Odrzucenie kultury autentyczności

pią, 2 lip 2021, 10:53:48

Autor: Łukasz Godzwoń

Dopóki nie uda się złagodzić ekscesów kultury autentyzmu, możemy oczekiwać, że powszechna fragmentacja relacyjna, samotność i wynikające z niej straty będą trwać nadal. Nie należy jednak odrzucać autentyczności jako ideału. Zamiast tego musimy sformułować bardziej konstruktywną i rozsądną koncepcję autentyczności, którą można przekazać następnemu pokoleniu.

Dwa miesiące temu Bill i Melinda Gates opublikowali na Twitterze oświadczenie, w którym ogłosili decyzję pary o zakończeniu ich dwudziestosiedmioletniego małżeństwa. Uznali dobro, które przyniosło ich małżeństwo, takie jak wychowywanie „trójki niesamowitych dzieci” i budowanie skutecznych fundacji filantropijnych, które poprawiają życie ludzi na całym świecie. Jednak pomimo tego wszystkiego para twierdzi, że „nie wierzą już, że mogą wzrastać razem jako para w następnej fazie życia” i prosi o prywatność, gdy zaczynają „nawigować po tym nowym życiu”.

Moim celem tutaj nie jest komentowanie okoliczności towarzyszących decyzji Gatesów o rozstaniu. Twierdzę jednak, że ich krótkie wyjaśnienie i zawarte w nim założenia mają znaczenie kulturowe, ponieważ ucieleśniają błędne koncepcje natury autentyczności i osobistego spełnienia, które stały się wszechobecne w dzisiejszym społeczeństwie zachodnim. Takie postawy są zgubne i nadal powodują katastrofalne skutki społeczne.

Nie należy jednak odrzucać autentyczności jako ideału. Zamiast tego musimy sformułować bardziej konstruktywną i rozsądną koncepcję autentyczności, którą można przekazać następnemu pokoleniu. Aby to zrobić, musimy uznać prymat, jaki mają trwałe relacje w projekcie samookreślenia, przyjąć zewnętrzne standardy obiektywnej rzeczywistości, na podstawie których można mierzyć nasze wybory, oraz oceniać dążenie do autentyczności w ramach klasycznej etyki cnót.

Obecne postawy dotyczące autentyczności są zgubne i nadal powodują katastrofalne skutki społeczne. Nie należy jednak odrzucać autentyczności jako ideału.

 

Relacje transakcyjne

„Etyce autentyczności” Charles Taylor umiejętnie diagnozuje niektóre problemy, z którymi się borykamy. Zaczyna od scharakteryzowania społeczeństwa, które wspiera i pielęgnuje obsesję na punkcie tworzenia autentycznych ja jako „kultury autentyczności”. Twierdzi, że takie kultury mają tendencję do propagowania przewrotnych i nieadekwatnych idei dotyczących prawdziwej natury autentyczności, a także ram etycznych potrzebnych do jej wspierania, i przewiduje, że nieuniknionym skutkiem będzie osłabienie i rozpad relacji międzyludzkich. Dzieje się tak po części dlatego, że dążenie do autentyczności instrumentalizuje nasze relacje ze stowarzyszeniami i społecznościami, zamiast szanować ich wewnętrzną wartość.

Taylor argumentuje, że na poziomie interpersonalnym kultura autentyczności „propaguje pogląd na relacje, w których powinny one służyć osobistemu spełnieniuRelacja jest drugorzędna w stosunku do samorealizacji partnerów.” W takim ujęciu motywacja do podejmowania zobowiązań trwających przez całe życie ulega zmniejszeniu. W rzeczywistości może to nawet przynieść efekt przeciwny do zamierzonego. Jeśli związek nie służy już celowi, jakim jest pomoc jednemu z partnerów w osiągnięciu samorealizacji, to zobowiązanie się do pozostania razem pomimo tego nie ma sensu.

Aby zilustrować tę kwestię, Taylor zamieścił fragment książki Gail Sheehy z 1976 r. Passages: Predictable Crises of Adult Life. Rada Sheehy dla osób wchodzących w wiek średni polega na tym, aby poczuć się bardziej komfortowo w pogoni za przejściowymi i transakcyjnymi relacjami, które nazywa „darem przenośnych korzeni”. Z tego „daru” można się cieszyć do tego stopnia, że ​​można zignorować społeczne „role”, które odgrywa się i można zignorować oczekiwania i obowiązki związane z tymi rolami – lub przynajmniej mozna te role zignorować. - Kiedy już luźniej uchwycisz tych, których kochasz, może wyłonić się prawdziwie autentyczne ja, a zdolność do miłości zostanie wzmocniona: „Dla każdego z nas istnieje możliwość wyłonienia się odrodzonych, autentycznie wyjątkowych, z powiększoną zdolnością do kochania siebie i objąć innych…. Uroki samopoznania są zawsze dostępne. Chociaż bliscy wchodzą i wychodzą z naszego życia, zdolność do kochania pozostaje.

Dla Sheehy autentyczność wymaga od nas zakończenia relacji z tymi, którzy nie przyczyniają się już do naszego poczucia osobistego spełnienia i przekierowania naszej miłości do tych, którzy mogą w tym pomóc. Obowiązki i zobowiązania stają się warunkowymi regułami wygody. Oświadczenie Gatesów odzwierciedla ten język: kiedy wchodzą w nową „fazę” swojego życia, niestety nie wierzą już, że mogą dorosnąć jako para. Nie jest jasne, co powinniśmy rozumieć przez użycie przez nich słowa „rosnąć”, ale przynajmniej wydaje się sugerować, że uważają, że ich małżeństwo powinno przynosić pewne rezultaty dla ich prywatnych celów, które oczekują, że będą realizowane.

Urodziliśmy się w kosmosie, który wymaga od jednostki poszukiwania i zrozumienia swojej pozycji w szerszym porządku. Wszelkie próby odnalezienia lub stworzenia autentycznej jaźni, które odrzucają to podstawowe założenie, skazane są na pogrążenie się w naiwnym subiektywizmie, który wyrównuje moralny status wszystkich wyborów.

 

Horyzonty znaczenia i definicja jaźni

Odrzucenie tego, co Taylor nazywa „horyzontami znaczeń”, jest również obecne w deklaracji Gatesów. Horyzonty znaczeniowe to te obiektywne źródła sensu i moralności, które istnieją niezależnie od własnej woli czy zaspokojenia osobistych pragnień.

Dla Taylora istnieje „horyzont” znaczących wyborów, stylów życia i cnót, względem których można zmierzyć i uznać za istotną ludzką jaźń. Urodziliśmy się w kosmosie, który wymaga od jednostek poszukiwania i zrozumienia swojej pozycji w szerszym porządku. Wszelkie próby odnalezienia lub stworzenia autentycznej jaźni, które odrzucają to podstawowe założenie, skazane są na pogrążenie się w naiwnym subiektywizmie, który wyrównuje moralny status wszystkich wyborów. Bez zewnętrznej, obiektywnej podstawy nawet założenie, że to, co autentyczne, jest lepsze, pozostaje całkowicie nieuzasadnione.

Ponadto zaangażowanie i odwoływanie się do znaczących innych osób są niezbędnymi warunkami w dążeniu do samookreślenia. Taylor pokazuje, że same narzędzia samookreślenia i odkrywania mają charakter „dialogiczny”. Artykulacja i innowacyjność tożsamości wymagają języków, które pozwalają jednostce wyrazić lub zdefiniować jej znaczenie. Zauważa jednak, że „nikt sam nie przyswaja sobie języków potrzebnych do samookreślenia”. Komunikacji uczy się poprzez proces wymiany z innymi. Możemy używać tych środków komunikacji w samotności, ale jeśli chodzi o wypracowanie konturów naszej własnej tożsamości, często jesteśmy zaangażowani w „dialog, a czasem w walkę z tożsamościami, które nasi ważni inni chcą w nas rozpoznać . ” Te rozmowy kształtują i budują to, za kogo się uważamy. Propagatorzy autentyczności nie doceniają ról, jakie inni odgrywają w naszej osobistej radości, przyjemności i aspiracjach. Na przykład tożsamość elitarnej gwiazdy toru jest zrozumiała tylko wtedy, gdy obejmuje relacje z zawodnikami, trenerami, sędziami, fanami, przyjaciółmi i członkami rodziny.

Sheehy sugeruje, że uwolnienie autentycznej jaźni wymaga niepewnych i tymczasowych więzi i odpowiedzialności. Przewiduje, że zaowocuje to „poszerzoną zdolnością do kochania siebie i przyjmowania innych”. Taka idea mogłaby znaleźć zastosowanie tylko w kontekście kulturowym, w którym wypełnianie obowiązków i kultywowanie cnoty coraz bardziej staje się uważane za instrumentalne, w którym nie uznaje się większego horyzontu znaczenia poza sobą i aktywnie ignoruje dialogiczną rolę, jaką inni odgrywają w zrozumieniu naszego tożsamości. Natomiast konstruktywna koncepcja autentyczności wzywa nas do zrozumienia, że ​​sens i spełnienie wynikają z uwewnętrznienia własnego usytuowania i odpowiedzi na wezwanie do życia dla świata poza sobą.

Istnieją przekonujące powody, dla których autentyczność powinna być zachowana jako ideał, a nawet rozwijana jako jedna z cnót.

 

Zachowanie ideału autentyczności

Kuszące może być odrzucenie ideału autentyczności jako z natury narcystycznego, egoistycznego i skazanego na ześlizgiwanie się po śliskim zboczu ku subiektywizmowi. Dla tych, którzy podzielają ten pogląd, kultura autentyczności jest uważana za wyrost z pokolenia pobłażliwego sobie i mającego obsesję na punkcie siebie, takiego, które zachęca jednostki do uczestniczenia w świecie jako główni bohaterowie filmu, który sami dla siebie napisali. Jest to sprzeczne z wiarą w obiektywną moralność lub kształtowanie cnoty.

Chociaż ta reakcja jest zrozumiała, nie powinniśmy zbyt szybko wyrzucać przysłowiowego dziecka. Istnieją przekonujące powody, dla których autentyczność powinna być zachowana jako ideał, a nawet rozwijana jako jedna z cnót. Po pierwsze, istnieje psychiczny koszt, jaki nieautentyczność nakłada na jednostki. Robienie i mówienie rzeczy, za które w rzeczywistości nie wierzy się, wiąże się z wyższymi wskaźnikami poczucia zarówno niemoralności, jak i nieczystości . Chociaż uczucie dyskomfortu nie pozbawia nas cnoty autentyczności, informuje nas, kiedy popełniamy oszustwo na temat naszych własnych myśli i charakteru, i dostarcza psychologicznej niechęci do angażowania się w takie zachowanie. Jako takie, uczucia te będą odgrywać kluczową rolę w pomaganiu lub przeciwstawianiu się zachowaniom, które wzmacniają inne cnoty.

W rzeczywistości autentyczność jest niezbędnym warunkiem kultywowania którejkolwiek z cnót. Bez zobowiązania do autentyczności, jesteśmy bezsilni, aby się oprzeć, gdy jesteśmy wezwani do działania w sposób niezgodny z naszymi własnymi charakterami. Jeśli odniosę korzyść, kłamiąc, moim zobowiązaniem do pozostania wiernym mojemu usposobieniu i chęci mówienia prawdy będzie tylko to, co pozwoli na zamanifestowanie cechy uczciwości.

Ci, którzy żyją w nieautentyczny sposób, narażają się na zepsucie swoich charakterów. Na przykład w ewangeliach wielokrotnie czytamy, jak Jezus wyśmiewa faryzeuszy za wykonywanie zewnętrznych aktów pobożności, gdy brakuje im prawdziwego serca współczucia i miłości do bliźnich. Łatwo zrozumieć, dlaczego. Ten rodzaj hipokryzji zapewnia glebę, na której łatwo mogą zakorzenić się samooszukiwanie i duma. Nieautentyczna jednostka odgrywa rolę, za którą jest chwalona. Ta pochwała wzmacnia pewne zachowania, takie jak głośna modlitwa w przestrzeni publicznej, ale te działania nie budują tak naprawdę cnót szacunku czy pobożności. Zamiast tego hipokryci uczą się selektywności, wykonywania zachowania na zawołanie i tylko wtedy, gdy za swoje działanie otrzymują pochwały społeczne.

Autentyczność jest niezbędnym warunkiem kultywowania którejkolwiek z cnót.

 

Unikanie zarówno nadmiaru, jak i wady autentyczności

Jak wszystkie cnoty, prawdziwa autentyczność znajduje się pomiędzy dwiema skrajnościami.

„Kultura autentyczności” znajduje się na jednym końcu spektrum, charakteryzującego się nadmiarem. W tym ujęciu autentyczność uważana jest za najwyższą cnotę, główny środek, dzięki któremu można się rozwijać. Wszystkie inne cnoty są oddane w jej służbie. Nie musi podporządkowywać się konturom obiektywnej rzeczywistości, nie musi też dokonywać rozróżniających osądów na temat odpowiedniego kontekstu dla wyrażenia.

Natomiast cnota autentyczności nie usprawiedliwia złego podejmowania decyzji. Nie jest pretekstem do ignorowania lub usprawiedliwiania postępowania niezgodnego z obowiązkami lub wymogami sprawiedliwości. Uznaje istnienie wszechświata poza jaźnią, który, mówiąc słowami Taylora, „wysuwa roszczenia” do jednostki. Wszelkie uczucia nieautentyczności, jakich doświadczamy, gdy ćwiczymy cnoty, powinny być właściwie ignorowane.

Należy to zrobić, jednocześnie nie poddając całkowicie projektu samookreślenia i ekspresji jakimkolwiek zewnętrznym siłom społecznym lub kulturowym. Stanowiłoby to wadę lub brak autentyczności. Dokładne określenie, kiedy iw jakich okolicznościach takie ponowne utwierdzenie siebie powinno nastąpić, jest trudne bez oceny charakteru konkretnej osoby i jej szczególnego kontekstu. Jednak przynajmniej, gdy łamane są naturalne prawa jednostek lub gdy występek jest chwalony jako cnota, życie w sposób zgodny z własnymi autentycznie wyznawanymi wartościami i przekonaniami jest zarówno konieczne, jak i właściwe.

Aby walczyć przeciwko kulturze autentyczności, cnota autentyczności musi być rehabilitowana i szeroko propagowana. Rozpad rodziny Gatesów jest tragicznym, ale przewidywalnym rezultatem kultury autentyczności. I dopóki nie uda się złagodzić ekscesów kultury autentyzmu, można oczekiwać, że powszechne rozdrobnienie relacyjne, samotność i utrata, które z niej płyną, będą trwać nieprzerwanie.

 

o autorze DAVID BURRIS

David C. Burris jest pełnoetatowym wykłądowca filozofii i religioznawstwa w Arizona Western College w Yuma, AZ, a także wykładowcą w programie Przywództwa Organizacyjnego na Uniwersytecie Stanowym Arizony.

 

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/20210702105348414