Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Episkopatu ślepy pęd owczego stada

Zawrócenie pięciu ordynariuszy polskich diecezji z marszu w obronie demokracji nie jest samą tylko pomyłką w diagnozie stanu wolności w czasach postpolityki. Tyleż archaicznym, co nadmiernie wpływowym zdaniem abp. Nycza nic gorszego niż komunizm powtórzyć się już nie może.



Kontrowersyjna dystrybucja słowa na październikowym Synodzie dopuszczała do głosu rodziców homoseksualnych dzieci żądających uznania dla związków jednopłciowych, ale zapomniała o rodzicach zapobiegających cierpieniom zadawanym ich dzieciom przez homoseksualny styl życia. Ten schemat wolności eliminuje teraz sumienie polskich duchownych za sprawą reguły większości, kościelnym językiem opacznie definiowanej jako wezwanie do jedności.

Wywierając presję na piątkę polskich biskupów deklarujących poparcie dla "Marszu w Obronie Demokracji i Wolności Mediów" nuncjusz apostolski Celestino Migliore mógł uczciwie ogłosić, że Kościół musi się liczyć z władzą państwową. Ta zaś obawia się opozycji do tego stopnia, że posądza ją o ekstremizm.

Stara cwana sztuczka nurza oburzenie na listopadowe aberracje wokół wyborów samorządowych w szambie oszołomstwa a Kościół choć skłonny do tolerowania oburzenia społecznego od skandalistów się odwraca i zabiera z ich podwórka swoich "funkcjonariuszy".

 

Czytaj wiecej: Więcej marketingu w wyborach lokalnych, mniej etyki

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/wiecej_marketingu_w_wyborach_lokalnych_mniej_etyki_320510.html

 

Migliore, będący w zażyłych kontaktach – bo jakże może być inaczej – z pałacem prezydenckim i "doradzany" przez ultrakoniunkturalnego abp. K. Nycza, nie miał wyjścia. Musiał reagować. Lecz to, co zrobił, bliskie jest hipokryzjji i makiawelizmowi: zaszantażował kierujących się swoim sumieniem, opornych członków episkopatu przypadkiem odwołanego za brak jedności z braćmi w biskupstwie latynoamerykańskiego hierarchy. Dla Deca, Meringa czy Depo ostrzeżenie nuncjusza musiało zabrzmieć jak memento.

Kiedy zdejmowano ze stanowiska ordynariusza Ricardo Liveresa Plano mówiono, że ponosi on konsekwencje separowania się od krajowej konferencji biskupów. - "Bolesna decyzja Stolicy Apostolskiej, podyktowana przez szereg powodów duszpasterskich, wynika z troski o najwyższe dobro jedności Kościoła w Ciudad del Este i wspólnoty biskupów Paragwaju" – pisano w oficjalnym komunikacie. Z zazdrości do Watykanu non stop słano donosy, w których oskarżano duchownego o predylekcję do tradycjonalizmu. Ciudad del Este Rogelio była jedyną diecezją w Paragwaju, gdzie stan kapłański w zaledwie kilka lat potroił się a wyjątkowo zaangażowana wspólnota wiernych fundowała rekordową liczbę kaplic i kościołów.

Gdyby paragwajski biskup nie kierował się sumieniem i nie był odporny na celebrowany dziś przez watykańskich dygnitarzy obrzydliwy grupowy konformizm setka seminarzystów poszukujących realnej duchowości w kapłaństwie nie odnalazłaby powołania. Albo czym byłby Kościół austriacki bez Franza Jägerstättera, któremu Fliesser, biskup Linzu, odmówił spotkania? Bohater dowiedziawszy się, że III Rzesza zabija w niedalekim Ybbs chorych umysłowo, postanowił nie przysięgać na wierność Hitlerowi. Zaprzyjaźnieni księża radzili mu zaakceptować służbę wojskową. - Nie ma "dychotomii między służbą Chrystusowi i  ojczyźnie" – podpowiadali. Błogosławiony protestował: "Ten reżim jest złem i nie będę go w żaden sposób wspierał".

Jeden tylko biskup nie złożył podpisu pod listem pasterskim episkopatu niemieckiego z czerwca 1933 r., w którym z entuzjazmem witano "nacjonalistyczne przebudzenie" (Erwachen) a katolików wzywano do posłuszeństwa nowej władzy. Jeden też tylko biskup wyłamał się z decyzji episkopatu Austrii - po wkroczeniu wojsk Hitlera do remilitaryzowanego obszaru Nadrenii w 1936 r. - o uczczeniu Anschlussu biciem w dzwony kościelne i śpiewaniem Te Deum. W podległej mu diecezji nie fetowano Hitlera.

Episkopat nie jest superkościołem, który za diecezję odpowiadałby jak biskup. Nie ma sumienia i tej wrażliwości co pasterz diecezji. Jest tylko dobrowolną i pomocniczą organizacją, która biskupom ma służyć bez podważania ich suwerenności.

 

Czytaj więcej: Papież: rynki narzucają obce narodom prawa

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/papiez_rynki_narzucaja_obce_narodom_prawa_301233.html

 

Biskupi Dec i Mering  trafnie odnajdują się w nurcie nauczania Kościoła, po stronie sprawiedliwości społecznej. Nycz i Migliore wzywając do wstrzemięźliwości politycznej są bardziej zespoleni z polityką, niż oskarżani przez nich współbracia, gdyż odpowiadają na oczekiwania ekipy stojącej u sterów władzy i zasadniczo z nią się identyfikują. Są więc bliżsi pomaganiu konkretnej formacji politycznej w osiąganiu przez nią celów politycznych, chociaż ostrożnie nie afiszują się swoimi z nią powiązaniami i dedykowaną jej sympatią.

Dec i Mering mogą kroczyć obok ludzi dobrej woli, z których niektórzy są zapewne politykami, ale maszerując w obronie zasad sprawiedliwości społecznej, jak czynił to chwalony przez papieża Franciszka abp Romero, towarzyszą opozycji akcydentalnie. Absurdem byłoby posądzać Romero o politykowanie tylko dlatego, że budował szeroki front poparcia dla reform społecznych, w którym uczestniczyła opozycja.

Aprobatę lub dezaprobatę dla zaangażowania społecznego duchownych wyznacza zatem punkt ciężkości, który może się mieścić w realnej polityce lub po stronie sprawiedliwości społecznej pomimo otoczki, jaką jest polityka dla sprawiedliwości społecznej. Proces odnajdowania owego punktu ciężkości stał się przedmiotem manipulacji i gry pozorów.

 

Czytaj więcej: Dziękujemy Opatrzności, nie Bolkowi

http://www.kosciol.pl/article.php/20080621022215941?query=nycz

 

Zapewne w imieniu Migliore wszystko i nic nie mówiąca opinia arendarza katolickiej informacji, Marcina Przeciszewskiego o "Udziale Kościoła w życiu politycznym" mogłaby równie dobrze usprawiedliwiać zachowawczą politykę austriackich biskupów. Ale też cytując Gaudium et Spes, konstytucję soborową, Przeciszewski niedwuznacznie wydobywa sens zaangażowania hierarchów katolickich.

"Kościół (...) ze względu na swoje zadanie i kompetencje w żaden sposób nie utożsamia się ze wspólnotą polityczną i nie łączy się z żadnym systemem politycznym" (Gaudium et spes, 76). Każdy więc system polityczny jest przedmiotem krytyki Kościoła i stoi jakby na zewnątrz Ewangelii.

Wrażliwość jednostek toruje rozpoznanie totalitaryzmu i tym samym sytuuje je w opozycji do aktualnego systemu politycznego, a episkopaty rzadko chcą walczyć z systemem, tym bardziej że ten, z którym mają do czynienia obecnie jest globalny i nie ma dla siebie alternatywy.



Episkopatu ślepy pęd owczego stada | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,698 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń