Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

O prawo do poligamicznych małżeństw dla biseksualistów

Podczas, gdy my skupiliśmy naszą uwagę na wydarzeniach w Kościele anglikańskim, związanych z ordynacją na biskupa jawnego homoseksualisty, rząd kanadyjski powołał komisję pracującą nad opracowaniem nowej ustawy, która będzie zezwalać w tym kraju na związki poligamiczne. Według zamierzeń rządu, do pracy tej mają być zaproszone Kościoły chrześcijańskie, a to z kolei rozbudziło moją wyobraźnie i doszedłem do wniosku, dlaczego to my – chrześcijanie - mamy zostawać w tyle i czy nie powinniśmy już teraz podjąć walkę - w imię tolerancji i miłości bliźniego - o jeszcze wyższy pułap, czyli o prawo do zawierania małżeństw poligamicznych przez biseksualistów.



To wprowadzenie nie jest żartem. Tak może się przecież – szybciej niż nam się wydaje – wydarzyć. Jacek kocha Małgosię i pragnie ją poślubić. Ale Jacek czuje też olbrzymi pociąg emocjonalny i fizyczny do Darka, który z kolei, odwzajemniając to uczucie, podkochuje się też w Małgosi. Małgosia nie ma nic przeciwko temu, żeby zamieszkać w trójkę. Ma jednak swoje własne zmartwienie. Chciałaby po ślubie z Jackiem i Darkiem, dalej trwać w ekscytującym związku z siostrą Darka, Danusią. Gdyby tak zawrzeć związek małżeński zgodnie z pragnieniem każdego z nich, wszyscy byliby z pewnością niezmiernie szczęśliwi. A dlaczego nie? Czy takie trójkowe, czy czwórkowe matrimonium nie mogłoby w końcu oczekiwać od państwa i kościoła legalnej akceptacji? Oczywiście, że może, trzeba tylko trochę koło tego pochodzić.

 

Nie mam żadnych wątpliwości, czytając w różnej prasie najdziwniejsze tłumacznia za legalizacją małżeństw lub związków partnerskich homoseksualistów, że jeszcze lepsze argumenty znalazłyby się w trakcje kampanii o uznanie prawa do małżeństw poligamicznych biseksualistów. Szybko też powstałaby góra petycji o uznanie takich małżeństw przez Kościoły. Przecież Darek, Jacek i Małgosia to tacy mili ludzie. Wszyscy są wierzącymi chrześcijanami. Chodzą do kościoła w każdą niedzielę, czytają Biblię i dyskutują na tematy religijne. Ich relacje zmierzają do stabilizacji i pragną, aby ich związek był stałym przymierzem małżeńskim. Wszyscy nawzajem się kochają, a przecież chodzi w tym wszystkim właśnie o miłość. Mają też wspaniałe poczucie humoru, więc dlaczego nie mogliby się pobrać i stworzyć jeden związek małżeński?

 

We współczesnym chrześcijaństwie wszystko może się wydarzyć. Nie jest to więc żadną historią z gatunku "fantasy", bowiem sprawa z episkopalną diecezją w New Hampshire w Stanach Zjednoczonych okazała się jak najbardziej prawdziwa, ukazując że niemożliwe staje się faktem. I o dziwo biskup-homoseksualista oraz jego partner nie stanowią żadnego problemu dla amerykańskich biskupów - luterańskiego i katolickiego - aby rozwijać dalszą współpracę ekumeniczną z Kościołem episkopalnym w USA. Ja jednak wolę tego wątku nie rozwijać (wystarczy, że się same rozwijają), bowiem i tak już wystarczająco naraziłem się na krytykę niektórych postępowych chrześcijan, tym bardziej, że jeszcze do niedawna - dziś biję się z tego powodu we własne piersi - sam w to szczerze wierzyłem, że tak jest właśnie dobrze, popranie i zgodnie z duchem Ewangelii. Bo kto ma bowiem prawo poddawać w wątpliwość, że związek biskupa Robinsona nie jest szczery i oparty na prawdziwej miłości? Kto ma też prawo sądzić Darka, Małgosię i Jacka, że ich związek nie ma takiej samej wartości i znaczenia, jak związek małżeński par heteroseksualnych? To nawet lepszy związek. Raczej nie grozi mu rozwód, szczególnie, gdy w związek ten zaangażuje się siostra Darka, Danusia. Będą mieli potrójne, albo poczwórne dochody. Mogą być pewni, że doczekają się naturalnego potomstwa, a gdy któreś z nich zachoruje, pozostałym będzie łatwiej zaopiekować się chorym. Nie wnikam nawet w to, jakie rozkoszne i frywolne noce będzie można przeżywać w takich związkach. Wiadomo, że seks cementuje związek małżeński, a to będzie bardzo ekscytujący seks. I niech nikt nie waży się wypowiadać przy tym tego brzydkiego słowa - orgia. Z orgią bowiem nie ma to nic wspólnego.

 

W całej tej sytuacji najwiecej wątpliwości będą mieli - jak zwykle zresztą - tradycjonaliści, integryści i najprzeróżniejszej maści apologeci, twierdząc oczywiście, że nie ma tradycji poligamicznej w cywilizacji europejskiej. To fakt, ale posiada ją za to cywilizacja afrykańska, azjatycka i południowoamerykańska. Dzisiaj mieszkańcy tych kontynentów żyją też w Europie i Ameryce Północnej. Skoro więc oni mają taką tradycję, to łatwiej będzie nam ją od nich zapożyczyć. Dlaczego nie możemy dostosować naszej tradycji do tamtych starych cywilizacji? W końcu nawet patriarchowie i królowie biblijni mieli po parę żon i całe tuziny nałożnic.

 

Tradycja więc już istnieje. Teologowie z pewnością znajdą sposób, jakby to wszystko uzasadnić. Mogą na przykład powiedzieć, że nasze zrozumienie ludzkiej seksualności stale się rozwija i mamy już dzisiaj przekonanie, że dobry i miłosierny Bóg pragnie ludzkiego szczęścia. Czemu więc ludziom odmawiać poligamicznych małżeństw biseksualistów, jeżeli w takim związku będą szczęśliwi? Wydziały teologiczne zaczną wydawać periodyki z zakresu teologii moralnej i teologii rodziny, w których będziemy mogli przeczytać, że rodzaj ludzki musiał przejść w swojej historii trudny okres monogamii heteroseksualnej, aby lepiej zrozumieć naturę ludzkiej miłości, która najpełniej wyraża się w związkach poligamiczno-biseksualnych. Jezus z Nazaretu od początku był zwolennikiem związków poligamicznych (nie zganił wszak kobiety samarytańskiej) i jako Bóg-Człowiek najlepiej zna ludzką psychikę, która zawiera w sobie pierwiastki męskie i żeńskie oraz równoczesny pociąg seksualny do przedstawicieli płci odmiennej, jak i własnej. Nie mógł oczywiście głośno o tym mówić 2000 lat temu w Palestynie, bowiem tamtejsze nietolerancyjne społeczeństwo ukamieniowałoby Go zanim dopełniłby swoją misję uwolnienia człowieka z jego monogamiczno-heteroseksualnej niewoli.  

 

Do akcji promującej małżeństwa poligamiczne biseksualistów włączą się też z pewnością psycholodzy i seksuolodzy. Niektórzy z nich będą też pracować w różnych komisjach pastoralnych i biskupich Kościołów chrześcijańskich. Oni z kolei powiedzą, że jest to fakt niepodważalny, iż w każdej ludzkiej istocie żyje „anima” i „animus” – pierwiastek żeński i męski ludzkiej duszy. W każdej kobiecie żyje element męski i w każdym mężczyźnie obecny jest element żeński. Należy im dopomóc w rozwoju i wyrażeniu się. Najlepiej temu celowi służą właśnie związki poligamiczne. Chodzi o to, żeby każda kobieta posiadała okazję i łatwy dostęp do takiego wyrażenia się, w zależności od tego, czy akurat poczuje w sobie pragnienie zjednoczenia się z mężczyzną, czy też drugą kobietą. To samo odnosi się też do mężczyzny. Jestem przekonany, że tego rodzaju idee i pomysły można byłoby mnożyć i szerzyć w nieskończoność. Tylko, czy to jest faktycznie droga Ewangelii, droga Kościoła i droga chrześcijan, pragnących naśladować Chrystusa? Ja widzę tutaj jeden bardzo ważny problem. Jedną małą, ale jakże istotną rzecz: brak konkretnego i obiektywnego autorytetu w zakresie moralności i wiary może z pewnością doprowadzić do takiego stanowiska i takich - wydawałoby się bezsensownych - argumentów, które przedstawiłem wyżej. Cieszmy się, że jednak, że póki co, jest to tylko esej z gatunku fantasy.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20030901000914430

No trackback comments for this entry.
O prawo do poligamicznych małżeństw dla biseksualistów | 19 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
O prawo do poligamicznych małżeństw dla biseksualistów
były elektryk pon, 1 wrz 2003, 10:29:07
tak, tak, cofajmy się powoli, a któregoś dnia obudzimy się w
Sodomie i Gomorze...
 
O prawo do poligamicznych małżeństw dla biseksualistów
Integrysta pon, 1 wrz 2003, 10:35:32
Ma Pan rację. Ja sądzę, że Sodoma i Gomora są bliżej niż myślimy.

---
Pozdrawiam
Jakub Jerzy Skoczylas

LWÓW, ŁUCK, STANISŁAWÓW, TARNOPOL
Niech Bóg zapomni o mnie jeśli ja zapomnę o Nich.
 
O prawo do poligamicznych małżeństw dla biseksualistów
Crusader pon, 1 wrz 2003, 12:55:08
Przyłączam się do gratulacyj. Lubię czytać texty p. Roberta niezależnie od tego, czy się z niemi zgadzam, czy nie
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,682 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń