Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Pasożyty redaktora Terlikowskiego

Polemiki

Tomasz Terlikowski w swoim najnowszym felietonie rzuca - według siebie skandaliczne - a według mnie marne stwierdzenie, że bezdzietni pasożytują na społeczeństwie. Dlaczego marne? Marne ponieważ nie jest podparte żadnymi wyliczeniami, a jedynie zdawkowymi populistycznymi hasłami osoby, które nie odrobiła zadania z matematyki.



Na początku muszę dodać, że zgadzam się tylko z jednym twierdzeniem autora, że nie można przyznawać racji tezie, że państwo i społeczeństwo robią łaskę wielodzietnym przyznając im jakieś „udogodnienia”. Wszelka promocja dzietności jest formą inwestycji instytucji państwa w jego dalsze istnienie.

Odwołując się po szczególnych twierdzeń oczywiście muszę przyjąć pewne założenia, szczególnie te dotyczące źródła i wielkości dochodu, wydatków itp. Do obalenia tez posłużą mi Pan Nowak i Kowalski oraz Nowakowski i Kowal. Obaj są przedsiębiorcami. Nowak jest singlem, a Kowalski ma trójkę dzieci i żonę opiekującą się małymi pociechami (nie pracuje zarobkowo). Dochód brutto każdego z nich to 5000 zł. Podobnie Pan Nowakowski i Kowal osiągają dochód 5000 zł brutto, ale są zatrudnieni. Jeden z nich ma taką samą rodzinę. Dla uproszczenia modelu założymy, że nie ma inflacji, wzrostu cen, składek, podatków i wynagrodzeń.

Emerytura

Obaj panowie prowadząc działalność gospodarczą od 25 roku życia, będą musieli pracować do 67 roku życia. Zakładamy modelowo, że rzeczywiście tak będzie. Zgodnie z prawem obaj Panowie oddają miesięcznie prawie 662 zł składek na ubezpieczenia społeczne, z tego 440 zł na fundusz emerytalny. Po 42 latach każdy z nich będzie miał odłożone 221 tysięcy złotych, które statystycznie będzie wykorzystywał przez 8 lat (do średniego wieku 75 lat - dane z GUS). Gdyby prawo przewidywało wypłacenie od razu tych środków, to miesięcznie mieliby do dyspozycji 2300 złotych. Nie najgorzej. W teorii. W praktyce mamy za to wielkie kubatury pałaców ZUS.

Jeszcze lepiej ma się rzecz u zatrudnionych - Nowakowskiego i Kowala. Po 42 latach pracy na  koncie emerytalnym każdego z nich powinno być 491 tysięcy złotych. Ponad dwa razy tyle ile przedsiębiorczy Nowak i Kowalski. Składki na fundusz ubezpieczenia rentowego przykryjemy zasłoną wstydliwego milczenia.

Powyższy przykład pokazuje, że problem demograficzny, w którym młode pokolenia muszą pracować na generację odchodzącą na emeryturę jest problemem spuścizny historycznej oraz złego zarządzania środkami. W sprawnie zarządzanym funduszu emerytalnym, przy zdrowym systemie emerytalnym każdy powinien pracować tylko i wyłącznie na swoją własną emeryturę. To, że tak nie jest, nie usprawiedliwia twierdzeń autora felietonu.

Ubezpieczenie zdrowotne

Czego Pan Terlikowski zupełnie nie zauważa to kwestia opieki zdrowotnej. Składka zdrowotna ww. przykładowych przedsiębiorców to obecnie ponad 270 zł. W przypadku singli z tej kwoty leczeni są tylko sami ubezpieczeni. W przypadku rodziny Kowalskiego za 270 zł miesięcznie leczona jest cała pięcioosobowa rodzina. Trochę lepiej dla służby zdrowia sytuacja wygląda u zatrudnionych, tutaj składka wyniesie ponad 700 zł, ale tak czy inaczej na tej jednej składce będzie opierać się zdrowie całej rodziny, przy czym dostęp do publicznej służby zdrowia będzie miał taki sam jak Pan Kowalski, który statystycznie na członka swojej rodziny odprowadza po 54 zł, co Nowak, który odprowadza tylko za siebie samego 270 zł.

Konsumpcja - podatki pośrednie

Argument z dochodami państwa na rodzinach wielodzietnych z tytułu podatku VAT jest nie do końca trafiony. Co prawda u osób samotnych odsetek odkładających na prywatne emerytury jest większy a tym samym konsumpcja jest mniejsza, to jednak różnice te nie są tak drastyczne. Rzadko się zdarza, aby przy takiej pensji wysokość odkładanej kwoty na zabezpieczenie na przyszłość przekraczała 500 zł. Natomiast to co Kowal i Kowalski wydali na jedzenie (VAT obniżony) i pieluchy, Nowak i Nowakowski wydają na jedzenie w restauracjach, wycieczki i towary z trochę wyższej półki.

Wbrew temu co wydaje się sugerować tekst Terlikowskiego, przysłowiowy Kowalski pomimo licznej rodziny nie jest w stanie wydać dużo więcej od bezdzietnego Nowaka, bo nie da się wydać więcej niż się zarabia. A przynajmniej nie da się długo. Ponadto nasi single i podwójni single w przyszłości będą prawdopodobnie znacznie mniej zdani na pomoc socjalną Państwa, ponieważ w przeszłości odkładali środki na swoją starość.

Podatek dochodowy

Pan Terlikowski w swoim felietonie zupełnie bagatelizuje kwestię podatku dochodowego, przy czym już dawno udowodniono ogromne, egzystencjalne znaczenie progowych 100 zł. Dla singla 100 zł mniejszy podatek nie stanowi dużej pozycji w budżecie. Dla rodziny posiadającej trójkę dzieci z przedstawionym w modelu dochodem liczy się każde 100 zł. W naszym tutaj przykładzie każda z tych rodzin otrzyma prawie 4000 zł ulgi, co stanowi jedno miesięczne wynagrodzenie jedynego żywiciela. W wyliczeniu tym pomijam dodatkową ulgę wynikającą ze wspólnego rozliczania się małżonków. W krótkim bilansie wspomniana ulga w zauważalnej części kompensuje się z wpływami z tytułu VAT.

Manipulacja, oszczerstwa i historia

Pomijając powyższe wyliczenia absolutnie nieuczciwym wybiegiem ze strony autora, jest mieszanie w ramach jednego akapitu różnych "czasów". Na początku akapitu wymieniającego zyski autor z mocą podkreśla, że zyski podatkowe Państwa od rodziny wielodzietnej to "również teraźniejszość" po czym nagle przechodzi do argumentu, że duża rodzina "wkłada w przyszłość".

Dalej jak już wykazano powyżej Pan Terlikowski myli się w kwestii wyrównywania wkładu społecznego. Zarówno osoby samotne jak i bezdzietne pary (do których można przenieść powyżej przedstawiony model singla) płacą większe podatki i para-podatki, a w przypadku kobiet, również dłużej odkładają składki na emeryturę (w trakcie urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego nikt tej składki nie odprowadza) przy czym prawa emerytalna zostały teraz niemal faktycznie zrównane.

Ponadto - w uwagi na fakt wymieniony przez samego autora - bezdzietność nie z wyboru - pociągnęłoby za sobą karanie tych osób, chyba że Państwo w postaci odpowiednich organów wchodziłoby z butami do bardzo prywatnej sfery i nierzadko bolesnej kwestii, wymagając legitymowania się zaświadczeniami o bezpłodności w celu zwolnienia z "bykowego".

Warto też dodać, że podobne zapędy do pana Terlikowskiego (i to również z przyczyn demograficznych) miał Cezar Oktawian August. Jego działania w żadnej mierze nie ograniczyły kryzysu demograficznego i już cztery wieki później Rzym upadł, również z powodu braku własnej (nie najemnej) armii. Panie Tomaszu - eksperyment się nie powiódł i to 1500 lat temu, warto nie powtarzać tego samego błędu.

Rozwiązanie kwestii promowania dzietnośći nie poprzez podnoszenie, ale obniżanie podatków już istnieje, również w Polsce. Jedynym jego mankamentem jest znikomość oraz kiepskie rozwiązanie prawne. Swoją energię więc Pan Terlikowski powinien skierować nie w kierunku nierealistycznych założeń, w których Państwo wchodzi do sypialń i gabinetów lekarskich, ale poprzez proste systemy odliczeń i ulg. W tym miejscu pozwolę sobie pokazać przykład - z racji zamieszkania - osobiście mi bliski - z Republiki Czeskiej, która kwestię promocji dzietności rozwiązała w bardzo elegancki, nisko-kosztowy i systematyczny sposób. Zakotwiczone w ustawie o podatku dochodowym ulgi prorodzinne (na dzieci do zakończenia studiów oraz na małżonka opiekującego się dziećmi przez cały dzień) w porównaniu z zachodnioeuropejskimi systemami nie powalają kwotami z nóg. Jednakże w przeciwieństwie do Polski ww ulgi podatkowe nie są otrzymywane raz w roku, przez co zasadniczo nie spełniają swoje roli ulżenia czy wsparcia finansowego, ale są systematycznie co miesiąc wypłacane wraz z pensją od pracodawcy (tzn. pracodawca co miesiąc odprowadza z pensji podatek mniejszy o 1/12 należnej ulgi). W ten sposób, niewiele większa od polskiej, co miesiąc otrzymywana czeska ulga 160 zł ma już duże, realnie odczuwalne znaczenie, daleko większe niż raz w roku sypnięte 2000 złotych. A przy trójce dzieci to już 480 złotych.

Aby nie pozostawić temat niedokończonym warto też dodać, że ulga na dzieci wypłacana jest przez pracodawcę, nawet jeśli jest większa niż należny podatek. Wtedy pracodawca wypłacony bonus odlicza od swoich innych zobowiązań wobec fiskusa, a sam Kowalski nawet nie musi składać PITu. Warto dodać też, że system ten nie promuje lenistwa, ponieważ rodzina, w której żaden z rodziców nie przepracował chociaż miesiąca żadnej ulgi podatkowej (ani bonusu) nie otrzyma.

Podsumowanie

Kończąc polemikę z panem Terlikowskim nie można absolutnie zgodzić się z twierdzeniem, że bezdzietni pasożytują na społeczeństwie. Jedynym uprawnionym twierdzeniem jest, że nie wnoszą (ale i nie zabierają nic) żadnego wkładu w jego rozwój i przede wszystkim trwanie. Co więcej trzeba przyznać, że bezdzietni - czy to jeszcze bezdzietni czy też Ci, co dzieci odchowali - w dużej mierze utrzymują aktualną wypłacalność systemu.

Warto też zauważyć, że za aktualnymi problemami demograficznymi w dużej mierze stoją państwa, która (prawdopodobnie poczynając od Bismarcka) zaczęły wprowadzać powszechne systemy emerytalne. To one spowodowały (zresztą złudne)  odczucie baraku potrzeby zabezpieczenia na przyszłość w postaci dzieci. Dzieci, które dobrze wychowane, przejmowałyby obowiązek utrzymania rodziców na starość. Ponieważ więc państwo jako instytucja stały u korzeni problemów, to państwo nigdy nie będzie w stanie tych problemów wyeliminować, a jedynie doraźnie i nieudolnie łatać. Jedynym sposobem, który działał przez stulecia i mógłby działać byłby powrót do tradycyjnego modelu zabezpieczenia starości, w którym obowiązek ten spoczywałby na dzieciach, a tylko w wyjątkowych sytuacjach na instytucjach (bądź państwowych albo charytatywnych).



Pasożyty redaktora Terlikowskiego | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Pasożyty redaktora Terlikowskiego
tusiek wto, 17 cze 2014, 02:19:50

Najnowszy. Sprzed ilu miesięcy?

---
Teodor

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń