Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Wina Żydów za ukrzyżowanie Jezusa

W wielkopiątkowej liturgii przywoływani są nasi bracia w wierze monoteistycznej, w modlitwie próśb i w Ewangelii o Męce Pańskiej. Co z wrażeniem, które płynie z przekonania ewangelistów o winie narodu wybranego. Czy jest ono pozorne?



Przez wieki obwiniano Żydów o śmierć Chrystusa. Ewangelie, listy apostołów, Dzieje Apostolskie we fragmentach dotyczących stosunku Żydów do Jezusa są tak skonstruowane literacko, aby nie było wątpliwości, że historycznie za Jego śmierć ponoszą odpowiedzialność Żydzi. Św. Piotr zwracał się nawet do przypadkowych przechodniów: "Izraelici, Jezusa Nazarejczyka (…) przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście" (Dz 2, 23-24; por Dz 3, 13-15). Sugestywny okrzyk "Krew jego na nas i na dzieci nasze" (Mt 27,25) pieczętował kainowe odstępstwo w sprawozdaniu Mateusza, który wiedział przecież, że jego rodacy żywili szczere przekonanie o bluźnierczym - w osądzie judaizmu - charakterze nauki "nazaretańskiego mesjasza". Wyeksponowana mimo to deklaracja o przestępczym długu pokoleń nabiera rozmiaru symbolicznego i fundamentalnego. Autorzy ewangelii kanonicznych nie wahają się więc nadać nowe znaczenie zachowaniom opartym na prawie żydowskim. Uczniowie Jezusa będący Żydami rozumieli też wewnętrzny mechanizm, który doprowadził do dramatu Syna Bożego od strony ludzkiej: Żydzi podporządkowywali się autorytetowi starszych, sanhedrynu, na czele którego stał ktoś wyjątkowy – arcykapłan przestępujący raz w roku miejsce Świętego Świętych.

Relacja z procesu jest nadzwyczaj szczegółowa. Apostołowie towarzyszą mistrzowi godzina po godzinie podkreślając winę Żydów i bezstronność urzędu rzymskiego, którym się posłużono. Mówi o tym sam Jezus: "(...) większy grzech popełnił ten, który oddał Mnie w twoje ręce" (J 11, 19). Piłat – jak opisują - pod naporem reprezentatywnego dla całego narodu tłumu zamienił Barabasza na Jezusa. Rzymianie wyszli naprzeciw oczekiwaniom mas (Mk 15,15). 

Niemożliwym jest dobitne uwzględnienie tylu przesłanek antyżydowskich w narracji świadków wydarzeń paschalnych bez wyraźnych powodów.

Choć papież Benedykt XVI wielokrotnie, szczególnie w pracy "Jezus z Nazaretu", reinterpretował historię ukrzyżowania i śmierci w uniwersalistycznej perspektywie teologicznej (przecież syn Maryi umarł z powodu grzechu ludzkości), wnioski z jego przemyśleń nie tłumaczą uporu i konsekwencji ewangelistów w naprowadzaniu czytelników swoich pism na odpowiedzialność żydowską i to w ujęciu zbiorowym. Zwłaszcza, iż biblijni zwolennicy Jezusa podkreślają, że to nie następstwo ich urazy czy niechęci (praktykowali prawo; nie oskarżali współbraci wobec pogan), lecz że jest to podyktowane koniecznością zaświadczenia prawdy, która w perspektywie dalekiej i bliskiej może zostać wypaczona, co też się stało i dzieje po dzień dzisiejszy.

Za uporczywym wykazywaniem winy Żydów przemawia moralne zobowiązanie wobec środowiska pochodzenia. O ile Jezus został odrzucony "w tym wieku", apostołowie nie tracili chyba nadziei na przyjęcie go przez przyszłe pokolenia żydowskie. Musieli więc grać ostrą, czyli szczerą historycznie kartą misyjną: naprawcie błędy ojców.

Dlaczego tak? Dlaczego nie dokonali jedynie uniwersalizacji wydarzenia historycznego przenosząc je na poziom abstrakcji teologicznej, jak Ratzinger?

Łączyła ich szczególna więź z Chrystusem? Wydaje się, że osobiście bardzo przeżyli porażkę misji Syna Bożego na ziemi świętej i czuli się zobowiązani do jej kontynuowania, bowiem otwarcie na pogan miało charakter stopniowy i być może wynikało z ograniczeń działalności religijnej w stosunku do czcicieli jedynego Boga.

Hipoteza o wyjątkowej psychologicznej relacji z umęczonym mistrzem ulatnia się wraz z pojawieniem się św. Pawła. Apostoł w liście do Rzymian pisze o upadku Izraela krzyżującego Chrystusa (Rz 11, 11) już nie w konwencji podtrzymywania pewnej pamięci - bowiem Jezusa nie znał osobiście - lecz ściśle teologicznie. W myśli Pawłowej skalkulowane i prawodawczo, i mentalnie odtrącenie Pomazańca Bożego było nieuchronnym przełomem w dziejach, odbiciem od utartego przez żydowskie pokolenia szlaku. Zatem było konieczne dziejowo.

W końcu – co całkowicie się pomija – sam Jezus z Nazaretu, jak pisze o nim Benedykt XVI, udziela odpowiedzi: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23, 34). Nie są to niestety słowa kierowane do Żydów. W recepcji Jezusa nie wymienieni w akcie przebaczenia potomkowie Abrahama dokonali mordu na nim w sposób świadomy i odpowiedzialny, z pobudek teologicznych. Skazaniec retorycznie dociekał: za które z przestępstw mnie skazaliście? Żydzi skazali niewinnego, co może suponować jedno: Jezus nie zwalnia Żydów z ich winy, w tym wymiarze, w którym winę odpuścił pozostałym uczestnikom zbrodni na górze Kalwarii.

Zadanie śmierci "uzurpatorowi" było najbardziej w historii świadomą zbrodnią pochodzącą z zazdrosnego serca i zniekształconego sumienia, które odrzuciło posłańca Bożego. Jezus bez ogródek mówił o Żydach i ich przywódcach: plemię żmijowe. Tę ocenę wnieśli pierwsi naśladowcy Chrystusa do Dobrej Nowiny, żeby - we własnym mniemaniu -  obronić wyznawców nowej religii przed manipulacją i deprawacją ewangelicznego przekazu. Jak ważna zatem dla istoty Dobrej Nowiny jest nienaruszona jej część dotycząca stosunku Żydów do Jezusa?

Reakcja ewangelistów oraz pozostałych autorów natchnionych Nowego Testamentu była konsekwencją potraktowania Syna Bożego przez Żydów w całokształcie jego zbawczego postępowania i nauczania, a zarazem wybiegała naprzód. Zbrodnia na Jezusie ze wszystkimi okolicznościami, które jej towarzyszyły, fundowała chrześcijaństwo na dwóch powstałych biegunach: winy i niewinności. Wina człowieka nigdy nie jest anonimowa i abstrakcyjna, dlatego przykład Żydów, którzy stali za mordem na niewinnym została tak dobrze udokumentowana i zabezpieczona w kategorii dowodu.

Ratzinger nie dostrzegł nic teologicznie interesującego w reakcji apostołów na zamordowanie Baranka, bo chrześcijańska teologia ma jeden ważny wątek - zbawienie - który obudowują wszystkie inne. Z łatwością - skoro w niczym nie uchyla to horyzontu soteriologicznego - wybitny niemiecki teolog wyszedł naprzeciw oczekiwaniom rabinów, aby nie stygmatyzować współczesnych pokoleń. W Zbawieniu występuje człowiek i jego Bóg. Nie ma już Żydów i Pogan - jak podkreśla św. Paweł, który jednak mieści w swoich listach oba podejścia: uniwersalistyczne i specyficzne.

Natomiast Jezus i jego historyczni uczniowie poruszali się w dwóch częstotliwościach teologicznych: chrześcijańskiej i judaistycznej. Dlaczego Jezus w ogóle eksponuje tę drugą i skrupulatnie przestrzegał granic wytyczonych w planie misyjnym Ojca? Otóż został on posłany do owiec z domu Abrahama. Najpierw wypełnił wszystkie proroctwa. To co działo się do momentu ukrzyżowania wpisywało się w schemat biblijny Starego Testamentu. Potępienie Żydów, które spadło na nich rykoszetem z krzyża odpowiadało wrażliwości starotestamentalnej. W tym miejscu bluźnierstwo przepisane jest na Żydów i cała ich kazuistyka obraca się przeciwko nim. Apostołowie też oczywiście nie byli od niej oderwani. Mentalność nowo-testamentalna dopiero co się kształtowała.

Ratzinger "robiąc przysługę" przedstawicielom Izraela i diaspory niszczy pośrednio ich wrażliwość, której odpowiada postrzeganie Jezusa jako bluźniercy i bałwochwalcy. Mało tego, Boga Jezus chciał zastąpić sobą, co było dla Żydów nie do przyjęcia poza taką teologicznie dyskutowaną ewentualnością, że Jezus prawdziwie był Mesjaszem.

Spór o winę Żydów zamienia się płynnie w rozważanie o relacji między teologią judaizmu a chrześcijaństwem. Wbrew pozorom wcale nie są one sobie bliskie poza jedną gigantyczną i wykluczającą się tezą, że Jezus jest/nie jest Mesjaszem. Jednak w rozwoju doktryny chrześcijańskiej to judaizm stoi w punkcie wyjścia. Nie odwrotnie. Odkrywając nową religię w strukturze starej  apostołowie i ich Mesjasz dokonują rewizji w punkcie zwrotnym tej historii, czyli w dokonanym przez Żydów wyborze między Jezusem a Barabaszem. Przełom polegający na ekstrapolacji dzieła mesjańskiego miał swoje dramatyczne uzasadnienie i ukorzenienie w historyczno-zbawczych wydarzeniach tak skrupulatnie oddanych przez natchnionych autorów, żeby nie było najmniejszej wątpliwości, kto ponosi winę i odpowiedzialność za pogardzenie Bożego Wysłańca.

Podejrzewać należy, że przekonani o ciągłości religijnej apostołowie nie odróżniali jednej denominacji od drugiej. Nie robił tego i Pan Jezus. Wina Izraela ma charakter eschatologiczny definiujący pierwsze chrześcijaństwo. Pokolenia Izraela będą się paliły na sądzie ze wstydu za to, co uczyniły niewinnemu. W tej konwencji Żydzi, którzy odstąpili od Pomazańca są odszczepieńcami. Prawdziwy judaizm to chrześcijaństwo, które wywyższyło Go i odczytało bezbłędnie Jego zamiary. Apokaliptyczni starcy zasiądą po prawicy i lewicy Boga; nie zabraknie wśród nich Mojżesza i Abrahama, ale Kajfasza i Annasza już tam nie będzie. Zdaniem apostołów judaizm od skazania Jezusa zostaje wykreślony z księgi pisanej przez Boga a mesjanizm żydowski jest odtąd bardziej ideą polityczną, której pozostał de facto świecki cel podporządkowania sobie świata doczesnego.

Teolodzy chrześcijańscy mogą to widzieć szerzej. Ostatni papieże podkreślają, że wybraństwo jest nieodwołalne. Towarzysze Jezusa prostują. Mówią owszem, lecz Chrystusa uzna znikoma część "narodu". Co najwyżej zbawiona zostanie resztka Izraela. Większa część nie będzie miała tej szansy. Natura liczebności Żydów dostępujących zbawienia nie jest bez znaczenia, bowiem dla apostołów Żydzi to większość z żydowskich klanów, ale Żydzi zbawieni u końca świata, to ocalała część. Obietnica pańska spoczywa wiernie na żydowskiej eschatologicznej mniejszości.



Opcje Artykułu

Wina Żydów za ukrzyżowanie Jezusa | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Wina Żydów za ukrzyżowanie Jezusa
Jacek2 nie, 1 kwi 2018, 14:47:09

Opozycja między winą historyczną a universum winy teologicznej w perspektywie soteriologicznej w Biblii nie istnieje. W Biblii konkretna wina jednostek i wspólnot jest częścią teologii zbawienia, która bez nich pozbawiona byłaby krwioobiegu. Soteriologia biblijna zasilana jest wyborem między złem a dobrem, tak ludzi jak społeczeństw, które tworzą.

Zbawcza misja wobec Izraela jest tym samym, co misja wobec ludzkości. Uogólnienie zachodzi w przypadku Izraela, ponieważ większość Izraela dokonała wyboru negatywnego. Ta większość zaciąga winę i będzie z niej rozliczona, bo Jezus nie ogranicza się do samej diagnozy grzechu.

Inna rzecz na ile wizję biblijną mamy wnosić do teologii.

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń