Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Księga rodowodu Jezusa Chrystusa

Ewangelia nie jest dla odśpiewania, ani dla badawczego czytania, lecz dla życia. Cerkiew czyta nam wersety ewangeliczne tylko dla tego celu, i jest to szczególna cecha Liturgii. Kto słyszy dzisiejszy fragment Ewangelii, wychodzi z cerkwi z poplątanym językiem przez potrzebę [ze strony liturgiki] recytacji tego, kto od kogo pochodził.



W celu należytego przygotowania do Bożego Narodzenia, Cerkiew nakazuje obchodzenie dwóch niedziel poprzedzających to święto, to jest niedzieli dzisiejszej i poprzedniej. Najpierw czynimy wspomnienie Praojców, i wówczas czytamy Ewangelię o zaproszonych na ucztę, którzy odmówili przyjścia, i jak wobec tego Pan wzywa na ucztę ludzi ze wszystkich możliwych miejsc, bowiem ta już jest przygotowana – to wskazuje na bliskość święta Wcielenia Bożego. Po tamtej niedzieli następuje Niedziela Rodowodu – to jest dzisiaj – kiedy czytamy o człowieczym pochodzeniu Chrystusa. Grudzień jest również wypełniony świętami proroków i świętych Starego Testamentu.

Na początku jesteśmy zagubieni pod względem trudności językowych przez ewangeliczny fragment przedstawiający liczne lineaże; kiedy słuchamy bądź też czytamy go jako jakąś historię tego, co było przed Chrystusem, nie możemy odnaleźć znaczenia tych wersetów dla naszego życia. Następnie, ta historia tego, co było przed Chrystusem, jawi się nam jako historia nieznana dla naszej religijności, więc naturalnym jest, że nic to dla nas nie znaczy. W najlepszym razie, rozumiemy ten fragment ewangeliczny jako „drzewo genealogiczne” Chrystusa, który rodzi się za kilka dni.

Stąd też powstaje pytanie: czy naprawdę istnieje potrzeba czytania tych wszystkich imion? Najbardziej głębokie pytanie jest takie: jaki jest cel tego czytania, skoro wiemy, że ciąg tych imion nie jest historyczny – pomija on niektóre imiona, i zachowuje tylko niektóre z nich? Tak jakby Ewangelia, i za nią tradycja, rejestrowała tutaj ważne osobistości, które odegrały istotną rolę w podróży Boga do nas. A co najdziwniejsze z tego wszystkiego, to to, że pomiędzy te wszystkie hebrajskie imiona są włączone również te, które noszą ze sobą wszelkie odcienie ludzkich słabości. A więc ci ludzie, którzy poprzedzali Chrystusa i niejako uczynili Go obecnym [wśród nas], mieli nie tylko te dobre cechy człowiecze, lecz także ludzkie słabości.

To pytanie i te spostrzeżenia prowadzą nas do odczucia i uświadomienia sobie, że Boska obietnica nie zatrzymuje się, kiedy pojawiają się ludzkie słabości – innymi słowy, Boska Miłość nie osądza najsłabszych. Albowiem Bóg zna naszą naturę, i gliną (prochem) jesteśmy; tak jak powiedział apostoł Paweł: mimo naszych grzechów, On pokochał nas. A więc, skoro Bóg pouczał nas, byśmy oczyścili się z grzechów, to On nas nie odrzuca, kiedy upadamy w grzechach. Wszystko, co człowiecze, niesie ze sobą mieszankę Bosko-ludzką, a mieszanka ta jest pomiędzy siłą i słabością. Bóg zaiste przybył do nas, jako Posłaniec, i Boski zamiar Jego obecności wśród nas przekroczył zarówno prawość [tj. ludzkie pojęcie o tym, kto jest prawy, a kto nie – kto zasługuje, a kto nie, przyp. tłum.], jak i grzech.


Bowiem Boskiej Miłości nie zatrzymuje człowiecza słabość. I Bóg rozsądza wedle miary tego, co On może zrealizować, a nie według tego, jak my możemy wobec Niego zgrzeszyć.

Drugą sprawą, którą to pytanie może nam uświadomić, jest to, iż nasze zbawienie to nie jest nasze osiągnięcie, lecz dar Boga. Chrystus nie przyszedł [na świat] dzięki dobroci ludzkiej, lecz dzięki Bożej Miłości. Historia narodu wybranego, który wyczekiwał przyjścia Chrystusa i przygotowywał się do niego, nie była historią dobroci w swym pięknie, lecz po prostu historią oczekiwania, i to jest jej dobrem. W tym oczekiwaniu były grzechy, a jednak ostatecznie – też i dobro [porównaj np. historię króla Dawida, przyp. tłum.]. Nie mamy prawa się chełpić, lecz musimy dziękować [Bogu].

Trzecia kwestia to dostrzeżenie wielkości Miłości Bożej, która zwycięża świat, lecz nie przemocą wobec wolności ludzkiej.  Zawołał Jezus – jak relacjonuje Jan Ewangelista –  uwierzyliście, żem zwyciężył świat. Początek tego zwyciężania to zasiane nasienie; zamiar Boskiej Miłości nie odbiera wolności człowieczej – On czeka na koniec czasów, więc nie przejmuje (tj. zabiera) naszej wolności w tym momencie. Pan Bóg jest władcą historii. Jednakże, jest On – jako że dozwolone jest [nasze] wytłumaczenie – „więźniem” naszych potknięć. Dlatego, poprzez Swoją miłość do nas, On dźwiga nasze słabości, które przekładają i opóźniają realizację przez Boga Jego Woli wobec nas. Owszem, nasze słabości opóźniają wypływ miłości Boga i Jego zwyciężenie [świata], lecz go nie unieważniają. Czyż Księga nie wspomina, iż wszystko – nawet to, co złe – zostanie zinterpretowane, mądrością Boga, na korzyść wierzącego?

Bóg przyzwolił na naszą wolność, i jest to wielkość Jego miłości i szacunku wobec nas. Dlatego ręka Boga nie uderza, lecz naprawia; Bóg nie wyrzeka się istnienia naszych słabości, lecz je dźwiga po to, by je naprawić, dlatego też dopuszcza do naszych upadków. Stąd też tutaj święta historia momentami jest pozbawiona świętości, a osoby w niej są właśnie takie, a nie inne. Bóg nie przybywa do nas tylko z naszej dobroci, lecz także z naszego zła. Boska Miłość osłania (ocienia) lud tak w jego czystości, jak i jego źle. Ta Miłość nie usprawiedliwia grzechu, lecz go dźwiga. Boska Miłość nie zachęca do grzechu – wręcz przeciwnie: wymaga naprawy. Miłość jest cierpliwa, łagodna, ale też wymaga.

Miłość Boga była silna aż do tego stopnia, że On przyszedł do nas i nasze grzechy Go nie powstrzymały. Bóg postanowił przyjść do nas, tak jak to obiecał Ewie w Raju – a mianowicie, że jej Potomek przyjdzie i zmiażdży głowę węża. A więc, On niewątpliwie przychodzi, lecz przy tym nie narusza naszej wolności, by wypełnić Swoją wolę. Stronice naszej historii przepełnione są zmiennymi, od koloru białego do czarnego, lecz jest to pochód do nieskończoności w Boskiej Miłości.

Tak, może nasza człowiecza historia nie zasługuje na przyjście Boga, lecz jako że On nas kocha, to to czyni. To nie nasza zasługa, lecz dar Jego miłości – nasza zasługa, by Go przyjąć, nie pochodzi z naszej zasługi, lecz z Jego daru.

W języku Boskiej Miłości nasza zasługa to Jej dar; to wynika z gwarancji przymierza zaplanowanego przez Boga, a nie z naszej wierności. Jego miłość zaczyna w nas mieszkać. Jego pokora poraża nas, co przywraca nas do pierwotnego stanu. Nasz powrót wyzwala Go dla naszego zbawienia. Język Boskiej Miłości zna wartość człowieka wedle Swojej miary, a nie poprzez wątłość dobroci ludzkiej. To Boskie zrównanie się z nami sprawia, że zasługujemy na dzień Jego przyjścia. Boska Miłość sprawia, że Jej dar czyni nas zasłużonymi, poprzez pokorę.

Chrystus przyszedł z Niebios, pomimo braku naszej zasługi. Jego przyjście wznosi nas. Chrystus na ziemi, wywyższajcie Go! Amen.

 

metropolita Aleppo Paweł (Jazidżi) na Niedzielę Ojców

 

*

Metropolita Aleppo Paweł (Jazidżi) to syryjski hierarcha z Patriarchatu Antiocheńskiego, który jest znany ze swych kazań i innych publikacji. W kwietniu 2013 roku został porwany wraz z metropolitą Janem (Ibrahimem) przez islamskich rebeliantów w objętej wojną domową Syrii. Los obydwu hierarchów wciąż pozostaje nieznany, a to wszystko dzieje się pośród międzynarodowego milczenia.

Niedziela Ojców, w syryjskiej tradycji nazywana też Niedzielą Rodowodu, jest ostatnią przed świętem Bożego Narodzenia, do którego przygotowuje czterdziestodniowy post. Jej niedzielne czytanie to początek Ewangelii Mateusza (1, 1-25), który składa się praktycznie wyłącznie z imion ziemskich przodków Jezusa Chrystusa. Zapewne nie raz myśleliśmy, jaki jest sens w wysłuchiwaniu tych hebrajskich, dziwnie brzmiących dla nas imion, których ponadto niektórzy właściciele ulegali swoim słabościom (są tam m. in. cudzołożnicy i mordercy). Metropolita Paweł w swej głębokiej analizie daje na to odpowiedź.

Tekst być może nie jest najprostszy, i przy czytaniu go należy pamiętać, iż myśl arabskiego Prawosławia nieco różni się od tej dominującej na naszych terenach, jest też wyrażana w inny sposób; przy tym jednakże jest bardzo zakorzeniona w Biblii i Świętych Ojcach, co wynika zarówno z faktu bycia ludźmi tego samego regionu o tej samej (lub podobnej) mentalności, jak i bliskości języka arabskiego wobec hebrajskiego i aramejskiego.

Pamiętajmy w naszych modlitwach o prawosławnych Syryjczykach, by już za kilka dni mogli w spokoju i radości przeżywać święta Bożego Narodzenia.




Kontakion przedświęcia Bożego Narodzenia „Dziś Dziewica podąża do groty zrodzić niewypowiedzianie wieczne Słowo” po arabsku w wykonaniu m. in. metropolity Pawła

Hymn przedświęcia „Raduj się Domie Efrato” po arabsku


Z arabskiego przetłumaczyła Dominika Kovačević, za Cerkiew.pl

 

 



Księga rodowodu Jezusa Chrystusa | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,618 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń