Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Niepokalane Poczęcie a usprawiedliwienie z łaski

Relacja między wiedzą teologiczną a biblijną uwyraźnia się choćby w postrzeganiu Matki Bożej. Czy klucz do poprawnego rozumienia tekstu biblijnego dzierżą teologowie?



Najpiękniejszą ikoną Nauki o usprawiedliwieniu jest Maryja. Teologiczny consensus wokół jej osoby ustanowiony na soborze efeskim nagiął szlak biblijnej egzegezy, od której odcinał się Luter stawiając nową denominację w pewnym rozdarciu. Jeśli Theotokos, to Dziewica, bowiem tylko jako taka mogła porodzić Syna, którego Ojcem był Bóg. Jeśli Dziewica, która rodzi Syna to opanowana łaską. Jeżeli dotknięta łaską, to tylko pełną, absolutną, niewybrakowaną. Łaska wychodzi do Maryi nie pozostawiając w niej niczego, co byłoby jej zaprzeczeniem. Oto pierwsze różnice, które sprawiają, że Maryja jest wyjątkowa. Łaska sięga Maryi pierwsza, zanim ona do niej wyszła i zaczęła współpracować z łaską Bożą. Ale jak dalece uprzednio, czyli wyprzedzająco? Wydaje się, że bardzo, inaczej niż u wszystkich ludzi, którym nie dane było zostać Matką Pana. 

Refleksja Lutra nad Maryją napotkała opór w centralnym twierdzeniu jego teologii. Samo Słowo rozsadza człowieka bez udziału jego uczynków, choć przy udziale woli. Uczynki człowieka są dopełnieniem obrazu, którego autorem jest Bóg.

Jezus nie mógł się jednak narodzić z kobiety, która stoi w miejscu wygnania rodzaju ludzkiego. Odłączenie się rodzaju ludzkiego od Boga jest stanem grzeszności. Nie ma wątpliwości, że ludzkość przed okresem soteriologicznym, ale także po nim, w takim stanie się znajduje. Oczywiście pojawia się kolejna trudność. Czy Maryja potrzebowała zbawienia?

W Nowym Testamencie, w liście do Rzymian, rozdział 5, czytamy: "Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat , a przez grzech śmierć , tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła , bo wszyscy zgrzeszyli".

W przypadku wyłączenia z grzechu Maryja nie potrzebowałaby zbawienia i nie byłaby człowiekiem skoro śmierć i grzech obejmuje wszystkich.

W Ewangelii św. Łukasza, rozdział 1, wersety 46 i 47, Matka Boża wyśpiewuje:

"Wielbi dusza moja Pana. I rozradował się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim."

W Piśmie świętym, przyjęte jest, że "wszyscy" nie znaczy "wszyscy bez wyjątku". Jest wiele wyjątków od reguły "wszyscy".

"Oto do Jezusa zbliżali się wszyscy grzesznicy i celnicy" (Łk 15,1), a przecież nie jest prawdą, że nie było takich grzeszników i celników, którzy by się do Niego nie zbliżali.

Apostoł odnosi się nie do grzechu pierworodnego, ale do grzechów uczynkowych, popełnianych przez ludzi. Ten osąd stanowi wniosek z przekonania płynącego z wiary, że jeśli Chrystus oddał swoje życie za wszystkich ludzi, to wszyscy pomarli, a więc potrzebowali Jego łaski (por. 2Kor 5,14), a po drugie z osobistego doświadczenia przez Pawła przemiany życia dokonanej przez Zbawiciela, która to przemiana okazała się tak radykalna, że nawet dobre starania i próby oparcia się o Prawo okazały się w porównaniu z nowym życiem jedynie "śmieciami" (por. Flp 3,7-9). Innymi słowy, mamy tu do czynienia z awersem i rewersem rzeczywistości, przy czym argumentacja Pawła opiera się na sprzężonej zwrotnie argumentacji: z jednej strony, "skoro nie ma wyjątku co do gniewu Boga, to tak samo nie może być wyjątku co do daru usprawiedliwienia" (J.-N. Aletti, List do Rzymian, w: Międzynarodowy komentarz do Pisma Świętego. Komentarz katolicki i ekumeniczny na XXI wiek, red. W.R. Farmer, red. wyd. pol. W. Chrostowski, Warszawa 2001, s. 1416), z drugiej strony jeśli Chrystus jest Zbawcą wszystkich, to wszyscy potrzebowali zbawienia, ergo: wszyscy zgrzeszyli. Paweł nie zajmuje się tutaj – nawet mu to do głowy nie przyszło – sporami katolicko-protestanckimi o grzeszność-bezgrzeszność Maryi; jeśli już coś w tym temacie mówi, to tyle, że i Maryja potrzebowała zbawienia, ale przecież ta sprawa nie stanowi osi sporu, bo wszyscy chrześcijanie przyjmują oczywisty fakt, zresztą wyrażony wprost przez Matkę Pana, która wielbi w Bogu swojego Zbawcę (por. Łk 1,47).

Prawdopodobnie różni nas wszystkich od Maryi to, że jej uczestniczenie w Zbawieniu i korzystanie z owoców Zbawienia było wcześniejsze, aniżeli nasze. Bóg w swojej dobroci dał jej łaskę Zbawienia.

