Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Czy naturyzm jest grzechem?

Pytania i odpowiedziOd kilku lat jestem praktykującym naturystą. W naszym środowisku zwykle podkreśla się, że naturyzm nie jest grzechem, bo nie ma w nim tła seksualnego. Przytaczać się zwykło, że Biblia piętnuje grzech seksualny, ale nigdzie nie piętnuje nagości. Ostatnio jednak spotkałem się z innymi twierdzeniami ze strony niektórych chrześcijan. I bardzo chciałbym poznać opinię duchownych - nie tylko katolickich, ale i innych wyznań. Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie: czy naturyzm jest zdaniem Kościołów chrześcijańskich grzechem i jesli tak to dlaczego, czym to mogą podeprzeć w swych naukach (jest na ten temat coś w Biblii?).

Czy naturyzm jest grzechem? Na początek pozwolę sobie na osobistą dygresję... Przyglądając się różnym sposobom życia ludzi, daje się zauważyć, że nawet w najcieplejszych klimatach ludzie nie chodzą rozebrani do naga – zawsze starają się przykryć intymne części ciała. Z tej prostej obserwacji wypływa moje spostrzeżenie: naturyzm (w sensie całkowitej nagości) nie jest sposobem życia osoby ludzkiej – z natury nago chodzą tylko zwierzęta.

Mówiąc inaczej wydaje się, że naturyzm jest wynaturzeniem osoby ludzkiej! Czy zatem jest grzechem? Każde działanie wbrew naturze, wbrew porządkowi odwiecznie ustalonemu przez Boga jest grzechem. Warto jednak zauważyć, że możemy tu mieć również do czynienia z tzw. „grzechem cudzym”. Przypomnę słowa Pana Jezusa – jedne z najmocniejszych w Ewangelii: „Kto by stał się powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie.” (Mt 18,6-7) Roztropność chrześcijańska domaga się, by widzieć nie tylko siebie, ale również mieć wzgląd na człowieka, który jest obok mnie, który moją postawą ma się budować, a nie gorszyć.

Kiedyś w szkole podstawowej siostra na katechezie podała nam prostą, ale jakże skuteczną metodę rozpoznawania, czy coś jest grzechem czy nie. Powiedziała: Czy mógłbyś zaprosić w tę sytuację Pana Jezusa, czy w Jego obecności postąpiłbyś tak samo?

Życzę wiele światła Ducha Świętego w rozpoznawaniu Bożych dróg i odwagi w podejmowaniu ich.

Z modlitwą.

o. Sebastian Bielski, Kościół rzymskokatolicki

***

 Co Biblia mówi o nagości?

Pierwsza wzmianka jaką znajdujemy w Biblii dotycząca nagości pojawia się w kontekście wydarzeń w ogrodzie Eden. Na początku mamy informację o tym, że pomimo faktu, że byli nadzy nie wstydzili się (1Mjż 2,25). Wkrótce jednak wszystko się zmienia. Po zjedzeniu zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła Adam i Ewa uświadamiają sobie swoją nagość i jednocześnie po raz pierwszy pojawia się uczucie wstydu. Kiedy nadchodzi Bóg, chowają się.  

Co się stało? W którymś momencie zmienił się ich sposób patrzenia. Rzeczy przestają być tylko piękne i dobre. W wyniku podszeptów szatana Ewa zmienia swój sposób patrzenia na owoce, które znała i na które patrzyła już wcześniej. Owoce się nie zmieniły, a jednak Ewa pod wpływem namowy zaczęła patrzeć na nie inaczej. Dopóki nie uległa tej pokusie wszystko było w porządku. Jednak jej nowy sposób patrzenia zapowiadał nadciągające na ogród ciemne chmury.  

Od chwili poddania się tej pierwszej pokusie już wszystko było inne. Wszystko mogło stać się narzędziem już nie tylko dobra (jak dotychczas), ale również zła. Kamień mógł być użyty nie tylko do budowy domu, ale również mógł stać się narzędziem zbrodni. Podobnie pewne części ciała, które dotychczas były czymś tylko dobrym, w którymś momencie stały się potencjalnie „narzędziem” grzechu.  

Nieposłuszeństwo Adama i Ewy otworzyło przed nimi nowe nieznane dotąd sfery życia, które jednak pozbawione były Bożego błogosławieństwa. Teraz już nie tylko dobro, ale i zło stanęło przed nimi otworem. Jednak wraz z tymi nowymi możliwościami Bóg daje człowiekowi wiernego sługę – sumienie (tu: poczucie wstydu), które ma mu przypominać, gdzie są granice jego bezpieczeństwa. Jest to coś w rodzaju mechanizmu obronnego wpisanego w naturę takiego zmienionego sposobu patrzenia i myślenia. Każdy człowiek (pomijając przypadki patologiczne), który chciałby uderzyć kamieniem w głowę drugiego człowieka odczuwa przed takim czynem jakiś wewnętrzny opór. Podobnie jest z naszą seksualnością. Wstyd związany z nagością miał być elementem mechanizmu chroniącego człowieka przed niekontrolowanym korzystaniem z jego seksualności. Stąd u małych dzieci w którymś momencie nagość przestaje być czymś obojętnym. Pojawia się uczucie wstydu, które ma pomóc mu bezpiecznie przejść przez życie.  

Ten związek złego patrzenia oraz niemoralności seksualnej podkreśla również Jezus w swoim kazaniu na górze: „Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.” (Mt 5,27-28). Podobnie Salomon zauważa, że patrzenie prowadzi do działania (i to nie zawsze właściwego): „Oko nie nasyci się widzeniem, a ucho nie zadowoli się słyszeniem. (Kazn 1,8). 

Druga historia związana z nagością dotyczy Noego, który pewnego dnia upił się winem z własnej winnicy po czym nagi położył się w swoim namiocie i zasnął. W takim stanie zobaczył go jego syn Cham, który następnie został skarcony i stracił ojcowskie błogosławieństwo. Jako przykład właściwej postawy przedstawieni są natomiast jego bracia, który, którzy w tej sytuacji przykryli ojca podchodząc do niego tyłem, tak, by nie patrzeć na jego nagość (1Mjż 9,22-27). Nie mamy tutaj żadnego podtekstu seksualnego, a jednak patrzenie na nagość własnego ojca zostało zdecydowanie potępione.

Kolejna informacja na temat nagości pojawia się w sytuacji, kiedy Bóg przedstawia Mojżeszowi szczegóły związane z budową kamiennego ołtarza przy świątyni. Dowiadujemy się wtedy, że ma on być zbudowany w taki sposób, by nie było tam schodów, „…aby się tam nie odsłoniła nagość twoja.” (2Mjż 20,26). Chodzi oczywiście o kapłana wchodzącego na platformę stanowiącą ołtarz. W dalszej części tej księgi dowiadujemy się,  że nie była to jedyna reguła dotycząca kapłanów. „Zrobisz też dla nich spodnie lniane dla zakrycia nagości od bioder do goleni.” (2Mjż 28,42). Również tutaj brak jakiegokolwiek powiązania z seksualnością. Po prostu pewne części ciała miały być zasłonięte przed publicznym widokiem.

Najwięcej szczegółów pojawia się w 3 Mjż 18, gdzie pojawia się cała lista osób, których nagość winna pozostać dla nas niedostępna bez względu na wszystko. Pod koniec tego fragmentu pojawia się bardzo wyraźnie wątek seksualny, jednak trudno byłoby uzasadnić, że seksualność jest jedynym powodem dla którego, dla którego te szczegółowej regulacje istnieją. W rozdziale 20-tym, gdzie niektóre ze wspomnianych wcześniej zasad są powtórzone jednak nagość i współżycie są od siebie odróżnione i potępione jako oddzielne akty 3Mjż 20,11.17.18.20.21.

Wydaje się, że za tymi przepisami dotyczącymi nagość stoi coś więcej. Widać to szczególnie w Nowym Testamencie. W liście do Rzymian Ap. Paweł mówiąc o upadku człowieka opisuje różne grzechy natury seksualnej jako „bezczeszczenie ciał” (Rz 1,24-27). Takie sformułowanie sugeruje, że nasze ciała – niezależnie od tego, co z nimi robimy – posiadają pewną cześć i zasługują na pewien szacunek. Ale tego szacunku i czci możemy nasze ciała pozbawić traktując je w sposób niewłaściwy. Między innymi szacunek ten wyraża się przez zakrywanie niektórych części ciała przed widokiem innych. Stąd w liście do Koryntian porównując Kościół do ciała pisze, że „dla wstydliwych członków naszych dbamy o większą przyzwoitość, podczas gdy przyzwoite członki nasze tego nie potrzebują.” (1Kor 12,23-24).

Zauważmy jednak, że nagość nie była wiązana wyłącznie z kwestią seksualności człowieka. Obnażenie było również znakiem upokorzenia człowieka i hańby. Dlaczego? Dlatego, że wystawiono na publiczny widok intymne sfery jego ciała, których widok zarezerwowany był dotąd wyłącznie dla niego samego i jego współmałżonka. „Wtedy Pan rzekł: Jak mój sługa, Izajasz, chodził nago i boso przez trzy lata jako znak i przepowiednia o Egipcie i Etiopii, tak król Asyrii będzie prowadził jeńców egipskich i wygnańców etiopskich, młodzież i starców nago i boso i z gołym pośladkiem ku hańbie Egiptu,” (Iz. 20,4; por. Job 24,10; Iz 47,3; Ez 16,39; Obj. 3,18; 16,).

Fragment ten jest także o tyle ciekawy, że mamy tutaj przykład męża Bożego, proroka chodzącego nago. Nie jest to jednak przykład naśladowania aktualnych trendów w modzie, ale wykonania rozkazu Bożego, który był znakiem i zapowiedzią hańby i upokorzenia.

Nagość i związany z nią wstyd nie jest jednak wartością stałą tak, jak np. grawitacja. Jest to jakieś prawo moralne wpisane w nasze serca, które podobnie, jakieś złe wspomnienia, możemy „wyprzeć z pamięci” tak, by nie odczuwać moralnych dylematów. Jak mawiał Goebbels: „Nawet kłamstwo powtarzane 1000 razy uchodzi za prawdę”. Podobnie tutaj – to, co w naturalny sposób jest nam dane można zagłuszyć otaczając się ludźmi, którzy będą nam powtarzali, że na pewno nie jest tak, jak sugeruje nam sumienie, przedstawiając przy tym mniej lub bardziej sugestywne argumenty. Dobrym przykładem jest tu osoba trudniąca się prostytucją. Prorok Jeremiasz porównując naród Izraelski do prostytutki mówi: „Lecz ty masz czoło kobiety wszetecznej, nie znasz już wstydu.” (Jer 3,3).

Podsumowując wydaje mi się, że powściągliwy stosunek do naszej nagości jest szkołą właściwego stosunku do naszej seksualności w ogóle, a w szczególności do małżeństwa. Tak samo, jak seksualność człowieka winna być dostępna jedynie dla jego współmałżonka tak nagość obcej osoby powinna być zasłonięta przed oczami ludzi obcych (por. 1Kor 7,2-4).

Robert Miksa, pastor Kościoła Chrześcijan Baptystów

***

Pytanie to zadaliśmy także duchownym z innych kościołów, odpowiedzi będziemy publikować w miarę ich udzielania.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/naturyzm

No trackback comments for this entry.
Czy naturyzm jest grzechem? | 10 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Czy naturyzm jest grzechem?
Marcin W pią, 3 cze 2005, 01:50:02
Eeee... To, co o. Bielski napisał to słowo w słowo to, co można znaleźć tu: http://www.mateusz.pl/pow/030202.htm

---
Nie jest ważne do jakiego Kościoła się należy, ale czy miłuje się Boga i podąża śladem jego słów.

 
Czy naturyzm jest grzechem?
teofil777 pią, 3 cze 2005, 08:17:07
To mi się podoba u baptystów :-) Konkretny wykład oparty o Biblię.

---
nextgeneration -> pokolenie dla Jezusa -> http://nextgeneration.republika.pl

 
Czy naturyzm jest grzechem?
Marcin W pią, 3 cze 2005, 12:36:22

Mam sugestię do pastora Miksy...

Przeczytałem uważnie ten tekst. Jest naprawdę dobry i mądry. Może by go tak podesłać w formie artykułu do "Słowa Prawdy"? To bardzo ciekawa analiza nagości w Biblii.

---
Nie jest ważne do jakiego Kościoła się należy, ale czy miłuje się Boga i podąża śladem jego słów.

 
Czy naturyzm jest grzechem?
Fryderyk wto, 7 cze 2005, 00:37:28

Chciałbym zadać pytanie dotyczące dziwnego porównania dokonanego przez pastora Miksę, cytuję:

Nieposłuszeństwo Adama i Ewy otworzyło przed nimi nowe nieznane dotąd sfery życia, które jednak pozbawione były Bożego błogosławieństwa. Teraz już nie tylko dobro, ale i zło stanęło przed nimi otworem. Jednak wraz z tymi nowymi możliwościami Bóg daje człowiekowi wiernego sługę – sumienie (tu: poczucie wstydu), które ma mu przypominać, gdzie są granice jego bezpieczeństwa.

Wszak w chwili, gdy nasi pierwsi Rodzice zgrzeszyli Bóg nie tylko ukarał ich poczuciem wstydu. Zrobiło im się zimno, zaczęli być głodni, życie z bezpiecznego stało się niebezpieczne, na ludzi zaczęły czyhać różne zagrożenia. Można wymieniać wiele czynników, które sprawiły, że życie ludzkie stało się dalekie od rajskiego.

Czy jednak Bóg zabronił człowiekowi przeciwstawiania się głodowi, pragnieniu, walki z chorobami, niebezpieczeństwami, żywiołami? Przecież dyskomfort zimna, z którym człowiek walczy nie jest niczym nienaturalnym. W miarę rozwoju cywilizacji zdobycie pożywienia (o zgrozo nie w wszystkich zakątkach świata po dzień dzisiejszy) stało się łatwiejsze.

W miarę rozwoju cywilizacji, w miarę poczucia braku zagrożenia ludzie zmieniają się. Zmienia się zakres restrykcji, która objęła nas wszystkich po pierworodnym grzechu naszych Rodziców.

Porównanie sumienia do miernika określającego barierę czy też stopień poczucia wstydu jest moim zdaniem daleko idącym nadużyciem. Czy to, że jeszcze przed II Wojną mężczyźni przychodzili na plażę w koszulach i kalesonach, czy to, że pokazanie pachy lub kolana było wstydliwe dyktowało sumienie???

Sumienie, najważniejszy i jakże często zagłuszany miernik dobra i zła, przewodnik moralny człowieka, głos Ojca i Matki, głos Boga ma dyktować nam czy mamy opalać się w bikini, topless, nago czy też w kalesonach???

Proszę wybaczyć, ale sprawa nagości czy też powierzchni ciała odkrytej na widok publiczny jest wyłącznie sprawą obyczajów i przyzwyczajeń środowiska, społeczności.

Jest niezaprzeczalnym faktem, że często naturyzm kojarzony jest z erotyką. Słowo nagi jest tak wstydliwe, że wymówienie go publicznie w niejednej rodzinie lub środowisku przyprawia o rumieńce. Skojarzenie takie ma podłoże kulturowe. Powinniśmy mieć tego świadomość i szanować tę cechę Polaków.

Jednakże sprowadzanie naturyzmu, nagości do erotyki jest niezwykle szkodliwe (moim zdaniem). Potwierdzamy bardzo negatywną konotację ciała i erotyki, potęgujemy brak poszanowania dla ciała swojego i innych.

Proszę posłuchać wypowiedzi młodych ludzi. Często twierdzą, że na plaży naturystów najbardziej im przeszkadza widok "zbutwiałych, obwisłych, starczych ciał". Rodzice są w kłopotliwej sytuacji, gdy ich dziecko widzi nagą osobę, jednocześnie nie ma dla nich żadnego problemu, gdy dziecko obserwuje lenistwo i brak poszanowania dla siebie i innych, widząc Rodziców rozpartych przed telewizorem, oglądając przemoc i całkowity brak poszanowania drugiego człowieka w filmach pełnych przemocy.

Wzmacnianie wstydliwości prowadzi do odwracania oczu od osób kalekich, brzydkich, wzmaga ocenność kształtu ciała, czasem rasy.

 

Zgodzę się z opinią, że granica między naturalną nagością, a nagością erotyczną może być bardzo krucha. Ta kruchość właśnie jest sprawą każdego, którego ta nagość dotyczy. I tu jest idealne miejsce na sumienie człowieka. Jeśli okaże się, że ktoś czerpie erotyczną przyjemność z nagości lub też poprzez epatowanie nagością narzuca się innym to jest to działanie na pewno niegodne i zasługuje na potępienie.

Jeszcze dwa słowa komentarza dla Ojca Bielskiego.

cytat 1:

naturyzm (w sensie całkowitej nagości) nie jest sposobem życia osoby ludzkiej – z natury nago chodzą tylko zwierzęta.

Mówiąc inaczej wydaje się, że naturyzm jest wynaturzeniem osoby ludzkiej! Czy zatem jest grzechem? Każde działanie wbrew naturze, wbrew porządkowi odwiecznie ustalonemu przez Boga jest grzechem.

 

Jest to bardzo przewrotna myśl, która w założeniu przeciwstawia się każdemu postępowi wymyślonemu przez człowieka (oczywiście naturyzm nie jest żadnym postępem, był znany od tysięcy lat, a chyba najbardziej widocznym i znanym historycznym dowodem każdemu czytelnikowi są greccy sportowcy, którzy w czasach starożytnych uprawiali sporty bez zbędnie ich krępującego ubrania).

Przepraszam za prostolinijność, ale ta myśl zakłada niestety, że człowiek nie powinien farbować włosów, wykonywać operacji plastycznych, wsiadać do samochodu, a w szczególności do samolotu, przyjmować lekarstwa.

cytat 2:

Warto jednak zauważyć, że możemy tu mieć również do czynienia z tzw. „grzechem cudzym”. Przypomnę słowa Pana Jezusa – jedne z najmocniejszych w Ewangelii: „Kto by stał się powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń!

Hmmm, wydaje mi się, że przede wszystkim należałoby się wziąć za wszystkie panie na plażach tekstylnych, które przyozdabiając swe ciała w wymyślne kostiumy rozwijają wyobraźnię mężczyzn. Grzech cudzy to niestety grzech popełniany często przez całe społeczeństwo, w tym księży. Ale nie dajmy się ponieść zbytniej przesadzie. To nie producent noża jest winny zabójstwu, a morderca. To nie ksiądz całujący w czoło kochane dziecko uczęszczające na Religię jest winny, winny jest ten nieszczęsny pedofil, któremu taki czy inny widok rozbudzi fantazje. 

 

Proszę zwrócić uwagę na wymowę naturyzmu. Chodzenie do sauny całej Rodziny jest najwspanialszym przeżyciem. Wszyscy są razem, nie ma żadnych nierówności, wszyscy tworzą piękną i zupełnie nie mającą nic wspólnego z przemocą i seksem grupę osób, szanujących się, bez obłudy i fałszu, z poszanowaniem i godnością spędzających wspólnie czas. Czy nasza kultura musi tak strasznie podkreślać dystans Rodziców do dzieci? Czy nie jest znamienne, że tolerując dystans obłudnie usprawiedliwiamy występki dorosłych, ich brak czasu dla dzieci, wynaturzenia, pijaństwo, kłótnie. Najłatwiej jest stworzyć barierę między Rodzicami a dziećmi. Właśnie gdy mamy coś do ukrycia, ty jesteś dzieciak, a my jesteśmy Rodzice.

Proszę nie łapać mnie za słowa. Oczywiście Rodzice zawsze pozostają autorytetem, szacunek dla Rodziców i poszanowanie ich intymności w niczym nie koliduje we wspólnej nagości. Ta nagość jednak musi być naturalna. Kontekst nagości nie może być w żadnym wypadku erotyczny. Ważne też żeby ta nagość jeśli istnieje, istniała „od zawsze”, tzn. od momentu gdy dzieci są bardzo małe.

 

Przebywanie na świeżym powietrzu bez ubrania zbliża ludzi do natury, pozwala im zrzucić z siebie brzemię codzienności, tego brudu cywilizacji, przemocy. Czy nie jest to całkowicie zgodne z sumieniami postępowanie, które potęguje tylko szacunek dla innych i poczucie równości z innymi.

Szczęść Boże.

Fryderyk 

 
Czy naturyzm jest grzechem?
remik czw, 9 cze 2005, 00:27:01

Odpowiadając na pytania Fryderyka:

1. Nie bardzo rozumiem pierwszy zarzut nawiązujący do innych konsekwencji grzechu człowieka. Fakt, że człowiek odczuwał zimno, ból, czy głód i broni się przed nimi, czy to jedząc, czy szukając lekarstwa, czy też po prostu otulając się czymś ciepłym, sugeruje raczej, że nasza reakcja na wstyd, czyli zasłonięcie intymnej części ciała, jest jak najbardziej zgodna z naturą.

Uczucie głodu było sygnałem, że organizm potrzebuje "zasilenia". Złe fizyczne samopoczucie chroniło przed dalszym rozwojem choroby i zachęcało do poszukania lekarstwa (choćby jakiegoś ziela). Poczucie wstydu chroniło człowieka przed niemoralności.

Poza tym, nie powiedziałbym, że wstyd jest karą za grzech. Uczucie wstydu pełni podobną funkcję, jak uczucie zimna. Trudno powiedzieć, by było ono karą. Raczej powiedziałby, że jest to ochroną dla człowieka – podobnie zresztą jak ból. Gdyby nie ból czy uczucie zimna lub głodu pewnie długo byśmy nie pożyli.

2. Posługuje się Pan bardzo daleko idącymi uproszczeniami: „Proszę wybaczyć, ale sprawa nagości czy też powierzchni ciała odkrytej na widok publiczny jest wyłącznie sprawą obyczajów i przyzwyczajeń środowiska, społeczności.”

Skąd pewność, że tak właśnie jest? Czy wstręt do odchodów też tłumaczy Pan sprawą obyczajów. A może natura jest mądrzejsza niż nasza kultura, która jest rzeczą wtórną wobec natury? A może jest tak, że to wmawianie innym, że naturyzm jest dobry jest tym samym, co przekonywanie, że nie ma nic złego w tym, że jakiś obłąkany człowiek zjada własny kał? A może opór jaki odczuwam przed wbiciem drewnianego kołka w serce sąsiada też jest tylko skutkiem naoglądania się horrorów.

Jeżeli bardziej to Panu odpowiada możemy to nazywać instynktem, ale i tak nie jest Pan w stanie wszystkiego sprowadzić do kulturowych i cywilizacyjnych wpływów.

3. Co do naturyzmu i erotyki myślę, że wystarczająco jasno pokazałem, że Biblia nie zawsze łączy ze sobą te elementy. Innymi słowy nauczanie Biblie nie sugeruje, że naturyzm jest zły tylko wtedy, kiedy zawiera w sobie elementy erotyzmu.

4. Co do rodziców obojętnych na to, co oglądają ich dzieci, to ma pan zupełną rację, jest to niekonsekwencja. Tak samo jak nie pozwalają dzieciom oglądania nagości tak samo nie powinni pozwalać im oglądać programów zachęcających do lenistwa, kłamstwa, kradzieży itp. Oczywiście należałoby osobno omówić programy edukacyjne, choć i tutaj niektórzy reżyserzy i „naukowcy” chętnie przekraczają granicę „naukowości”. (Opisy przykładów można znaleźć w prasie).

5. Zupełnie nie zgadzam się i nie rozumiem, co sprawia, że tak płynnie przechodzi Pan od naturyzmu do stosunku do osób kalekich i brzydkich czy innego rasy. Takie stwierdzenie jest dla mnie zwykłą demagogią. Naturyzm nie jest w stanie rozwiązać problemu uprzedzeń wobec osób chorych czy brzydkich czy o innym kolorze skóry – to zupełnie inny rodzaj problemu.

6. Jeżeli uważamy się za chrześcijan dobrze jest pochylić czoła i w pokorze uznać, że jeżeli nasz Stwórca mówi np.: „nie będziesz odsłaniał nagości swojego ojca i nagości swojej matki.” (3 Mjż 18,7), to może trzeba Mu wierzyć, że wie, co mówi i mówi to dla naszego dobra.

Pozdrawiam serdecznie

Robert Miksa

 
Czy naturyzm jest grzechem?
brain pon, 20 cze 2005, 11:22:10
<P>"Przyglądając się różnym sposobom życia ludzi, daje się zauważyć, że nawet w najcieplejszych klimatach ludzie nie chodzą rozebrani do naga &#8211; zawsze starają się przykryć intymne części ciała. Z tej prostej obserwacji wypływa moje spostrzeżenie: naturyzm (w sensie całkowitej nagości) nie jest sposobem życia osoby ludzkiej &#8211; z natury nago chodzą tylko zwierzęta."</P>
<P>Pewne miasto zostało nawiedzone przez króla. Podczas zwiedzania ulic monarchę zdumiło, iż raz po raz natykał się na wymalowaną tarczę, w której środku tkwiła strzała. Zaczął się dopytywać, któż jest tym wspaniałym strzelcem, który zawsze trafia w sam środek tarczy. W końcu udało mu się dotrzeć do niego - okazał się małym chłopcem.</P>
<P>- Jak ty to robisz? - zapytał król.</P>
<P>- To proste, -&nbsp;odpowiedział chłopiec - najpierw strzelam, a potem&nbsp;dorysowuję tarcze.</P>
<P>Z tą tezą, że nago chodzą tylko zwierzęta, jest jak z tym malowaniem tarczy... Tak się składa, że np. Indianie Makah chodzili nago, kiedy było ciepło. I nie tylko oni...</P>
 
Czy naturyzm jest grzechem?
Fryderyk pon, 20 cze 2005, 20:38:15

Coś chyba źle zadziałało albo coś źle wcisnąłem, ponieważ mój tekst, będący kontynuacją polemiki z pastorem Miksą, nie ukazał się na stronie, tylko w postaci tytułu, pod ostatnią wypowiedzią. Próbuję go zatem zamieścić powtórnie.

 

Prowadząc dalej polemikę z pastorem Miksą, chętnie spróbuję pogłębić swoje przemyślenia.

1. Człowiek w miarę rozwoju cywilizacji jest coraz mniej bezbronny wobec "utrudnień", które pojawiły się po popełnieniu grzechu przez naszych Rodziców. Bardzo dawno zareagował na zimno okryciem ciała, modyfikował to okrycie, w końcu znalazł w okryciu ciała nie tylko konieczność, ale też ozdobę, poddał się modzie. Zasłanianie ciała przez lata spowodowało przyzwyczajenie, ogólnie przyjętą normę. Z upływem czasu moda, stroje, a co za tym idzie przyzwyczajenia zmierzają w kierunku coraz bardziej skąpego stroju. Pojawiły się na początku zeszłego stulecia sukienki lekko za kolana, w połowie powyżej kolan itd. Tak całkiem poważnie, to człowiek w miarę rozwoju cywilizacji ewoluuje (bardzo nie lubię tego słowa, nie ma ono nic wspólnego z nie akceptowaną przeze mnie teorią Darwina) w kierunku postrzegania stroju jako ozdoby ludzkiego ciała. Wypaczyło to całkowicie sens stroju, jaki powstał na początku ludzkości. Wówczas praktycznie jedyną rolą stroju było zapewnienie ciepła i ochrony przed środowiskiem. Teraz strój podkreśla walory ciała, jest coraz bardziej skąpy, odsłania coraz więcej elementów ciała. Te elementy, które pozostają zasłonięte w wielu wypadkach pozostają zasłonięte aby w "obserwatorach" wzbudzić ciekawość i niestety muszę to napisać: po to by wzbudzić pożądanie.

Naturyzm natomiast dąży do całkowicie bliskiego kontaktu całego człowieka z przyrodą, z wiatrem, z wodą, ze słońcem. Jest tam na pewno mniej erotyki niż w użyciu ubioru niezgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem.

Myślę, że można z całą pewnością postawić tezę, że naturyści używają ubrania wtedy jeśli jest ono naturalnie potrzebne. Nie jest ono potrzebne na plaży, tam gdzie nagość nie przeszkadza innym, w saunie tam gdzie temperatura wynosi 100 C, w wodzie gdzie ubranie ulega zamoczeniu.

Człowiek poprzez walkę z tymi "dopustami" danymi mu przez Boga dąży do tych utraconych wartości z raju. Nigdy do nich w pełni nie dotrze. Nigdy nie pozbędzie się głodu, chłodu, chorób, wstydu. Dlatego też nigdy nie nastąpi sytuacja, że powstanie kraj gdzie wszyscy chodzą nago i nie wstydzą się nagości, są zdrowi i nie martwią się żadnymi zagrożeniami.

Pisze pastor: Poczucie wstydu chroniło człowieka przed niemoralności. Jeśli mamy na myśli niemoralność zwaną cudzołóstwem, to ochronę stanowi i stanowiła przysięga małżeńska. Natomiast inputowanie od małego wstydu przed ludzkim ciałem powoduje pruderię tak daleko posuniętą, że małżonkowie wstydzą się swoich ciał i według różnych badań (tu nie dysponuję niestety źródłem i nie mogę podać dokładnej liczby, ta którą podaję jest według mojej najlepszej wiedzy prawdopodobnie bliska prawdzie) ponad 80% nie pokazuje się bez ubrania swojemu małżonkowi.

Ludzkie ciało nie jest niczym złym, zasłanianie i nie epatowanie nim jest jak najbardziej zgodne z naturą człowieka, skromnością i poczuciem wstydu. Jednak widok nagiego ciała nie powinien (według mnie) być przedmiotem wstydu, wyszydzania, zażenowania, uznania za grzech.

Poza tym, nie powiedziałbym, że wstyd jest karą za grzech. Uczucie wstydu pełni podobną funkcję, jak uczucie zimna. Trudno powiedzieć, by było ono karą. Raczej powiedziałby, że jest to ochroną dla człowieka – podobnie zresztą jak ból. Gdyby nie ból czy uczucie zimna lub głodu pewnie długo byśmy nie pożyli. Oczywiście w pełni zgadzam się z pastorem. Wstyd jest uczuciem towarzyszącym każdemu człowiekowi i skutecznie reguluje jego zachowania. Problem jest tylko jakie są granice wstydu, a wynikają one z rozwoju bądź niedorozwoju cywilizacji. W końcu dziesiątki milionów osób opalających się topless nie czynią tego w poczuciu wstydu. Miliony rodzin razem chodzące do sauny czy kąpiące się w morzu lub jeziorze bez ubrania nie czynią tego w poczuciu wstydu.

Ale proszę mi wierzyć, żadna z tych osób nie będzie nago chodzić po ulicy, nie pójdzie nago do pracy - będzie się wstydzić i potrafi rozróżnić granicę.

2. No właśnie skąd pewność, że sprawa nagości jest sprawą obyczajów i przyzwyczajeń. Pewności nie ma nigdy. Nie ma również dogmatycznej prawdy wypowiedzianej przez człowieka. Ale są półprawdy, które mogą uczynić wiele zła. To, że wielkość powierzchni ciała jest kwestią obyczajów udowodnili ludzie. Dziesiątki milionów ludzi. Oczywiście miliony ludzi żyjących w Polsce (i innych krajach) udowodnili również swoją pruderyjnością, że u nich granice akceptowania nagości są na całkiem innym poziomie. Ale udowodnili też, że granice te z biegiem lat się zmieniają. Tylko dość wolno.

3. Co do naturyzmu i erotyki myślę, że wystarczająco jasno pokazałem, że Biblia nie zawsze łączy ze sobą te elementy. Innymi słowy nauczanie Biblie nie sugeruje, że naturyzm jest zły tylko wtedy, kiedy zawiera w sobie elementy erotyzmu. A tu to już się kłania zasada implikacji matematycznej. Otóż jeśli Biblia nie łączy zawsze elementów erotyki i naturyzmu to na tej podstawie można wnioskować wyłącznie jedno: jeśli erotyka jest zła, to naturyzm jest zły jeśli jest połączony z erotyką. Podobnie zresztą jak świat ubrań, który bardzo często jest zły bo nasycony jest w dużej mierze erotyką. Ale przecież nie jest tak, że na tej podstawie możemy wnioskować, że cały świat ubrań jest zły??? Tak całkiem serio rozumiem o co chodziło pastorowi, ale jakoś tak zawile (podobnie jak ja powyżej) zostało to sformułowane.

 

4. Co do tego punktu mamy zgodność. Chciałem tylko podkreślić, że wielu Rodziców nie widzi zła w codziennych masowo przekazywanych dzieciom sytuacjach, a zło widzi w możliwości ujrzenia ludzkiego ciała. Chciałoby się powiedzieć, widzi źdźbło w oku bliźniego, a w swoim nie widzi belki.

5. Zupełnie nie zgadzam się i nie rozumiem, co sprawia, że tak płynnie przechodzi Pan od naturyzmu do stosunku do osób kalekich i brzydkich czy innego rasy. Takie stwierdzenie jest dla mnie zwykłą demagogią. naturyzm nie jest w stanie rozwiązać problemu uprzedzeń wobec osób chorych czy brzydkich czy o innym kolorze skóry – to zupełnie inny rodzaj problemu.  Tłumaczę: oczywiście naturyzm nie rozwiąże tego problemu. Tu chodzi o co innego. Częstą motywacją ludzi, oporem przed zdjęciem ubrania jest olbrzymie przywiązanie do swojego ciała. Ludzie (szczególnie młodzi) boją się, że będą oceniani, oglądani, no jednym słowem będą obiektem szczegółowego badania. Badania ciała. I rola naturyzmu w tym wypadku jest taka, że pomaga on zaakceptować własne niedoskonałości, a jednocześnie ponieważ ciało bez ubrania nie jest w żaden sposób przyozdobione, powoduje (paradoksalnie) odwrócenie uwagi od znaczenia ciała, różnic, niedoskonałości. Niczego się nie maskuje, niczego się nie podkreśla, niczego się nie eksponuje, niczego się nie zasłania.

6. Jeżeli uważamy się za chrześcijan dobrze jest pochylić czoła i w pokorze uznać, że jeżeli nasz Stwórca mówi np.: „nie będziesz odsłaniał nagości swojego ojca i nagości swojej matki.” (3 Mjż 18,7), to może trzeba Mu wierzyć, że wie, co mówi i mówi to dla naszego dobra. Oczywiście Chrześcijanin szuka. Przez całe życie szuka drogi. Analizuje znaki, opinie. Stara się zrozumieć Pismo Święte. Są nawet grupy, które na temat Pisma Świętego "wyczyniają" bardzo daleko idące interpretacje. Tak jak pisałem w punkcie 2, można ukazać część prawdy, budować prawdę na bazie króciutkich fragmentów tekstu. Będzie ona też prawdą. Ale niestety nie całkowitą. Ten fragment Starego Testamentu, w moim rozumieniu, zabrania dzieciom, żyjących w tych jakże rozpustnych czasach starożytnych, fascynowania się nagością swoich Rodziców. Jest wyraźnie powiedziane, nie będziesz odsłaniał, a nie Rdozice nie będą odsłaniali. Poza tym słowo nagość ma w tym fragmencie wyraźne zabarwienie erotyczne.

Proszę pastora, ja doskonale rozumiem, że naturyzm jest wynaturzany przez wielu erotomanów. Te wynaturzenia stają się przyczyną walki z bardzo pozytywnym ruchem (no może bez przesady ruchem, to nie jest żadna zorganizowana działalność). Proszę kliknąć:

http://www.opoka.org.pl/zycie_kosciola/forum/porozmawiajmy/forumreko.php?action=show&id=988148917

Co ciekawe, jak bardzo gorliwie prowadzi się interpretacje Pisma Świętego, próbując z malutkich fragmencików stworzyć nakazy. A nie jest nigdzie wprost napisane, mało tego Kościół nigdy nie potępił oficjalnie naturyzmu. Poszczególni księża (choć nie wszyscy, o czym świadczy powyższy fragment z linku) krytykując naturyzm uważają, że wierni żyjący w większej skromności, pruderii, wstydliwości będą bardziej moralni, mniej rozerotyzowani. Jeśli ktoś jest złoczyńcą i złodziejem, to chowanie przed nim, zasłanianie rzeczy, które może ukraść narzutką najbardziej jak to możliwe rozbudzi jego pożądliwość i skłoni do niecnego czynu. Każdy przejaw życia ludzkiego podsycony złem prowadzi do grzechu. Obojętnie czy jest to naturyzm, czy wizyta u bardzo ładnie ubranej pani sekretarki.

Czy rzeczywiście naturyzm jest taki nienaturalny? Naturyzm sam z siebie nie jest złem, natomiast może być podszyty złem i w konsekwencji może prowadzić do grzechu, do zła. Zdecydowanie identyczny skutek może wprowadzić ubiór!!!

 

Pozdrawiam serdecznie

Fryderyk

 
Czy naturyzm jest grzechem?
starszak śro, 12 paź 2005, 17:25:37

Mhmmm... Pruderia łączy się nieuchronnie z fanatyzmem, licznymi obsesjami i okrucieństwem... Seksualne rozprzęźenie - to nieruchronny (historycznie potwierdzony) rozpad systemów społecznych... Które Zło jest tu GORSZE?

Zdania będą podzielone i najtężsi filozofowie utkną w sprzecznościach. A gdzie UMIAR I "ZłOTY śRODEK"???

 
Czy naturyzm jest grzechem?
M_jak_Marek śro, 11 sty 2006, 18:49:25

Cytuję fragment artkułu:

"Kiedyś w szkole podstawowej siostra na katechezie podała nam prostą, ale jakże skuteczną metodę rozpoznawania, czy coś jest grzechem czy nie. Powiedziała: Czy mógłbyś zaprosić w tę sytuację Pana Jezusa, czy w Jego obecności postąpiłbyś tak samo?"

Przepraszam bardzo: chcę współzyć ze swoją żoną i chcę, by wszystko było po bożemu. Stosuję medotę rozpoznawczą owej siostry: czy zaprosiłbym do sypialni małżeńskiej Jezusa? Nigdy w życiu, bo to by zakrawało na perwersję, a ja czułbym się fatalnie. Żona zapewne też. Wniosek- współżycie małżeńskie zawsze jest grzechem :(

Rozumiem też, dlaczego owa siostra z takim tokiem myślenia wybrała w życiu celibat.

O ile miłosnych namiętności wolałbym nie mieszać ze spotkaniem z Jezusem, o tyle sama moja nagość nie stanowiła by tutaj żadnego problemu (choć naturystą nie jestem). A tak na marginesie, naturyzm świetnie nadaje się do leczenia wszystkich zaburzeń seksualnych "de imagine" jak to nazywał Antoni Kępiński.

 

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń