Za tragedią "Charlie Hebdo" nie stoi ekstremizm, ale dwustandard

pią, 9 sty 2015, 06:23:06

Autor: Marcin Stanowiec

Ile seksualnej obsesji w liberalnej satyrze muszą wytrzymać wyznawcy islamu, aby poczuć się bezradnymi jak ludzie, którym CIA i służby specjalne najbardziej demokratycznego państwa świata arbitralnie odbierały - w niedawnej historii - prawo do życia, bezpieczeństwa i godności?

Ulubionym motywem ironii zamordowanych uczestników projektu "Charlie Hebdo" było reżyserowanie homoseksualnego spektaklu z udziałem czołowych postaci życia religijnego. Stosunki homoseksualne uprawiali Mahomet, Jezus, Benedykt XVI, z wyłączeniem Mojżesza.

 

Czytaj więcej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/obcy_w_ekonomii_polityce_i_na_wojnie_225700.html; Obcy w ekonomii, polityce i na wojnie

 

Poniżanie selektywnie dobranych grup religijnych i etnicznych nie ma wiele wspólnego z demokracją. Autorzy wolnej prasy buńczucznie dawali sobie do tego prawo deklarując, że wciąż będą obrażać chrześcijan i muzułmanów.

 

Wycofani chrześcijanie nie mieli już siły na protestowanie. Z czasem i muzułmanie skapitulowali przed "Hebdo". Okazało się, że pozornie, jak w przypadku każdej wymuszonej postawy.

 

Czytaj więcej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/marsz_niepodleglosci_patrioci_bez_masek_anonymous_317657.html; Marsz Niepodległości. Patrioci bez masek anonymous

 

Między fanatykami z meczetów a fanatykami wolności słowa z "Hebdo" zachodziła - choć kompletnie niesymetrycznie - interakcja bez której do tragedii by nie doszło.

 

- Jak to się dzieje, że wyważona krytyka, że jakakolwiek krytyka Żydów nie jest tolerowana, o ile nie w bezwzględny sposób tłamszona a notoryczne ubliżanie wyznawcom chrześcijaństwa i islamu uznawane jest za wyraz cywilizacyjnej dojrzałości? - zaczęto stawiać sobie pytanie.

 

Od wieków "kabarety" prześmiewały władzę. Dzisiaj żydowscy bankierzy i dziennikarze w dużej mierze ponoszący odpowiedzialność za konfrontacyjny kierunek, w którym wszyscy podążamy, kompletnie wymykają się jakiemukolwiek rozpoznaniu i ocenom, nawet tym ciepłym i życzliwym, które znamy z relacji Stańczyka i Zygmunta Starego. - Na kogo Żydzi nie są jeszcze obrażeni? – retorycznie dziwiono się w rozrywkowym programie belgijskiej telewizji. Nazajutrz autorzy skeczów zostali oskarżeni o antysemityzm i bezpowrotnie zniknęli z mapy belgijskiej rozrywki i dyskursu. - Żydzi są chronieni przed krytyką w takich granicach, które bardziej nasuwają skojarzenie z terrorem - komentował internet.

 

Satyrycy "Charlie Hebdo" żonglowali wolnością, ale tylko w granicach wyznaczanych przez właściciela, albo pewien program kulturowy i polityczny. Wyobraźmy sobie, że Bernard Maris albo Wolinsky w miejsce osób Trójcy świętej instalują N. Rotshilda udziałowca Schell, który byłby penetrowany przez R Murdocha właściciela Time'a. Są granice krytyki?
 

 

Czytaj więcej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/papiez_rynki_narzucaja_obce_narodom_prawa_301233.html; Papież: rynki narzucają obce narodom prawa

 

Muzułmanie padli ofiarą "dwustandardu" w sądach, mediach i polityce: ich wrażliwości w wąskim zakresie szacunku dla proroków (bo pamiętajmy że muktikulti daje im pozycję czasami silniejszą od tej, którą zajmuje chrześcijaństwo) nikt nie uwzględniał. Inaczej było z selektywną wrażliwością "Hebdo", którą wszyscy wokół hołubili zwłaszcza władza rynków finansowych. Z tej korporacja satyryków nie szydziła nigdy i z tą na takich zakrętach historii jak napad na Libię identyfikowała się lekceważąc istotną dla satyry kontestację dominatorów. Grupa "Hebdo" zbliżyła się niebezpiecznie do aparatu wielorakiej przemocy, która odbierała krok po kroku społeczeństwu francuskiemu, co można było zaobserwować w trakcie manifestacji przeciw polityce F. Hollanda, podmiotowość. Polityka i kultura kierowały się nie tylko przeciw muzułmanom, których alienacja i fanatyzm – jak sądzi się - popchnęły do zbrodni. Adresatem kulturowej agresji stało się w szybkim czasie całe społeczeństwo.

 

Czytaj więcej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/spekane_sasiedztwo_dwuglos_o_antypolonizmie_macka_stuhra_250667-2--1-d.html; Spękane sąsiedztwo: dwugłos o antypolonizmie Maćka Stuhra

 

90 tys. funcjonariuszy postawionych na nogi dla poszukiwania morderców nasuwają skojarzenie z wyczynami aparatu bezpieczeństwa, który błyskawicznie i pompatycznie reagował na wyczyny bandytów - wrogów systemu. "Ręka podniesiona na władzę musi być odcięta". Dyrygenci tego pokazu siły, który równie pokazowo bez żadnego sądu zlikwidował terrorystów, niczym się nie różnią od familii Kimów z Korei północnej wprawiającej - może jeszcze bardziej umiejętnie - swoje własne tłumy w histerię.

 

Tysiące ludzi organizowanych czy organizujących się w marsze przeciw ekstremistom stworzyło na francuskich placach analogię z gomułkowskimi pochodami, które skandowały przeciw imperialistom, w obronie nietykalnego porządku ufundowanego przez komunizm. Masy nie zdają sobie sprawy, że oszczekują nie samą zbrodnię, lecz przy okazji wyrażają poparcie dla nieludzkiej filozofii "Hebdo", która usprawiedliwia wygodną dla siebie brutalność, a potępia tylko tę krzyżującą się z mocarstwowym planem. Gdyby było inaczej ludzie wyszliby na ulice w proteście przeciw napaści ich rządów na Libię lub Syrię, albo solidaryzowaliby się z pomordowanymi w odessie Rosjanami, gdzie znaleziono w budynku związkowców 70 zwęglonych ciał. Świat "Hebdo" niepokojąco wówczas zamilkł.

 

Czytaj wiecej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/golgota_picnic_skandal_protesty_w_polskich_miastach_307739.html; "Golgota picnic" skandal. Protesty w polskich miastach

 

Żaden porządek nie jest nietykalny, jeżeli poniża ludzką godność. Łącznie z tym z okładki kultowego czasopisma. Lepiej byłoby jednak aby ta nietykalność regulowana była środkami prawnymi i legalnymi, niż na własną rękę przez desperatów, którzy przez nikogo niewysłuchani sięgają po broń. Ale Hebdo tego nie rozumie: "Demokracja potrzebuje obrazy uczuć religijnych".

 

Krytykowałem dwustandard:
 
"Nikogo nie dziwi, że do chronionych - nawet przed sztuką - kategorii zalicza się gwiazdę Dawida albo Menorę. Więc nie chodzi o samą zasadę, że Mein Kampf nie stanie się przedmiotem teatralnej ekspresji. Elity są zakłamane i stosują inne standardy wobec kulturowych wartości, z którymi same się identyfikują. Wykazują także dużo większą wyrozumiałość i wrażliwość dla sacrum muzułmanów. Po wielu przykrych bojach europejscy artyści doszli do wniosku, że obrażanie islamistów nie ma sensu.
 
Pouczenia adresowane do chrześcijańskiej większości korespondują z mainstreamową krytyką patriotyzmu i historycznych tożsamości. Wszystko w niej zasadza się na negacji. Tresowanie katolickiej identyfikacji, z takim upodobaniem realizowane przez niekatolicki establishment zaczyna się od pogardzenia afirmacją i nadzieją jako elementarnymi ogniwami pozytywnej ludzkiej tożsamości.
 
Politpoprawność wyrasta z brutalnego dwustandardu. W żadnym wypadku nie potraktowano by podobnie menory i gwiazdy Dawida, symboli judaizmu, jak krzyża, który stawia się do góry nogami, obrzuca gównami, zdziera ze ścian, na których wisiał od setek lat. W Izraelu nie poniżono by menory, bo jak młode pokolenia Izraelczyków miałyby oddawać życie za obronę integralności państwa dyskutując negatywnie żydowską tożsamość."
 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20150109062306139