Kościół bez pastora. Sytuacja w Zborze Kościoła Baptystów w Częstochowie

nie, 15 paź 2017, 21:12:42

Autor: Robert Kurpios

Dla zborów baptystów charakterystycznym typem zarządzania jest kongregacjonalizm. Taki system  podkreśla autonomiczność każdego kościoła. Model ten ma jednak, jak każdy inny swoje wady. Pastor ma dużo swobody, jest prawie samodzielny, ale co zrobić, gdy są wierni, a nie ma pastora? Od wielu lat taka sytuacja ma miejsce w Zborze Kościoła Baptystów „Studnia” w Częstochowie.

Kilka lat temu wchodziłem po schodach kamienicy na jej ostatnie piętro. Tam był właśnie kościół. W dużym mieszkaniu z długim korytarzem. Dawny salon stał się miejscem, w którym odbywają się nabożeństwa. Na krześle stał odtwarzacz płyt kompaktowych. Po odśpiewaniu kilku pieśni  z głośników popłynęło nagrane kazanie. Około dziesięciu osób przez czterdzieści minut słuchało znanego w środowisku baptystów pastora. Stosunkowo nieduża powierzchnia pomieszczenia zapewniała dość dobrą słyszalność. Jednak niektóre osoby, zwłaszcza starsi nie rozumieli wielu słów. Po jakimś czasie nabożeństwa zmieniły się. Kazania zaczął głosić lider kościoła, lub inni mężczyźni, długo związani ze „Studnią”. Czasami do zboru przyjeżdżał pastor z Krakowa lub z Łodzi. Byli oni mile witani i po nabożeństwie podczas poczęstunku starzy znajomi rozmawiali o różnych sprawach.

Niedziela z pastorem z innego miasta była dużym wydarzeniem. Pastor jednak często się spieszył. Wieczorem chciał lub musiał być w swoim mieście. W Zborze Baptystów kobieta nie może przemawiać, słowa Pawła z I Listu do Koryntian traktuje się poważnie, choć kilka ulic dalej żona pastora zielonoświątkowców mówi kazania.

W Katowicach istnieje również zbór baptystów i jego pastor jest zobligowny do przyjazdu  do Częstochowy. Przynajmniej od czasu do czasu. Z jakiegoś powodu niestety nie pojawia się. Moja znajoma opowiada, że teraz przychodzi więcej ludzi niż kilka lat temu. Jest kilkuosobowa grupa Ukraińców. Kazania dalej najczęściej mówi lider.

Dlaczego w tym zborze nie ma stałego pastora? - może ktoś spytać. Pierwszym powodem jest ciągle zbyt mała liczba wiernych. Dwóch liderów zapanuje nad porządkiem w zborze. Kilka lat temu usunięto osobę, która była agresywna. Kłótnia, do której wtedy doszło, wydarzyła się dlatego, że nie było osoby cieszącej się autorytetem czyli pastora. Dużym problemem są również spory teologiczne. Liderzy nie mają autorytetu pasterza swoich owiec. Czasem ktoś z wiernych ma inny pogląd w jakieś sprawie i napomnienia przywódców nie są  skuteczne. W  takiej sytuacji wierny albo podporządkowuje się, albo zostanie zawarty kompromis, albo „buntownik” odejdzie ze zboru. Innej możliwości nie ma. Pamiętam spór z osobą, która ceniła dary duchowe, a przywódcy byli powściągliwymi. Jedna strona uważała, że ma mocne argumenty, druga również powoływała się na wersety z Biblii i broniła swojej pozycji. 

Baptyści preferują kongregacjonalizm, mamy więc do czynienia  z sytuacją, gdy kaznodzieja MacArthur twierdzi, że dary duchowe zanikły, a John Piper mówi o swej modlitwie innymi językami. Gdybym chciał wymienić listę baptystów z przymiotnikiem określającym ich charakterystyczną cechę, lista byłaby długa. Jedni uważają, że wiele złego jest w kościele hierarchicznym, inni twierdzą, że ryzykiem jest duża autonomia zborów. Życzę częstochowskiemu zborowi wzrostu wiernych, wtedy pełnienie funkcji pastorskiej z różnych powodów stanie się koniecznością.

fot. Mariusz Kocoł - Praca własna, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20171015211242888