Wielki Post szansą na odnalezienie siebie

sob, 12 kwi 2014, 16:50:33

Autor: Jacek Lehr

Współcześnie wiele się mówi o autentyzmie, wierności sobie, byciu sobą. Jezus proponuje odwrotność tych postulatów: odetnij się od siebie.

Co z tego że posiądziesz skarby świata, a na duszy stratę poniesiesz? Umierasz z głodu, chcesz pożywienia? Prawdziwym pokarmem jest Słowo Boże. Gorszy cię twoje oko, wyłup je.

 

Kim jestem na tle obrazów przywołanych przez Jezusa? Czy jestem jedną i tą samą osobą? Gdzie jestem najbardziej sobą? Chcąc odnaleźć siebie muszę się od siebie odwrócić i przestać siebie szukać? Kiedy postawię na Boga, kiedy przestanę patrzeć na siebie i odwrócę wzrok od siebie w kierunku Boga, to wtedy siebie odnajdę?

 

Nie jest łatwo dokonać aktu rezygnacji z poszukiwania własnej tożsamości. Przez tożsamość często rozumie się dziś seksualność albo też ją stawia w centrum tożsamości. Tożsamość byłaby głównie tożsamością seksualną. Opozycja do tożsamości seksualnej jest postrzegana jako zaprzeczanie sobie na najbardziej autentycznym poziomie a rezygnacja z niej w imię miłości, na przykład ze względu na wierność, przyrónwywana jest do odcięcia ręki albo wyłupienia oka. Rezygnacja z siebie rozumiana jest więc dzisiaj jako zaprzeczanie sobie.

 

Nauka Jezusa jest prawdziwym wyzwaniem dla współczesnego człowieka.

 

Odkrywam i umacniam swoją tożsamość na pustyni, wbrew nurtowi, z którym płyną wszyscy. Ale tożsamość nie jest przecież samym wyrzeczeniem. Jezus uczy jak do niej dotrzeć: kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Ludzka tożsamość jest życiem, które daje Jezus, życiem które pochodzi od Boga, jest więc jego darem. Ludzka tożsamość, to życie wciąż darowane przez Boga, na bieżąco podtrzymywane.

 

Darowanie życia to ciągłe jego stwarzanie. Bóg na bieżąco stwarza naszą duszę i ten proces jest tożsamością, na którą chce nas otworzyć Jezus. Oddajemy mu nasze życie i wyobrażenia o sobie, żeby ulec chwili Bożej, duchowemu aktowi, z którym uzgadniamy całą cielesność i relacyjność międzyludzką. Życie człowieka jest jak dzikie drzewo. Nie wszystkie jego gałęzie składają się na właściwy obraz człowieka. Te, które nie mieszczą się w granicach duchowych są niepotrzebne. Człowiek musi się nieustannie kształtować, czyli dopasowywać do wymagań Ducha Stworzyciela. Tchnienie życia, które od niego pochodzi buduje nasze człowieczeństwo i to właśnie je odzyskujemy idąc za Chrystusem drogą wąską i ciernistą. Obok szatan roztacza drogę szeroką, na której rozkłada się pokusa relatywnej tożsamości, wygodnej i plastycznej jak towary ze sklepowej półki, nie tyle danej, co wyprodukowanej na zamówienie, na obraz i podobieństwo swoje.

 

Tożsamość człowieka pochodząca od Boga różni się polem wrażeń i komunikacją. Ta od szatana i ze świata odwrażliwiają i znieczulają znosząc pojęcie odpowiedzialności. Czynią człowieka obojętnym pod natłokiem różnorodności. Bóg jest surowy i odcina nas od źródeł rozproszeń zakrywających prawdziwą miłość.

 

Ludzka tożsamość jest obszarem wielkich zmagań: człowieka z Bogiem, mocy złych i dobrych, zmagań człowieka z samym sobą. Jest zadaniem, od którego podjęcia chce człowieka odwieść diabeł. Nie ma jednakże niczego dobrego, co nie pochodziłoby tylko od Boga.

 

Łk, 9, 23-27

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie? Kto się bowiem Mnie i słów moich zawstydzi, tego Syn Człowieczy wstydzić się będzie, gdy przyjdzie w swojej chwale oraz w chwale Ojca i świętych aniołów.

 

Mt 5, 29-30

Jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cię, wyłup je i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby całe ciało twoje miało pójść do piekła. A jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie, albowiem będzie pożyteczniej dla ciebie, że zginie jeden z członków twoich, niż żeby miało całe ciało twoje znaleźć się w piekle.

 

Mt 4, 1-11

Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód.

Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: "Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem". Lecz On mu odparł: "Napisane jest: «Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych»".

Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: "Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół; jest przecież napisane: «Aniołom swoim rozkaże o Tobie, a na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień»". Odrzekł mu Jezus: "Ale jest napisane także: «Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego»".

Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: "Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon". Na to odrzekł mu Jezus: "Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: «Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz»". Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20140310235333182