Mike Pence wygwizdany na katolickim uniwersytecie

sob, 27 maj 2017, 21:18:57

Autor: Jacek Lehr

Czy uniwersytet katolicki braci św. Krzyża przeżywa kryzys katolickiej tożsamości. Studenci z tej uczelni bojkotowali wiceprezydenta Mike'a Pence'a za jego poglądy na moralnść seksualną.

André Bessette, kanadyjski zakonnik, założył w XIX wieku Zgromadzenie Świętego Krzyża (Bracia Krzyża Świętego, CSC), które zajmuje się szkolnictwem. Prywatny Uniwersytet Notre Dame w South Bend, w stanie Indiana to jedna z najważniejszych uczelni katolickich należących do tej kongregacji w Stanach Zjednoczonych, w którym liczba studentów sięga 12 tysięcy osób.

W ubiegłym miesiącu akademia gościła polityka uznawanego za prawą rękę prezydenta Donalda Trumpa. Podczas wręczania dyplomów, w trakcie przemówienia wiceprezydenta Mike'a Pence'a, część z dwutysięcznej rzeszy absolwentów ostentacyjnie opuściła ceremonialną salę. Pozostali dopingowali kolegów i gwizdali. Jaki był powód takiego zachowania? To protest przeciwko antyaborcyjnej i "nieafirmatywnej" względem homoseksualizmu polityce Białego Domu.

Studenci byli ubrani w charakterystyczne togi z czapkami, ale ci protestujący mieli jeszcze kolorowe elementy symbolizujące tęczę - "symbol gejowskiej dumy".

Pence pojawił się tam, bo przez lata był kongresmenem, a później gubernatorem stanu Indiana. W South Bend otrzymał honorowy dyplom i studiował na Notre Dame.

"Udział Pence'a w uroczystościach i odznaczenie go dyplomem honorowym naszego uniwersytetu stanowi poparcie dla polityki i działań, które są sprzeczne z katolickimi naukami i wartościami społecznymi" – oświadczyli organizatorzy protestu.

Zastępca Trumpa ripostował. W wygłoszonym przemówieniu przeciwstawił się tendencji do tłumienia dyskursu publicznego. Jestem dumny, że "University of Notre Dame" przetrwał bez przeprosin za obronę świętości życia ludzkiego - zadeklarował. Notre Dame jest miejscem najgorętszych sporów, gdzie przeciwstawne poglądy są dyskutowane, i gdzie każdy głos, nieważne jak niepopularny lub niemodny jest słyszany. Ta uczelnia jest awangardą wolności wypowiedzi i wolnej wymiany myśli, kiedy wolność słowa słabnie na uczelniach w całej Ameryce.  W ten sposób "Notre Dame" jest wyjątkiem, wyspą w morzu poprawności politycznej, które zalewa swoimi falami wiele środowisk akademickich. O ile ta instytucja utrzymuje atmosferę tolerancji i otwartej debaty, zbyt wiele uczelni w całej Ameryce uległo charakterystycznym kodom mowy nienawiści, bezpiecznych stref, tonom policyjnym i totalitarnym, administracji sekcjonującej poprawność polityczną, które to zjawiska prowadzą do tłumienia wolności słowa - bronił prawa do swobody wypowiedzi.

- Te nazbyt częste praktyki są destrukcyjne dla uczenia się i zdobywania wiedzy, i są całkowicie poza amerykańską tradycją i zagrażają wolności każdego Amerykanina - tłumaczył dalej.

- To największy zaszczyt w moim życiu móc służyć 45. prezydentowi Stanów Zjednoczonych Ameryki. Zaangażowanie w kwestie społeczne przynosi działania w celu przezwyciężenia ubóstwa na całym świecie. Nacisk na etykę i kulturę promuje wartość każdego ludzkiego życia. Z wielu przyczyn w tych sprawach potrzeba sojusznika w nowej administracji. Donald Trump podjął kroki w celu zapewnienia naszemu uniwersytetowi i Małym Siostrom Ubogich wolność sumienia, aby katolickie instytucje w pełni mogły uczestniczyć w życiu społecznym - nawiązał do przymusu opłacania antykoncepcji.

Honorowy gość wspominał na uroczystym wręczeniu mu uniwersyteckiej nagrody lata studenckie. - Teraz jestem Wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych, ale najważniejszym zadaniem jakie kiedykolwiek otrzymałem to ojcostwo i bycie mężem – przyznał. Karen i ja jesteśmy dumnymi rodzicami trojga niezwykłych dzieci. Jedno z nich właśnie dołączyło do grona absolwentów uczelni. Nasze rodziny dały nam fundament miłości i edukacji.

Polityk dywagował o początkach uniwersytetu w stanie Indiana. - Sto siedemdziesiąt pięć lat temu ks. Edward Sorin z siedmioma towarzyszami opuścił swój dom w Vincennes, w Indianie i wyjechał na północ wzdłuż Wabash przez pola i lasy, pośród dolin i na wzgórza, aż dotarł do ziemi, na której stoimy dzisiaj - dywagował o początkach akademii katolickiej polityk. - Ks. Sorin założył instytucję o szlachetnej misji, która stała się potężnym ośrodkiem dobra - komplementował duchownego patrona ośrodka.

"Od sztuki do inżynierii, od polityki do prozy nasz uniwersytet daje podstawy krytycznego myślenia i wiedzy - mówił. - Ale edukacja Notre Dame nie kończy się na kształtowaniu umysłu. W tych salach, doświadczamy formacji serca. Edukacja tutaj przygotowuje do życia w służbie dla rodzin, waszych wspólnot i naszego kraju oraz stanów, do których wracamy". - Notre Dame jest naprawdę wyjątkowy - podkreślał.

Koncyliacyjny charakter miało wystąpienie rektora uniwersytetu, który zawarł swoją wizję społeczną w czterech "musi".

- W Notre Dame, musimy dążyć do czegoś wyższego. Musimy mówić prawdę i rzucać wyzwanie niesprawiedliwości społecznej – wzywał kapłan. Ale musimy też słuchać tych, którzy nie zgadzają się z nami, dbać o więzi, które łączą nas i znajdować sposoby, aby zbudować społeczeństwo, w którym wszyscy mogą się rozwijać - nawet ludzie, którzy nie wyglądają jak my lub nie myślą tak jak my - ostrzegał.

W dalszej części przemówienia rektor uniwersytetu przybliżył sylwetkę gościa.

- Mike Pence był jednym z sześciorga dzieci urodzonych w wielodzietnej rodzinie katolickiej. Dorastał w Columbus, w stanie Indiana w otoczeniu wspierających przykładem odpowiedzialności i ambicji. Rodziców miał byli wzorcowych. Jego dziadek Richard Michael Crawley, wyemigrował z Irlandii do Chicago, gdzie pracował w segmencie transportowym przez 40 lat i uczył młodego Mike'a Penca, że w Ameryce wszystko jest możliwe.

Mike poznał swoją żonę, Karen na wydziale prawa. Każdy, kto spędził chwilę czasu z tą parą pozostaje pod wrażeniem szacunku i miłości, które pokazują sobie nawzajem.

- Jako gubernator Mike Pence nie chciał niczego więcej, jak tylko zagwarantować dostatnią przyszłość po miażdżącym upadku przemysłu w Midwest – chwalił polityka. Jako wiceprezydent Mike Pence jest głosem równowagi, rozumu i ciągłości. Odegrał kluczową rolę w kształtowaniu porządku krajowego i podróżuje po całym świecie, aby uspokoić sojuszników a wrogom pokazać determinację - wymieniał zasługi byłego gubernatora.

- Nawet ci, którzy nie zgadzają się z Mikiem Pencem powinni rozpoznać go jako człowieka zasad. Jestem dumny, że mogę go nazwać swoim przyjacielem – wyznał rektor uniwersytetu.

W imieniu "Notre Dame", mamy zaszczyt powitać 50. gubernatora naszego stanu i 48. wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, Michaela Richarda Pence'a – zakończył powitanie duchowny.

Ojciec John Jenkins, rektor uniwersytetu Notre Dame kojarzony jest z umiarkowanym skrzydłem w kongregacji św. Krzyża. Chociaż wielokrotnie przyrzekał zachować katolicką tożsamość uczelni naraził się na krytykę ze strony amerykańskiego episkopatu zapraszając w jej podwoje Baracka Obamę. Prezydencka reforma ubezpieczeń społecznych godziła w wolność religijną a poparcie ówczesnej administracji waszyngtońskiej dla organizacji proaborcyjnych było bezprecedensowe w historii USA, co spotkało się nawet z reakcją papieża Franciszka. Ponadto Jenkins podjął kontrowersyjną decyzję o umożliwieniu wystawienia spektaklu "The Vagina Monologi" na deskach akademickiego teatru; dał też zielone światło dla pokazów filmów gejowskich w kampusie.

 


https://www.nd.edu/

 

 

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20170527211857779