Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Embriologia Ojców Kościoła

W wielu miejscach Pisma Świętego można znaleźć teksty odnoszące się do życia dzieci nienarodzonych. Autorzy natchnieni nie zajmowali się zagadnieniem animacji (czyli wlania duszy do ciała) dziecka poczętego, ale poprzez konkretny opis wskazywali na fakt istnienia życia ludzkiego w stadium embrionalnym.

"A gdy walczyły z sobą dzieci w jej łonie, pomyślała: 'Jeśli tak bywa, to czemu mnie się to przytrafia?' [...]Kiedy nadszedł czas porodu, okazało się, że w łonie jej były bliźnięta. I wyszedł pierwszy syn czerwony, cały pokryty owłosieniem, jakby płaszczem; nazwano go więc Ezaw. Zaraz potem ukazał się brat jego, trzymający Ezawa za piętę; dano mu przeto imię Jakub" (Rdz 25, 24-26); "[...] Głowy mojej nie dotknęła nigdy brzytwa, albowiem od łona matki jestem Bożym nazirejczykiem" (Sdz 16, 17); "Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię" (Jr 1, 5); "Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię" (Iz 49, 1); "Tobie mnie poruczono przed urodzeniem, Ty jesteś moim Bogiem od łona mej matki" (Ps 21, 11); "Ty byłeś moją podporą od narodzin; od łona matki moim opiekunem" (Ps 70, 6); "Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie" (Łk 1, 44); "Gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją" (Gal 1, 15). Z przywołanych tekstów wynika jednoznaczny wniosek, że życie ludzkie istniało już w łonie matki, a nie zaczynało się dopiero w momencie narodzin.

Szczególną wymowę posiada fragment Wj 21, 22: "Gdyby mężczyźni bijąc się uderzyli kobietę brzemienną powodując poronienie, ale bez jakiejkolwiek szkody, to winny zostanie ukarany grzywną, jaką nałoży na nich mąż tej kobiety, i wypłaci ją za pośrednictwem sędziów polubownych". Tekst Wj 21, 22 zestawiony z fragmentami wcześniej cytowanymi, ukazuje, że w kulturze judaistycznej oraz judeo-chrześcijańskiej, dziecko w łonie matki było postrzegane jako błogosławieństwo Boga, a sama aborcja, jako chciana i zamierzona, nawet nie wchodziła w rachubę. Dar życia postrzegany był jako dar od Boga, dar którego obrońcą i "mścicielem" jest sam Bóg; to właśnie niepłodność uważano za znak przekleństwa Jahwe. Z takiego kontekstu kulturowo-religijnego wynikała postawa chrześcijan wobec dzieci nienarodzonych: każdy człowiek jest "członkiem Chrystusa" oraz "świątynią Boga" (por. 1Kor 6, 12-20; 1Kor 12, 27). W pismach św. Pawła Apostoła (por. Gal 5, 19-21) pojawia się słowo "pharmakeia", które nie tyle odnosiło się do czarów, ile do przygotowywania mikstur mających wywołać śmierć dziecka w łonie matki lub też niedopuszczenie do poczęcia się nowego życia ludzkiego (działanie antykoncepcyjne)[1]

Nakaz szacunku dla poczętego życia ludzkiego można znaleźć w pochodzącej z początków II wieku Nauce Dwunastu Apostołów: "nie zabijaj, nie cudzołóż, nie uprawiaj pederastii, nie uprawiaj nierządu, nie kradnij, nie czaruj, nie truj, nie zabijaj płodu, nie odbieraj życia niemowlęciu"[2]. Na ten fragment Nauki Dwunastu Apostołów powołuje się również List Pseudo-Barnaby z roku 125/135 w rozdziale XIX/5 oraz w rozdziale XX/2. Szczególnie w tym ostatnim fragmencie autor stwierdza, że ci, którzy zabijają dziecko poprzez aborcję, należą do ludzi okrutnych i nieczułych[3].

Przejmujący opis kary dla kobiet, które dopuściły się zabójstwa dziecka poczętego zawiera pochodząca z roku 137 Apokalipsa Piotra: "A w jeziorze tym siedziały niewiasty, a krew sięgała po gardła ich. A naprzeciwko nich siedziało wiele dzieci zrodzonych przed czasem i płakało. I padały od nich błyskawice ognia, i biły w oczy niewiast. To były te, co poza małżeństwem począwszy, spędziły płód swój"[4]

Podobnie jak w Nauce Dwunastu Apostołów można znaleźć zakaz zabijania dzieci poczętych u św. Hipolita (170-235) w Odparciu wszystkich herezji (Filozofumena), który zwalczał herezję Kaliksta: "Wiele tak zwanych 'chrześcijanek' poczęło zaraz swobodnie używać środków antykoncepcyjnych i sznurować się, celem spędzenia płodu, jeśli tylko ze względu na honor rodziny, czy też z uwagi na wielki majątek nie chcą mieć dziecka z niewolnikiem, względnie z człowiekiem niższego stanu"[5]. Należy wnioskować, że ochrona dzieci poczętych wynikała z przeświadczenia, iż istnieje w nich ludzkie życie; dziecko poczęte nie było uważane za jakąś "część" organizmu matki, czy też nagromadzenie nieokreślonej masy komórek, ale reprezentowało sobą ludzkie istnienie.

Na to, że embrion ludzki uznawany był za człowieka, a wobec powyższego przysługuje mu fundamentalne prawo do życia, wskazuje nauczanie św. Klemensa Aleksandryjskiego (150-215). W swoim dziele Paedagogi opisuje on kobiety, które w celu ukrycia pozamałżeńskich aktów seksualnych, przyjmują środki wczesnoporonne ("pharmakeia"). Postępując w ten sposób, nie tylko, że zabijają własne dziecko w łonie ("embrio"), ale same tracą i niszczą swoje człowieczeństwo[6].

Podobny sposób pojmowania statusu dziecka nienarodzonego można znaleźć w pismach apologetów chrześcijańskich. Atenagoras, w apologii adresowanej do Marka Aureliusza Antoniusza oraz Lucjusza Aureliusza Comodusa (177 r.), wykazywał bezpodstawność oskarżania chrześcijan o kanibalizm i dzieciobójstwo. Pisał on, że absurdem jest oskarżanie o spożywanie ludzkiego mięsa kogoś, kto nie pozwala nawet na zabijanie dzieci w łonach matek. Ponieważ dla chrześcijan embrion ludzki jest stworzeniem Bożym, którego broni sam Bóg, wobec powyższego czymś niedopuszczalnym jest występowanie przeciwko Bogu i Jego prawom. Dla chrześcijanina dziecko w łonie matki nie jest zwierzęciem, ale człowiekiem[7].

Inny apologeta - rzymski adwokat Minucjusz Feliks (zm. 200 r.) - broniąc chrześcijan przed oskarżeniami o dzieciobójstwo, posługiwał się terminologią prawniczą. Zabicie dziecka w łonie matki, które jest "futurus homo", było dla chrześcijan zbrodnią. Chrześcijańską postawę szacunku dla życia ludzkiego od momentu poczęcia przeciwstawiał zwyczajom pogańskim, szczególnie zaś kultowi Saturna. Chodzilo w tym przypadku o powoływanie się przez pogan, w przypadku zabicia dziecka w łonie, na Saturna, który pożerał własne dzieci. Minucjusz Feliks aborcję uważał za większą zbrodnię niż zabicie osoby dorosłej, gdyż podczas "przerwania ciąży" dochodziło do zamordowania najbardziej niewinnego i najsłabszego członka rodziny ludzkiej ("parricidium")[8]. Jednoznacznym jest więc fakt, że we wczesnej myśli chrześcijańskiej dziecko w łonie matki uznawane było za członka rodziny ludzkiej - człowieka, a wobec powyższego przysługiwało mu bezwzględne prawo do życia.

Dopiero w późniejszym okresie (od połowy III w.), pod wpływem żywszych kontaktów chrześcijaństwa z kulturą grecką i rzymską, zaczęły się pojawiać dyskusje dotyczące momentu animacji embrionu ludzkiego. Wczesna myśl chrześcijańska stanęła, jak to określa M. H. Congourdeau, wobec trzech pokus odpowiadających poszczególnym nurtom filozoficznym: platońskiej, stoickiej i arystotelesowskiej.

"Pokusa platońska" mówiąca o upadku duszy w ciało, została przejęta przez Orygenesa (zm. 253/254 r.). Jego hipoteza, którą usystematyzowali jego uczniowie, stwierdza, że "Bóg podczas pierwszego stworzenia stworzył tylko duszę; na skutek upadku zostały stworzone ciała i odtąd dusze łączą się z ciałami uformowanymi w łonie matki"[9]. Orygenes powstrzymywał się jednak od udzielenia jednoznacznej odpowiedzi na temat momentu animacji embrionu ludzkiego: "Czy zaś dusza bywa przekazywana wraz z nasieniem rodziców, zawarta w nim przyczynowo lub nawet substancjalnie, czyn też ma inny jakiś początek, a jeśli inny, to kiedy i jak zaistniała, czy wreszcie zostaje wprowadzona w ciało z zewnątrz, czy nie - tego wszystkiego nie określa jasno nauka Kościoła"[10].

Nauczanie Orygenesa potępiono w roku 543 podczas Synodu Konstantynopolskiego: "Kan. 1. Jeśli ktoś twierdzi lub sądzi, że dusze ludzkie istniały uprzednio jako duchy i święte moce, ale że sprzykrzywszy sobie oglądanie Boga, zwróciły się ku złemu i przez to oziąbły (psychein) w miłości ku Bogu, w następstwie czego otrzymały nazwę dusz (psyche) i za karę zrzucone zostały w ciała - niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych"[11]. Natępnie potępiono je po raz kolejny - jako niezgodne z Objawieniem chrześcijańskim - w roku 563 podczas Synodu w Braga: "Kan. 6. Jeśli ktoś mówi, że dusze ludzkie najpierw mieszkały w niebie i tam zgrzeszyły, za co strącone zostały na ziemię w ciała ludzkie, jak mówił Pryscylian - [niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych]"[12].

"Pokusa stoicka" jednoznacznie sprzeciwiała się koncepcji animacji przy narodzinach. Zwolennikiem koncepcji stoickiej był Terutlian (II/III w.), który na temat istnienia duszy duchowej w embrionie pisał: "Wyznawcom prawdy nie zależy na rodzaju przeciwników, zwłaszcza tak zuchwałych jak ci, co twierdzą, że dusza nie zostaje poczęta w łonie matki i nie kształtuje się tam wraz z organizmem cielesnym ani nie bywa wraz z nim zrodzona, lecz dopiero po wydaniu płodu na świat zostaje wprowadzona z zewnątrz w nieżyjące jeszcze dziecko. [...] Nawet wśród lekarzy znajdujemy w osobie niejakiego Hikezjusza przedstawiciela podobnej teorii, aczkolwiek sprawa wykracza poza zasięg nauk przyrodniczych, a więc i jego kompetencji. [...] Wreszcie zdarza się, że niekiedy przychodzą na świat dzieci martwe; czy byłoby to do pomyślenia, gdyby nie rodziły się dzieci żywe? Bo co znaczy <>, jak nie to, że przedtem żyły?"[13].

Stwierdziwszy, że dziecko w łonie matki jest ludzką, żywą istotą, Tertulian tłumaczył w jaki sposób dochodzi do poczęcia istoty żywej: "Czy równocześnie powstaje substancja jej ciała i substancja jej duszy, czy też jedna wcyeśniej, a druga później? Wedlug nas obie substancje zostają równocześnie poczęte, utworzone i ukształtowane, tak samo jak później obie równocześnie bywają wydawane na świat: nie ma żadnej kolejności w czasie ich poczęcia. Wnioskujemy w tym wypadku po prostu z końca o początku. Jeśli śmierć pojmujemy jako odłączenie duszy od ciała, to i przeciwieństwo śmierci, czyli życie, musimy chyba nie inaczej pojmować, jak jako połączenie duszy z ciałem. Skoro zaś przy śmierci rozłączenie obu substancji następuje równocześnie, zatem i przy ożywianiu połączenie się ich musi się dokonywać według tej samej zasady, to jest równocześnie. Właśnie dlatego życie każdej istoty zwykliśmy liczyć od momentu jej poczęcia, ponieważ od tego momentu przyznajemy jej duszę; odtąd bowiem istnieje dusza, odkąd i życie. Rozłączenie powodujące śmierć następuje tak samo jak połączenie dające życie"[14].

Ciekawstką pozostaje fakt, że Tertulian zwraca uwagę na możliwość pojawienia się bliźniąt monozygotycznych oraz bliźniąt syjamskich (zroślaków); wspomina również o chorobach przenoszonych w nasieniu mężczyzny: "Jeśli zaś ktoś wzorem Platona uważa za niemożliwe połączenie w jedną całość dwóch dusz, podobnie jak dwóch ciał, to ja mu zwrócę uwagę  na wypadki zjednoczenia nie tylko dwóch dusz ludzkich i dwóch ludzkich ciał w czasie ciąży, lecz również duszy ludzkiej z wielu innymi duchami, na przykład z demonem, i to nie jednym [...]. Skoro połączenie ludzkiej duszy ze złym duchem, posiadającym inną niż ona naturę, jest możliwe, to chyba tym bardziej możliwe jest połączenie dwóch dusz o jednakowej substancji. Tenże Platon w szóstej księdze Praw każe uważać, by przez nieodpowiednie spółkowanie nie uszkodzić nasienia, bo mogłoby się to odbić ujemnie zarówno na ciele, jak na duszy dziecka. Teraz już doprawdy nie wiem, któremu z dwóch poglądów Platona mam wierzyć, skoro przecież w tym ostatnim daje on wyraźnie do poznania, że dusza nie bywa wprowadzana w noworodka dopiero wraz z pierwszym jego oddechem, lecz zostaje mu przekazana już razem z nasieniem, na które dlatego właśnie trzeba uważać. I słusznie, bo jeśliby nasze dusze nie wywodziły się z nasienia duszy naszych rodziców, to skądże byśmy w takim razie byli do nich podobni pod względem dyspozycji psychicznych, jak to zauważył Kleantes?"[15]. Pojawiające się bliźnięta w trakcie ciąży są dla Tertuliana animowanymi istotami ludzkimi, a nie bliżej nieokreślonymi substancjami, z których dopiero powstaną ludzkie istnienia. Nakaz "uważania na nasienie" można zinterpretować jako wskazówkę do profilaktyki, która ma zapobiec powstawaniu chorób u rozwijających się dzieci w łonie matki. 

Broniąc momentu animacji równoczesnej embrionu ludzkiego, Tertulian przeciwstawiał się teorii animacji sukcesywnej. Argumentował on na rzecz animacji równoczesnej w sposób następujący: "Jeślibyśmy natomiast poczęcie ciała uważali za wcześniejsze od poczęcia duszy, to według tej samej kolejności musielibyśmy odróżniać i czas ich zapładniania. Ale w takim razie kiedy właściwie następuje zapłodnienie ciała, a kiedy zapłodnienie duszy? Nie dość na tym: odróżniając czas zapłodnienia, musielibyśmy przyjąć także dwie różne materie zapładniające. Bez wątpienia, przyjmujemy i my dwa rodzaje nasienia: cielesne i duchowe, ale zarazem podkreślamy, że są one od siebie nieoddzielne, wskutek czego współistnieją zawsze razem, w tym samym czasie"[16]. Teoria Tertuliana - określana jako "traducjanizm" - niesie w sobie trudność, którą M. H. Congourdeau formułuje w sposób następujący: "dusza ludzka, pochodząca z materii, wytworzona jest przez rodziców; określenie 'robić dzieci' okazuje się wtedy bardziej właściwe niż chrześcijański termin 'prokreować'. Embrion, który nie powstaje z bezpośredniej interwencji Boga, traci coś z wolności; zależy wtedy całkowicie od rodziców, którzy 'zrobili' mu ciało i duszę"[17]. Koncepcja traducjanizmu została potępiona jeszcze w roku 498 przez papieża Anastazego II w Liście do biskupów w Galii: "[Niektórzy w Galii są zdania], że rodzice, jak przez materialne nasienie przekazują rodzajowi ludzkiemu ciało, tak samo udzielają mu duchowego tchnienia życia […].  Jakżeż mogą oni tak po ziemsku myśleć wbrew Bożym słowom, że duszę na obraz Boży stworzoną można przekazać i dać ciału przez złączenie ciał, skoro działanie [Boga], który na początku stworzył [duszę], dotąd nie ustaje […]. O ile zaś może sądzą, że głoszą pobożną i dobrą naukę, twierdząc, iż rodzice rzeczywiście przekazują dusze, bo są one obciążone grzechem, niech mądrze rozróżnią, co następuje: Rodzice niczego innego nie mogą przekazać potomstwu, jak tylko skutki swej grzesznej zuchwałości, tj. następstwa swoich grzechów i kar, jak to wykazuje potomstwo przez nich zrodzone, gdyż ludzie przychodzą na świat źli i zniekształceni. Jest rzeczą nader jasną, że Bóg nie ma w tym żadnego udziału, gdyż On przez wrodzony u ludzi lęk śmierci tych nieszczęść zakazał i je przepowiedział. Oczywistą tedy jest rzeczą, co mogą przekazać rodzice, i jest również jasne, czego od początku aż do końca dokonywać będzie Bóg lub czego już dokonywał"[18] .

W tym miejscu należy zwrócić dodatkowo uwagę na pewną niekonsekwencję Tertuliana. Z jednaj strony bronił on prawa dziecka poczętego do życia, z drugiej zaś - zgadzał się na zabicie go w "skrajnych sytuacjach". Odnośnie do prawa do życia embrionu ludzkiego pisał: "Nam natomiast, którzy zabójstwo raz na zawsze wykluczamy, nie wolno niszczyć  nawet płodu w łonie matki, kiedy to jeszcze krew formuje człowieka. [...] i nie ma różnicy, czy ktoś już zrodzone, czy też dopiero się rodzące życie niszczy. Człowiekiem jest  nawet ten, kto dopiero ma być człowiekiem; przecież i owoc istnieje już w nasieniu"[19] .

Konieczność zabicia dziecka w łonie matki Tertulian uzasadniał względami medycznymi: "niekiedy nawet sami zabijamy dziecko w łonie matki, rzecz niewątpliwie okrutna, ale konieczna, gdy poprzeczne położenie płodu uniemożlwia poród; jeśliby wówczas nie pozbawiono dziecka życia, stałoby się ono zabójcą swej rodzicielki. [...] O konieczności takiego mordu nie wątpił nawet wzmiankowany wyżej Hikezjusz, mimo, że uważał, iż dusza wstępuje w zrodzony płód dopiero przy zetknięciu się go z zimnym powietrzem"[20]. Na usprawiedliwienie Tertuliana oraz praktyki przez niego opisanej, można podać jedynie fakt stanu ówczesnej wiedzy oraz sztuki medycznej, która wobec takich sytuacji pozostawała bezradna.

Trzecia koncepcja spojrzenia na embrion ludzki - "pokusa arystotelesowska" - bazując na pojęciu duszy jako formie ciała, zakładała, że "embrion może otrzymać duszę ludzką dopiero wtedy, gdy ma formę ludzką"[21] . Według starożytnej tradycji medyczno-filozoficznej, animacja embrionu następowała w 40-tym dniu od poczęcia u chłpców i w 80-tym dniu u dziewcząt. W ten sposób starano przeciwstawić się traducjanizmowi, odzielając stworzenie duszy od utworzenia ciała[22]. Koncepcja arystotelesowska wprowadziła pojęcie embrionu "preanimowanego" i embrionu "animowanego". Należy podkreślić w tym miejscu, że zabójstwo embrionu "preanimowanego" jak i "animowanego" uważane było za ciężkie wykroczenie moralne, i na początku IV wieku w sposób oficjalny zostało potępione podczas Synodu w Elvirze w Hiszpanii (rok 305)[23] oraz w Ancyrze w Galacji (rok 314). Uchwały Synodu w Elvirze przewidywały karę ekskomuniki, która mogła być zdjęta jedynie w niebezpieczeństwie śmierci (in articolo mortis). Jeżeli zaś aborcji dopuściła się katechumenka, wówczas chrzest takiej osoby przesuwany był na koniec życia[24] . Synod w Ancyrze zmniejszył okres ekskomuniki za dokonanie aborcji do lat dziesięciu[25].

Uchwały Synodu w Ancyrze zostały przyjęte również przez Synod w Lerida (rok 524). Okres ekskomuniki za dokonanie aborcji został jednak zmniejszony do lat siedmiu, przy równoczesnym nałożeniu obowiązku pokuty za ten czyn przez okres całego życia. Jedynie niebezpieczeństwo śmierci mogło być przyczyną całkowitego przebaczenia grzechu zabójstwa dziecka poczętego[26] .

Przyjęcie za obowiązującą teorię o animacji sukcesywnej, nie oznaczało jednak przyzwolenie na zabijanie dziecka w łonie matki. Na przykład Teodoret z Cyru (393-459) w Questioni sull’Esodo wyjaśniając tekst Wj 21, 22 w tłumaczeniu Septuaginty, stwierdza, że zabicie embrionu preanimowanego nie jest jeszcze ludobójstwem; jednak takie działanie pozostaje winą i to winą, która powinna być ukarana[27] . W podobnym też duchu wypowiadali się św. Cyryl Aleksandryjski, św. Ambroży i św. Augustyn[28].

Szczególnie interesującym jest stanowisko św. Augustyna (354-430), który w odniesieniu do dziecka poczętego zajął się następującymi zagadnieniami: animacja, prawa embrionu oraz jego przenaczenie wieczne. W Sermones de Vetere Testamento matka, która dokonuje aborcji zostaje nazwana "rozwiązłą, bezwstydną" ("dissolute") zaś jej nagrodą za bezwstyd jest "podłość, nikczemność" ("turpe"). Także w innym dziele, zatytułowanym De nuptiis et concupiscentia, aborcję nazywa bezwstydnym okrucieństwem. Wprowadza jednak hipotezę o dwóch stadiach życia dziecka poczętego, którym, w przypadku aborcji, odpowiadają dwa terminy: "interire" (zniszczyć) - w odniesieniu do pierwszych stadiów życia embrionu i "occidi" (zabójstwo) - w odniesieniu do zarodka już bardziej uformowanego[29] . Zabójstwo dziecka w łonie pozostaje jednak zawsze czynem niemoralnym.

  W Enarrationes in psalmos 57, 5 ( z roku 415) św. Augustyn mówi o podwójnych narodzinach jednej i tej samej osoby ludzkiej. Przywołując postać Najświętszej Maryi Panny pisze, że ten, który się narodził w Niej ("concipi"), jeszcze się z Niej nie narodził ("nasci")[30] . To rozróżnienie znalazło swoje odbicie w Contra Iulianum z roku 421, gdzie pisze, że w przypadku niebezpieczeństwa śmierci matki w stanie błogosławionym, nie można dokonywać chrztu dziecka w łonie. Taki chrzest nie przechodzi na dziecko, ponieważ nie jest ono częścią matki ("pars viscerum") - jak uważają pisarze pogańscy - ale stanowi nowe istnienie ludzkie[31]. Ten nowy człowiek jest w niej narodzony, ale jeszcze nie jest z niej narodzony.

O ile Ojcowie Kościoła chrześcijaństwa zachodniego, w większości, opowiadali się za teorią animacji sukcesywnej embrionu ludzkiego, o tyle Ojcowie Kościoła chrześcijaństwa wschodniego skłaniali się ku teorii animacji równoczesnej. Szczególny wkład w uzasadnieniu teorii animacji równoczesnej mieli św. Bazyli Wielki (330-379), św. Grzegorz z Nyssy (335-399), św. Maksym Wyznawca (580-662).

Św. Bazyli Wielki w trzech litach do biskupa Iconium (pierwszy z nich z roku 374 i dwa kolejne z roku 375), przywołuje uchwały Synodu w Ancyrze. Kobiety, które dopuściły się aborcji określa winnymi zabójstwa człowieka. Nie czyni on rozróżnienia na embrion preanimowany i animowany; tego rodzaju rozróżnienia są jałowymi dyskusjami ("acribologhia"), które mają na celu uśpienie sumienia[32] . Dziecko w łonie matki jest dla niego człowiekiem od samego poczęcia.

Św. Grzegorz z Nyssy (w dziele pod tytułem Stworzenie człowieka) swoją embriologię wiązał z wizją człowieka jako jedności ciała i duszy; człowiek złożony jest z jednej duszy i jednego ciała. Zarówno dusza jak i ciało muszą posiadać tylko jeden, jedyny i wspólny początek, aby zaistniał byt ludzki. "Nie można przyjąć stworzenia jednego ze składników człowieka przed drugim: ani stworzenia duszy przed stworzeniem ciała, ani odwrotnie; ponieważ człowiek byłby w konflikcie sam ze sobą, jeśli byłby podzielony odstępstwem czasowym. Embrion otrzymuje więc duszę w momencie poczęcia"[33] . Połączenie się gamet jest początkiem zaistnienia procesów życiowych nowego organizmu. Jeżeli łączą się gamety ludzkie, to z punktu widzenia biologii, mamy do czynienia z pojawieniem się procesów życiowych nowego organizmu ludzkiego. Ujmując zagadnienie z punktu widzenia antropologii filozoficznej czy też teologicznej, jednoznacznym staje się fakt, że nowe życie ludzkie musi być zarazem życiem osobowym, gdyż kategoria osoby odnosi się jedynie do człowieka. Wprowadzanie czasowego rozróżnienia na organizm "preanimowany" i organizm "animowany" oznaczałoby w praktyce zaprzeczenie prawdzie, że człowiek jest istotą osobową; wyglądałoby na to, że "osobą" się staje, a nie się nią jest zawsze. Stąd już pozostaje tylko niewielki krok do tego, aby przyznawać lub odbierać status osoby w zależności od tego, do jakich działań jest się zdolnym, lub jaką formę ciała się posiada. Tymczasem prawda wygląda zupełnie inaczej: to, że jestem osobą, pozwala mi na podejmowanie charakterystycznych dla osoby ludzkiej działań (agere sequitur esse).

Św. Maksym Wyznawca dokonując analizy teorii późnej animacji, wykazał, że "warunkiem niezbędnym formacji, organizacji ciała ludzkiego jest obecność od początku duszy ludzkiej. Dusza i ciało nie mogą istnieć oddzielnie, ale tylko w człowieku, którego tworzą; i jak natura ludzka nie istnieje poza osobami (hypostasis) ludzkimi, tak nie tylko byt ludzki, ale osoba ludzka obecna jest od poczęcia: <> i te dwie pochodne zachodzą w bycie <>"[34] . Natura ludzka nigdy by nie zaistniała w embrionie, gdyby embrion od samego początku nie był człowiekiem (osobą).

Embriologia średniowieczna
Embriologia czasów nowożytnych  

ODNOŚNIKI.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040410141739708

No trackback comments for this entry.
Embriologia Ojców Kościoła | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,646 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń