Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Nie nokautujcie znaczenia małżeństwa

Znany przed laty film brytyjski „Cztery Wesela i Pogrzeb” nie był rzeczywistym obrazem. Typowa komedia będąca paszkwilem współczesnego małżeństwa w tak zwanym „cywilizacyjnym” Zachodzie: pan młody z wyraźnym obrzydzeniem poślubiający swoją „ohydną żonę”, panna młoda zakładająca ślubną obrączkę jako symbol fizycznej tylko „miłości i niewiary”, ksiądz mający do powiedzenia młodej parze w zasadzie tylko jedno: "abyście mieli udany miesiąc miodowy". Jedna rzecz była jednak w tym filmie przejmująca. Wszystkie te śluby miały swoje krytyczne odniesienie do tradycyjnego pojmowania natury małżeństwa.



Przez ostatnie 10 lat wiele zmieniło się wśród mieszkańców Europy w społecznym odbiorze sensu istnienia małżeństwa. Nie chodzi tu tylko o to, że drastycznie spadła liczba związków małżeńskim zawieranych w kościele, ale o to, że rozpoczęła się świadoma batalia o wymazanie ze społecznej świadomości przekonania, dla jakich celów małżeństwo w ogóle istnieje i dlaczego – w przypadku osób wierzących – zostało ustanowione. W walce tej nie ma też różnicy, czy chodzi o małżeństwa zawierane w kościele czy tylko przed urzędnikiem stanu cywilnego.

Znaczny procent małżeństw na Zachodzie – a także coraz częściej w dużych polskich miastach – zawieranych jest po upływie kilku nawet lat po uprzednim zamieszkiwaniu ze sobą. Dotyczy to także często par chrześcijan, a Kościoły – najczęściej protestanckie – dają tym „związkom na próbę” ciche, lecz pełne przyzwolenie. Ostatnio o swoje „prawa małżeńskie ” dobijają się osoby homoseksualne. W całej tej skomplikowanej sytuacji można więc z dużą radością powitać watykański dokument poświęcony naturze małżeństwa i przypominający o tym, jaka jest jego istota. Stała się tu podobna rzecz jak w przypadku słynnego dokumentu rzymskiej Kongregacji Nauki Wiary z 2000 roku pt. „Dominus Jesus”, który początkowo wywołał ocean krytyki ze strony środowiska protestanckiego z uwagi na jego „antyekumeniczny” charakter, by później wywołać fale uznania płynącą w dużej części także od protestantów, którzy odkryli w końcu w watykańskim dokumencie niezwykle przypomnienie chrześcijanom, kim dla Kościoła jest osoba Jezusa Chrystusa (por. Oświadczenie polskiego Kościoła luterańskiego w sprawie dokumentu).

Innym problemem, który doświadcza świat Zachodu jest fakt, że coraz więcej małżeństw zawieranych jest (po raz pierwszy) przez coraz starsze osoby. Wiele osób zaczyna rozglądać się za partnerem po przekroczeniu 30 lat życia. Trudno nie znaleźć w tego rodzaju praktyce pewnych elementów podchodzenia do małżeństwa z wyrachowania. Nie jest już obce stwierdzenie: „ożenię się (wyjdę za mąż), gdy się urządzę”. W ten sposób pozbawia się małżonków okazji do wyjątkowego przeżycia wspaniałej przygody, jaką jest podejmowanie trudu wspólnego wejścia w dorosłe, samodzielne życie. Po urządzeniu mieszkania, usamodzielnieniu się finansowym i zawodowym, zmianie samochodu zaczyna się poszukiwanie osoby, którą można zaprosić do własnego, prywatnego „rewiru”. Często też spisywany jest kontrakt własności materialnej, określający „co jest moje, a co twoje”. To na wypadek rozwodu, który przecież może się zdarzyć, jako na przykład awaria kuchenki mikrofalowej. W ogóle nie bierze się pod uwagę faktu, że rozwód to jedno z najsmutniejszych doświadczeń, które może spotkać człowieka. Ryzyko rozwodu jest dzisiaj a priori wpisane w naturę małżeństwa.

Do wystarczająco już negatywnej atmosfery spłycenia znaczenia małżeństwa we współczesnym świecie swoje „trzy grosze” zamierzają też dodać osoby homoseksualne. Z całym moim szacunkiem dla nich i próbą zrozumienia ich problemów, tęsknot i oczekiwań, wyrażonym chociażby w felietonie pt. "Katolik w dzielnicy Soho", oraz chrześcijańską miłością trzeba im jednak stanowczo powiedzieć: Nie! Małżeństwo nie jest dla homoseksualistów. Niezależnie od tego, jaka jest przyczyna homoseksualizmu to jednak zdecydowanie twierdzę, że natura małżeństwa nie ma nic do zaoferowania osobom homoseksualnym. Nie odmawiam im przy tym prawa do związku partnerskiego opartego na głębokiej przyjaźni. Nie wnikam też w ich życie intymne, wierząc, że jest to sprawa, za którą będą odpowiadać tylko przed Bogiem. Prawo cywilne posiada już teraz wiele rozwiązań, które mogą pomóc homoseksualistom na pewne wspólne decyzje. Nikt nie odmawia bowiem prawa dwóch przyjaciół tej samej płci, aby wspólnie wynajęli oni mieszkanie, założyli wspólne konto bankowe, czy poruszali się tym samym samochodem. Co osoby te robią w godzinach nocnych nie jest już doprawdy naszym interesem, ale Pana Boga, ich własnym i ewentualnie ich spowiednika.

Konkludując, nie poddawajmy się w prezentowaniu prostej afirmacji prawdy, czym małżeństwo jest: jaka jest jego istota i natura. Nie krytykujmy dokumentu Watykanu, bowiem wyraża on tylko – albo i aż – starą prawdę chrześcijańską o istocie małżeństwa. To wszystko czynimy tylko i wyłącznie dla dobra nas samych i naszego, społeczeństwa. Mając zdrowe pojęcie o istocie małżeństwa będziemy mięli prosty drogowskaz dokąd mamy zmierzać. A w zdrowym małżeństwie i zdrowej rodzinie także życie społeczne będzie pozbawione wielu anomalii i przypadków ekstremalnych.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030805091439748

No trackback comments for this entry.
Nie nokautujcie znaczenia małżeństwa | 17 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Nie nokautujcie znaczenia małżeństwa
dluhomil śro, 6 sie 2003, 09:53:53
Jezeli facet zeni sie po 30 to nie dla tego, ze jest wyrachowana i materialistyczna szuja, raczej dla tego, ze rozwiazania ekonomiczne, ktore spoleczenstwo uwaza za norme pozwalaja mu w tym mniej wiecej wieku stworzyc dla przyszlej rodziny jako tako baze:
1. realne perspektywy mieszkania - o wlasnosciowym juz nie wspomne, bo to az nazbyt smiale marzenia
2. osiagniecie odpowiedniego pulapu dochodow.
__________________________________________
A propo \" malezenst\" gejowskich. Pan redaktor klamie usilujac wmowic czytelnikom, ze geje domagaja sie malzenstw.
homoseksualisci nie zamierzaja udawac malzenstw! Domagaja sie rejestracji ich zwiazkow jednopluciowych przez swieckie panstwo dla zabezpieczenia ich wspolnego gospodarstwa domowego,mozliwosci dziedziczenia po partnerze ich wspolnego majatku, prawa do tego by instytucje panstwowe traktowaly partnera zyciowego homoseksualisty jako najblizszego czlonka rodziny, np. w szpitalu.
Jezeli heteroseksualna wiekszosc chce wpisac jakies wyjatki od tej zasady to prosze bardzo, po to ma byc dyskusja na ten temat.

Panie redaktorze, dlaczego pan manipuluje faktami, to ze pan ma swoje zdanie w sprawie gejow, to jeszcze nie znaczy, ze pana czytelnicy nie maja prawa do rzetelnej informacji.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,691 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń