Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Harry Potter w benedyktyńskim habicie

Benedyktyńskie Kolegium Ampleforth w północnej Anglii przez całą jesień ubiegłego roku gościło ekipę telewizyjną stacji ITV, która kręciła film dokumentalny o życiu szkoły i zmianach, które nastąpiły odkąd szkoła zaczęła przyjmować także dziewczęta. Kolegium Ampleforth jest najbardziej prestiżową szkołą średnią w Wielkiej Brytanii. Od stuleci prowadzą ją ojcowie benedyktyni z klasztoru Ampleforth, których rodowód sięga słynnego opactwa Westminster. Wychowankiem szkoły był między innymi kardynał Bazyli Hume i wiele innych znanych postaci z brytyjskiej sceny publicznej. Producenci filmu pokazali różne epizody z życia szkoły. Niektóre z nich były zaskakujące.



Intrygujący dla przeciętnego angielskiego widza był już sam tytuł filmu: „Ampleforth: mój nauczyciel jest mnichem”. Projekcja filmu odbyła się we wtorek, 29 kwietnia br. w późnych godzinach wieczornych. Sam film wywołał ożywione dyskusje w kołach kościelnych, edukacyjnych, naukowych i kulturalnych Zjednoczonego Królestwa. Pokazał on rzecz rzadką w brytyjskich szkołach średnich: pokazał radosne i szczęśliwe twarze nauczycieli i uczniów. Główny producent i reżyser filmu powiedział, że było to dla niego prawdziwą niespodzianką, gdy ujrzał na własne oczy, jak reguła życia monastycznego potrafi wspaniale wkomponować się do wymogów stawianych tym, którzy prowadzą nowoczesne szkoły średnie. „Przyznam się” – powiedział reżyser – „że pierwotnie mieliśmy całkiem inny cel nakręcenia tego filmu. Zamierzaliśmy obalić mit, odsłonić nagą prawdę o sławie Ampleforth, gdzie spodziewaliśmy się zastać archaiczne metody wychowawcze, nieludzką dyscyplinę, a może nawet odkryć coś sensacyjnego i wymagającego ostrej publicznej krytyki. Tymczasem, po zakończeniu robienia filmu, wszyscy moi współpracownicy wyrazili żal, że muszą już opuścić Ampleforth i że nigdy nie mieli tego szczęścia uczyć się w tej szkole”.

Potwierdziły się plotki, że kolegium Ampleforth było pierwowzorem dla Joanne Kathlyn Rowling, autorki powieści o Harrym Potterze i szkole dla młodych czarnoksiężników. Jakiś czas spędził tam również reżyser filmu o młodym czarodzieju, który chciał z bliska przyjrzeć się atmosferze panującej w szkole i swoje obserwacje wykorzystać później w filmie, co też znakomicie udało mu się zrobić. Na czym więc polega niezwykłość Ampleforth? Jest tam wspaniała kompozycja tego, co młodzież naprawdę uwielbia i kocha - możliwość samodzielnego odkrywania tajemnic życia, ale i pewność, że ktoś doświadczony czuwa nad nimi i nie stanie im się żadna krzywda. Młodzież jest przesiąknięta urokami tajemniczości i nieznanego. W normalnych szkołach proces wychowawczy zmierza w zasadzie w jednym kierunku – brutalnego wyrwania młodzieży ze świata idei, marzeń i tajemniczości po to, aby postawić ją mocno na gruncie tego, czym żyją dorośli. A to jest jeden z pierwszych gwałtów, jaki zadaje się młodemu pokoleniu. Młodzież sama potrafi wejść do świata dorosłych, ale powinna to uczynić, przechodząc w naturalny sposób ze swojego świata. Symbioza życia mnichów i młodzieży okazała się idealnym i naturalnym sposobem na prawidłowość tego procesu - procesu przechodzenia do świata dorosłych, dorastania i dojrzewania. Najciekawsze, że benedyktyni sami sobie tego nie wymyślili. To przyszło w sposób naturalny i spontaniczny. I na tym polega cała sława i tajemnica Ampleforth. Wysokie wyniki nauczania, jakie osiągają uczniowie kolegium oraz udany przebieg studiów w najlepszych brytyjskich i amerykańskich uniwersytetach są tylko naturalną konsekwencją prawidłowego procesu wychowawczego.

