Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Minął tydzień: Biskupi o bojownikach z sejmu; Propaganda o Aleppo; Pokój społeczny bez demagogów

To Boże Narodzenie jednym przyniosło pokój innym tragedię. Zginął Chór Aleksandrowa. Być może za katastrofą rosyjskiego samolotu stali terroryści. Polscy biskupi apelują o pokój w ojczyźnie i służbę dobru wspólnemu. 



Chanuka zamiast Bożego Narodzenia

 

Żydowskie Święto Świateł zbiegło się w tym roku z Bożym Narodzeniem. Przy tej okazji wydało się, "kto tu rządzi". Żyjemy w epoce dwustandardów: w tej samej wątłej otoczce prawa chrześcijańska symbolika jest zwalczana, żydowska eksponowana.

W ultralaickiej Francji nie wypada politykom choćby szeptem fetować chrześcijańskich obchodów świątecznych. Co innego Chanuka. Prominenci od lewa do prawa prześcigają się w składaniu publicznych deklaracji radości z okazji Święta Świateł, z których spora część nacechowana była zwykłym serwilizmem wobec apodyktycznej mniejszości; na twitterze przedstawiciele różnych partii wyrażali solidarność z Żydami i wysyłali im życzenia zapominając o chrześcijańskiej większości, która nad Sekwaną Francji przestała, z jakichś powodów, zasługiwać na uprzejmość. 

Wśród działaczy samorządowych przywiązanych do neutralności (czytaj wrogości) państwa w stosunku do wyselekcjonowanych grup religijnych znalazł się m.in. Christian (nomen omen) Estrosi, przewodniczący Regionu Prowansja-Lazurowe Wybrzeże. Republikanin wpadł na genialny pomysł, żeby z środka bożonarodzeniowej szopki usunąć Jezusa i Maryję a w ich miejsce usadowić menorę. Francuscy samorządowcy z Avignon, w stajence zamieścili żyrafę zamiast świętej rodziny a w Carpentras (Wokluza) z okazji świąt Bożego Narodzenia zorganizowali marsz z udziałem chińskiego smoka.

Nikomu do głowy by nie przyszło, żeby Żydom wstawiać w miejsce chanuki i menory żyrafę albo chińskiego smoka.Takie postępowanie w ich przypadku skutkowałoby murowanym oskarżeniem o antysemityzm, wielomiesięcznym wałkowaniem tematu w mediach, szukaniem i wykluczaniem winnych i penalizacją ich czynów. Politykę multikulti i eliminowanie chrześcijaństwa z pejzażu miejskiego nazwać można nie inaczej jak prześladowaniem wskazanej ideologicznie denominacji. Mało tego, prześladowcom zależy na wmówieniu ofierze tej kulturowej przemocy, że zasługuje na taki los a sekowanie - uwieńczone postrzeganiem siebie w najniższych z możliwych kategorii - jest uzasadnione.

Gdy szarą codziennością stało się we Francji zwalczanie symboli katolickiego kultu: szopek bożonarodzeniowych, pieśni i języka nawiązującego do chrześcijańskich obchodów, arcybiskup Avignonu, Jean-Pierre Cattenoz - dla którego świeckie imprezy organizowane z okazji świąt Narodzenia Pańskiego miały na celu pozbawienie ich religijnego charakteru - wyraził swój sprzeciw wobec takich praktyk, prasę francuską ogarnęła obłudna histeria i wylano hektolitry toksyn na głowę podeszłego wiekiem duchownego za naruszanie świętej zasady separacji państwa od wyznania. - Żyrafa oddaje ducha braterstwa z innym człowiekiem, wyraża gościnność i wzajemne zrozumienie, których Bożemu Narodzeniu brakuje a biskup uzurpuje sobie prawo do dawania punktów karnych radnym Republiki – karcono wierzących.

Wzajemności brakuje nie tylko w relacjach między "kulturowymi" (bo nie lubią, jak mówi się o etnosie) Żydami a katolikami francuskimi. Jakkolwiek religijnych i niewierzących Żydów dzieli przepaść w jednym osiągają zgodę: chrześcijanie są passé. Wygląda, że nasi starsi bracia wokół nienawiści do młodszego rodzeństwa budują własną tożsamość.

- Choinka jest pogańskim zagrożeniem dla judaizmu - twierdził w antychrześcijańskim zapale Elad Dokow, rabin izraelskiego instytutu technologii Technion w Haifie, który nawoływał do bojkotu uczelnianej stołówki, gdzie ustawiono drzewko z myślą o studentach wyznających Jezusa. Uniwersytecki kapelan zalecał unikanie widoku choinki "bowiem ten pogański symbol związany jest z rozlewem krwi żydowskiej". W podobnym duchu rada rabinacka Jerozolimy wystosowała pismo do dyrekcji hoteli przypominając, że ustawianie choinek jest zakazane jako sprzeczne z żydowskim prawem. To nie odosobnione przypadki. Radykalny żydowski rabin Ben-Zion Gopstein chce wypędzić chrześcijan z Ziemi Świętej i całego Izraela a święta Bożego Narodzenia w ogóle zakazać. Zmentalizowana w religii niechęć do chrześcijaństwa gości od oświecenia w ideologiach stworzonych przez zeświecczonych Żydów. Liberalni "potomkowie" Abrahama czują się bezpieczniej i bardziej swojsko w społeczeństwie, które odwróciło się od swoich chrześcijańskich korzeni.

"Schizofrenia" kontroluje umysły elit w większości europejskich krajów. Przed Bramą Brandemburską w Berlinie królowała w tym roku chanuka zaś emblematy bożonarodzeniowe zniknęły. Imponujących rozmiarów memoriał został okrzyknięty największym dziełem tego rodzaju w Europie. Jednocześnie władze niemieckiej stolicy zalecają wstrzemięźliwość w kolędowaniu.

Również w polskim senacie zapalono świece chanukowe, a w tym dniu, gdy prezydent Duda włączał się w swoim pałacu w obchody żydowskiego święta media antyklerykalnej Agory wyzłośliwiały się na polityczną nadreprezentatywność Kościoła.

Nie jest to wymysł europejski. Dysproporcja między żydowskimi i chrześcijańskimi dekoracjami świątecznymi od czasów Busha juniora zapanowała też przed Białym Domem. Pewna siebie mniejszość zapominając, że masy nad którymi dominuje należą do kultury chrześcijańskiej a nie żydowskiej, powiela błąd historycznych elit manifestujących swoją wyższość. Na manię chanukową zapadł cały świat demokratyczny i liberalny, który miałby ulegać temu samemu uniwersalnemu znakowi judaizmu ustawianemu w miejsce albo w opozycji do chrześcijańskich świąt nie tyle celem konwersji, co przypomnienia, jakie znaczenie w hierarchii społecznej mają rozmaicie definiowani Żydzi.

Przeciętny człowiek może z tej sytuacji wysnuć kilka wniosków. Że Żydzi, których rzekomo nie ma, bo doznali ludobójstwa, są. Że Żydzi, którzy rzekomo wciąż są prześladowani i poniżani, sami prześladują i poniżają. Że Żydzi muszą być naprawdę potężną instytucją, skoro są tak powszechnie delegowani politycznie. I jakkolwiek nie ocenimy tych wniosków przeciętnemu człowiekowi przychodzą one do głowy. A z siły reakcji na żydowskie święta, z którymi identyfikuje się znikomy ułamek społeczeństwa, ten przeciętny człowiek wnioskuje o przewadze Żydów. Monumentalne instalacje judaistycznej symboliki, plastyczne i werbalne oraz potrzeba ich eksponowania w miejscach publicznej użyteczności, do której historycznie nie przynależą - tak jak muzułmańskie minarety, które przesłaniałyby katedry - mogą być epifanią imperialnej megalomanii Żydów.

Ś
œwięto Świateł upamiętnia ocalenie judaizmu, a więc pierwszej i wówczas jedynej religii monoteistycznej, opartej na podstawach etycznych. W kontekście podwójnego wartościowania jednych i drugich świąt, żydowskich i chrześcijańskich, wypada przypomnieć, że bracia Machabeusze, ku których pamięci i pamięci ich cudu oliwnego odpalamy świeczki chanukowe zostali – jako męczennicy – zaliczeni w poczet świętych katolickich i prawosławnych. Pod ich wezwaniem budowano wiele kościołów i cerkwi. Przed reformą soborową w kalendarzu liturgicznym dzień braci Machabeuszy przypadał 1 sierpnia.

Po dwóch tysiącach lat chrześcijaństwo powraca do punktu wyjścia. Zmieniło się tylko to, że na Zachodzie krwawe prześladowania zostały zastąpione przez śmierć i męczeństwo cywilne, społecznie bardziej dotkliwe.

Maria Czerw

 

 

Jak ślepe i zakłamane są polskie media, pokazuje przykład Aleppo

Gość Niedzielny relacjonuje radość mieszkańców z wyzwolenia umęczonego syryjskiego miasta: w meczetach modlitwy, a w kościołach zaczęły bić dzwony. Problem – dla polskich elit - w tym, że to dzięki polityce Putina świętowano w Aleppo.

Zniekształcenie obrazu z teatru działań wojennych w Syrii woła o pomstę do nieba. Przecież - zdaniem komentatorów politycznych - ofensywa reżymu miała na celu mordowanie cywilów. "Neokoni" przywiązani ślepo do objaśnienia rzeczywistości w schemacie atlantyckim niewiele rozumieją z tego, co się dzieje na Bliskim Wschodzie. Ważą się tam losy świata, którego ośrodki władzy będą jedno- lub wielobiegunowe, którego gospodarka będzie definiowana przez arbitralne umowy handlowe i zabór narodowych zasobów naturalnych albo przez geograficznie uzasadnione szlaki handlowe i sprawiedliwą dystrybucję dochodu narodowego.

Takie szlaki przebiegają przez Syrię. U jej wybrzeży odkryto zawrotne złoża ropy i gazu. Im więcej zamieszania w Syrii, tym więcej pokoju dla Izraela. Mossad nie próżnował i skłócał "głupich" Arabów.

Na te i inne okoliczności zwracali uwagę przywódcy chrześcijańskich wspólnot. Na ich odezwy Zachód pozostawał głuchy. Na Syrię nałożono sankcje i podarowano jej demograficzną rewolucję. Nikt nie myśli o odbudowie kraju po opróżnieniu go z rebeliantów - terrorystów. Do opinii publicznej trafiały absurdalne komentarze neokonserwatystów. - Czy nie oglądamy, niemal na żywo, realizacji tego obrazu, gdy muzułmańscy terroryści (do spółki z Rosjanami i wojskami reżimu Al-Asada) niszczą Aleppo, mordując przy okazji chrześcijan? - Tomasz Terlikowski pytał w "Do Rzeczy".

Czytaj więcej:Roman Polański w objęciach Zbigniewa Ziobry

W zalewie propagandy trzeźwym spojrzeniem na Syrię wyróżnia się Gość Niedzielny, który nie pierwszy raz za Janem Pawłem II, podchodzi krytycznie do siłowego zaprowadzania porządku demokratycznego na Bliskim Wschodzie.

Kontrnarrację dla mrożących krew w żyłach opowieści o zbrodniach reżymu Assada wydostała z ogarniętej wojną Syrii Beata Zajączkowska. - Gdy zajrzałam wczoraj wieczorem do skrzynki mailowej nie mogłam powstrzymać łez czytając wiadomość z Aleppo – komunikuje czytelnikom redaktorka. - Ostatnimi tygodniami dochodziły stamtąd wyłącznie wieści o ogromnym cierpieniu i przerażającej sytuacji w tym piekle na ziemi, jak zaczęto określać to umęczone syryjskie miasto. Teraz było zupełnie inaczej: "Pragnę podzielić się z tobą naszą radością: Aleppo na nowo jest miastem wolnym!!! Gdy piszę te słowa, na zewnątrz słychać wiwatowanie i radość. Po długich negocjacjach między oddziałami wojska i rebeliantami, rebelianci złożyli broń i wyszli ze wschodniej części miasta. Armia ogłosiła, że Aleppo jest znowu bezpiecznym miastem" – pisała prosto z tego miasta-cmentarzyska siostra Brygida Maniurka. Zakonnica dodaje, że wojna w Syrii nie jest jeszcze zakończona. Przedmieścia Aleppo są jeszcze w rękach rebeliantów. "Ocenia się, że miasto jest wyzwolone na obszarze o średnicy 9 km, tzn. na tym terenie możemy bezpiecznie się poruszać. Dla nas to jest bardzo wiele!" –ubolewa. Ale te święta budzą prawdziwą nadzieję. Także dzięki akcji polskiego episkopatu "Rodzina rodzinie".

O nadziei, odbudowie, uwolnieniu kraju z rąk "umiarkowanej szariatowej opozycji" informują jeszcze tylko moskiewskie dzienniki.

Czytaj więcej: Kogo wyklnie Michnik?
Czytaj więcej: Wielki come back Rosji

Która relacja jest prawdziwa? Cóż, żadne europejskie pieniądze na walkę z rosyjską dezinformacją nie pomogą, jeśli obraz świata, przynajmniej na paru konkretnych odcinkach, pokrywa się ze stanem faktycznym po tamtej stronie, a nie po naszej.

Według RIA Novosti przed opuszczeniem miasta bojownicy zaminowali dosłownie wszystko: ulice, wejścia do budynków, samochody, motocykle, a nawet zabawki dziecięce. W Aleppo zostały odkryte mogiły dziesiątek cywilów ze śladami tortur. Wszystkie ślady zbrodni są dokumentowane. Wyniki prac rozminowawczych we wschodniej części miasta, z której wyszli bojownicy mogą wielu zaszokować.

"Sekundują" tym aktualnym i ważnym z punktu widzenia procesu pokojowego doniesieniom - nie media głównego nurtu, które milczą o sytuacji w mieście po wyzwoleniu - katoliccy zakonnicy. - We wschodniej części Aleppo nie ma już islamskich dżihadystów, sytuacja w mieście pozostaje jednak niebezpieczna m.in. ze względu na rozstawione przez nich pułapki z ładunkami wybuchowymi. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni zginęło z tego powodu kilkadziesiąt osób. M.in. jeden z takich ładunków eksplodował w budynku szkoły. Pierwszym zadaniem jest więc rozminowanie terenu, a także dostarczenie mieszkańcom pomocy humanitarnej. "Potrzeby są ogromne, a zima tylko pogarsza warunki, w jakich przychodzi żyć mieszkańcom Aleppo" – niepokoił się pracujący w syryjskim mieście franciszkanin o. Firas Lufti.

- Agentura może mieć po prostu bardzo duży wpływ na opinię publiczną, dlatego trzeba zdecydowanie ją zwalczyć - ostrzega przed opiniami, z których można wnioskować że Rosja cokolwiek robi dobrego, dr Jerzy Targalski. Zostaje nam chrześcijanom nie głosić prawdy?


Czytaj więcej: Hejt Gazety Wyborczej jest najbardziej haniebny. O Agacie Dudzie

Maria Czerw

 

 

 

Pokój społeczny, o który apelują biskupi, zagrożony jest przez media


Od kilku dekad telewizja i prasa są narzędziem terroru i strażnikiem interesów ich właścicieli: bankierów i spekulantów. Bez nich nie urządziliby światu koszmaru wojen i kryzysów. Jak chronić proces polityczny przed prasą i telewizją?

Histeryczna reakcja tzw. komentatorów politycznych, polityków i dziennikarzy na próbę wzniesienia ochrony procesu politycznego przed ingerencją zwierzchnictwa - złożonego w rękach grupki oligarchów kontrolujących jednocześnie kapitał medialny i spekulacyjny - nasunęła myślącym Polakom analogię z rozdzieraniem słabego państwa polskiego przez obce mocarstwa w czasach Targowicy. Najdosadniej wyrazili ją w zabawnych memach. Jak najbardziej bronienie autonomii polityków przed naciskami pracowników wielkich korporacji leży w interesie społecznym.

Sytuacja sejmowa jest radykalnie różna od znaczenia, które nadają jej zaciekli fanatycy ładu medialnego zmianę w przepisach o poruszaniu się agentów domów medialnych w sejmie podciągający pod zamach stanu na czwartą władzę.

Czytaj więcej: Co to jest antysystem?

Od kilku dekad telewizja i prasa są narzędziem terroru i strażnikiem interesów ich właścicieli: bankierów i spekulantów giełdowych. Bez nich nie urządziliby światu koszmaru wojen i kryzysów finansowych i nie skupiliby bogactwa i bezpieczeństwa tylu narodów w swoich rękach. Szczują jednych przeciwko drugim dla własnych korzyści. Agresywnie atakują i niszczą przeciwników i wszystkich, którzy stanowią dla nich zagrożenie. 

O tym jaka jest prawdziwa rola środków masowego przekazu w polityce opinia publiczna mogła się odrobinę przekonać z okazji podjętej - przez Komisję Europejską - konkwisty wobec naszego kraju. Eurodeputowani, politycy niemieccy, francuscy i wszyscy inni instruowani są przez redakcje, co i jak mają myśleć (dzień zaczynają od lektury dzienników), a gdyby przyszło im do głowy sprzeciwić się wykonaniu tych zapodanych w przerażającym jazgocie instrukcji czeka ich marny los, bo kierowani przez szefów dziennikarskich zespołów "śledczy" na każdego coś znajdą. Jeśli nie znajdą to wymyślą, a wtedy - mimo późniejszych sprostowań - reputacja polityka zostanie zniszczona. Wiele ujdzie na sucho posłusznym; degrengoladą prowadzonych na smyczy polityków nikt się na zajmie lub przejdzie ona niezauważona. Ten mechanizm testujemy przy okazji każdej ważnej debaty forsowanej i przeprowadzanej w imieniu plutokracji międzynarodowej, której pracownicy koncernów medialnych gorliwie służą. Ukrywanie skali przemocy seksualnej stosowanej przez imigrantów, presja, żeby wybierać najemników korporacyjnych na ważne stanowiska w strukturach europejskich i zadłużać silne gospodarki czy nagonka na niepokorne kraje (los sprawił, że na wspólnej ławce zasiadamy od czasu do czasu z Rosją) to jedne z wielu przykładów realizowania konkretnej polityki wbrew stanowi faktycznemu i której ceną jest byt autochtonów.

Czytaj więcej: Edward Snowden w otchłani totalitaryzmu. Którego?

Sposób działania środków masowego przekazu, który budzi sprzeciw społeczny, oddają - dosłownie - wydarzenia z Wiejskiej. Na nagraniu z nocnej demonstracji przed Sejmem widać przechodzących policjantów, a po ich przejściu – kładącego się umyślnie na jezdni mężczyznę. Leżący symuluje ofiarę zamieszek, jednak z filmu wynika, że spokojnie położył się na ulicy, a nie upadł. Ustawkę podchwyciło wiele czołowych tytułów prasowych na świecie, żeby zilustrować tezę o nadwiślańskiej dyktaturze. Pisząc o sytuacji w Polsce, niemieckie i francuskie tygodniki zarzucają PiS dążenie do "władzy absolutnej" i realizowanie "autokratycznego modelu" państwa.

Ucieczka w niepamięć absolutną od stanu faktycznego, że dziennikarze piszą tyle i to, na co pozwolą albo czego oczekują od nich wydawcy cechuje między innymi Andrzeja Stankiewicza, publicystę udającego niezależność korporacyjnego Onetu.

Na różne sposoby jesteśmy bezczelnie okłamywani. Wmawia się nam, że to politycy wywierają naciski na prasę albo że prasa jest wolna. Jak mogą być wolni dziennikarze, którzy dostają pensję od Murdocha albo madame Springer? Który z ich żurnalistów opisał skandale wybuchające wokół szefostwa albo który z nich podjął śledztwo w ich sprawach, np. budzących wątpliwości działań gospodarczych? Ile jeszcze przykładów "wolności prasy" musimy unaoczniać panu Andrzejowi, żeby nie zapieniał się na widok PiS-u, który odgradza się od terroru polegającego na wywieraniu presji przez natrętny monitoring i asymetrię przekazu? Limitowanie wolności na koncesji obcego, nierzadko wrogo ustosunkowanego do lokalnej społeczności właściciela stało się specjalnością salonu.

Czytaj więcej: Spękane sąsiedztwo: dwugłos o antypolonizmie Maćka Stuhra

Otóż odpowiem redaktorowi, że mądrości prasy lokalnej to przedruki z kilku sorosowskich think-tanków, a manipulacja łańcuchem przyczynowo-skutkowym imigracja/gwałty, zakup/sprzedaż tego czy innego kąska z palety państwa narodowego lub antropologia globalistyczna/religijna wizja człowieka, wynika z troski tego czy innego Sorosa, naprawdę Rothschilda o przestrukturowanie społeczeństw, żeby było nimi łatwiej dyrygować. Dla tegoż Sorosa i innego Rothschilda gorliwie pracują dziennikarze. Nie jest to pomówienie, to prosty stosunek pracy, który zmienić może repolonizacja. Dlatego wzniesienie bariery ochronnej przed janczarami mediokracji jest obywatelskim obowiązkiem i nie ma nic wspólnego z łamaniem zasad wolności.

Stankiewicz kilka lat temu powiedziałby, że tak kreślony pejzaż społeczno-polityczny brzydzi go spiskową teorią dziejów. Po kryzysach i wojnach, które ujawniły kulisy globalistycznej kuchni użyje może eufemizmu. Jednak niezdarne wysiłki PiS- u, aby nieco osłonić społeczeństwo obywatelskie przed snajperami korporacji twardo nazywa zamachem ignorując faktyczne niestrawności trapiące komunikację społeczną.

Oczywiście rodzi się pytanie jak ułożyć relację dziennikarzy z politykami, żeby ani jedni, ani drudzy nie manipulowali, jak zachować symetrię przekazu, jak rozbroić monopol na informację? Coś zaczęło się w świecie dziać, odkąd mamy internet lecz to dopiero początek drogi, bo monopoliści medialni zaciekle się bronią wdziewając skórę mordowanych owieczek.

Czytaj więcej: Poświęcenie lewicy: wiking zgwałcony przez imigranta

 

Marcin Stanowiec

 

 

 

Polscy biskupi trzeźwo oceniają, co wyprawia Petru i poprzednia ekipa

Kościół Polski apeluje o pokój społeczny, ale rykoszetem od tego apelu dostaje się opozycji, która patologizuje więzi społeczne. Wprawni manipulatorzy chcieli, żeby biskupi potępili Kaczyńskiego. Nie takiej spodziewali się odpowiedzi.

Zagrywki proglobalistycznej, prosystemowej, prokorporacyjnej opozycji (Nowoczesna Petru/Balcerowicza i PO) są nawet dla niewprawnego oka rażąco obłudne. Hipokryzję demagogów z Wiejskiej rozpoznali polscy biskupi: Targowica - diagnozują duchowni. - Polska, nasza ojczyzna, ma prawo do naszej szczególnej miłości; miłości, której pierwszym imieniem jest pokój - mówił w niedzielę w Łodzi w trakcie homilii wygłoszonej podczas pasterki metropolita łódzki abp Marek Jędraszewski. – Nawet komuniści nie manipulowali obchodami świątecznymi.

Solidarna reakcja biskupów była zadziwiająca. Pierwszy raz w tego rodzaju spór włączył się bardzo ostrożny, jak dotychczas, abp Kazimierz Nycz, skrytykowany później przez gwardzistkę Petru, Joannę Scheuring – Wielus. - Rozumiem, Eminencjo, że od Arcybiskupa Warszawy nie należy oczekiwać politycznej odwagi. Ale czy nie było by ładniej, po chrześcijańsku i bardziej szlachetnie, gdyby katolicki hierarcha zamiast podważać racje ofiarnie, kosztem własnych rodzin, protestujących posłów i obywateli, odwiedził ich jako braci cierpiących dla "dobra wspólnego"? – pytała retorycznie polityczka.

"Święta są tak wielką i świętą sprawą, że jeżeli nie ma zupełnie jakichś nadzwyczajnych powodów, żeby nie można było przerwać tego bycia w Sejmie na czas świąt, to osobiście myślałbym, że to się powinno przynajmniej zawiesić. Dlatego, że to jest w jakimś sensie przeciwko tym świętom" - deklarował w Polskim Radiu metropolita warszawski.

Posłanka Nowoczesnej nie wyłowiła innego apelu duchownego. - Jestem gotów pójść drugi raz do parlamentu na Opłatek, by święta były spokojne, by wszyscy potrafili myśleć w kategoriach dobra wspólnego - powiedział kard. Kazimierz Nycz po spotkaniu opłatkowym w Świątyni Opatrzności Bożej.

W podobnym tonie wypowiedział się drugi arcybiskup warszawski. Henryk Hoser, ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej jest zdania, że Kościół katolicki mógłby wystąpić w roli mediatora w trwającym w Polsce kryzysie parlamentarnym. Jest gotów w ten sposób służyć, gdyby strony zwróciły się z taką prośbą. Hierarcha uważa, że zaplanowane akcje są starannie wyreżyserowane wbrew duchowi przeżywanych obecnie świąt. Stanowią, w ocenie arcybiskupa, zaprzeczenie etosu Bożego Narodzenia, które charakteryzuje się szczególną bliskością, zaufaniem, otwarciem i szacunkiem dla drugiego człowieka.

Organizowane akcje "powodują ogromną destrukcję społeczną i psychologiczną" - podnosił hierarcha. Zwrócił uwagę na brutalność działań i determinację z jaką są prowadzone. Jednocześnie wyraził obawę, że manifestacje uliczne stanowią - jak to ujął - "łatwy łup dla terrorystów".

W Gańsku, abp Głódź bronił pracę rządu: nie można negować wszystkiego, "cokolwiek uczynią ci, których przecież u steru nawy państwowej postawiła swobodna wola wyborców". Jak stwierdził, nie wolno "obroną demokracji nazywać okupację sali sejmowej, a zamachem stanu - sprawowania władzy przez zwycięskie ugrupowanie". - To jakaś przedziwna kakofonia. Niepojęta w porządku logiki - dziwił się.

Złudzeń politycznej mniejszości, która chce wywrócić do góry nogami scenę polityczną zaplanowaną przez polskich wyborców nie pozostawili metropolici poznański i krakowski. Z apelem o poszanowanie zasad demokracji zwrócił się w orędziu bożonarodzeniowym wyemitowanym przez Telewizję Polską abp Stanisław Gądecki. - "Kościół uczy, że prawdziwy pokój możliwy jest tylko dzięki przebaczeniu i pojednaniu" – podkreślił przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Metropolita poznański przypomniał stwierdzenie z watykańskiego Kompendium Nauki Społecznej Kościoła, iż "demokratyczny rząd ustanawiany jest rzeczywiście na podstawie przyznania mu przez społeczeństwo uprawnień i zadań, które on pełni w imieniu tegoż społeczeństwa, ze względu na nie i na jego korzyść; oczywiste jest zatem, że każda demokracja powinna być systemem zapewniającym uczestnictwo obywateli. Oznacza to, że różne podmioty wspólnoty obywatelskiej, na każdym jej poziomie, są formowane, słuchane i włączane w pełnione przez nią zadania". Hierarcha zauważył, że chociaż "nie jest łatwo przebaczyć w obliczu skutków konfliktów, ponieważ konflikty pozostawiają zawsze po sobie ciężar bólu", to jednak "można mu ulżyć przez pogłębioną, uczciwą i odważną refleksję, wspólną dla obu stron konfliktu".

 

Maria Czerw

 



Minął tydzień: Biskupi o bojownikach z sejmu; Propaganda o Aleppo; Pokój społeczny bez demagogów | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Minął tydzień: Biskupi o bojownikach z sejmu; Propaganda o Aleppo; Pokój społeczny bez demagogów
Maria Czerw pon, 2 sty 2017, 14:38:45

Aż trudno nie zadać pytania: Czy nie oglądamy, niemal na żywo, realizacji tego obrazu, gdy muzułmańscy terroryści (do spółki z Rosjanami i wojskami reżimu Al-Asada) niszczą Aleppo, mordując przy okazji chrześcijan?

 
Minął tydzień: Biskupi o bojownikach z sejmu; Propaganda o Aleppo; Pokój społeczny bez demagogów
Maria Czerw pon, 2 sty 2017, 14:40:11

Tomasz Terlikowski: "Aż trudno nie zadać pytania: Czy nie oglądamy, niemal na żywo, realizacji tego obrazu, gdy muzułmańscy terroryści (do spółki z Rosjanami i wojskami reżimu Al-Asada) niszczą Aleppo, mordując przy okazji chrześcijan?"

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,600 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń