Całun Turyński - wielka pomyłka w 1988 roku?

czw, 5 cze 2008, 15:11:40

Autor: Alfred Palla

Nowsze badania próbki wyciętej z Całunu i datowanej przez trzy laboratoria na średniowiecze, dowodzą, że pochodziła ona z łaty doszytej do skraju płótna kilkaset lat temu, aby uzupełnić ubytki powstałe w miejscach, za który je trzymano podczas publicznych pokazów. Mikrofotografia włókien z próbki datowanej w 1988 roku pokazuje, że włókna te są inne niż na reszcie Całunu. Czyżby datowano łatę a nie Całun Turyński?

Kawałek materiału odcięty do badań metodą radiowęglową w 1988 roku pochodził z lewego rogu zwany rogiem Reasa, za który przez całe wieki trzymano Całun podczas publicznych pokazów. Ludzkie ręce wytarły w kilku takich miejscach płótno, powodując ubytki, które uzupełniono kilkaset lat temu nowymi nićmi, wplatając je w tkaninę Całunu tak umiejętnie, że gołym okiem prawie tego nie widać. Wchodzą one w głąb tkaniny na 3-4 cm od szwu, przy którym wycięto próbkę do testu!

Jako pierwsi dowiedli tego badacze Joseph G. Marino i M. Sue Benford w 2000 roku. Fotografię fragmentu Całunu, z którego wycięto próbkę do datowania w 1988 roku, a także jedną z próbek wyciętych wtedy przez Riggiego, przeanalizował David Pearson, specjalista od tkanin, nie wiedząc, że chodzi o Całun Turyński. Stwierdził kategorycznie: „Nie ma wątpliwości, że po obu stronach tkaniny widnieje w splocie obcy materiał. Jest to definitywnie łata”. Jego opinię potwierdziły dwa laboratoria tekstylne.

Skażenia tej próbki dowiódł amerykański chemik Ray Rogers (1927-2005), który pracował w słynnym laboratorium w Los Alamos. W 2005 roku opublikował w specjalistycznym piśmie „Thermochimica Acta” wyniki badań, które wykazały, że próbka zawierała nici wplecione w tkaninę Całunu Turyńskiego. Prof. Rogers stwierdził, że wplecione włókna upodobniono do reszty, pokrywając je barwnikiem osiąganym z korzenia marzany barwierskiej (Rubia tinctorum), dlatego trudno je dostrzec gołym okiem. Jego badania wykazały też, że próbka przeznaczona do datowania w 1988 roku zawierała aż 37% waniliny, podczas gdy wanilina na głównej powierzchni Całunu uległa całkowitemu rozpadowi, tak samo jak w przypadku słynnych starożytnych zwojów znad Morza Martwego. Badania Rogersa dowodzą, że laboratoria w 1988 roku zamiast datować płótno całunowe faktycznie datowały przyszytą do niego łatę.

Praktycznie wszystkie inne badania wskazywały na starożytne pochodzenie Całunu Turyńskiego. Dodatkowych argumentów za starożytnością Całunu dostarczyły badania Sudarium z Oviedo, uważanego za chustę z grobu Jezusa. Sudarium było przechowywane w Jerozolimie od czasów apostolskich do czasów arabskich, kiedy w VII wieku przeniesiono je do Aleksandrii, a następnie do Hiszpanii. Krew na Sudarium jest tej z samej grupy, co krew na Całunie Turyńskim. Liczba, rozmiar i rozmieszczenie śladów krwi na Sudarium pokrywa się z tymi na Całunie. Wskazuje to, że oba płótna pochodzą z grobu, w którym złożono zmaltretowane, martwe ciało Jezusa.

Ewangelie mówią nam (J 20:5-7), że tę chustę, która była na głowie Jezusa, złożono w grobie na osobnym miejscu, co wyjaśnia dlaczego nie ma na niej wizerunku Jezusa, a jedynie Jego krew i ślady po cierniach. Jakiś nieznany fenomen, zapewne świetlny, wypalił wizerunek nagiego ciała Jezusa tylko na powierzchni Całunu, którym było zakryte. Na to wskazuje również fakt, że ów wizerunek jest trójwymiarowym negatywem! A zatem najprawdopodobniej mamy do czynienia z „fotografią” zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Watykan niedawno ogłosił, że Całun Turyński zostanie wystawiony publicznie wiosną 2010 roku.


Więcej na ten badań oraz losów, jakie były udziałem Całunu Turyńskiego oraz Sudarium z Oviedo, zanim znalazły się w Europie, można przeczytać w książce dr Alfreda Palli pt. „Całun Turyński jednak autentykiem w świetle najnowszych odkryć i badań” (www.betezda.pl), a także w artykule: Całun Turyński jednak autentykiem - Krew na płótnie

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/calun_datowanie