Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Jarosława Gowina etyka cofania się

"No pasarán" – śpiewali komuniści. W Hiszpanii trwała wojna domowa. Republikanie podkreślali determinację i podtrzymywali ducha czujności rewolucyjnej. Oponenci mogli się tylko cofać, nigdy posuwać do przodu. Wyrafinowanemu umysłowi przyszło do głowy zaprzęgnięcie filozofa protestanckiego, Maxa Webera, w kierat tej komunistycznej strategii.



 

Jarosław Gowin nie zjadłby gówna z chodnika. Podał je sobie na fajansie: - W mojej partii są różne poglądy na temat ewentualnej zmiany ustawy chroniącej życie poczęte – mówił w "Rozmowie poranka" w Polskim Radiu lider Porozumienia. "W wyniku takiej zmiany może dojść w przyszłości do zwycięstwa w wyborach środowiska, które jeszcze bardziej zliberalizuje prawo". Dlatego, jak podkreślił wicepremier, polityk musi kierować się (w myśl podziału Maxa Webera) etyką odpowiedzialności a nie tylko etyką przekonań. 

Czy powoływanie się na niemieckiego teoretyka społeczeństwa jest uzasadnione, gdy chodzi o "nic nie robienie" w polu ochrony życia poczętego?  

Świetny Max Weber opisał wpływ religii na kapitalizm, na każdy system ekonomiczny, i zrobił to naprawdę wnikliwie, lecz to upgrade papieża Leona nadał jego koncepcji prawdziwą głębię, ponieważ poddał ocenie i sankcji moralnej tzw. wolny rynek. Celem ekonomii jest człowiek. Będąc przedmiotem redystrybucji zysk, jej dźwignia, jest środkiem kształtowania ekonomii po ludzku.  

Jak zadziało się to w przeszłości, gdy idzie o narzucenie ograniczeń kapitałowi, tak katolicką wykładnię politycznego zaangażowania katolików dał Jan Paweł II. 

Na podobieństwo Rerum novarum Leona XIII Karol Wojtyła prostował dorobek protestancki o odpowiedzialności etycznej polityków i włączył go w system nauczania katolickiego, z poprawką, której Gowin nie uwzględnił a bez której zastosowanie idei Webera wchodzi w zakres postępowania marksistowskiego obniżając tej idei rangę teoretyczną. - "W świecie, w którym dobro jest jakoby zawsze zmieszane ze złem, a każdemu dobremu skutkowi towarzyszą skutki złe, moralność danego czynu oceniałoby się w sposób zróżnicowany: o jego 'dobroci' moralnej decydowałaby intencja podmiotu odnosząca się do dóbr moralnych, o jego 'słuszności' natomiast decydowałaby ocena przewidywalnych skutków i konsekwencji oraz ich wzajemna proporcja." – porządkował etykę polityczną w Veritatis Splendor Wojtyła. Innymi słowy: rozważania moralne przepisane do kategorii utylitarnych każdorazowo prowadzą do zawężenia i subiektywizacji materii etycznej i obracają się przeciwko niej.   

Objaśniana przez Webera etyka odpowiedzialności bierze w pierwszym rzędzie pod uwagę praktyczne skutki działań etycznych, niedoskonałości ludzi, rozbieżność intencji i skutków, etyczną bezsensowność świata. Etyka przekonań z kolei jest pryncypialna: liczą się dla niej wartości i odpowiedzialność przed Bogiem a nie rezultaty działań politycznych i opinia ludzka.

Według Webera nie istnieją te dwie etyki – na szczęście – rozdzielnie: "przekonania i odpowiedzialność nie są absolutnym przeciwieństwem, lecz uzupełniają się, razem dopiero tworząc prawdziwego człowieka, który może mieć powołanie do polityki". Również Jan Paweł II zachęcał do łączenia obu poziomów - odpowiedzialności i przekonań – co Gowin jakby niweczy w apologii bierności. Na czym więc polega różnica między katolickim ich ujęciem a protestanckim? Socjolog stawiał je na równi i dopuszczał ich dialektyczny charakter, co rodzi określone konsekwencje interpretacyjne podchwycone przez ministra szkolnictwa. Papież etykę odpowiedzialności wyraźnie odczytywał jako pomost, z którego horyzontu roztacza się nie zanikający jasny i pociągający cel, który ma właściwość i moc hierarchizowania środków. Schemat polityczny jako środek wcale nie jest relatywny, ponieważ konstruujemy go celowo i definitywnie. Tak więc to prawdziwościowa etyka reguluje działania polityczne, oczyszcza je i ranguje. Nie tylko nie są od niej niezależne, ale pozostają pod jej wpływem i są przez nią inspirowane selekcjonując środki i wyrazy postępowania społecznego. Działania polityczne nie są autonomiczne. Są samodzielne, ale nie są niezależne od obiektywnej prawdy moralnej. Tak jak ekonomia ma swoje określone warunki, tak polityka jest kierowana przez objawienie etyczne.

Skoro istnieje pewne podporządkowanie jednej etyki drugiej oraz pierwszeństwo co do zasady, bo tylko jedna z nich stanowi punkt wyjścia i punkt docelowy, to nie ma między nimi napięcia i opozycji, tak jak nie istnieje ona między narzędziem a użytkownikiem.    

Wojtyła idzie jeszcze krok dalej i włącza wzajemnie porządek odpowiedzialności politycznej w obiektywne uformowanie wrażliwości społecznej. Znaczy to, że etyka praktyczna mieści się w etyce teorii i przekonań a poza nią, oględnie mówiąc, może być nieprawdziwa, jak nieprawdziwe jest stworzenie wyrwane z gleby na której rośnie.

Sumienie polityka - jego przekonania formatują wysiłek polityczny i wyznaczają mu cele. Tkanką etyki przekonań jest sumienie - twierdzi Wojtyła. Prawo wszystkich istot ludzkich do życia nie pochodzi z wyznaniowych założeń tej czy innej religii, lecz zapisane jest w uniwersalnym etosie. Stąd bierze się następna wskazówka papieska: "na prawodawców, którzy poparli i zatwierdzili prawa dopuszczające przerywanie ciąży — w takiej mierze, w jakiej sprawa ta od nich zależy spada poważna odpowiedzialność". A PiS który nieprzerwanie od lat ma ku wyeliminowaniu aborcji z obiegu prawnego okazję jedną za drugą, nie poczuwa się do odpowiedzialności za śmierć dzieci, które nie zdążyły się urodzić, jakby sumienia nie miał, nie formował go i nie liczył się z nim. Jeżeli przywróci prawo do życia osób upośledzonych lub poczętych w sytuacji ekstremalnej, to nie zniknie długa lista tych wyeliminowanych. Stawką w rozliczeniu polityków jest nie tylko przyszłość, ale i przeszłość, właśnie dlatego że obok praxis znajduje się sumienie. Od formacji odpowiedzialnej za rzeź domagamy się pokuty i przeprosin.

Nie ma w nauczaniu papieskim mowy o retorsjach. Zawsze mogą kiedyś przyjść po "nacjonalistach" "republikanie". Jeżeli to zależy od nas, dajemy życiu zielone światło resztę pozostawiając Opatrzności Bożej, która kształtuje historię na swój sposób. Powoływanie się na efekt wahadła wbrew niej to produkt myślenia relatywistycznego i utylitarnego, które zaprzecza celowości etycznej, a koniec końców historiozofii poddanej regulacji opatrznościowej.

Wniosek z katolickiego przestawienia relacji etyki odpowiedzialności do etyki przekonań przedstawia się w dążeniu do ustanowienia prawa konsekwentnie antyaborcyjnego, czyli w stałym poszerzaniu przestrzeni dla życia, a nie kurczeniu jej lub pozostawianiu bez zmian. Panie Gowin, gdy powie Pan "tak" dla zniesienia przesłanki eugenicznej, będzie Pan wewnętrznie zobligowany do powiedzenia "nie" dla uśmiercania dzieci z gwałtu. Z pańskiego sumienia powinny dobywać się konkretne działania adresowane do braci najmniejszych.  

Nie widzę żadnych, ale to żadnych inicjatyw szefa jednej z frakcji Zjednoczonej Prawicy na rzecz życia, o które prosił święty Polak. Nie znajduję śladu wrażliwości na okropność zabójstwa aborcyjnego. A to świadczy o jednym, że tej wrażliwości Jarosław Gowin nigdy nie miał albo ją zatracił w związku z rozumowaniem praktycznym i konformizmem.  

Percepcja Gowina wyrwana z tego kontekstu, który podsunął katolickim politykom polski papież doskonale wpasowuje się w republikańską gorliwość lat 30. Dolores Ibárruri Gómez, twórczyni hasła "No pasarán", miała jeszcze jedną jego wersję, dla pokonanych konserwatystów: "No avanzarán" – "nie posuniecie się naprzód". Sens tego ostatniego jest oczywisty: kto nie posuwa się do przodu, ten się cofa. O to chodzi współczesnym marksistom, dla których pan Jarosław "kładzie się Rejtanem". Oni idą na przód. My się wyłącznie cofamy. 

(***

"Nie należy lekceważyć – podkreśla Wojtyła (EV 62) - zorganizowanego sprzysiężenia, ogarniającego także instytucje międzynarodowe, fundacje i stowarzyszenia, które prowadzą programową walkę o legalizację i rozpowszechnienie aborcji na świecie. W tym sensie problem przerywania ciąży wykracza poza sferę odpowiedzialności poszczególnych osób, a zło przez nie wyrządzone przyjmuje daleko idący wymiar społeczny: przerwanie ciąży jest niezwykle bolesną raną zadaną społeczeństwu i jego kulturze przez tych, którzy powinni być jego budowniczymi i obrońcami." 

W wydanej w roku 1995 encyklice Evangelium vitae (EV) znalazły się trzy stanowcze, wypowiedziane w niezwykle uroczystym tonie, w jakim zazwyczaj ogłaszane są dogmaty, wypowiedzi w obronie życia ludzkiego. Jedna z nich głosi:  

"Przerywanie ciąży i eutanazja są zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia" (EV 72).



Opcje Artykułu

Jarosława Gowina etyka cofania się | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń