Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Od kogo pochodzi Duch święty i jakie to ma znaczenie?

Zielone świątki są okazją do odgrzebania konfliktu, który na tysiąc lat zamroził stosunki katolicko - prawosławne aż do czasu, gdy spory teologiczne przestały pasjonować ludzi.



Dziś nikt by nie pomyślał, że pochodzenie Ducha świętego może być przyczyną  wojen i narzędziem wielkiej polityki. Gdy Karol Wielki zachęcał Wizygotów do całkowitego zaniechania herezji ariańskiej wykazanie pochodzenia Ducha świętego od Ojca i Syna i nadanie ostatecznego kształtu wykładowi o Trójcy świętej było kwestią polityczną, od której zależała jedność świata chrześcijańskiego.

Papiestwo opierało się przed suplementowaniem orzeczeń pierwszych soborów niepodzielonego Kościoła, ale czas naglił władcę rzymskiego, dzięki któremu Filioque (Duch święty pochodzi od Ojca i Syna) stało się faktem w doktrynie zachodniego chrześcijaństwa. Uroczyście potwierdzono że Duch święty pochodzi od Ojca i Syna a nie jak wcześniej wyznawano od Ojca przez Syna. Pochodzenie od obu wzmacniało wiarę w trzecią Osobę, nobilitowało cały dogmat o Trójcy.

Furtkę dla tej zmiany otwarł wcześniej, w IV wieku, Ambroży, biskup Mediolanu, święty niepodzielnego chrześcijaństwa. Podkreślał wyjaśnienie epifaniczne, w tym kanale, w którym Bóg komunikuje się człowiekowi wertykalnie, od góry w dół, przez Jezusa do Ducha św., którego Jezus posyła uczniom. Należy zrozumieć, że Jezus jest ikoną Ojca na ziemi - doskonałym Jego odbiciem. Nikt poza Synem nie wyprojektuje Ojca, nie pojmie go i nie zobrazuje. Będąc doskonałą Miłością Jezus stanowi pasmo transmisyjne Łaski Bożej iskrzącej w Duchu. Ten aspekt tajemnicy Bożej w Synu zbawiającym ludzkość nazwano ekonomią, bo Bóg zrobił coś niezwykłego dla człowieka i pojawił się w ludzkiej historii, jako Zbawiciel. W tym kontekście święty Paweł "(...) wydobywa na światło, czym jest wykonanie tajemniczego planu [οικονομια του μυστεριου - oikonomia tou mysteriou], ukrytego przed wiekami w Bogu, Stwórcy wszechrzeczy" (Ef 1, 3-9, por. 3,1-13).

Teologia trynitarna to oddzielna refleksja poświęcona Bogu samemu w sobie i różni się tym, że Ojciec jest punktem wyjścia wszystkiego, tak Syna, jak Ducha. Tak więc Syn Boży tu na ziemi, w wyjątkowej - z perspektywy wieczności - sytuacji misyjnej i zbawczej posługiwał się pełnomocnictwem i jako delegat Ojca tchnął Ducha świętego w ziemię, po której stąpał fizycznie.

Teologia protestancka Karla Bartha przechyliła swoje stanowisko w kierunku nieosobowej we współczesnym, psychiczno-podmiotowym, rozumieniu "autonomii" Osób Trójcy świętej, jakby sama natura Osób boskich znosiła delikatnie akcentowaną na Wschodzie "przyczynowość" i sprawczość tych Osób. Nie w sensie dosłownym, gdyż przyczyna wprowadza chronologię a chronologia uwarunkowana jest czasem. Ale substytut, którym prawosławie zastąpiło przyczynę był znaczeniowo i funkcjonalnie za bardzo do chronologii zbliżony, choćby temporalnie: pochodzenie zakłada uporządkowanie w czasie. Tę niekonsekwencję wytknęła wschodniej ortodoksji teologia protestancka. Barth zwraca przy tej okazji na osobność i wyjątkowość Osób boskich. Nie będąc osobno, nie mogłyby obdarowywać sobą. - Jeżeli Ojciec w jakimkolwiek sensie jest źródłem pochodzenia Ducha świętego i Słowa - a te Osoby boskie pochodzą od Kogoś, są ekspresją i manifestacją Ojca - to taka interpretacja może mijać się z najgłębszą istotowością Trójcy - ostrzegano już w latach 70. ubiegłego wieku.

Jezus powracał do Ojca, przez którego, z którym, w którym, dla którego żyje, głosi dobrą Nowinę i zbawia. Tak jak katoliccy teolodzy Barth twierdził, że trajektorię osób Bożych wyznacza sama ich natura, równa i relatywizująca akty w wieczności, na które powoływały się pierwsze sobory. Spopularyzowana w katolicyzmie teza, że Duch święty jest miłością, wymianą między Ojcem a Synem zwraca uwagę na pochodzenie Ducha świętego jako więzi, relacji miłości wiążącej Ojca i Syna. Syn jest źródłem tej miłości w nie mniejszym stopniu, niż Ojciec. Działanie Ducha świętego polega na włączeniu człowieka w tę wzajemną relację łączącą Ojca i Syna.

- Nie jest więc właściwy pogląd - zdaniem Bartha - że Duch Święty pochodzi zarówno od Ojca i Syna w ekonomii zbawienia, ale nie w Bożej istocie. Zdaniem Bartha werset J 15,26 (Gdy jednak przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę /(gr.) pempso/ od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi /(gr.) ekporeuetai/, On będzie świadczył o Mnie), przytaczany przez stronę prawosławną, nie może być interpretowany w oderwaniu od innych fragmentów Biblii, które nazywają Ducha Świętego Duchem Syna.

Potem w myśli zachodniej przyszedł czas na zrewidowanie problematyki Osoby, która wyrosła ze sporu o naturę Chrystusa i z czasem stała się formułą bytu psychicznego. Już Barth zakreślał pojęcie osobowości do Jednego Boga w trzech sposobach bycia. Absolut nie mieścił się w definicji osoby. W miarę odstępowania od nowożytnego paradygmatu podmiotowości jeszcze silniej akcentowano metafizykę relacji. Osobę Bożą rozumie się więc jako byt czysto relacjonalny w idealistycznym nurcie (Habermasa teoria komunikacji) albo dalej, w klasycznej metafizyce. Oderwanie od ontologii albo stawianie po niej znaków zapytania nie jest adekawtne dla teologii. Jeśli zatem byt relacyjny to tylko jako byt w akcie, kontemplatywny, transcendujący, kompletny, tak jak opisuje go filozoficzna ontologia.

Ojcowie kapadoccy, ze wschodniego chrześcijaństwa podkreślali, że w wieczności, czyli w niepojętym dla nas wymiarze sam Ojciec zrodził Syna i Ducha świętego. Duch unoszący się nad ziemią, zanim powstał człowiek, był tą Bożą energią, która nie jest samym Ojcem. Słowo będące u Boga było zaś czymś odrębnym od Ducha. Stwórcze tchnienie z opisu stworzenia świata jest więc argumentem przemawiającym przeciw przenoszeniu legitymacji ziemskiej - jakby wyjątkowej i odstającej od zwykłego relacjonowania się w obrębie Trójcy świętej - na odwieczny sposób istnienia Boga.

Odrębność w teologii prawosławnej jest niewyraźnie zakreślona, ale to ona za sprawą Ojca, który wyodrębnia "wciąż" jest centrum tajemnicy Osób Trójcy Przenajświętszej. Jest ich początkiem i końcem, tak jak Słowo, które było u Boga i bez którego Bóg nie chce niczego tchnąć i obdarować. Czeka na Syna i z Synem posyła Ducha ciesząc się stwarzaniem.

Wzajemność, równość i wspólna natura Osób przenajświętszych przesunęły w myśli zachodniej relacje oparte na pochodzeniu w dalszy plan. Prawosławiu umknęła konieczność, w której powołanie Syna i Ducha świętego relatywizuje przyczynowość.

Osoby boskie mieszczą się w sobie nawzajem na wzór rozpędzonego koła, którego początek i koniec nie są naznaczone, bo to niemożliwe. Wyznaczenie jakiegokolwiek odcinka w tym kole, przy tej prędkości, przy tej konstrukcji, ścisłej i nie do rozszczelnienia wydaje się zadaniem niecelowym, jeśli nie szkodliwym i umniejszającym. Sama dynamika życia Bożego kreśli interpretację teologiczną. Trójca nie jest statycznym konstruktem, lecz ruchem i wymianą we wzjemności i ten niestatyczny charakter obliguje hermenutykę dogmatu. Przyciągająca i absorbująca moc Boga jest relacją i wymianą.

Jak współczesny chrześcijanin ma wyważyć racje Wschodu i Zachodu, poza oczywistą dogmatyką swojego Kościoła?

W praktyce błagamy Jezusa o Jego Ducha, gdyż Ojciec ustanowił Go pośrednikiem swojej łaski i energii stwórczej, które działają cuda w naszym codziennym życiu. Nie istnieje Jezus odrębny, doktrynalny, taki, którego opisuje teologia aspirująca do zrozumienia obecności Bożej poza czasem, gdyż Jezus położył pomost między wiecznością a czasem, między trwaniem a działaniem, zbawieniem i kontemplacją. Jezus zniósł zróżnicowanie kilku tych porządków, ponieważ jest zjednoczeniem natury Bożej i ludzkiej i w takiej jedności chciał wolą Ojca zaprowadzić królestwo Ducha świętego. Nie ma innego wglądu w immanencję Bożą jak tylko ten zaproponowany w naturze Chrystusa.

Dopiero w Zmartwychwstaniu rozumiemy, że wolą Boga było zamieszkanie tej nowej natury Jezusa w wieczności. Bóg, konsekwentnie, nie tylko przyjął postać ludzką, ale tą ludzką postać zaprowadził w porządek trwania własnego bytu. Ten Jezus wzięty do nieba, który powrócił do Ojca i zamieszkał u niego także w ziemski, inkarnowany sposób posyła Ducha świętego na życzenie i z woli Ojca. Oba sposoby działania przez Ducha świętego – działanie Ojca i działanie Syna z woli Ojca ale także Ojca przez Syna i Syna w Ojcu – przenikają się i komplementują i tak żyła w sobie Trójca święta dlatego, że nic nie mogło być jej dodane ani odjęte. Ojciec antycypował wcielenie Syna – jak pisze święty Jan: "Słowo było u Ojca". Jeżeli Słowo to i Duch święty, jako wynik ich wzajemnego upodobania i kontemplacji.

Komunikowanie się Boga w działaniu, także w odniesieniu do samego siebie jest zamiarem odwiecznym i w tym sensie kontemplacyjnym, gdyż Bóg jest przedmiotem własnej kontemplacji. Jego istnienie horyzontalne nakłada się na wertykalne i ta dwoistość umykała obu tradycjom teologicznym.

Święty Augustyn postanowił wyjść poza horyzontalną teologię ojców kapadockich zbyt rygorystycznie oddzieloną od zbawczego Dzieła Bożego, które w tejże teologii kapadockiej zostało zarezerwowane dla spotkania z człowiekiem. Tymczasem gościło ono w Bożej myśli i w Bożym akcie odwiecznie a przemieściło się w akt streszczony w czasoprzestrzeni z właściwej Bogu praegzystencji. Wcielenie wyznacza punkt ciężkości w refleksji trynitarnej i definiuje paradoks Bożej miłości, która wyznaczyła sobie samej granice fizyczne by je następnie w Zbawieniu transcendować. Jezus po Zmartwychwstaniu nawiedza swobodnie uczniów spożywając z nimi rybę - materialność Boga i jego duchowość nakładają się na siebie.

Teologia katolicka nie powinna tracić z horyzontu prawosławne widzenie wewnętrznego życia Trójcy, w której Ojciec daje, albo bardziej trafnie przekazuje życie Synowi i Duchowi świętemu w cyklu wymiany, której przecięcie rygorystycznie zdefiniowanym pochodzeniem zniekształacałoby naturę Trójcy. Redukcja prawosławna wymierzona w katolicyzm a oparta na błędnej interpretacji samowystarczalności nauczania soborowego musi zostać zniesiona w dialogu prawosławno-katolickim dla lepszego poznania życia Bożego. Zniesienie takiej blokady zaczyna się w ekonomii Bożej, nie kończy się jednak na niej, gdyż oba światy - boski i ludzki - przenikają się od czasu, gdy zostały zjednoczone przez Chrystusa.

W rzeczywistości dychotomia egzegetyczna Trójcy sama w sobie jest pozytywnym jej wykładem, najbliższym prawdy. Zgadzamy się, że Duch święty, choć "pochodzi" jest poza chronologią i przyczyną, i nie jest jakimś skutkiem, lecz częścią rozróżnialnej i niepodzielnej całości. Pochodzenia Jezusa nie można sprowadzić ani do ontycznej osobności, jak dziecka zrodzonego przez matkę i nie można włączać w narcystyczną wizję własnego bytu przez Boga zanurzonego w samym sobie. Bóg wychodzi poza siebie, transcenduje - czego jednym z wyrazów, ale nie jedynym - jest historia Zbawienia, co sprawia, że prawosławne widzenie Trójcy stawia wiele znaków zapytania, przecinków i kropek. Czy Bóg nie przegląda się w swoim Synu, jak w lustrze? Tyle że lustrzane odbicie Ojca jest odrębnym i równym mu istnieniem. Zamykanie trynitarnej pulsacji w jednym aspekcie podważa ten drugi. Oba - tak jak mężczyzna i kobieta stanowią jednego człowieka - są dopiero scalonym układem.

Zintegrowanie tych perspektyw Pan Bóg powierzył Maryi, matce Słowa, bez której nie dosięgniemy interakcji charakteryzującej życie wewnętrzne Boga.

Maryję sytuowaną eschatologicznie Kościół jeszcze nie w pełni poznał. A to Maryja końca czasów przekaże Ludowi Bożemu klucze do otwarcia tajemnicy Trzech Osób Boskich. Jej udział w tej tajemnicy jest wyjątkowy pod każdym względem. Została odseparowana od zepsucia natury a tym samym jej zdolność przyjęcia Osób Boskich oraz zaangażowanie w ich wzajemną relację jest możliwie najdalej posunięte.

W drugiej odsłonie wieczernika Maryja jest już obecna przy apostołach a jej towarzyszenie dodaje odwagi w odkrywaniu tajemnicy trynitarnej, oczekiwaniu na nią i jej przeżywaniu pod wpływem Ducha świętego. 

 

 

 

 



Od kogo pochodzi Duch święty i jakie to ma znaczenie? | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,643 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń