Śp. Paweł Adamowicz. Równi wobec śmierci

wto, 15 sty 2019, 19:52:38

Autor: Maria Czerw

Łuk. 13:4-5 (BT): "Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie". 

Łuk. 13:4-5 (BT): "Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie". 

Na naszych – mediów - oczach dzieje się w świecie wiele krzywdy. Ludzie giną w wypadkach samochodowych, atakach terrorystycznych, mordowani w napadach rabunkowych albo całkiem przypadkowo. Co sprawiło, że te setki czy tysiące śmierci przechodzą bez echa a ta rezonuje do stopnia, który badacz społeczny nazwałby zbiorową traumą (miasto zafundowało Gdańszczanom usługi kilkunastu psychologów), szokiem a może i histerią. Czy nie stawiamy sobie kolejnego bożka?

Prawdę mówiąc wiele bardziej obchodzi mnie los zakatowanej przez męża na śmierć kobiety niż śmierć pana Adamowicza. Po pierwsze dlatego, że ta kobieta pochodziła z mojego miasta a pan Adamowicz mieszka daleko (media przybliżają tragiczne wydarzenia, które w naturalnych warunkach jesteśmy w stanie emocjonalnie przepracować, ale nie w takiej koncentracji jak ma to miejsce na ekranach telewizorów). Po drugie ta kobieta to był anioł, wychowała pięcioro dzieci bez wsparcia państwa, nie kombinując, idąc uczciwą drogą a pan Adamowicz aniołem nie był (młody Kacper Płażyński nie musi "odszczekiwać" stawianych rywalowi zarzutów).

Zabicie Adamowicza to śmierć z przypadku - zamachowiec mógł sobie upatrzyć jakąkolwiek znaną z życia publicznego postać  - a śmierć tej kobiety "zaaranżowana" była w perspektywie lat przez obojętność policji i całego otoczenia społecznego.

Znany jest obraz "Taniec śmierci". Symbolizuje on tę jedną, jedyną równość. Czy bogaty, czy biedny kiedyś staniemy przed nią wszyscy. Ale prawdą jest też, że śmierć bogatego, w blasku fleszy, może idola jest przeżywana inaczej – niesłusznie.

Często daję na msze święte za zapomniane dusze w czyśćcu cierpiące. Adamowicz miał ich za darmo wiele. Jednej z takich mszy odmówił odprawić ksiądz diecezji warszawsko-praskiej. Został ukarany kanonicznie. Nie oceniam. Reflektuję. (Quo vadis bp Romuald Kamiński?).

Kościół wbrew przypisanym Mu regułom neutralności, wierny idei symetryzmu już skierował ostrze krytyki w stronę politycznych rywali denata ustami kardynała Nycza na mszy pogrzebowej. Też nie wiedzieć czemu, bo wiele działań śp. prezydenta budziło słuszne wątpliwości.

Wniosek stąd jeden: śmierć śmierci równa, lecz po śmierci. Tu na ziemi grzebani jesteśmy w słusznym lub niesłusznym splendorze albo w zapomnieniu.

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20190115195238726