Jak Adam i Ewa jeszcze bez grzechu pierworodnego i przed popełnieniem pierwszego grzechu uczynkowego, musieli upaść w momencie, gdy zamiast na Bogu oparli się na czymś poza Nim, tak każdy z nas jest w gorszej (grzech pierworodny i "nawyk"  grzeszenia spowodowany wcześniejszymi grzechami), ale jednak w istocie analogicznej sytuacji: potrzebujemy Zbawcy, by pozwolił nam prowadzić święte życie; przy czym najpierw musi On zbawić nas od grzechu.

W takim rozumieniu również Maryja potrzebuje zbawienia, bo w tym sensie i Ona "zgrzeszyła", choć nie zgrzeszyła; czy pod Prawem czy bez niego – potrzebuje i Ona zbawienia, bo potrzebuje Boga, bez którego nie jest możliwe życie bezgrzeszne. Maryja w swojej naturze ludzkiej, jak wszyscy ludzie, podlegała grzechowi, ale Bóg Ją od niego uwolnił. Jak wszyscy, to wszyscy!

"Gdyby nie podlegała prawu grzechu, to nie zostałaby odkupiona, niepokalane poczęcie nie miałoby wymiaru łaski i Maryja nie byłaby związana z rodzajem ludzkim" (Cz. Bartnik, Matka Boża (Biblioteka Katedry Teologii Historycznej, 1), Lublin 2012, s. 132).

Jest więc Maryja jedną z nas w porządku natury, z której nie została wyzwolona; jeśli więc Bóg daje Jej prezent wyjątkowy, jest to "łaska dana osobie, nie naturze" (tamże, s. 133).  

Nie jest możliwe życie z Bogiem bez Boga, który to życie umożliwia. Tak, również Maryja, która właśnie ze względu na zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa otrzymała specjalny przywilej. "Albowiem Bóg poddał wszystkich nieposłuszeństwu, aby wszystkim okazać swe miłosierdzie" (Rz 11, 32). A jeśli w życiu Matki Pana nie da się znaleźć śladu takiego nieposłuszeństwa, dowodzi to pośrednio właśnie wyjątkowej łaski, która została Jej udzielona niejako „przed czasem”. Bo już przed poczęciem Pełnego Łaski (J 1,14) nazwana zostaje Pełną Łaski (Łk 1,28), czemu nie mogą zaprzeczyć nawet – a może właśnie przede wszystkim – fundamentaliści biblijni. Choć zdaje się, że każda łaska – również ta, którą przyjmujemy my, nieposłuszni – jest udzielona zawczasu, nim przyjęliśmy świadomie Chrystusowe zbawienie, inaczej nie byłaby darem. Tym bardziej nie wolno złym okiem patrzeć na to, że On jest dobry w przypadku łaski udzielonej Jej! Czy nie wolno Mu było uczynić ze swoim, co chciał? (por. Mt 20,15).

Katolicy nie spieszą się z odrzuceniem pozornie sprzecznych z Biblią (w rzeczywistości z wyrwaną z kontekstu literą czy nawet ideą), podobnie jak nie spieszą się z ich oficjalnym przyjęciem.

Warto podkreślić, że w Kościele toczyły się długie i zaciekłe spory pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami niepokalanego poczęcia (pierwszych nazywano immakulistami, a drugich makulistami), przy czym nerwem polemik była właśnie trudność pogodzenia powszechności odkupienia i świętości Maryi, która nasuwała myśl o jakimś wyjątku od reguły zbawienia, którego potrzebują przecież wszyscy.

Jeśli protestanci uwielbiają dialektykę, katolicy lubują się w godzeniu pozornych sprzeczności – w tym starciu gorącej miłości do Maryi i przekonania o Jej bezgrzeszności oraz nie mniej gorącej wierności Biblii i przekonania o konieczności Zbawiciela katolicy potrafili uratować i jedno, i drugie. Ale trzeba było czekać aż do przełomu XIII/XIV wieku, kiedy to franciszkanin Duns Szkot († 1308) sprecyzował język teologii na tyle, że bez uszczerbku dla wiary można było pogodzić to z tamtym.

Doktor Niepokalanej, bo takim mianem go określamy, dokonał genialnego i subtelnego (właśnie, toporne nigdy nie jest genialne) rozróżnienia – dla niego doskonalszą formą zbawienia jest nie uwolnienie, ale zachowanie od grzechu. Za nim inni franciszkanie poszli "za ideą uprzedniego zachowania Maryi od wszelkiej zmazy (praeservatio)" (Cz. Bartnik, Matka Boża (Biblioteka Katedry Teologii Historycznej, 1), Lublin 2012, s. 129).

Nerw polemik mógł się uspokoić, a droga do dogmatu – choć ten będzie ogłoszony dopiero w XIX wieku – została otwarta.

Jeśli "wszyscy zgrzeszyli", jak chcieliby wszyscy niewolnicy litery Pisma, to czy w takim razie również Jezus miałby zgrzeszyć? Wszak był i Bogiem, i człowiekiem… Czy biorąc pod uwagę świętość Pana w regule "wszyscy" nie uczynił On jednak pewnej luki, która zrelatywizowała ową powszechność na tyle, że może się znaleźć w niej miejsce i dla Maryi?

Jezus jest i Bogiem, i człowiekiem, ale przecież jedną Osobą, a w takim razie natura ludzka musiała pozostać nieskalana grzechem podobnie jak natura Boska, żeby cała Jego Osoba pozostała święta.

Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Syn Boży w ludzkiej naturze mógł narodzić się bez grzechu, jeśli Jego Matka nie byłaby bezgrzeszna.



Niepokalane Poczęcie a usprawiedliwienie z łaski | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,668 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń