Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Społeczne i pastoralne aspekty legislacji homoseksualnej w kontekście Synodu o rodzinie (cz. 3)

Puszczanie oka do legislacji homoseksualnych, a potem biadolenie nad rozlanym mlekiem, gdy instytucja jednopłciowego małżeństwa stała się faktem, to celowa i powtarzalna taktyka pewnych - możemy się domyśleć skorumpowanych - duchownych.



 

 

(Homo)seksualność – nowe źródła pastoralne

 

Zbawiciel był wrażliwy na równość płciową i powoływał w swojej działalności liczne ludzkie kategorie, które dziś nazwalibyśmy mniejszościami społecznymi. Byli to trędowaci, miłośnicy pokoju, obrońcy sprawiedliwości. Nie ma wszakże wśród nich homoseksualistów. Tylko o nich pośrednio słyszymy w Ewangelii w dwóch kontekstach: małżeństwa i celibatu. Pan Jezus napomknął o "homoseksualistach" wyjątkowo trafnie. Mianowicie ucząc o bezżenności odniósł się do osób, które pozostają bezżenne nie dla Królestwa niebieskiego, ale ponieważ tacy wyszli z łona matek albo takimi ich ludzie uczynili.

 

"Rzekli Mu uczniowie: Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić. Lecz On im odpowiedział: "Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!" (Mt.19.12).

 

Rzeczywistość homoseksualizmu, nawet fragmentarycznie, nie zasługuje na pozytywne nauczanie Kościoła a wniosek ten nie stawia nikogo w opozycji do cywilizacji. Nie istnieje w Ewangelii zbiór tożsamości seksualnych, choć świat grecki, w którym Judea była zanurzona, kipiał erotyką we wszelkich możliwych odmianach. Dla Jezusa obecne jest jedynie zjednoczenie mężczyzny i kobiety w przymierzu małżeńskim. Tylko tyle, i aż tyle. Zjawiska uchwycone przez współczesną psychologię zostały w Jego Dobrej Nowinie osadzone w konkretnym porządku natury, kultury i eschatologii. Syn Boży objawił naturę człowieka w sposób uporządkowany i ten zintegrowany model rozumienia uczuciowości seksualnej i duchowej łącznie obowiązuje chrześcijan do dziś. Niewątpliwie wizja osoby ludzkiej podniesiona przez Zbawiciela jest wyjątkowa i trudna do zaakceptowania przez wszystkich, jest ekskluzywna w pewnym sensie zdefiniowanym w Ewangelii jako wąska ścieżka.

 

Postawą zalecaną przez ojca świętego w podejściu do rodziny jest odrzucenie pokusy faryzeizmu i logiki separatystycznej, czyli "kształtowania własnej tożsamości poprzez odcinanie się od tych, którzy żyją w innej niż my sytuacji". Wielka brama inkluzji – bo o niej mowa - z determinacją otwierana przez papieża Bergoglio, nie wzięła się znikąd.

 

Definicja realizmu ewangelicznego (że spotykamy ludzi takimi, jakimi są) ewoluowała w suplementarne dla świeckich ideologii źródło duszpasterstwa homoseksualistów na bazie posoborowej hermeneutyki zerwania z tradycją, którą podejrzewano o budowanie tożsamości katolickiej kosztem oświeceniowego humanizmu, a w związku z uwielbieniem dla sekularystycznej autonomii państwa był to grzech śmiertelny, taki jakim dziś jest wymienianie demokracji bez przymiotnika liberalna. Papież Franciszek naucza, że mamy różne rodziny, różne rodzinne historie i tożsamości a żadnej z nich nie można traktować jako gorszej. Nie wypada zatem wywyższać – skoro duszpastersko, to i doktrynalnie – żadnej z nich. Są sobie równe, bo żadna nie zasługuje na dyskryminowanie. Jest to równość nierealna, lecz zakładana i brutalnie uwarunkowana przez konwencję urastającą do karykaturalnych form poprawności politycznej, która zakazuje nawracać grzeszników: papież nie proponuje już homoseksualistom wstrzemięźliwości seksualnej. - Tożsamość homoseksualna w niczym nie odstaje od heteroseksualnej, dlatego żadna dyskryminacja, czy to sprawiedliwa czy niesprawiedliwa, nie wchodzi w grę. Ów punkt widzenia podziela część hierarchii katolickiej a jego logika bierze się z odwróconego antydyskryminacyjnego twierdzenia: jeżeli nie wolno nikogo dyskryminować, to tożsamość seksualna gejów i lesbijek nie razi deficytami, jest wyczerpująca i daje im spełnienie. Jeśli byśmy twierdzili inaczej, dyskryminowalibyśmy gejów i lesbijki a tego, jako Kościół, nie możemy robić. - Geje i lesbijki kochają jak my. Dlaczego? Mówienie, że nie kochają jak osoby heteroseksualne byłoby dyskryminacją. Oportuniści nie są intelektualnie wymagający. Podobna logika kontroluje nauki społeczne w ich aluzjach do homoseksualizmu.

 

Rozdziały psychologii i seksuologii - do których może i powinna odnieść się formacja seminaryjna - psychoseksualny rozwój gejów i lesbijek znaczą niedojrzałością i niekompletnością. Erik Erikson (1968) podkreśla, że intymna faza współżycia jest niedosięgalna dla homoseksualistów, ponieważ jej krytycznym wyzwaniem jest zidentyfikowanie się człowieka z własną płcią, ciałem i męskością lub kobiecością adekwatnie do treści anatomicznej a osoby homoseksualne identyfikację i rolę płciową mają zaburzoną i wątłą, niedostatecznie zharmonizowaną. Nie jest to czysta opozycja do własnej płci jak u transseksualistów, lecz osłabiona - na pewnej skali - z nią więź, która nie umie stanowić platformy dla wymiany w intymnej relacji tak z uwagi na niezróżnicowaną treść płciową, jak utrzymujące się na wcześniejszych zadaniach rozwojowych budowanie i scalanie tożsamości. Fiksacja na zgodności płciowej przeistacza się w kompleks niższości i jest jednym z ważniejszych powodów, dla których przezwyciężenie narcyzmu i koncentracji na sobie jest dużo trudniejsze, aniżeli w sytuacji, w której konflikty z wcześniejszych faz są pozytywnie rozwiązane. W związkach homoseksualnych dostrzegamy namiętność i przyjaźń. Nie znajdziemy w nich intymności, zobowiązania i transcendencji charakterystycznych dla miłości małżeńskiej.

 

Grubą omyłką duszpasterzy wychowanych na idealistycznej, w sensie filozoficznym, teologii moralnej jest odczytywanie fenomenu miłości głównie w płaszczyźnie uczuć, tak jak robi to popkultura. Miłość jest fenomenem woli, inaczej nie mogłaby być przykazaniem a uczucie towarzyszy jej przygodnie. Właściwością heteroseksualności jest rozwojowe porzucenie egotycznych etapów rozwoju: przejście od siebie (i swojej tożsamości) do tożsamości drugiego. W przypadku homoseksualizmu wszystko dzieje się w obrębie jednej i tej samej tożsamości, homogenicznej i niekompletnej pod względem rozwojowym. Partnerska relacja nie ma szans powodzenia, gdy tożsamość nie może stanowić przedmiotu transakcji a pociąg seksualny zatrzymuje się na granicach wyznaczonych przez proces jej wczesnego kształtowania się. Homoseksualista szuka siebie w partnerze i nie znajduje, bo znaleźć nie może. Heteroseksualni mężczyźni i kobiety przekraczają siebie w poszukiwaniu kogoś różnego od siebie na poziomie najbardziej fundamentalnym, gdzie przebiega granica odmienności między płciami. Bliska relacja między mężczyzną i kobietą wyrasta z poziomu najgłębszego z możliwych a przez transcendentalną dyspozycję wyczerpuje kryteria miłości.

 

Nieuwzględnienie dyskryminacji pozytywnej opartej na rozumieniu natury relacji i tożsamości homoseksualnej musi wcześniej czy później zachwiać przekonaniem o braku podobieństwa między związkami jedno- i bipłciowymi. Biskupi deklaratywnie separujący jedne i drugie związki ustępują przed analogią praktyczną wyrastającą z przeświadczenia, że miłość jest fenomenem uniwersalnym i wspólnym dla jednych i drugich partnerstw. Jednak w horyzoncie psychologii Eriksona, jak w horyzoncie wiary miłość homoseksualna nie ma oparcia. Bóg błogosławi tylko relację mężczyzny i kobiety. 

 

Kwestia tożsamości płciowej i seksualnej jest mocowana na niewzruszalnym – zdaniem psychologizujących dostojników, którzy ze swoją wiedzą docierają do papieża lub jest ona przez papieża dopuszczana jako najbardziej autorytatywna i kształtująca jego ocenę – fundamencie natury. Nie wchodząc w spór naukowy "dwór" (cenieni przez niego teologowie i kurialiści) Franciszka stoi mentalnie na stanowisku, że to sama biologia powoduje niezmienność występowania homoseksualizmu w ludzkiej populacji, więc jak można by unieruchamiać ekspresję seksualną gejów i lesbijek. Rzekome biologiczne pochodzenie homoseksualizmu jest wygodnym wyjaśnieniem. Zamyka drogę do dalszych poszukiwań prawdy o homoseksualizmie.

 

Tak oto zachowanie seksualne nie dość, że zostało wyjęte z ram moralnego wartościowania, na co tak bardzo naciska ojciec święty Franciszek, to jeszcze nabyło prawo nienaruszalności z okazji pomylenia seksualności z uznaną za wrodzoną biopsychospołeczną tożsamością i stanęło dumnie w centrum troski duszpasterskiej.

 

O zachowaniu seksualnym dość pogardliwie wyrażał się Dennis Prager w bardzo ważnym dla amerykańskiej wojny kulturowej eseju "Judaism's Sexual Revolution: Why Judaism (and then Christianity) Rejected Homosexuality" opublikowanym w Crisis Magazine (D. Prager, Rewolucja seksualna judaizmu, [w:] "Crisis" IX 1993, s. 2.).

 

"W szczególności seksualność męska jest polimorficzna (wielopostaciowa) oraz zupełnie nieokiełznana (o wiele bardziej niż seksualność zwierzęca). Mężczyźni uprawiali seks z kobietami i mężczyznami, z małymi dziewczynkami i z młodymi chłopcami, z jednym partnerem i w dużych grupach, z osobami zupełnie obcymi i bliskimi członkami rodziny, a także z rozmaitymi zwierzętami domowymi. Osiągali oni orgazm przy użyciu różnych nieożywionych przedmiotów,(...) poprzez oddawanie moczu i kału na siebie; także przez ubieranie się w stroje kobiece, przez oglądanie innych osób poddawanych torturom, poprzez pieszczenie dzieci obydwu płci (...). Niewiele istnieje rzeczy ożywionych lub nieożywionych, które by nie podniecały niektórych mężczyzn i nie prowokowały do osiągnięcia orgazmu. Oczywiście nie wszystkie z tych praktyk były aprobowane przez społeczeństwa — np. kazirodztwo pomiędzy rodzicem a dzieckiem czy uwodzenie żony innego mężczyzny rzadko były aprobowane — ale wiele z tych praktyk było akceptowanych. Wszystko to ilustruje, do czego może prowadzić nieskanalizowany - lub używając terminologii freudowskiej 'niesublimowany' - popęd seksualny. Wśród konsekwencji nieskanalizowanego popędu płciowego znajduje się seksualizacja wszystkiego — włączając w to religię."

 

W niemieckiej teologii pastoralnej impuls do "psychologizacji" kontaktu z wiernymi dała filozofia idealistów. Księża "terapeuci" zastąpili pasterzy dusz. Przedmiotem troski duszpasterskiej stały się zawsze subiektywne procesy psychiczne a mniej dusza i życie duchowe, czyli przekraczanie siebie w miłości i zobowiązanie w miłości. W najgłębszej warstwie motywem relatywizowania moralności seksualnej jest wywiedzione z psychoanalizy przekonanie, że tożsamość seksualna stanowi człowieczeństwo, a jej zawieszanie i podporządkowywanie człowieczeństwo podważa i umniejsza oraz naraża na patologię. W konsekwencji ujawnienie nietypowej tożsamości seksualnej (coming out) jest ważnym fragmentem zdrowia i jego profilaktyki postrzeganym w kategorii celów społecznych. W dalszej konsekwencji realizacja tożsamości seksualnej w kontakcie między dwiema osobami zagościła w kanonie praw człowieka i w legislacji. Może bardziej przez równoległe do dogmatu o biologicznych podstawach homoseksualizmu przekonanie o samostanowieniu i autokreowaniu tożsamości seksualnej, zrodzone przez konstrukcjonizm (człowiek wybiera sobie role społeczne i intymne). Paradoksem jest, że wywrócenie piramidy "godnościowej" wystawiło jej podstawy biologiczne za burtę kultury. Jeszcze dziwniejsze jest, że wielkie obszary zachodniego duszpasterstwa zasymilowały tę sprzeczność syntezując ją w dogmacie seksualnej tożsamości człowieka.

 

Liczne badania zaprzeczają prawdzie o dedykowanej ludzkiej naturze wstrzemięźliwości. Jest ich tak wiele i wydawały się tak przekonujące, że biskupi poddali seksualną wizję katolicyzmu. Kultura, której ulegli zachodnioeuropejscy biskupi, lansuje bezwolność człowieka w konfrontacji z napięciem seksualnym i standardem, w którym konieczność jego rozładowania jest normą. Wypuszczenie napięcia seksualnego jest jakby sprzedanym człowiekowi roszczeniem w kształcie jakiegoś nadzwyczajnego prawa, którego pozbawienie skazuje na patologię i cierpienie. Owo przekonanie zagościło w podejściu duszpasterskim.

 

Można stawiać różne hipotezy, dlaczego tak się stało. Dlaczego – podobnie jak świeckie ideologie – Kościół w zgromadzeniu biskupów odwrócił w gruncie rzeczy uwagę pastoralną od seksualności w miejscu jej przeznaczonym przez Boga. Elita przez którą większość tego zgromadzenia komunikowała kurs pastoralny ze współczesną nauką i dokonaniami esencjalizmu fatalnie i płytko odczytała kulturowych guru na czele z Freudem. Schönborn, Forte (adept Tybingi), Kasper, Marx zbanalizowali recepcję paradygmatu seksuologicznego i abdykowali katolicką etykę seksualną, naukę która na równoprawnych warunkach co medycyna, edukacja, prawo konstytuuje wiedzę seksuologiczną bowiem jedynie w świetle chrystologii wiedza seksuologiczna może być właściwie uporządkowana.

 

Wzruszony przez wspomnianych audytorów synodalnych paradoks polega na tym, że kompletnie pomijając świętą seksualność małżeńską synod w pewien sposób, wbrew zapewnieniom kładąc na niej akcent gloryfikował pozamałżeńską kopulację: homoseksualną i konkubencką, która nie jest w stanie doścignąć piękna, relacyjności i komplementarności, komunii sakramentalnej małżonków.

 

Nie może dziwić, że rezygnacja Kościoła z nauczania o seksualności ujawniła się w ostrych sporach na synodzie. - Zdumiewające było dla nas potraktowanie przez biskupów po macoszemu tematyki seksualnej. W kulturze wszechobecności seksu Kościół nie może unikać tego tematu. Dzięki teologii ciała przedstawionej przez św. Jana Pawła II i rehabilitacji erosa dokonanej przez Benedykta XVI w encyklice Deus caritas est współczesny Kościół wypracował zresztą język, którym może mówić o pięknie miłości seksualnej w małżeństwie, o duchowym wymiarze erotyki – pisali Zbigniew Nosowski i Ewa Kiedo. - Pominięta w synodalnej dyskusji teologia ciała ma zdolność otwierania współczesnych ludzi na duchowy wymiar życia małżeńskiego. Dla rozerotyzowanej kultury fascynującym odkryciem jest przesłanie, że seks małżeński może być święty. Eros przebóstwiony to perspektywa o wiele pełniejsza i głębsza niż eros wyzwolony - dzielili się swoim poglądem z synodałami. Czy nie jest to mądra pastoralna opozycja do paradygmatu seksualności mechanicznej, premiującej rozładowanie libidalnego poruszenia a nie budowanie więzi? Dana tożsamości seksualnej autonomia wyparła miłość, również w takich aspektach jak sublimacja pożądania seksualnego, która weryfikuje prymat napięcia seksualnego a erotyka chrześcijańska doskonale rezonuje pożądanie i wskazuje mu miejsce w porządku osobowym.

 

W globalnym duszpasterstwie i dyskursie etycznym zapomniano o teologii ciała (co jest kolejnym dowodem na wielkość skali, w jakiej ideologia porusza wyobraźnią pasterzy Kościoła), albo jak podkreśla Wanda Półtawska anatomii ciała i zasadniczym odniesieniu seksualności do celowości ciała, której pominięcie esencjalnie aberruje pastoralną pomoc homoseksualistom. Jeżeli napięcie seksualne może być rozładowane wyłącznie w obrębie monogamicznego małżeństwa, które podtrzymuje w całej rozciągłości tę celowość to naturalnym ludzkim stanem jest abstynencja, przez którą sprawujemy kontrolę nad zmysłami i włączamy namiętność w miłość wolitywną. Konstrukcja duszpasterska nie tracąc ze swojej perspektywy skłonności seksualnych, na których ciąży upadek pierwszych ludzi i zranienie natury, koncentruje się na zenicie chrystologicznym, prawdziwej dobrej naturze człowieka zjednoczonego z Bogiem.

 

Życie Jezusa pokazuje coś odwrotnego do mentalności światowej. W model ewangeliczny wpasowany jest każdy człowiek. Syn Boży podążający ścieżką czystości i wierności woli Ojca jest wzorem dla osób homoseksualnych, od którego nie ma odchyleń. Wolność, którą niesie Chrystus człowiekowi jest powiązana z tożsamością porządkującą seksualność, wchłaniającą ją, przenoszącą na wyższy, duchowy poziom, przemieniającą porządek zmysłowy. Seksualność gejów i lesbijek nie jest represjonowana czy eliminowana. Jest dostosowywana do ostatecznego celu człowieka. Jest jasne, że tożsamość ludzka to nie seksualność czy zachowanie seksualne, lecz dążenie do celu naturalnego (prokreacyjnego - przedłużenie gatunku, dla którego seksualność jest środkiem) i nadprzyrodzonego (kontemplacja Boga). Tożsamość ludzka realizuje się w duchowej miłości. 

 

Prager podsuwa niepodważalne rozumowanie: "Jeśli popęd płciowy nie byłby odpowiednio zaprzęgnięty - opanowany (nie tłumiony, bo to prowadzi do destrukcyjnych konsekwencji), religia nie mogłaby się rozwinąć w wyższej formie. Tak więc pierwszą rzeczą dokonaną przez judaizm była deseksualizacja Boga: 'Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię' poprzez swoją wolę, a nie poprzez jakiekolwiek zachowanie seksualne. To było całkowicie radykalne zerwanie ze wszystkimi innymi religiami i już samo to zmieniło kurs historii ludzkości".

 

To samo możemy powiedzieć o ludzkiej tożsamości, która nawraca się do Ducha w sposób ciągły, przez cały cykl życia, ponad seksualnością, agregując ją i uczucia do niej przyległe.

 

Od empatii dla homoseksualistów do zanegowania podstaw cywilizacji

 

Dennis Prager odczytuje odwracaną dziś i cofaną rewolucję seksualną judaizmu i chrześcijaństwa jako najbardziej znaczącą przemianę cywilizacyjną. - Skanalizowanie przez judaizm całej aktywności seksualnej w małżeństwie przestawiło losy świata na nowe tory. Żydowski zakaz seksu pozamałżeńskiego uczynił stworzenie cywilizacji zachodniej możliwym. Ludy, które nie zdołały wypracować barier seksualnych, zostały zahamowane w swoim rozwoju.

 

Rewolucja judaistyczna polegała na zamknięciu libido w okręgu małżeństwa, co sprawiło, że seks już przestał terroryzować życie społeczne, miłość transcendowała namiętność i zachciankę a intymność miedzy mężem i żoną wywyższyła erotykę heteroseksualną i umieściła kobietę w zenicie zainteresowania męskiego świata jako jedyną istotę jego pożądania. Mężczyźni całkowicie ukierunkowali z czasem swoje namiętności na małżeństwo.

 

Hierarchowie katoliccy udzielający przestrzeni społecznej homoseksualistom dają do zrozumienia młodym pokoleniom, że kobieta nie jest jedyną partnerką mężczyzny, małżeństwo ma swoje świeckie, wcale nie bezbożne, skoro otoczone empatią duchownych, paralele. Bywa, że przedstawiciele zachodniego Kościoła propagują idee, według których zachowanie seksualne nie odgrywa większej roli w budowaniu lub niszczeniu cywilizacji. Tymczasem homoseksualizm mężczyzn decyduje o niskiej pozycji kobiety, jest wrogiem kobiet. Tora próbuje to zmienić. Prager broni płciowej równowagi:

 

"Jeszcze jednym powodem sprzeciwu judaizmu wobec homoseksualizmu jest ujemny wpływ homoseksualizmu na kobiety. Jednym z najbardziej uderzających aspektów akceptacji homoseksualizmu przez współczesne społeczeństwo jest brak głośnego protestu ze strony kobiet i w imieniu kobiet. Mówię 'głośny protest', ponieważ wiele kobiet po cichu na pewno martwi fakt - można to usłyszeć w częstym narzekaniu samotnych kobiet - że tak wielu mężczyzn jest gejami. Ale główną przyczyną jest prosta korelacja pomiędzy powszechnością męskiego homoseksualizmu i zepchnięciem kobiet do niskiej pozycji społecznej. Poprawa statusu społecznego kobiet nastąpiła jedynie w cywilizacji zachodniej - najmniej tolerancyjnej w stosunku do homoseksualizmu. W społeczeństwach, gdzie mężczyźni poszukiwali kontaktu z innymi mężczyznami dla miłości i seksu, kobiety były zepchnięte na margines społeczności. Tak więc np. starożytna Grecja, która wyniosła homoseksualizm do rangi ideału, cechowała się według słów Normana Sussmana 'wrogim stosunkiem do kobiet'. Homoseksualizm w starożytnej Grecji, jak pisze: 'był blisko złączony z wyidealizowaną koncepcją mężczyzny jako ośrodka intelektualnych i fizycznych aktywności (...). Kobieta miała pełnić dwie role: jako żona prowadziła dom, jako kurtyzana zaspokajała męskie pragnienia seksualne'. Znawczyni kultury antycznej, Eva Keuls opisuje Ateny w ich szczytowym punkcie rozwoju filozoficznego i artystycznego jako 'społeczność zdominowaną przez mężczyzn, którzy trzymają w odosobnieniu swoje żony, córki, umniejszają rolę kobiecą jeśli idzie o reprodukcję oraz stawiają pomniki genitaliom męskim, jak również współżyją z synami swoich współtowarzyszy...".

 

Wybitny znawca wyznania mojżeszowego podkreśla: "Chociaż tradycyjny judaizm nie jest tak egalitarny, jak wielu Żydów końca XX wieku by pragnęło, to właśnie ta religia - w dużym stopniu poprzez swój upór w kwestii małżeństwa i rodziny oraz poprzez odrzucenie niewierności i homoseksualizmu - zainicjowała proces podnoszenia statusu kobiety. Podczas gdy inne kultury zajęte były pisaniem poezji homoerotycznej, Żydzi stworzyli "Pieśń nad Pieśniami"- jeden z najpiękniejszych poematów obrazujących miłość zmysłową pomiędzy kobietą a mężczyzną, jaki kiedykolwiek został napisany."

 

Prager uświadamia czytelnikowi swojego eseju, jaką rolę odgrywał panseksualizm w religiach różnych kultur: były przesycone wszelkimi formami aktywności seksualnej. Istnieją jednak przecież ci, którzy twierdzą, że istnieje religijna akceptacja homoseksualizmu. - Nieokiełznany seks może zdominować życie człowieka i życie społeczeństwa – ostrzega amerykański intelektualista. Od starożytności aż do niedawnej przeszłości w wielu częściach świata seksualność przenikała praktycznie całe życie społeczne.

 

Nie jest przypadkiem, że przyjmowany ze zrozumieniem przez część katolickich hierarchów amerykański przełom legislacyjny w rozpoznawaniu i uprzywilejowaniu związków jednopłciowych wzniósł największą w historii falę bezżenności. Według Instytuu Gallupa w 2015 roku liczba singli przekroczyła w USA ilość zawieranych małżeństw i osób żyjących w małżeństwie. Jest ich już 50,2 proc., czyli 124,6 mln dorosłych Amerykanów. Odsetek młodych dorosłych, którzy zgłaszają intencję bycia singlem i z nikim nie mieszkają dramatycznie wzrósł w ostatniej dekadzie, z 52% w roku 2004 do 64% w 2014 r. Związek tej tendencji z ujednoliceniem par gejowskich i heteroseksualnych ma znamiona łańcuszka przyczynowo-skutkowego. Z perspektywy heteroseksualnej małżeństwo jest równane w dół i pozbawiane sensu, a więc tożsamości, gdyż różnice, które go charakteryzowały w dużej mierze zostały wyeleminowane prawodawczo. Seksualność gejów i "hetero" wydaje się w tym podejściu nośnikiem tych samych wartości. Równanie kulturowe promuje homoseksualizm. Seks gejowski stał się modny: "musisz tego spróbować", żeby być trendy. Tysiące mężczyzn przeszło przez (hojnie kredytowane) studia pornograficzne nabywając nowych doświadczeń seksualnych w kontakcie z przedstawicielami własnej płci. Rozmiar tego eksperymentu społecznego przekracza wszelkie wyobrażenia, a legitymacja pośrednio udzielana mu przez duchownych obchodzących się z autonomią seksualną jak z jajkiem miała swoje szczególne znaczenie. Związek między poszerzaniem wrażliwości seksualnej młodych mężczyzn a rezygnacją z trwałych więzi heteroseksualnych znajduje się w statystycznym rezultacie "msm" i  w biseksualizmie. Po roku 2014 znacząco więcej mężczyzn raportowało intymne zbliżenia z mężczyznami ("msm"), co zapewne przekładało się na większą liczbę deklaracji o biseksualnej orientacji a ostatecznie przełożyło się na wycofanie zaangażowania w związki z kobietami, lękowość w relacjach mężczyzna - kobieta i brak zaufania między nimi. Biseksualizm, jako tożsamość czy akt seksualny obierający obiekt tej samej płci, zwiększa prawdopodobieństwo perturbacji w związkach heteroseksualnych, ponieważ ludzkie serce trudno jest dzielić na pół, zwłaszcza gdy w grę wchodzi ocierająca się o zachowanie seksualne tożsamość płciowa.

 

Ostatnim aspektem, który porusza Prager jest wierność w świecie starożytnym. Była podporządkowana głównie męskiej namiętności.

 

"Ostateczna przyczyna sprzeciwu wobec homoseksualizmu leży w homoseksualnym stylu życia. Chociaż jest możliwe, aby męscy homoseksualiści prowadzili życie oparte na wierności, porównywalne z tym, które prowadzą mężczyźni heteroseksualni — zazwyczaj jednak to się nie zdarza. O ile typowa lesbijka ma mniej niż 10 kochanek w ciągu życia, typowy homoseksualista w Ameryce ma ponad 500 partnerów. Zazwyczaj ani homoseksualiści, ani heteroseksualiści nie zdają sobie sprawy z faktu, że to właśnie homoseksualny styl życia, bardziej niż sam akt homoseksualny, tak bardzo bulwersuje większość ludzi. Prawdopodobnie dlatego mniej uwagi zwraca się na homoseksualizm kobiet. Gdy seksualność męska nie jest kontrolowana, konsekwencje są znacznie bardziej zgubne niż w przypadku seksualności żeńskiej. Mężczyźni dokonują gwałtów, kobiety nie. To mężczyźni, a nie kobiety, angażują się w fetyszyzm. Mężczyźni są daleko głębiej pochłonięci przez swój popęd seksualny i wędrują od jednego partnera seksualnego do następnego. Mężczyźni, nie kobiety, bywają sadystami. Taki nieskrępowany seks, który charakteryzuje większość męskiego homoseksualnego stylu życia, jest antytezą celu stawianego przez judaizm, jakim jest podniesienie życia ludzkiego od podobnego zwierzętom do podobnego Bogu."

 

Fluktuacja partnerów u homoseksualistów ma związek ze specyficzną interpretacją wierności i monogamiczności, która jest otwarta. W założycielskich dla ruchu LGBT manifestach "wyraźnie dochodzi do potępienia tradycyjnej instytucji małżeństwa jako zgniłej, represyjnej instytucji" (Witman 1972). - Małżeństwo nie pozwala na zaspokojenie potrzeb i nakłada niemożliwe do spełnienia wymagania na dwoje ludzi. Homoseksualiści powinni ustalić dla siebie inny typ związku, znamionującego się wolnością. Wyzwolenie gejów wymaga, aby sami ustalili z kim chcą żyć i jak, nie biorąc pod uwagę wzorów małżeństw heteroseksualnych. Poza ogólnym i ideologicznym przesłaniem manifestu, zawierał on również konkretne gejów praw. Dotyczyły one trzech zasadniczych elementów: równouprawnienia zawodowego, legalizowania związków homoseksualnych oraz praw do wychowywania i adopcji dzieci.

 

Początek lat osiemdziesiątych przyjmowany jest w środowiskach homoseksualistów amerykańskich z nadzieją na zwycięstwo idei równouprawnienia. W roku1986 w zamkniętych, wielkomiejskich społecznościach homoseksualnych dochodzi do serii zgonów, których przyczyna wydaje się bardzo niejasna. Zespół chorobowy AIDS zablokował na kilkanaście lat rozwój ruchu emancypacyjnego, w którym szansę upatrywała medialno-finansowa plutokracja. Geje mieli być nową klasą społeczną, na którą powołanie się demontowało system wartości i dotychczasowe tożsamości.

 

Zatarcie różnicy płciowej, także w aspekcie prokreacyjnym i rodzicielskim stało się na Zachodzie faktem. Ludzkość konfrontuje się z eksportem rewolucji seksualnej w jej genderowej i homoseksualnej postaci w korespondencji do doktryny globalnej dominacji. Przyznała to i wyjaśniła doradczyni ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Baracka Obamy, Susan Rice.

 

- Stany Zjednoczone muszą nadal wprowadzać kwestię praw osób LGBT do dyskursu polityki zagranicznej i krajowej, a także integrować te osoby i tworzyć bardziej zróżnicowaną siłę roboczą ze względu na bezpieczeństwo narodowe – mówiła na spotkaniu ze studentami American University w Waszyngtonie. Stworzenie społeczeństwa zróżnicowanego, obejmującego ludzi  "różnych ras, religii, grup etnicznych, społecznych i ekonomicznych doświadczeń, a także wszystkich orientacji seksualnych i tożsamości płciowych jest konieczne, by Ameryka, która przewodzi w tym złożonym świecie, nie miała związanych rąk" (za: cnsnews.com). USA będą "walczyć o różnorodność we wszystkich jej formach, dopóki każdy z nas naprawdę nie będzie traktowany jednakowo, bez względu na to, kim jest, gdzie żyje albo kogo kocha". Rice pochwaliła decyzję w sprawie USAID - agencji rządowej udzielającej pomocy innym krajom - zgodnie z którą pomoc zagraniczna będzie świadczona rządom innych państw pod warunkiem, że nie będą one dyskryminować kogokolwiek ze względu na rasę, religię, niepełnosprawność albo orientację seksualną i tożsamość płciową.

 

Promocja szczególnych "praw" mniejszości seksualnych pozwoli wprowadzić do rezolucji ONZ odpowiedni język, uznający orientację seksualną i tożsamość płciową i zorganizować bezprecedensowe spotkanie Rady Bezpieczeństwa w kwestiach praw osób LGBT. W rezultacie będzie można tworzyć nowe normy i oczekiwania: "zdefiniujemy na nowo, co jest dopuszczalne, a co nie" – deklarowała amerykańska polityk.

 

 

***

 

Duszpasterze stają przed najtrudniejszymi dylematami wtedy, gdy nie są wierni Ewangelii. Rodzina i związki heteroseksualne stały się problematem w oderwaniu od Ewangelii w rezultacie odwrócenia zastanych przez kościelnych konstrukcjonistów proporcji występowania hetero- i homoseksualności w rodzinie. W rezultacie odejścia od kerygmatu rodziny i małżeństwa w stronę utopijnych jej modeli ufundowanych na ideologiach, które jakby broniono w Kościele. Ich konfrontacja z prawem naturalnym może przynieść oczyszczenie i odrodzenie. Dostrzeżenie różnicy między modelami rodziny i małżeństwa wyrosłymi na ideologii i prawie naturalnym uzdrawia mentalność społeczną i sumienia. Czekamy na odwrót od ideologicznych modeli rodziny i małżeństwa a nie na gruntowanie ich w systemie społecznym i kościelnym. Z zasadniczego powodu: dla zbawienia dusz. A chrześcijanie pracują w społeczeństwie jak zaczyn pod warunkiem, że nie zwietrzali.

 

Bodaj największym grzechem hierarchów dostrzegających pierwiastki dobra w związkach homoseksualnych jest relatywizacja miłości. Biskupi sprzyjający legislacji homoseksualnej, nie oponujący wobec niej cofają krok po kroku osiągnięcia cywilizacji judeochrześcijańskiej: monogamię (dając prawa gejom wyzwolimy żądania osób bigamicznych i biseksualnych), wierność nieoglądającą się na jakości, takie jak choroba i niepowodzenie, autorytet kobiety, wreszcie miłość bazującą na woli, miłość duchową, dla homoseksualistów niedostępną, ponieważ dyspozycyjna jest ona w obrębie sakramentu, ponieważ prawdziwa miłość nie jest uczuciem lecz jest duchowa, a zobowiązanie niepodtrzymywane przez Boże błogosławieństwo, plan i zamiar rozmija się z duchowością fundamentalnie.

 

Wierzący homoseksualiści to wierni Kościoła poszukujący pewności i sensu życia w Ewangelii. W perspektywie chrześcijańskiej są postrzegani poza konturami rzekomej tożsamości seksualnej, które kreślił wokół nich synod. Jako dzieci Boże wolne do życia duchowego, zatem nieobciążone redukcją materialistyczną charakterystyczną dla klimatu, który zaniża poziom człowieka cieszą się jedyną zasługującą na uwagę ludzką tożsamością, odróżniająca nas wymiarem duchowym od zwierząt (poziom zmysłowy) i roślin (poziom wegetatywny). 

 

Wplątanie w postrzeganie duszpasterskie opcji homoseksualnej pochodzi ze świata. Zaangażowanie Kościoła w podświetlenie "homoseksualnej rzeczywistości" jest bardziej zgodne z ideologiczną agendą liberalizmu i ma niewiele wspólnego z miłosierdziem, które znamy z Ewangelii. Niektóre przypisy papieskie mają tę samą wartość i wywrotową moc, co rezolucje genderowe walczące z przemocą a przy okazji z klasycznym zestawem wartości. Przecież feministki nie chcą niczego innego jak dobra ludzkości. W grzechu nie ma jednak nic oryginalnego i zasługującego na głębszą uwagę, tak jak w ciemności nie ma światła.

 

Społeczne i pastoralne aspekty legislacji homoseksualnej w kontekście Synodu o rodzinie (cz. 1)

Społeczne i pastoralne aspekty legislacji homoseksualnej w kontekście Synodu o rodzinie (cz. 2)

 

Bibliografia:

1. Wittman C. Refugs from Amerika:A Gay Manifesto. (w:) The Homosexual Dialectic McGaffrey J.A. (Ed). Prentice-Hall, INC Englewood Clifs, New Jesrey 1972, 157-171.

2. http://wyborcza.pl/1,76842,16644307,USA__Wiecej_singli_niz_malzonkow.html

3. http://www.gallup.com/poll/183515/fewer-young-people-say-relationship.aspx?utm_source=tagrss&utm_medium=rss&utm_campaign=syndication

4. http://www.gallup.com/poll/183272/record-high-americans-support-sex-marriage.aspx?utm_source=position4&utm_medium=related&utm_campaign=tiles

5. http://www.pewsocialtrends.org/2014/09/24/record-share-of-americans-have-never-married/

6. www.bls.gov/news.release/archives/empsit_09052014.pdf

7. Erikson, E.H. (1968). Identity Youth aand Crisis. New York: Norton.

8. Boczkowski, K. (1998). Homoseksualizm. Warszawa.

 

 

 

 



Społeczne i pastoralne aspekty legislacji homoseksualnej w kontekście Synodu o rodzinie (cz. 3) | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,699 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń