Współcześni barbarzyńcy

czw, 14 cze 2018, 18:55:39

Autor: Robert Kurpios

Początkowo słowo "religio'' oznaczało kult bądź ceremonię, której celem była ochrona sacrum przed świetokradztwem. Od jakiegoś czasu głównym celem niektórych artystów jest nie tylko ucieczka od piękna, ale profanacja symboli, miejsc, postaci, które dla wielu ludzi są ważne. Inscenizacja spektaklu reżysera z Bałkanów przebywającego całkiem niedawno w Polsce, nie zasługuje na uwagę.

W gruncie rzeczy pokazuje obsesje reżysera i morale niektórych aktorów - ludzi w których jest chęć zbrukania i zniszczenia czegoś co miało być piękne. Etymologia słowa wandalizm nie wzięła się z niczego. Samo zjawisko jest warte jednak przyjrzenia się, ponieważ jest czymś co można nazwać nienormalnością. W człowieku tkwi potrzeba piękna, trudno uznać się za kogoś spełnionego, jeśli to pragnienie nie zostanie zrealizowane. Dlatego ucieczka wielu twórców od piękna jest sprawą dość dziwaczną. Inscenizacja "Uprowadzenia z Seraju", jednego z najbardziej ujmujących dzieł Mozarta, na deskach Opery Komicznej w Berlinie, w której miłosna historia zostaje przedstawiona w burdelu, mogła zrodzić się w psychice człowieka dziwnego. Delikatna muzyka oraz sceny morderstw i seksu są niezrozumiałe dla odbiorcy.

Przesłaniem opery jest miłość i współczucie. Pragnienie zniszczenia piękna tak typowe dla współczesnej kultury wynika z chęci zbrukania, sprofanowania i bluźnierstwa. Dlaczego człowiek często zachowuje się w sposób niezrozumiały? Odpowiedź znajdziemy w Biblii, w której dialektyka sacrum i profanum jest wiodącym tematem. Bóg jest święty, a Żydzi są kuszeni do oddawania czci nieświętemu np. Złotemu Cielcowi. Hebrajczycy są okrutnie karani. Kara musi być ciężka, gdyż w miejsce Jahwe nie z tego świata, ustawiono coś z tego świata. Idol jest marną rzeczą, którą można zastąpić inną marną rzeczą.

Wydaje się, że świętość u ludzi jest rozumiana instynktownie, dlatego utwory bluźnierczych twórców spotykają się z krytyką. W barbarzyńcach niszczących piękno i sacrum  jest coś niskiego, ponieważ  wyszydzają dzieła, kpią z ludzi, którzy nie zrobią im krzywdy, bo są lepszymi czy gorszymi, ale jednak chrześcijanami. Tchórzliwość artystów, którzy wiedzą z jakiej religii się pośmiać, zupełnie odbiera im powagę.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20180614185539561