Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Kard. Nycz puszcza oko do postępowców. Żałosne

Kościół warszawski wzywa do otwartości na homoseksualistów. Wyobraźmy sobie, że w tym tonie duchowni wypowiadają się o biseksualizmie, poligamistach czy kazirodcach. Na upartego również w związkach pedofilskich znalazłoby się jakieś dobro, które "doktryna miłosierdzia" powinna wychwycić i pielęgnować.



Środowisko Tygodnika Powszechnego ma swojego papieża. Na znaczenie kierunku obranego zaraz po soborze przez progresistów zwraca uwagę warszawski metropolita. (- "Lepiej późno niż wcale" - złośliwie komentowali internauci). Arcybiskup nie chcąc rozminąć się z oczekiwaniami nowej obsady Kurii Rzymskiej dzieli się w szczególnym wywiadzie dla krakowskiego periodyku opiniami, które świeccy z Wiślnej bardzo chcieli usłyszeć i na które czekali parę długich dekad.

 

Czytaj: Wywiad TP z abp. Kazimierzem Nyczem

 

Najwłaściwszym tematem pastoralno-moralnym dialogu liberalnych (akcentujących wolność wyboru) katolików z hierarchią kościelną jest oczywiście homoseksualizm.

- Nie mam nic przeciwko mówieniu o darach, jakie mają do zaoferowania wspólnocie chrześcijańskiej osoby homoseksualne – tłumaczył się stołeczny biskup. Nie widzi on też problemu w tym, żeby rodzice zaprosili na święta partnera swojego homoseksualnego dorosłego dziecka.

Do gejów mamy podchodzić z otwartością, a ta jest niezbędnym warunkiem chrześcijańskiej życzliwości. Dostojnik zapewnia, że stosunek do LGBT będzie się zmieniać w granicach, które nie podważą nauczania Kościoła o małżeństwie. - Czym innym jest odniesienie do tego typu relacji, a czym innym jej akceptacja moralna i prawna – zastrzegał warszawski ordynariusz.



Czytaj: Miłość i odpowiedzialność

 

Niepokoją nie tylko wątki wprowadzane w opozycji do spójnej antropologii chrześcijańskiej, tak dobrze udokumentowanej choćby przez Karola Wojtyłę. W przemyśleniach arcybiskupów Nycza, Schoenborna czy Fortiego brakuje najbardziej podstawowych wskazówek, także tych dotyczących homoseksualizmu.

 

Seks nie miłość. Jednopłciowość to niekomplementarność

Odnosi się wrażenie, że ich refleksja jest niekompletna i realizuje się kosztem centralnych części chrześcijańskiego wykładu o płciowości i miłości, na przykład tej że seksualność jest relatywna zaś absolutna jest tylko miłość, która też jako jedyna jest celowa. Duchowni, do których dołączył kardynał Nycz, pod płaszczykiem miłosierdzia podzielają odwrotne do biblijnego zdanie w praktyce duszpasterskiej: tożsamość ludzka zbudowana jest na celowości seksualnej, a nie na celowości w miłości. Nastąpiła więc podmiana wrażliwej kategorii, jaką jest identyfikacja. Przebrana w kostium autentyczności seksualnej ludzka tożsamość wymusza na duszpasterstwie akceptację współczesnego paradygmatu, który uznaje za niemożliwe oddanie seksualności w dyspozycję odpowiedzialności.

W związkach homoseksualnych trudno dopatrywać się czegoś dobrego, tak jak niczego dobrego nie poszukujemy w związkach poligamicznych, kazirodczych lub biseksualnych. Dając się zwieźć fałszywej wizji miłosierdzia poddajemy się sekwencji, której końcowym rezultatem jest akceptacja homoseksualizmu i utrata woli walki z niedopuszczalnymi naciskami politycznymi. Granica między życzliwością dla homoseksualistów, uznaniem ich związków za pozytywne a przeciwdyskryminacyjnym przedefiniowaniem małżeństwa jest żadna, ponieważ jedyna - moralna - bariera między nimi przebiega wzdłuż sakramentalnego pożycia małżonków. W naturze każdej innej relacji intymnej leży nieuporządkowanie, które dopuszcza do głosu przemoc i pogardę dla płciowej komplementarności.

Jakkolwiek kardynał zwraca uwagę na fakt, że akceptujemy kohabitację naszych dzieci, braci i sióstr to różnica między konkubinatami heteroseksualnymi a homoseksualnymi jest zbyt zasadnicza by ją lekceważyć i pomijać. Chrześcijańscy rodzice warunkują akceptację dla związków swoich dzieci zawarciem  w najbliższej przyszłości (młodzi zasłaniają się problemami ekonomicznymi przy odraczaniu decyzji o ożenku czy zamążpójściu) przymierza małżeńskiego, które dla homoseksualistów jest nieosiągalne i posiadaniem statusu narzeczeństwa, które w przypadku gejów i lesbijek też nie ma miejsca. Różni te związki komplementarność płciowa i wartość prokreacyjna, dlatego są one nieporównywalne.

- Popęd seksualny u człowieka ma naturalną tendencję do przechodzenia w miłość właśnie dlatego, że oba przedmioty różnią się swymi płciowymi właściwościami psycho-fizjologicznymi i są ludźmi – pisał Wojtyła. - A jest on wartościowy jako czynnik wzajemnego uzupełniania się mężczyzny i kobiety w toku całego ich życia.

Zniknięcie różnicy płciowej z definicji normy było efektem nacisku politycznego, nie zaś ewolucji i argumentacji naukowej (Hans Giese 1978). Sytuacja ta powtórzyła się w przypadku orientacji homoseksualnej, różniącej się przecież nie tylko samym obiektem pociągu seksualnego, ale całym wyposażeniem biopsychospołecznym.

Atakowana jest komplementarność płciowa, następnie rodzina. - Nie uratujemy małżeństwa odpuszczając komplementarność płciową oraz godząc się w najmniejszym choćby stopniu na rekognicję partnerstw homoseksualnych czy to w płaszczyźnie towarzyskiej, tzw. ludzkiej, o której zdaje się mówić purpurat czy prawnej - obawiała się znaczna część ojców synodalnych obradujących w październiku w Watykanie.

 

Czytaj: Małżeństwa gejów - nie kosztem związku mężczyzny i kobiety

 

- Ludzie Kościoła – przekonywał dalej kardynał Nycz – nie potrafili mówić do pewnych ludzi i o pewnych ludziach językiem miłości czy podchodzić z postawą otwartości i miłosierdzia. 

 

Otwartość proponowana przez Nycza utwierdza jednak homoseksualistów w bolesnej kondycji uzależnienia od seksualnego nieporządku. Podobnych opinii na 115 stronach najbardziej wnikliwego i poważanego kompendium seksualnego Kościoła "Miłość i odpowiedzialność" nie znajdziemy. Nie ma ich w późniejszym nauczaniu Jana Pawła II, łącznie z autorytatywną i apostolską adhortacją Familiaris Consortio. Zdaniem  papieża Wojtyły mogą być oni szczęśliwi wyłącznie w stanie seksualnej wstrzemięźliwości. Jan Paweł II nigdy nie sugerował pozytywnych treści w związkach gejów, a przecież trudno go posądzać o uprzedzenie do homoseksualistów. Był wierny prawdzie, która z nadprzyrodzoną wnikliwością odrzuca jakąkolwiek asocjację homoseksualizmu z dobrem człowieka. "Popęd seksualny nie stwarza w człowieku gotowych, wykończonych działań, dostarcza tylko niejako tworzywa dla tych działań przez to wszystko, co pod wpływem popędu 'dzieje się' wewnątrz człowieka" – pisał etyk z KUL.

 

Dostrzegać ludzi, nie rozpoznawać homoseksualnych związków

Błąd "postępowych" biskupów polega na zbagatelizowaniu ostrzeżenia zawartego w dokumentach Kongregacji Wiary, aby nie rozpoznawać grup i związków homoseksualnych. - Interesują nas pojedynczy ludzie o skłonnościach homoseksualnych, ale nigdy ich zbiorowe żądania i przywileje – wyraźnie sugerował Ratzinger. Pominięcie tej zasady narusza subtelną konstrukcję płciową wyłaniającą się z Pisma świętego, które nigdy jednopłciowych partnerstw - kobiet lub mężczyzn - nie stawiało w pozytywnym świetle, mimo że była to uznana praktyka w świecie starożytnym a samo Słowo Boże jest miłością.

  • Nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny. Małżeństwo jest święte, natomiast związki homoseksualne pozostają w sprzeczności z naturalnym prawem moralnym. Czyny homoseksualne bowiem wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane" (Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi).

Kościół argentyński, hiszpański czy brytyjski zmuszony był przenieść linię obrony małżeństwa na poziom definicyjny. Biskupi muszą tam walczyć o czystą definicję małżeństwa, związku kobiety i mężczyzny idąc na złudny kompromis partnerski. Myśleli: jeśli odpuścimy związki, dadzą spokój małżeństwu. Nieprawda. Zaakceptowanie konkubinatów doprowadziło do eskalacji równościowej i posypały się żądania antydyskryminacyjne. Gdyby przywilej rekognicji partnerskiej ograniczyć do małżeństw, nie zaistniałby front antydyskryminacyjny opierający się na przyznaniu przywilejów wszystkim.

 

Czytaj: Komu szkodzą związki partnerskie?

 

Również argumentacji wypracowanej i wyłożonej przekonywająco przez polskich prawników nie wolno zagubić czy przemilczeć.  To wkład lokalnej wspólnoty chrześcijańskiej w zmagania Kościoła powszechnego. - Nie zawsze "życzenia i interes" określonych grup obywateli powinny być przekładane na "roszczenia moralne i zaskarżalne prawa" - całkiem niedawno oponowali pracownicy Biura Analiz Sądu Najwyższego i Prokuratorii Generalnej. Polska stała się przykładem skutecznego oporu, w stylu Jana Pawła II, względem polityki znoszenia granic między zobowiązaniami będącymi wyrazem indywidualizmu a więzami prawdziwej miłości. Nie daliśmy sobie wmówić, że jakakolwiek legislacja związków pozamałżeńskich nie ingeruje w strukturę i uprzywilejowanie małżeńskie. Jesteśmy prawie jedynym krajem w Europie, który zawetował legalizację konkubinatów.

Szkoda że w wywiadzie dla Tygodnika Powszechnego kardynał słowem nie wspomniał o homorewolucji, jaka przetoczyła się przez zachód i o pomysłach na zaradzenie skutkom antropologicznego przewrotu. Nic nie powiedział o naszych narodowych doświadczeniach w tym względzie.

Nie ma najmniejszych podstaw, aby temperaturę w Kościele obniżać do parametrów wymuszanych przez właścicieli mediów. Warto przypomnieć jak otwartość na homoseksualistów widział następca św. Piotra pochodzący z nad Wisły. Można przecież zaproponować Synodowi poświęconemu Rodzinie perspektywę Karola Wojtyły.

 

Czytaj: Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi

 

 

 



Kard. Nycz puszcza oko do postępowców. Żałosne | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Kard. Nycz puszcza oko do postępowców. Żałosne
Jacek2 czw, 6 lis 2014, 10:04:36

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony to dobrze, że o homoseksualistach nie będzie się mówić stygmatyzująco, z drugiej towarzyszy "nowej polityce" Kościoła jakaś inercja, infanty6lne rozłożenie akcentów. Z ludzkiego szacunku dla homoseksualistów wyprowadza się zgodę na ich związki partnerskie mając w d… wytyczne Kongregacji Wiary. A Nycz przechodzi nad propozycjami kolegów bez komentarza. Papież tych zwolenników akceptacji DLA ZWIĄZKÓW PARTNERSKICH GEJÓW stawia w miejsce opornych.

Za wypowiedzią Nycza słychać rezygnację z chrześcijańskiej seksualności. Wskazówki dotyczące etyki seksualnej są częścią nauczania Jezusa ("a ja wam powiadam, kto pożądliwie patrzy …"). Chodzi więc o to, żeby głosić Jezusa nie tracą z horyzontu te elementy Jego Ewangelii, które są dziś kontrkulturowe, a do których bez wątpienia należy potępienia seksu pozamałżeńskiego, w tym relacji homoseksualnych.

Kardynał Ny6cz nie pielęgnuje już antropologicznej nadziei na doskonałego człowieka, dla którego program seksualny włączony jest w relację miłości i w prokreację, a nie na odwrót.

A jeśli Nycz boi się o tym mówić świeckim, to kto będzie miał odwagę o tym mówić. Wojtyły już nie ma.

I jeszcze jeden wątek. Nie ma szczęścia w związkach homoseksualnych, jak chciałaby np. Bortnowska. Kościół to rozumiał, i tworzył ośrodki, ruchy dla homoseksualistów, którzy chcą przeżyć życie w czystości. Z utratą nadziei na ewangeliczną doskonałość i obciążeniem antropologii chrześcijańskiej paradygmatem seksuologicznym.

 
Kard. Nycz puszcza oko do postępowców. Żałosne
tusiek wto, 11 lis 2014, 15:59:57

Czy papież może grzeszyć? No może. Może grzeszyć zaniechaniem, wyborem złej metody uświęcającej wątpliwe moralnie środki, małodusznością, brakiem roztropności? Pewnie że tak.

Czy papież może popełniać błędy pastoralne. Też może popełniać takie błędy. A grzeszyć przeciwko czystości, niszczyć wrogów, insynuować? Jak najbardziej.

A czego papież nie może?

Papież nie może zbłądzić doktrynalnie, ściśle rzecz biorąc dogmatycznie.

Czy dostrzeganie papieskich wad i potknięć to brak posłuszeństwa albo szacunku? Też nie.

Nie ma żadnych podstaw do negatywnego kwalifikowania krytyki pastoralnych pomysłów papieża tym bardziej, że do takiej krytyki i dyskusji papież sam zachęca (czy szczerze to inna sprawa).

Kierunek który obiera papiestwo pod rządami Bergoglio w niedalekiej przyszłości poskutkuje:

- decentralizacją KRK i wzrostem znaczenia krajowych episkopatów, a w konsekwencji Kościołem dwóch prędkości,

- asymilacją postnowoczesnej antropologii i liberalnej ideologii, a odrzuceniem konserwatywnych inspiracji, także w ocenie zjawisk społecznych i psychologicznych, na przykład homoseksualizmu, gender, rozwodów,

- zatarciem granicy między moralnością Kościoła a laicką etyką.

---
Teodor

 
Kard. Nycz puszcza oko do postępowców. Żałosne
skierka wto, 11 lis 2014, 17:49:54

 Najgorsze są informacje z drugiej ręki ale  nie potwierdzane ani nie dementowane, tak , mówię o tym co o Watykańksiej administracji mówił ks. Natanek . Jeśli to prawda ,a jako sie rzekło nikt temu nie zaprzecza, to Watykan prócz paieża i paru współpracowników jest w ręku ... szatana [ loże masońskie ]

 Jak się to ma do Ewangelii ? do tego ,że Kościoła moce złego nie przemogą ?

KOŚCIÓŁ TO NIE TO SAMO CO INSTYTUCJA .

Mój szan. przedmówca powiedział ,ze wzrasta rola kościołów lokalnych , to rodzi nadzieję . Niestety , aby kościół lokalny w Polsce się odrodził potrzebne jest oczyszczenie , już dawno było to widać , teraz to widać coraz mocniej ,ze istnieje rozłam , rozłam nie tyle dogmatyczny ale rozłam postaw.

 

 a/ Na tych którzy chcą głosić i wdrażać zasady Ewangelii  na świecie .

b/ na tych którzy powoli malymi kroczkami chcą ją " unowoczesnić "

 

no tak ,ale takimi małymi kroczkami można cierpliwie pokonać dość znaczne odległości ,

 co widać i będzie widać coraz wyraźniej. Tak, to poczatki "pełzającej schizmy " nie widzę innej mozliwości , skoro tak to pytanie :

 

a/ kiedy to nastapi [ a nastepuje stale ]

b/ jaką postawę przyjąć .

Ja na forum proponowałem rozważenie możliwości ,aby w sytuacji kiedy papież nie jest już  rzeczywistym organem władzy namiestnika Chrystusa, przejąć władzę w calym chrzescijaństwie [ ku chwale zjednoczenia ] , to będzie możliwe za ok. 10 lat [jeśli nie zdarzy się nic nieprzewidywalnego ]

oczywiście chodzi o władzę rzeczywistą a nie o insygnia [ to mnie nie interesuje ] to z technicznego punktu widzenia nie jest problemem, chrześcijaństwo jest słabsze niz kiedykolwiek , chwieje się.

 ale to już odrębny temet.

 

 
Kard. Nycz puszcza oko do postępowców. Żałosne
Maria Czerw nie, 7 gru 2014, 02:05:10

- Żadna najszlachetniejsza współczesna misja nie ma szans na zakorzenienie bez uzgodnienia z lokalną społecznością – alarmował niedawno Lew Starowicz. Poważany seksuolog twierdził, że niski poziom akceptacji dla seksualizacji i gender w Polsce jest efektem wciąż jeszcze silnego katolicyzmu i tego, że Polacy są społeczeństwem bardzo rodzinnym. - Niech pan sobie wyobrazi ojca, którego dorosła córka przyprowadza na każde święta innego partnera. Zapewniam, że nie byłby zadowolony i że nie zostałoby to zaakceptowane na forum rodziny. Ten system normatywny, rodzinno-chrześcijański, trzyma Polaków w ryzach. To on sprawia również, że ruchy feministyczne nie rozwinęły się u nas tak bardzo jak w innych krajach Zachodu. Filozofia gender, owszem, podoba się elitom, ale to nie przekłada się na praktykę. – mówił lekarz w jednym z wywiadów.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,691 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń