas – powtarza oficjalną doktrynę Kościoła: "szanujemy homoseksualistów, ale odrzucamy ich seksualność".



Właśnie, dlatego tradycjonaliści nie krytykowali papieża, – więc pan wie. Słowa papieża nie w smak panu. Po cóż zganiać niechęć  na innych.



"To tak, jakby „szanować heteroseksualistów” tyle, że bez seksu heteroseksualnego. To tak, jakby szanować ptaki, ale fakt, że latają uznawać za grzech, I zachęcać je, by z latania zrezygnowały albo choćby spowiadały się z latania codziennie swoim dobrym ptasim pasterzom."



Ludzie zmuszeni są utrzymywać celibat z różnych powodów i wcale im od tego żadne skrzydła nie odpadają. Seks jako przymus ludzkiej natury a zatem immanencja tożsamości (homoseksualnej) to wymysł Freuda, który pan powtarza bezrefleksyjnie. Podam panu dziesiątki powodów, dla których seksu nie warto, nie trzeba albo nie wolno realizować a zatem jako rzecz akcydentalna - nie stanowi on naszej tożsamości, ale jest raczej dodatkiem do niej słusznym o tyle, o ile koresponduje z jakąś większą całością: na przykład z prokreacją, z miłością (nie mylić z uczuciem tylko), z dojrzałością. I z komplementarnością.. Płciową także, co stawia pod znakiem zapytania jego gejowski sens.

"(…) nie homo czy heteroseksualizm o tym grzechu przesądza."



Seks gejowski jest "grzeszny" z samej swej istoty, u samego początku, bo jest pozbawiony głębszej, poza zasadą przyjemności, celowości. Ani nie wyraża, ani nie prowadzi do niczego, co definiowałoby ludzką tożsamość w takim jej wymiarze jak odpowiedzialność, współodczuwanie I ekstaza. Homoseksualne pożądanie mieści się tylko w granicach zakreślonych przez poszukiwanie niedokończonej linii rozwojowej a nie w spotkaniu z drugim, zaoferowaniu mu czegokolwiek I odebraniu czegokolwiek. Homoseksualista gra w pojedynkę I nie jest w stanie z drugim mężczyzną stworzyć jednej istoty. Ma kompleks I deficyty, których zaleczenie jest ideą fiks.



Jak pan widzi, jestem pełen pogardy i nienawiści do braci gejów. Jest pan w stanie uchwycić tonację mojej niechęci a może jej genezę bez oblewania mnie wrzątkiem?"

 

"Love, love, love"

 

Może CM nie puszcza alternatywnych ideowo komentarzy, bo nawykł do przyjemnych  opinii o swojej publicystyce, jak ta:

 

"Tadeusz Bartos · Top Commenter · Profesor nadzwyczajny at Akademia Humanistyczna im. Aleksandra Gieysztora · 254 subscribers"

Pyta (retorycznie): "czy można nie lubić Michalskiego?"

 

Panie Tadeuszu, ja też go lubię, ale zgadzać się z nim w więcej niż 30% to intelektualna impotencja. Jak pisała o CM Agata Bielik-Robson, "stał się konformistą" a konformiści nigdy nie grzeszyli oryginalnością. Powtarzają cudze prawdy, czasami bez zrozumienia, rozumiejąc opacznie lub odjazdowo je interpretując.

 

Artur Noah

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20130813073122139