Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Abp. Nyczowi chodzi o imigrantów, czy o wykazanie się przed Papieżem?

Korytarze humanitarne to pusty gest skalkulowany przez eurokratów pod kątem kolejnych ustępstw w realizacji iście stalinowskiego planu mieszania kultur. Prawdziwą bolączką Syrii jest obłuda Zachodu, który na potęgę dostarcza broni "umiarkowanym" islamistom i nakłada sankcje na kraj liżący swoje rany.



Ponieważ władza anonimowych centrów, jak wyraził się o niej Jan Paweł II, jest coraz mniej anonimowa a coraz bardziej zachłanna kontrola, którą ta władza rozciąga, musi być coraz bardziej brutalna i represyjna. Zawierucha wojenna i migracyjna wyraźnie szyta jest przez potęgi tego świata dla wymuszania na społeczeństwach uległości. Państwem złożonym z konkurencyjnych plemion łatwiej kierować. W wyborach austriackich i francuskich wystarczająco liczne mniejszości ważyły już o sukcesie korporacyjnych marionetek, wychowanków bankierskich rodzin.

Propozycje papieża Franciszka dotyczące imigracji nie są rozsądne. W ocenie sytuacji migracyjnej zabrakło papieżowi Bergoglio wyobraźni socjologicznej i historycznej Europejczyka. Nie kto inny tylko Józef Wissarionowicz Stalin przesadzał ludy i narody z miejsca na miejsce. Czemu? Bo łatwiej było sprawować nadzór nad państwem rozbebeszonym etnicznie a im bardziej zróżnicowane było środowisko, w którym przesiedleńcy mieli się odnaleźć, tym lepiej dla władzy o dyktatorskich zapędach.

Nietrafne jest porównanie obecnych przybyszy z Afryki do amerykańskiej kolonizacji, która integrowała na nowej ziemi głównie chrześcijan z Europy. Nie ma nawet odrobiny woli adaptacji, ich pasji i twórczego podejścia w imigrantach z Afryki. Muzułmanie kierują się odmiennym porządkiem etycznym, kodami kulturowymi, przyzwyczajeniami obciążonymi geograficznie.

Chrześcijaństwo cechuje przymierze mądrości i miłosierdzia. Wola Ojca i prawda narzucały Synowi geografię działania więc i Jezus stawiał granice swojej "charytatywnej" działalności, które Ewangelie bez zawstydzenia eksponują.

Jest Franciszek pożytecznym idiotą, który przesłania upartym żądaniem organizowania infrastruktury przyciągającej imigrantów - ryzykujących często życiem, rozłąką z rodzinami i dezintegracją tożsamości - główny cel w perspektywie sprawiedliwości społecznej: zaprzestanie wojny? Co proponuje część Kościoła laickiego i duchownego zapatrzona w papieża Franciszka? Systemowej reakcji przeciwstawia się rządy przypadku, tzw. konkretnego człowieka, któremu trzeba spojrzeć w oczy. To złudne stanowisko. Spontaniczna reakcja, odruch serca nie zastąpią współczucia uzgodnionego z polityką nakierowaną na dobro wspólne, której odruchy serca - dopuszczalne, ale nie absolutyzowane - nie powinny paraliżować. Nic bardziej nie zaprowadza chaosu i nie gubi sensu pomagania, jak odruchy serca odseparowane od porządku pomagania (najpierw respektujemy rodzinę i rodzimą tożsamość) i rozumowania. W pierwszym rzędzie ich ofiarą pada większość zwłaszcza wtedy, gdy za pobudzaniem afektu stoi manipulacja i przemyślany plan. Wyjście W. Brytanii z UE spowoduje po roku 2020 dziurę budżetową, która jest szacowana na astronomiczną kwotę 70-100 mld euro w ciągu 7-letniej perspektywy finansowej. Droga i nieefektywna polityka otwartości zadzieje się kosztem słabszych członków Unii, dla których środków z budżetu unijnego nie starczy.

Zrozumiałe są spontaniczne gesty w reakcji na ludzkie nieszczęście, ale czym innym jest nadanie im postaci systemowej. Jeśli papież wzywa "przyjmujcie imigrantów", a to mówi nie siląc się na jakieś kategoryzacje, to nie chodzi mu tylko o ratowanie ludzi płynących w łodzi, lecz o wyregulowanie całego środowiska tu w Europie dla przyjmowania kolejnych setek tysięcy obcych nam kulturowo ludzi (sam tylko schemat relacji bigamicznej oddala nas od nich drastycznie) niekonsekwentnie kwalifikowanych raz jako uchodźcy, raz jako imigrnacji. Nie chodzi mu natomiast o zapobieżenie katastrofalnej wędrówki ludów, która nic dobrego nie przyniesie ani tutejszym, ani tamtejszym kulturom. Muzułmanie nie nawrócą się jak Wandale i Goci a przedzieleni murem wiary i swoich zabobonów będą niezintegrowani więdnąć w gettch, jak to się dzieje teraz. Właśnie działanie papieża, histeryczne oskarżenia jałmużnika papieskiego ks. abp. Konrada Krajewskiego, który swoimi gestami jakby nie inspirował miłości inteligencją, naciski apostolskiej dyplomacji zainteresowanej bardziej odciążeniem Italii, niż stworzeniem zdrowych barier dla imigracji i sanacją Bliskiego Wschodu obok bezpośredniego hołdu składanego mesjanistycznej i obłąkańczej ideologii G. Sorosa nadają impet systemowemu pogrążaniu się jednej kultury w drugiej w obrębie nazwanym elegancko multikulturalizmem.

Włoski nuncjusz pobudzony mieszanką histerii abp. Krajewskiego, koniunkturalizmem abp. Nycza, interesem własnej ojczyzny próbuje zgotować los Italii Polsce. Krajewski, Nycz, Pennachio buzują się oparami fałszywej koncepcji miłosierdzia przeciwko tym co "nie rozumieją i nie chcą", bo niewiele zostało im racjonalnych argumentów a może nie został im już żaden argument. Powołują się na "przypadek konkretnego człowieka" w horyzoncie nieuchwytnych afektów, z którymi nie da się dyskutować i kręcą się wokół ostatniego fetysza, który chcą podarować w dowód lojalności zasiadającemu - prawdopodobnie wbrew woli Bożej - na Stolicy Piotrowej zwierzchnikowi.

Premier Szydło wskazała Pennachiemu ekonomiczny absurd stojący za korytarzami humanitarnymi: - z wyliczeń wynika, że jesteśmy w stanie więcej osób wyleczyć jeżeli ta pomoc jest niesiona na miejscu, niż jeżeli te osoby muszą być przewiezione tutaj do Polski i tutaj jest im udzielana pomoc. - Taka decyzja musi być przede wszystkim dyktowana dobrem tych pacjentów, tych ludzi, którzy będą tę pomoc otrzymywali – powiedziała nuncjuszowi. - Czy nie łatwiej postawić szpital tam na miejscu i przeznaczyć te środki tam na miejscu? Czy nie łatwiej kosztowne operacje medyczne sfinansować w sąsiednich krajach choćby transportując wykwalifikowany polski personel medyczny? – premier pytała i najdosadniej swoimi wątpliwościami obnażyła fetyszystyczny sens gestu, do którego nakłania metropolita warszawski za wszelką cenę i na siłę.

Wyczyn metropolity Nycza to suma fetyszyzacji społecznej nauki Kościoła. W komunikacie Archidiecezji Warszawskiej po spotkaniu z samorządowcami czytaliśmy, że przyjęcie uchodźców nie jest trudnym zadaniem. "Nie mówimy bowiem o tysiącach czy dziesiątkach tysięcy uchodźców, ale o humanitarnym wymiarze inicjatywy, jaką są korytarze humanitarne. W przypadku Polski byłoby to kilkaset osób na rok, co przy 10 tysiącach parafii i 3 tysiącach samorządów lokalnych jest liczbą niemal symboliczną. Obecni na spotkaniu w Domu Arcybiskupów Warszawskich burmistrzowie i wójtowie deklarowali, że we współpracy z parafiami i organizacjami pozarządowymi 'dadzą radę'."

W próbie zorganizowania alternatywnego państwa otwartego na imigrację pulsuje już nie tylko histeria, wazeliniarstwo (jaki będzie następny krok kardynała, żeby zrealizować rewolucję Franciszka na polskim gruncie?). Oskarżenie o obojętność kamufluje pogardę dla Polaków i ich wyborów.

Niebezpieczeństwo korytarzy postrzegane przez rząd ma jeszcze jedno oblicze. Unia europejska jako "urząd wymuszający posłuszeństwo" – w rytm instrukcji płynących z instytutów obywatelskich i koncernów medialnych wszystkich sponsorowanych przez sorowsko-rothschildowską egzekutywę - na krajach członkowskich i jednostkach wyspecjalizowała się w taktykach społecznych.

"Chcesz, żeby ktoś spełnił twoją właściwą prośbę, to poprzedź ją inną malutką prośbą, która na pewno zostanie spełniona". Prawdopodobieństwo spełnienia właściwej prośby po zastosowaniu tej poprzedzającej rośnie. Reguły zaangażowania i konsekwencji czerpią siłę z systemu wartości, w którym konsekwencja jest uważana za cechę pozytywną zaś niekonsekwencja ma negatywną etykietę. Czynnikiem aktywizującym ten mechanizm jest zaangażowanie. Trzeba spowodować aby człowiek (lub instytucja) powiedział i zrobił coś, co uwięzi go w pułapce konsekwencji. Wystarczy jedna drobna początkowa decyzja, a reszta dalej się toczy.

Nie ma w tym przesady: zaakceptowanie imigracyjnego szaleństwa w mikroskali potwierdzi cały szeroki szalony plan.

Watykański szantaż moralny stoi w jawnej sprzeczności z wymaganiami, w które wyposażył dyplomację kościelną Karol Wojtyła. Polski papież przenosząc akcent na sprzeciw wojnie i sankcjom, z powodu których cierpi ludność cywilna, stawał się znakiem oporu niewzruszenie ewangelicznym, opozycyjnym do panujących ideologii. Franciszek znosząc akcent ze sprzeciwu wobec wojny i sankcji, na których cierpią cywile w Syrii i przenosząc go na - w żaden sposób nie zapobieganą u źródła - tragedię migrowania gubi najbardziej wrażliwą część społecznej nauki Kościoła, więc może polityczne wyczucie Polaka na Stolicy Piotrowej podjąłby polski episkopat, żeby ocalić wrażliwość Kościoła.

Polski Kościół może wołać o zniesienie sankcji dla Syrii, jak o to zabiegała dyplomacja Jana Pawła II w przypadku Iraku i Kuby. Może w dalszym ciągu odbudowywać życie tam na miejscu i wzmacniać chrześcijan zgodnie z pragnieniem bliskowschodnich diecezji, dla których tragedią jest odpływ demograficzny, ale niech polski Kościół nie podąża za prymitywnymi pastuchami jak bezmyślne stado szantażowane prostacką interpretacją Ewangelii.

W rozumieniu zjawiska manipulowania migracją bliższy inteligencji społecznej Wojtyły jest praski arcybiskup. Kard. Duka sądzi, że dziś w zachodnich społeczeństwach panuje strach. Uważa on, że jego poglądy na temat migracji i islamu podziela w Czechach 90 proc. katolików. Zdaniem duchownego tym opiniom i odczuciom zwykłych ludzi należy się większy szacunek. - "Ja trzymam z tym prostym ludem, który zawsze musi płacić za błędy i porażki elit" – tłumaczył czeski duchowny.

Jeszcze mocniej wyraził się czarnoskóry watykański kurialista. Kardynał Peter Turkson, najwyższy rangą Afrykanin w Watykanie zapytany o niedawne informacje o tym że władze włoskie są wreszcie gotowe do zamknięcia portów, że zaczną zawracać statki i łodzie a  wiozące nielegalnych migrantów (bo nie uchodźców) jednostki konfiskować, oświadczył, że nadszedł czas, aby "zamknąć kran" afrykańskiej imigracji do Europy, która w ostatnich dniach osiągnęła szczyty. - Należy skupić się na pomocy krajom z których to migrujący pochodzą. Wszyscy już dobrze wiedzą że "dostarczanie" nowożytnych niewolników do Europy to wielomiliardowy biznes - nie bał się obnażać kulisy imigranckiej kuchni. "To jest jak woda płynąca z otwartego kranu" - tłumaczył. - "Nie wystarczy tego tylko osuszyć, trzeba zakręcić baterię" - dodał, zauważając, że zdecydowana większość krajów afrykańskich nie jest strefami wojennymi, z których ludność jest zmuszona uciekać. "Moim zdaniem możemy zmienić stan rzeczy, aby zatrzymać młodych ludzi tam, gdzie oni się znajdują". Emigracja z krajów Arabskich jest skutkiem fali sztucznie wywołanej i z premedytacją przy użyciu  tzw. "państwa Islamskiego" a wcześniej Al Kaidy sterowanej.

Arcybiskup Turkson podkreśla, że jego twarda zdecydowana i jasno określona pozycja nie jest sprzeczna z chrześcijańskim pojęciem "dobrego Samarytanina" pomagającego osobom znajdującym się w trudnej sytuacji, ale odnosi się do rzeczywistości, w której kraje Afryki są teraz pozbawiane ludności co ostatecznie spowoduje nieobliczalny kryzys. Duchowny jest przewodniczącym Watykańskiego Biura ds. Integralnego Rozwoju i jest odpowiedzialny za kwestie takie jak sprawiedliwość, pokój, środowisko, zdrowie, pomoc humanitarna i migracja.

Według autorów naukowego raportu sporządzonego przez Media School w Hamburgu i Uniwersytet w Lipsku media mainstreamowe nie tylko poparły politykę uchodźczą Merkel, lecz bezkrytycznie przyswoiły sobie "hasła politycznych elit" i rozpowszechniały "eufemistyczno-perswazyjną retorykę" zawartą w pojęciu "kultura powitania" (Willkommenskultur). To słowo stało się "magiczną formułką", za pomocą której wywierano na obywateli moralną presję, by "pełnili samarytańską służbę" - piszą autorzy raportu, cytowani przez "Die Zeit". Globalizowanie pomocy - której udzielanie jest skuteczniejsze w skali lokalnej - przez współuczestniczący w "kulturze powitania"  projekt społeczny papieża jest niczym orwellizacja skrawka europejskiej przestrzeni wolnej jeszcze od mesjanistycznego szaleństwa oligarchów uzurpujących sobie władzę nad światem. Wielokulturowy świat jest narzuconą przez nich fikcją. Zróbmy wszystko by europejskie wolność i rozsądek obronić.

 



Abp. Nyczowi chodzi o imigrantów, czy o wykazanie się przed Papieżem? | 2 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Abp. Nyczowi chodzi o imigrantów, czy o wykazanie się przed Papieżem?
BA pon, 26 cze 2017, 19:17:30

Nareszcie głos rozsądku. Dodać jedynie aż się prosi, że hipokryzją i to najwyższych lotów wzywanie do aktów "miłosierdzia" bez wezwania winnych gehenny Afryki i Bliskiego Wschodu do zaprzestania "uzdrawiania", "demokratyzowania" , obalania rządów, siania chaosu i zniszczenia tam wszędzie gdzie ropa, gdzie geostrategicznie wygodne, gdzie wpływy, zyski. Że hipokryzją najwyższych lotów ślepota na głód, katastrofę humanitarną Afryki głodującej, umierającej i skazanej na brak humanitarnej myśli "wielkich" tego świata bo (?) no właśnie bo strategicznie nikomu nieprzydatna. Bez zakończenia konfliktów, podsycanych, prowokowanych, zaprzestania codziennej "produkcji" uchodźstwa na nic wszelkie wezwania i odniesienia do wrażliwości ludzkiej. Wrażliwość bowiem nakazuje wpierw zakończcie niecne swoje dzieła, wpierw przestańcie wyganiać ludzi z ich domów, z ich kultury, wpierw niech tam nastanie spokój, a dopiero później przekonamy się czy ktokolwiek zechce zmieniać "klimat" w jaki wrósł .

---
BA

 
Abp. Nyczowi chodzi o imigrantów, czy o wykazanie się przed Papieżem?
skierka sob, 23 wrz 2017, 12:48:51

 Kościół jet podzielony , transmitowane uroczystosci to jedynie pozór jedności , jest to podział ostry  , zero -jedynkowy , za Belzebubem lub przeciw , z masonami albo bez nich ,coś trzeba wybrać ...nie ma barw pośrednich .

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń