Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

I Niedziela Adwentu: Czekanie na odkupienie czy na rewanż?

Może historia znów zatacza koło, a my czekamy, że Jezus przyjdzie z hukiem błyskawic, pokaże wreszcie swoją moc, zniszczy grzech i tych wszystkich, co się nie chcieli nawrócić, choć tyle razy mieli szansę – wszelkich złoczyńców, oszustów i złodziei wyśle do piekła, gdzie będzie „płacz i zgrzytanie zębów” – a my wreszcie się odkujemy i zasiądziemy na wielkiej uczcie zwycięzców?



 (1) A gdy się przybliżyli do Jerozolimy i przyszli do Betfage, na Górze Oliwnej, wtedy Jezus posłał dwóch uczniów, 

(2) mówiąc im: Idźcie do wioski, która jest przed wami, a wnet znajdziecie oślicę uwiązaną i oślę z nią; odwiążcie i przywiedźcie mi je. 

(3)A jeśliby wam kto coś rzekł, powiedzcie: Pan ich potrzebuje, a on zaraz puści je. 

(4) A to się stało, aby się spełniło, co powiedziano przez proroka, mówiącego: 

(5) Powiedzcie córce syjońskiej: Oto Król twój przychodzi do ciebie łagodny i jedzie na ośle, źrebięciu oślicy podjarzemnej. 

(6) Poszli więc uczniowie i uczynili, jak im rozkazał Jezus, 

(7) przywiedli oślicę i źrebię i włożyli na nie szaty, i posadzili go na nich. 

(8) A wielki tłum ludu rozpościerał swe szaty na drodze, inni zaś obcinali gałązki z drzew i słali na drodze. 

 

Pierwsza Niedziela Adwentu, pierwsza świeca na adwentowym wieńcu, pierwszy dzień nowego roku kościelnego. Reflektowanie historii zbawienia zatoczyło koło i znów rozpoczynamy od nowa – od oczekiwania na przyjście Jezusa Chrystusa. Za cztery tygodnie będziemy świętować jego narodzenie, potem objawienie, a za niespełna trzy miesiące znów będziemy przypominać cierpienie i śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienia, a potem zesłanie Ducha Świętego i rozwój Kościoła. I jeśli Bóg pozwoli, za rok, w Niedzielę Wieczności, zepniemy klamrą wydarzenia, by wejść w kolejny Adwent i kolejne doświadczanie Bożego dzieła względem człowieka, od początku do końca. A dziś wchodzimy w Adwent 2014 roku z tekstem biblijnym, który nie opisuje ani początku, ani końca historii zbawienia. Sytuuje się mniej więcej pośrodku. Może się to wydać dziwne, ale do rozważenia na dziś Kościół wyznaczył słowo, które jest tekstem liturgicznym w Niedzielę Palmową.

To rzecz jasna nie jest przypadek. Zresztą atmosfera towarzyszącą wydarzeniom Niedzieli Palmowej oraz Adwentu jest bardzo zbliżona. I tu i tam podobne oczekiwanie na wyzwolenie. I w jednym i drugim przypadku radość z nadejścia Mesjasza i głęboka nadzieja na zwycięstwo. Stąd też liturgia, wezwania, a nawet pieśni śpiewane w Niedzielę Palmowa i w Adwent są do siebie bardzo zbliżone. Ale trzeba też dodać, niestety, że jak podobne są radości i nadzieje, tak i rozczarowania i tu i tam są niemal takie same.

W Niedzielę Palmową ludzie rwali gałązki z drzew i spontanicznie kładli przez Jezusem wjeżdżającym na oślicy do miasta. Witano go jak króla, który miał wreszcie uwolnić lud izraelski spod rzymskiej okupacji. Przez chwilę Jezus był idolem wszystkich. Zauważali to nawet jego najwięksi przeciwnicy – faryzeusze, którzy z rezygnacją mówili: – Widzicie już nic nie wskóramy, cały świat poszedł za nim. (por. J 12,19). Kilka dni później ten sam tłum wołał: – Ukrzyżuj go!

Historia lubi się powtarzać. Jeszcze przed narodzeniem Jezusa Żydzi bardzo emocjonalnie przeżywali oczekiwanie na Mesjasza, czyli swój pierwszy Adwent. Trwa on dla nich do dziś. Wtedy jednak napięcie wydawało się o wiele większe. W zbiorowej świadomości żyły zapowiedzi proroków o nadejściu Mesjasza, ludzie doświadczali ucisku, związanego z rzymską okupacją, co chwilę pojawiał się jakiś duchowy przywódca obwołujący się Mesjaszem. Można było wyczuć atmosferę oczekiwania. Zakończyło się rozczarowaniem, a właściwie przyjście na świat Jezusa Chrystusa przeszło bez echa.

Bo nie tak miało być. Mesjasz, król, Zbawiciel, Syn Boży, nie może się rodzić w jakiejś jaskini czy szopie. Nie takie były oczekiwania. Nic nie było takie, jakie być powinno. Ani w Betlejem ani w Jerozolimie. Boży Pomazaniec nie może rodzić się w stajni. Mesjasz nie może dać się ukrzyżować przez Rzymian, z którymi miał walczyć. Wszystko poszło nie tak.

Dzisiaj na te wydarzenia potrafimy popatrzeć z perspektywy historycznej i dokonać teologicznej refleksji nad takimi pojęciami jak Mesjasz, czy takimi wydarzeniami, jak narodziny w Betlejem, triumfalny wjazd do Jerozolimy czy ukrzyżowanie. Nie zmienia to faktu, że nawet najbliżsi Jezusowi – na początku Maria i Józef, a później uczniowie – niemal bez ustanku doświadczali uczucia, że nie jest tak, jak się spodziewali.

Józef próbował uciekać od ciężarnej Marii. Uczniowie najpierw usiłowali skłonić Jezusa by nie szedł do Jerozolimy, bo tam może czekać go pojmanie , a gdy się jednemu oberwało, że przemawia przez niego szatan, zaczęły się zdrady, zwątpienia, wyparcia. W końcu nawet po zmartwychwstaniu dwóch uczniów w drodze do Emaus mówiło: – A myśmy myśleli, że on zbawi Izrael. Od początku do końca, nie tego się spodziewali. Czuli się rozczarowani i dopiero uczyli się prawdy, że wola Boża to nie zawsze wola ludzka. A sposób działania Boga jest często odmienny od sposobu działania ludzi.

Tam, gdzie ludzie oczekiwali objęcia rządów prawa, silnej ręki, niezłomnego przywództwa i ukarania wrogów, Bóg okazywał miłosierdzie i współczucie. Kiedy wołano: – Zniszcz naszych wrogów, uwolnij nas, pomścij, niech sprawiedliwości stanie się za dość z nasze cierpienia i upokorzenia, Jezus Chrystus mówił: – Módl się nieprzyjaciół. Po czym sam uczynił to na krzyżu.

Dzisiaj, jako chrześcijanie, żyjemy w czasach tzw. Drugiego Adwentu. A więc oczekujemy na powtórne przyjście Jezusa Chrystusa na świat. Może więc to dobry moment by zastanowić się czego tak naprawdę oczekujemy? Jaki mamy obraz tego przyjścia? Może historia znów zatacza koło, a my czekamy, że Jezus przyjdzie z hukiem błyskawic, pokaże wreszcie swoją moc, zniszczy grzech i tych wszystkich, co się nie chcieli nawrócić, choć tyle razy mieli szansę? Wszelkich złoczyńców, oszustów i złodziei wyśle do piekła, gdzie będzie „płacz i zgrzytanie zębów”, a my wreszcie się odkujemy i zasiądziemy na wielkiej uczcie zwycięzców.

Może i tak będzie. Nie wiem. Zauważam tylko, że gdy porównamy tego rodzaju oczekiwania, z postawami ludzi, którzy potem rozczarowali się Jezusem, to są one bardzo podobne.  Nadzieja, że Stwórca skinieniem boskiego palca pokona wszystkich niegodziwców, a nas wreszcie dowartościuje postawi ponad wszystkimi, stanowi tło wielu radykalnych postaw religijnych. Bóg przecież jest po naszej stronie, a nie po ich stronie. – Bóg z nami. – Gott mit uns. – Allahu Akbar.

– Nasza wojna jest święta – mówili nieraz chrześcijanie, Żydzi, muzułmanie. – Zwycięstwo jest po naszej, a nie po ich stronie. – Hosanna, błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim! Tylko, że kiedy oczekiwany Mesjasz, zamiast twardej sprawiedliwości pokazuje miłosierdzie, zamiast wytracić wrogów, jest gotów cierpieć z ofiarami, zaczyna się rozczarowanie.

– To nie tak. Miał być sąd ostateczny. Oni mieli trafić do piekła. Ponieść zasłużoną karę. Czas łaski minął.

W pierwszy dzień Adwentu warto to pytanie sobie postawić. Jakiego przyjścia oczekuję? Czy czasem nie buduję w sobie obrazu Bożego działania, na mój wzór i podobieństwo? Czy własnego poczucia sprawiedliwości nie przypisuję Bogu? Czy byłbym rozczarowany, gdyby Bóg zlitował się nad tymi, których ja uważam z oszustów, złodziei, gorszycieli, wszeteczników i wszystkich, co powinni smażyć się w piekle?

Adwent to czas oczekiwania. To od nas jednak zależy, czy powielimy błąd mieszkańców Jerozolimy. Czy i nasze oczekiwanie zmieni się w rozczarowanie, tylko dlatego, że pomyliliśmy nasze sny o potędze i chwale z Bożymi planami miłosierdzia i łaski. Adwent to też czas radości. Nie z tego, że Bóg zaprowadzi wreszcie sprawiedliwość i winni poniosą karę, lecz z faktu, że jak pisze apostoł Paweł: – Bóg w Chrystusie świat z sobą pojednał, nie zaliczając im ich upadków, i powierzył nam słowo pojednania. Wszystko po to, aby: – Bóg był wszystkim we wszystkim. (1. Kor. 15,28)

Zapewne Boże działanie i Boża wola nieraz nas zaskoczą. Z pewnością Boże miłosierdzie sięgnie tam, gdzie my nie bylibyśmy w stanie sobie tego nawet wyobrazić.  Bez wątpienia Boża łaska jest w stanie objąć niejednego człowieka, którego inni mieliby ochotę wysłać na zasłużone potępienie. Od nas zależy czy Bożym miłosierdziem poczujemy się rozczarowani czy zbudowani.

 

Mt 21,1-9, ks. Marcin Orawski



I Niedziela Adwentu: Czekanie na odkupienie czy na rewanż? | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,705 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń