Antyklerykalizm. Antychrześcijaństwo.

czw, 2 maj 2019, 14:28:40

Autor: Robert Kurpios

W Polsce istnieje niemała grupa społeczeństwa, która nie lubi Kościoła katolickiego. Niedawno pojawili się także ludzie, którzy otwarcie twierdzą, że religia jest złem. Jedni uważają, że Kościół to mafia i idą na film "Kler", z którego dowiadują się, że jest gorzej niż myśleli, drudzy, mniej liczni i lepiej wykształceni, cenią Davida Huma albo polskich współczesnych filozofów - ateistów.

Każdy ma prawo do własnych poglądów, nawet głupich. Może mówić, że wszyscy księża są źli lub, że chrześcijaństwo jest opium ludu. Myślenie antyklerykałów jest uproszczone i często błędne. Wydaje się, że w grupie tej istnieją raczej silne emocje, a chłodna analiza nie jest jej mocną stroną. Ludzie ci reagują bardzo żywiołowo, gdy słyszą kolejny raz o przypadku pedofilii. Gniew jest słuszny, warto jednak zwrócić uwagę, że wielu razi molestowanie dzieci przez księży, a molestowanie w środowiskach artystycznych nie przeszkadza im. Czy nie są to podwójne standardy?

Nadużycia, które zdarzają się w Kościele, ale i wśród wychowawców młodzieży, również u ludzi z branży rozrywkowej są uleganiem silnej u człowieka namiętności jaką jest seksualność. Czy fakt, że niektórzy tracą samokontrolę jest dziwny? Zdecydowanie nie. C.S.Lewis pisał w jednej ze swych książek, że grzech ten jest powszechny, dlatego warto zwrócić uwagę na inne, bardziej okrutne zachowania, na inne przywary, które cechują ludzi z piekła rodem. Nie bagatelizuję problemu. Molestowanie dziecka jest czynem haniebnym, zdrada żony czy męża również. Czy życie seksualne pozbawione hamulców moralnych nie jest? Są to złe zachowania, ale prawie każdemu znane. Dlatego widzenie tej wady tylko u innych jest obłudą. Laickie społeczeństwo, które akceptuje różne seksualne dziwactwa, chce by wszyscy kapłani byli nieskazitelni jak aniołowie. To myślenie pełne hipokryzji.

Zło pedofilii nie powinno usprawiedliwiać obłudy potępiających. Czy nie ma wewnętrznej sprzeczności w popieraniu środowisk LGBT i piętnowanie tych samych skłonności występujących w Kościele? Bardziej interesują mnie ludzie z drugiej grupy - nieliczni, lecz zdecydowani i wojujący ateiści. Ich patronem jest David Hume, Karol Marks, Zygmunt Freud czy przedstawiciele Nowego Ateizmu. Twierdzą, że nauce można zaufać. To prawda. Nauka jest dość pewna, zwłaszcza dyscypliny ścisłe. Ludzie ci często mają dużo racji, ale są również stronniczy, nie mają pojęcia o historii, albo historię fałszują. Mają z góry założoną tezę, która jest niewzruszona i przeglądając książki dobrych lub złych historyków, interesują ich tylko fakty, które potwierdzają ich poglądy. Czy jest to podejście naukowe? Nie jest.

Dlaczego uważają komunizm za religię, a nie ateistyczną ideologię? Dlaczego nie zwracają uwagi na niszczenie chrześcijaństwa przez komunizm? Czy nie słyszeli o Lidze Bezbożników w ZSRR urządzającej muzea ateizmu w byłych kościołach? Wychwalając naukę mają zaufanie do najbardziej ekscentrycznych idei. Ile trzeba mieć wiary, żeby mówić z taką pewnością o nieskończonej ilości światów? Pogląd ten lansuje część fizyków, którzy nie potrafią wytłumaczyć idealnego dostrojenia we wszechświecie. Stosując brzytwę Ockhama wymyślono hipotezę bardziej skomplikowaną i nieweryfikowalną. Wydaje się, że w Polsce istnieją dwie grupy niewierzących: histerycznych antyklerykałów i ateistów, którzy mają problem z wyjaśnieniem wielu zjawisk w świecie i często wierzą w dziwaczne idee. Zupełnie jakby ich motto brzmiało: "Wszystko tylko nie Bóg. Każde inne wyjaśnienie jest dobre". Czy to jest chłodne podążanie za faktami, które deklarują?

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/2018111014284083