Specjaliści od rozumienia pierwszej Komunii

czw, 22 maj 2014, 20:20:47

Autor: Jakub Piotr Sowiński

Znajoma (niekatoliczka) udostępniła na FB artykuł, do którego jakiś katolik. I chociaż jestem katolikiem, ale nie uważam się za eksperta do odpowiedzi na ów artykuł, postanowiłem kilka zdań (po kilkuletniej przerwie na tym portalu) sklecić.

Czytam więc ów artykuł i nie mogę się nadziwić. Wbrew temu co sugerują autorzy (czy autor), tekst jest hejterski i to w iście goebelsowski sposób. Dlaczego? Dlatego, że on sam powiedział, że kłamstwo powtórzone wiele razy staje się prawdą, a autor tekstu aż krzyczy w tekście, że wcale nie hejtuje.

Wyszukiwarka google, która potrafi znaleźć praktycznie wszystko, tekstu przyczotoczone przez autorów "jako apetizer" do ich felietonu nie znajduje. To znaczy znajduje, ale jako cytaty z tego właśnie artykułu. Oczywiście mogę się mylić, ale nie jestem jedyny, kto próbował wygooglować załączona historyjkę...  Natomiast tekst wygląda jak kompilacja najgorszych opisów uroczystości, również takich, które pojawiały się tutaj i to pisanych przez katolików.

Niestety nie można się zgodzić z tezami autora. Po pierwsze uogólnianie, że niewiele osób wie po co to jest, jest niezgodne z prawdą. Nie da się zaprzeczyć, że podobnie jak w połodniowych stanach chrześcijaństwo ewangelikalne tak w Polsce katolicyzm jest wyznaniem masowym, przez co z wyznania zmienia się w religię, obrządek i to bez względu na to czy obrządkowość danej konfesji jest mniej czy bardziej rozbudowana. To co można zarzucić masowości Kościoła w Polsce i braku zrozumienia niektórych czynności, można w podobny sposób zarzucić "chrześcijańskim" rodzinom w południowych stanach, które przyczyniają się do masowych chrzcin swoich pociech w wieku 15-16 lat.

I tak też jak dla wielu tych 16-latków, tak w takim samym stopniu dla naszych 8-latków Komunia Święta - na miarę zdolności pojmowania dzieci może być prawdziwym przeżyciem duchowym i nierzadko takie dzieci przystępują do niej bardziej świadomie niż wielu dorosłych.

Swoją drogą to bardzo ciekawe socjologiczne zjawisko, ale większość konwertytów z katolicyzmu do innych wyznań chrześcijańskich pochodzi z rodzin, w których katolicyzm przetrwał jako obrzędowość reliktowa, a nie prawdziwa wiara, okraszona (staropol. upiększona) głęboko sybmoliczną, duchową obrzędowością. Co więcej właśnie u takich osób dość często, szczątkowa i śmiesznie płytka wiedza tworzy naboje (ślepaki) do atakowania Kościoła Katolickiego i Katolików. Bardzo się cieszę i podziwiam tych swoich akatolickich znajomych, którzy nie zamiast afiszować się swoją płytką wiedzą, przyznają do niewiedzy, a nawet w miarę możliwości uzupełniają ją, na przykłąd poprzez rozmowy z katolikami, od których nie stronią.

Z resztą zarzut rozbiezności między doktryną (którą autorzy łaskawie akcpetują i szanują), a praktyką jest podnoszony dość często. Ale zarzut ten można podnosić zawsze do religii masowych.

Ponadto warto zaznaczyć, że Kościół Katolicki wierzy, ze sakramenty działają Ex opere operato (na skutek czynności) a niekoniecznie Ex opere operantis. Innymi słowy Kościół wierzy iż hojnie szafując łaskami, które sakramenty powodują, mogą one mieć wpływ na człowieka, nawet jeśli nie jest do nich wpełni usposobiony. Dzisiejsza psychologia być może określiłaby to mianem pewnej wyrwy w dotychczasowje świadomości, przez którą osoba dotknięta sakramentalną łaską zaczyna percepować ową łaskę z opóźnieniem. Sam z moim bierzmowaniem jestem tego przykładem. Udział w masowej imprezie, której ani nie rozumiałem ani nie traktowałem poważnie (nawet nie nauczyłem się na pamięć regułek, tylko liczyłem na farta) otworzył mnie na wiarę w Trójjedynego Boga. Dziś z mocą mogę podkreślić, że tamto "niepoważne" bierzmowanie wydłubało taką drobną szczelinkę, która najpierw powoli się poszerzała, a po pewnym dłuższym czasie pękła jak tama rozlewając łaskę nawrócenia.

Idźmy dalej - istotnie autor słusznie zauważa, że masowość tej tradycji powstała na początku dwudziestego stulecia, ale komunia "za młodu" była znana Kościołowi już wcześniej. Historia i tradycja przywołują tutaj przykłady wielu świętych, z których moim ulubionym jest święty Dominik Savio (połowa XIX), którego żywej wiary i więzi z Chrystusem życzyłbym sobie samemu. Co wiecej w Kościołach wschodnich (w tym katolickich), które w przeciwieństwie do Kościoła zachodniego znacznie mniej manipulowały w obrzędach, a których zachowane spisane fragmenty pochodzą z czwartego wieku, Ciało i Krew Pańska są podawane od razu przy chrzcie noworodka.

Poszukiwanie w Piśmie Świętym informacji o prezentach i białych szatach przy pierwszej Komunii to już czysta propaganda. Prezenty komunijne, które dawniej były skromne, miały od strony oprawy świeckiej dodatkowo podkreślać wyjątkowość tego dnia. Natomiast odświętna szata (i tutaj Kościół nawet u dziewczynek skłania się ku albam) nawiązuje do Apokaliptycznego opisu odkupionych, którzy swe szaty we krwi Baranka wybielili.

fot. datarec, freeimages

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20140522202047629