Dyrektor szkoły, ojciec Leo Chamberlain OSB, odpowiedział krótko na pytanie o przyczynie sukcesu szkoły: - „Dobra szkoła to umiejętność zachowania balansu między wolnością a odpowiedzialnością. Zawsze powtarzam młodzieży: macie prawo do popełniania błędów tak samo, jak my dorośli. Zawsze jednak musi być czas, miejsce i wola na zrozumienie błędu, jego naprawę lub - przymajmniej zrozumienie, że popełniło się błąd. I młodzież to akceptuje i wdraża do swojego życia. Reguły gry są więc czyste i przepaść dzieląca świat młodzieży ze światem ludzi dorosłych przestaje być de facto przepaścią”.

W pierwszych scenach filmu ukazany jest ogromny kontrast istniejący między surową dyscypliną zakonną mnichów, a wybuchem radości, często wspomaganym przez budzące się do życia hormony, młodzieży. Jak pogodzić te dwa, wydawałoby się diametralnie odmienne, światy? Za chwilę jesteśmy jednak świadkami metamorfozy, wychowawczego cudu. Mnisi powoli odkrywają przed młodym pokoleniem tajemnice świata. I mówią: chcesz je wszystkie poznać? Musisz wejść do komnaty, gdzie można je wszystkie odkryć, podejrzeć, poznać i przeżyć. Ta komnata nazywa się wolnością i odpowiedzialnością. Skrzyżowanie tych dwóch, właśnie w samym sercu tajemniczej komnaty, to miłość. Chcecie tego? Dobrze, wyruszmy zatem razem na poszukiwanie tego miejsca. I młodzież wyrusza bez zastanowienia, bo dla niej liczą się trzy idee: wolność, miłość i szlachetność, która jest równoważna z odpowiedzialnością. „W trakcie tych poszukiwań – mówi ojciec Leo - przeżywamy razem różne, niesamowite przygody. A inni kręcą o nas filmy i piszą książki”.

Mnisi, jak nikt inny, znają ludzką duszę. Wiedzą co to znaczy trud zmagania się z własnym „ego”, z namiętnościami i pokusami. Młodzież w naturalny sposób podejmuje tę samą walkę i podczas tych zmagań znajdują wśród zakonników prawdziwych sojuszników. Dobry mnich, największy asceta, nigdy nie potępi żadnego człowieka, choćby jego czyn wydawał się jak najbardziej odrażający. Mnich zna tajemnicę ludzkiej natury i wie do czego zdolny może być każdy człowiek. „Nikt z nas nie jest święty” – mówi jeden z nauczycieli, ojciec John – „to tylko świat na nas tak patrzy. A my, zmagając się każdego dnia z ciemna stroną naszego ducha, doskonale rozumiemy, co przeżywają młodzi ludzie. Wejście w życie dorosłe jest często równoznaczne z końcem zmagania się z samym sobą. Na placu boju z reguły zostaje tylko młodzież i mnisi. To pozwala nam zrozumieć się bez słów”.

Jedna z nauczycielek, ucząca w benedyktyńskim kolegium dziewczęta gimnastyki, Pauline Charnock, powiedziała, że przez cały czas obserwowała twarze członków ekipy filmowej. „Przyjechali na początku jesieni z twarzami zdradzającymi lekką ironię, jakby uśmiech politowania, który gości na twarzy człowieka zwiedzającego muzeum archeologiczne. Przypatruje się on z dużym zainteresowaniem eksponatom ukazującym życie człowieka w epoce kamiennej, ale nie może opuścić go poczucie wyższości i lekkiej pogardy mieszanej ze współczuciem - mój Boże, jak oni żyli?! I widziałam twarze tych samych ludzi kilka miesięcy później. To były twarze radosnych chłopców i dziewcząt, którzy na nowo odkryli swoją młodość, wybuch pierwszej miłości i radości z powodu piękna odkrywanych tajemnic świata. Ampleforth przestał być dla nich antycznym reliktem i plenerem dla filmu o młodym czarodzieju, Harrym Potterze”.

„Ludzie często myślą o nich” – mówi Joanne Wicker – 17-letnia uczennica – „mnichach, jako o średniowiecznych romantykach. I mają rację, ale nie wiedzą, jakie to jest wspaniałe. Gdybym nie mogła się tu uczyć i żyć tutaj, nigdy być może nie dowiedziałabym się, co to znaczy prawdziwa miłość. Podczas wakacji rozmawiam często z koleżankami z rodzinnego miasteczka pod Manchester. One też mówią o miłości, ale to całkiem coś innego, niż ja odkrywam to w Ampleforth. I bynajmniej nie jest to miłość naiwna i głupia. Tak, jest to miłość romantyczna, ale romantyczna, nie oznacza naiwna. Jest bardzo rzeczywista i konkretna. To prawdziwy kamień szlachetny i tajemniczy”.

Po prezentacji filmu w brytyjskiej telewizji, jeden z członków rady programowej szkoły, ojciec David Chater OSB, powiedział na łamach "The Times", że był to pierwszy przypadek, że szkoła zgodziła się przyjechać do nich filmowcom i zamieszkać im z odkrytymi kamerami przez tak długie miesiące. „Kiedy teraz oglądam ten film, powiem krótko – nie żałuje decyzji. Filmowcom udało się wspaniale pokazać życie mnichów, uczniów i nauczycieli. Wszystko, co ich dzieli i wszystko, co skłania ich do wyruszenia na wspólną wyprawę w odkrywaniu wolności i odpowiedzialności. I wszystko, co podczas tej wędrówki odkrywają i do czego dochodzą”.

Do redakcji "The Times" przyszła kilka dni temu informacja z prywatnej szkoły średniej, stosującej nowoczesny program nauczania i wychowania, w południowym Londynie. Jeden z nauczycieli w tej szkole miał zadanie nagrać film o kolegium benedyktyńskim Ampleforth i następnego dnia, podczas rady pedagogicznej, nauczyciele oraz przedstawiciele komitetu rodzicielskiego, mieli film ten wspólnie obejrzeć i podzielić się wrażeniami nt. tradycyjnych metod wychowania. Godzinę przed rozpoczęciem spotkania i prezentacją filmu, dyrektor szkoły, bez podania powodu, odwołał połączone zebranie rady pedagogicznej i komitetu rodzicielskiego. W tym samym czasie benedyktyni z Ampleforth otrzymali list od wytwórni BBC z prośbą o możliwość nakręcenia filmu pt. „My growth in the spirit of Benedictine Chants” (Moje dojrzewanie w duchu benedyktyńskiego śpiewu).



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030506111800575

No trackback comments for this entry.
Harry Potter w benedyktyńskim habicie | 7 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Harry Potter w benedyktyńskim habicie
Cadyk wto, 6 maj 2003, 12:53:38
Od benedyktyńskich college\'ów lepszą są już tylko jeshivy, czego przykładem jest nasze warszawskie liceum.
 
Merytoryczne komentarze
ggacki pią, 9 maj 2003, 10:28:56
Użytkownicy tusiek i Cadyk. Ponawiam prośbę o merytoryczne komentarze. Niemerytoryczne posty będą usuwane.

Grzegorz Gacki
 
Harry Potter w benedyktyńskim habicie
ninka nie, 9 maj 2004, 16:06:19
mialam niewatpliwe szczescie uczyc sie w tej szkole przez rok, podczas ktorego ten film byl krecony (nawet widzac mnie na kilku urywkach :-) ) i musze przyznac, ze informacje zawarte w tym artukule sa prawdziwe w 100%. Gdybym tylko mogla to wrocilabym tam jak najszybciej. Nasze szkoly, przykro to mowic, ale nie moga rownac sie z tamtejsza. Ale musimy wiedziec, ze za to trzeba bardzo duzo zaplacic, gdyz jest to szkola prywatna.
zachecam wszytskich, ktorzy beda w polnocnej Anglii, chociazby do zwiedzenia collegu, gdyz jest to przepiekne miejsce warte zobaczenia.
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,599 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń