Czy naturyzm jest grzechem?

pią, 3 cze 2005, 01:05:18

Autor: Gość serwisu

Od kilku lat jestem praktykującym naturystą. W naszym środowisku zwykle podkreśla się, że naturyzm nie jest grzechem, bo nie ma w nim tła seksualnego. Przytaczać się zwykło, że Biblia piętnuje grzech seksualny, ale nigdzie nie piętnuje nagości. Ostatnio jednak spotkałem się z innymi twierdzeniami ze strony niektórych chrześcijan. I bardzo chciałbym poznać opinię duchownych - nie tylko katolickich, ale i innych wyznań. Bardzo proszę o odpowiedź na pytanie: czy naturyzm jest zdaniem Kościołów chrześcijańskich grzechem i jesli tak to dlaczego, czym to mogą podeprzeć w swych naukach (jest na ten temat coś w Biblii?).

Czy naturyzm jest grzechem? Na początek pozwolę sobie na osobistą dygresję... Przyglądając się różnym sposobom życia ludzi, daje się zauważyć, że nawet w najcieplejszych klimatach ludzie nie chodzą rozebrani do naga – zawsze starają się przykryć intymne części ciała. Z tej prostej obserwacji wypływa moje spostrzeżenie: naturyzm (w sensie całkowitej nagości) nie jest sposobem życia osoby ludzkiej – z natury nago chodzą tylko zwierzęta.

Mówiąc inaczej wydaje się, że naturyzm jest wynaturzeniem osoby ludzkiej! Czy zatem jest grzechem? Każde działanie wbrew naturze, wbrew porządkowi odwiecznie ustalonemu przez Boga jest grzechem. Warto jednak zauważyć, że możemy tu mieć również do czynienia z tzw. „grzechem cudzym”. Przypomnę słowa Pana Jezusa – jedne z najmocniejszych w Ewangelii: „Kto by stał się powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie.” (Mt 18,6-7) Roztropność chrześcijańska domaga się, by widzieć nie tylko siebie, ale również mieć wzgląd na człowieka, który jest obok mnie, który moją postawą ma się budować, a nie gorszyć.

Kiedyś w szkole podstawowej siostra na katechezie podała nam prostą, ale jakże skuteczną metodę rozpoznawania, czy coś jest grzechem czy nie. Powiedziała: Czy mógłbyś zaprosić w tę sytuację Pana Jezusa, czy w Jego obecności postąpiłbyś tak samo?

Życzę wiele światła Ducha Świętego w rozpoznawaniu Bożych dróg i odwagi w podejmowaniu ich.

Z modlitwą.

o. Sebastian Bielski, Kościół rzymskokatolicki

***

 Co Biblia mówi o nagości?

Pierwsza wzmianka jaką znajdujemy w Biblii dotycząca nagości pojawia się w kontekście wydarzeń w ogrodzie Eden. Na początku mamy informację o tym, że pomimo faktu, że byli nadzy nie wstydzili się (1Mjż 2,25). Wkrótce jednak wszystko się zmienia. Po zjedzeniu zakazanego owocu z drzewa poznania dobra i zła Adam i Ewa uświadamiają sobie swoją nagość i jednocześnie po raz pierwszy pojawia się uczucie wstydu. Kiedy nadchodzi Bóg, chowają się.  

Co się stało? W którymś momencie zmienił się ich sposób patrzenia. Rzeczy przestają być tylko piękne i dobre. W wyniku podszeptów szatana Ewa zmienia swój sposób patrzenia na owoce, które znała i na które patrzyła już wcześniej. Owoce się nie zmieniły, a jednak Ewa pod wpływem namowy zaczęła patrzeć na nie inaczej. Dopóki nie uległa tej pokusie wszystko było w porządku. Jednak jej nowy sposób patrzenia zapowiadał nadciągające na ogród ciemne chmury.  

Od chwili poddania się tej pierwszej pokusie już wszystko było inne. Wszystko mogło stać się narzędziem już nie tylko dobra (jak dotychczas), ale również zła. Kamień mógł być użyty nie tylko do budowy domu, ale również mógł stać się narzędziem zbrodni. Podobnie pewne części ciała, które dotychczas były czymś tylko dobrym, w którymś momencie stały się potencjalnie „narzędziem” grzechu.  

Nieposłuszeństwo Adama i Ewy otworzyło przed nimi nowe nieznane dotąd sfery życia, które jednak pozbawione były Bożego błogosławieństwa. Teraz już nie tylko dobro, ale i zło stanęło przed nimi otworem. Jednak wraz z tymi nowymi możliwościami Bóg daje człowiekowi wiernego sługę – sumienie (tu: poczucie wstydu), które ma mu przypominać, gdzie są granice jego bezpieczeństwa. Jest to coś w rodzaju mechanizmu obronnego wpisanego w naturę takiego zmienionego sposobu patrzenia i myślenia. Każdy człowiek (pomijając przypadki patologiczne), który chciałby uderzyć kamieniem w głowę drugiego człowieka odczuwa przed takim czynem jakiś wewnętrzny opór. Podobnie jest z naszą seksualnością. Wstyd związany z nagością miał być elementem mechanizmu chroniącego człowieka przed niekontrolowanym korzystaniem z jego seksualności. Stąd u małych dzieci w którymś momencie nagość przestaje być czymś obojętnym. Pojawia się uczucie wstydu, które ma pomóc mu bezpiecznie przejść przez życie.  

Ten związek złego patrzenia oraz niemoralności seksualnej podkreśla również Jezus w swoim kazaniu na górze: „Słyszeliście, iż powiedziano: Nie będziesz cudzołożył. A Ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.” (Mt 5,27-28). Podobnie Salomon zauważa, że patrzenie prowadzi do działania (i to nie zawsze właściwego): „Oko nie nasyci się widzeniem, a ucho nie zadowoli się słyszeniem. (Kazn 1,8). 

Druga historia związana z nagością dotyczy Noego, który pewnego dnia upił się winem z własnej winnicy po czym nagi położył się w swoim namiocie i zasnął. W takim stanie zobaczył go jego syn Cham, który następnie został skarcony i stracił ojcowskie błogosławieństwo. Jako przykład właściwej postawy przedstawieni są natomiast jego bracia, który, którzy w tej sytuacji przykryli ojca podchodząc do niego tyłem, tak, by nie patrzeć na jego nagość (1Mjż 9,22-27). Nie mamy tutaj żadnego podtekstu seksualnego, a jednak patrzenie na nagość własnego ojca zostało zdecydowanie potępione.

Kolejna informacja na temat nagości pojawia się w sytuacji, kiedy Bóg przedstawia Mojżeszowi szczegóły związane z budową kamiennego ołtarza przy świątyni. Dowiadujemy się wtedy, że ma on być zbudowany w taki sposób, by nie było tam schodów, „…aby się tam nie odsłoniła nagość twoja.” (2Mjż 20,26). Chodzi oczywiście o kapłana wchodzącego na platformę stanowiącą ołtarz. W dalszej części tej księgi dowiadujemy się,  że nie była to jedyna reguła dotycząca kapłanów. „Zrobisz też dla nich spodnie lniane dla zakrycia nagości od bioder do goleni.” (2Mjż 28,42). Również tutaj brak jakiegokolwiek powiązania z seksualnością. Po prostu pewne części ciała miały być zasłonięte przed publicznym widokiem.

Najwięcej szczegółów pojawia się w 3 Mjż 18, gdzie pojawia się cała lista osób, których nagość winna pozostać dla nas niedostępna bez względu na wszystko. Pod koniec tego fragmentu pojawia się bardzo wyraźnie wątek seksualny, jednak trudno byłoby uzasadnić, że seksualność jest jedynym powodem dla którego, dla którego te szczegółowej regulacje istnieją. W rozdziale 20-tym, gdzie niektóre ze wspomnianych wcześniej zasad są powtórzone jednak nagość i współżycie są od siebie odróżnione i potępione jako oddzielne akty 3Mjż 20,11.17.18.20.21.

Wydaje się, że za tymi przepisami dotyczącymi nagość stoi coś więcej. Widać to szczególnie w Nowym Testamencie. W liście do Rzymian Ap. Paweł mówiąc o upadku człowieka opisuje różne grzechy natury seksualnej jako „bezczeszczenie ciał” (Rz 1,24-27). Takie sformułowanie sugeruje, że nasze ciała – niezależnie od tego, co z nimi robimy – posiadają pewną cześć i zasługują na pewien szacunek. Ale tego szacunku i czci możemy nasze ciała pozbawić traktując je w sposób niewłaściwy. Między innymi szacunek ten wyraża się przez zakrywanie niektórych części ciała przed widokiem innych. Stąd w liście do Koryntian porównując Kościół do ciała pisze, że „dla wstydliwych członków naszych dbamy o większą przyzwoitość, podczas gdy przyzwoite członki nasze tego nie potrzebują.” (1Kor 12,23-24).

Zauważmy jednak, że nagość nie była wiązana wyłącznie z kwestią seksualności człowieka. Obnażenie było również znakiem upokorzenia człowieka i hańby. Dlaczego? Dlatego, że wystawiono na publiczny widok intymne sfery jego ciała, których widok zarezerwowany był dotąd wyłącznie dla niego samego i jego współmałżonka. „Wtedy Pan rzekł: Jak mój sługa, Izajasz, chodził nago i boso przez trzy lata jako znak i przepowiednia o Egipcie i Etiopii, tak król Asyrii będzie prowadził jeńców egipskich i wygnańców etiopskich, młodzież i starców nago i boso i z gołym pośladkiem ku hańbie Egiptu,” (Iz. 20,4; por. Job 24,10; Iz 47,3; Ez 16,39; Obj. 3,18; 16,).

Fragment ten jest także o tyle ciekawy, że mamy tutaj przykład męża Bożego, proroka chodzącego nago. Nie jest to jednak przykład naśladowania aktualnych trendów w modzie, ale wykonania rozkazu Bożego, który był znakiem i zapowiedzią hańby i upokorzenia.

Nagość i związany z nią wstyd nie jest jednak wartością stałą tak, jak np. grawitacja. Jest to jakieś prawo moralne wpisane w nasze serca, które podobnie, jakieś złe wspomnienia, możemy „wyprzeć z pamięci” tak, by nie odczuwać moralnych dylematów. Jak mawiał Goebbels: „Nawet kłamstwo powtarzane 1000 razy uchodzi za prawdę”. Podobnie tutaj – to, co w naturalny sposób jest nam dane można zagłuszyć otaczając się ludźmi, którzy będą nam powtarzali, że na pewno nie jest tak, jak sugeruje nam sumienie, przedstawiając przy tym mniej lub bardziej sugestywne argumenty. Dobrym przykładem jest tu osoba trudniąca się prostytucją. Prorok Jeremiasz porównując naród Izraelski do prostytutki mówi: „Lecz ty masz czoło kobiety wszetecznej, nie znasz już wstydu.” (Jer 3,3).

Podsumowując wydaje mi się, że powściągliwy stosunek do naszej nagości jest szkołą właściwego stosunku do naszej seksualności w ogóle, a w szczególności do małżeństwa. Tak samo, jak seksualność człowieka winna być dostępna jedynie dla jego współmałżonka tak nagość obcej osoby powinna być zasłonięta przed oczami ludzi obcych (por. 1Kor 7,2-4).

Robert Miksa, pastor Kościoła Chrześcijan Baptystów

***

Pytanie to zadaliśmy także duchownym z innych kościołów, odpowiedzi będziemy publikować w miarę ich udzielania.

Komentarze (0)


Kosciol.pl
http://www.kosciol.pl/article.php/naturyzm