Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Sztuczne zapłodnienie "in vitro" dobrem - dla kogo?

Wśród przemian demograficznych jakie dokonują się w najbardziej rozwiniętych krajach świata coraz częściej odnotowywany jest fakt swoistej rewolucji prokreacyjnej. Z jednej strony w wielu państwach obserwuje się spadek przyrostu naturalnego, poprzez rozpowszechnienie aborcji i antykoncepcji. Z drugiej jednak strony, w tychże samych państwach dają się słyszeć głosy zrozpaczonych rodziców, którzy pomimo chęci posiadania dzieci, mieć ich nie mogą. Współczesna biomedycyna, starając się odpowiedzieć na te skargi, zaproponowała sztuczne zapłodnienie "in vitro" (FIVET - fertilization in vitro and embryo transfer), czyli w probówce.

Pierwsze dziecko z probówki przyszło na świat w roku 1978, w Wielkiej Brytanii. Od tego czasu coraz więcej bezplodnych par małżeńskich ucieka się do pomocy tej techniki w realizacji swojego marzenia - chęci posiadania dziecka. Pomimo optymistycznego wydźwięku tego zagadnienia, nie sposób zastanowić się nad kilkoma problemami związanymi istotowo z techniką FIVET, która stanowi ingerencję w najbardziej intymny moment życia człowieka: akt prokreacyjny.

Technika FIVET od strony medycznej

Pierwszym etapem techniki FIVET jest wywołanie tak zwanego syndromu nadowulacji u kobiety. W normalnym cyklu miesięcznym organizm kobiety produkuje jedną komórkę jajową. W przypadku sztucznego zapłodnienia "in vitro" przygotowuje się większą ilość komórek jajowych; pragnie się w ten sposób zmniejszyć ryzyko niepowodzenia całego przedsięwzięcia. Przyszła matka zostaje więc poddana sztucznej stymulacji hormonalnej (przy pomocy klomifenu lub HCG), w wyniku której jej organizm zaczyna produkować większą ilość komórek jajowych. Po dokładnym określeniu momentu owulacji komórki jajowe zostają pobrane i przeniesione do specjalnego środowiska, w którym panujące warunki odpowiadają warunkom panującym w organizmie kobiety. Etap przygotowania komórek jajowych kończy się badaniem płynu pęcherzykowego.

Kolejnym krokiem w procedurze techniki FIVET jest przygotowanie nasienia, które pobiera się albo drogą operacyjną albo poprzez autoejakulację. Płyn nasienny zostaje rozcieńczony i poddany procesowi wymywania w celu uzyskania najlepszych plemników. W niektórych przypadkach, dodatkowo, dokonywane jest uzdatnienie nasienia.

Tak przygotowane gamety męskie i żeńskie zostają poddane wzajemnemu kontaktowi w specjalnej probówce przez czas około szesnastu godzin. Tak otrzymane zarodki (55-60 proc. poddanych zapłodnieniu komórek jajowych rozpoczyna pierwsze podziały komórkowe) umieszcza się w odpowiednim środowisku, w którym przebywają przez okres około dwudziestu czterech godzin.

Z chwilą gdy zarodek osiągnie postać czterech, ośmiu, albo szesnastu komórek (blastomerów), wówczas zostaje przeniesiony do narządów rodnych kobiety. Najczęściej przenoszonych jest kilka embrionów równocześnie aby zwiększyć możliwość implantowania się (wszczepienie) w ścianki macicy. Pozostałe embriony, które nie zostały przeniesione do organizmu kobiety (tak zwane embriony nadliczbowe) zostają zamrożone w celu ewentualnego powtórzenia procedury FIVET lub też zostają wykorzystane do eksperymentów1.

Ogólna skuteczność techniki FIVET jest bardzo niska. Dla przykładu M. Vidal podaje liczbę 20 proc.2, P. Crosignani - 10-15 proc.3, M. Vignali - 12, 5 proc.4, A. Spagnolo - 10-13 proc.5, P. Connor - 10 proc.6. Podane liczby oznaczają ilość dzieci jaka przychodzi na świat w wyniku zastosowania sztucznego zapłodnienia "in vitro". Spagnolo podkreśla ponadto, że z tej niewielkiej ilości dzieci, które przeżywają procedurę FIVET, jedynie 4-5 proc. rodzi się zdrowymi7. Oznacza to w praktyce, że średnio, przy założeniu maksymalnej skuteczności sztucznego zapłodnienia "in vitro" (20 proc.), osiemdziesięcioro dzieci na sto ginie. Ginie więc życie ludzkie. Bardzo interesującego i zarazem wymownego w liczbach zestawienia za rok 1987 dokonuje J. M. Grillo z oddziału sztucznych zapłodnień "in vitro" Szpitala Uniwersyteckiego w Marsylii: ilość pobrań komórek jajowych - 118.617, ilość otrzymanych embrionów - 46.772, ilośc otrzymanych ciąż (po przeniesieniu embrionów do narządów rodnych kobiety) - 3.301, ilość żywych urodzeń - 2.3358.

Syndrom nadowulacji wywołany poprzez stymulację hormonalną przyczynia się do zwiększenia ilości uszkodzeń zarodków w takim stopniu, że stają się one niezdolne do życia. Daje się zauważyć brak synchroniczności na poziomie endometrium9 - embrion. Ten brak synchroniczności powoduje niemożliwym zagnieżdżenie się poczętego dziecka "in vitro" w macicy. Stymulacja hormonalna przyczynia się do wzrostu poziomu estrogenów w organizmie kobiety. Ten wzrost poziomu estrogenów prowadzi do aborcji spontanicznych. Nie można również przemilczeć faktu, że wśród wielu uszkodzeń embrionów wymienia się również uszkodzenia, które swoją przyczynę znajdują w zmianach genetycznych obecnych w komórkach jajowych otrzymanych w wyniku hiperstymulacji (sztucznego wywołania syndromu nadowulacji)10.

Anomalie genetyczne pojawiają się już w trakcie przeprowadzania sztucznego zapładniania "in vitro". Od 5 do 10 proc. zapłodnionych komórek jajowych posiada trzy przedjądrza, które nie są ze sobą kompatybilne w sterowaniu rozwojem zarodka. Uczeni szwedzcy przeprowadzili następujące obserwacje u siedemnastu kobiet poddanych procesowi stymulacji hormonalnej przy pomocy klomifenu: pobrane zostały dwadzieścia trzy komórki jajowe od tych siedemnastu kobiet. Siedemnaście komórek jajowych posiadało od dziewiętnastu do dwudziestu pięciu chromosomów w stadium drugiej metafazy, cztery komórki posiadały piętnaście chromosomów, jedna komórka zawierała dwadzieścia trzy chromosomy podwójne w pierwszej metafazie, zaś jedna z komórek nie była poddana obserwacji. Z tych siedemnastu komórek posiadających od dziewiętnastu do dwudziestu pięciu chromosomów jedynie dziewięć z nich posiadało normalną dla człowieka ilość dwudziestu trzech chromosomów. Występowanie tego rodzaju anomalii genetycznych jest jedną z przyczyn, która tłumaczy tak wysoką liczbę niepowodzeń sztucznej prokreacji (na skutek późniejszej aborcji spontanicznej, która warunkowana jest przez te anomalie)11.

Kolejnym następstwem medycznym sztucznego zapłodnienia "in vitro" są tak zwane ciąże ektopiczne (ciąże pozamaciczne). Ryzyko wystąpienia tego rodzaju ciąży w technice przenoszenia embrionów z probówki do narządów rodnych kobiety zwiększa się trzykrotnie. Dzieje się tak, gdyż po wprowadzeniu zarodka do jajowodu (w przypadku naturalnego zapłodnienia zarodek przechodzi do macicy wykorzystując skurcze jajowodu oraz działalność komórek urzęsionych obecnych w jajowodzie) pozostaje w nim na skutek zniszczenia odruchów skurczowych tego narządu oraz na skutek zniszczenia komórek urzęsionych. Zniszczenie to jest efektem zastosowania stymulacji hormonalnej w celu wywołania nadowulacji lub też samych anomalii jajowodu, które czynią niejednokrotnie ciążę niemożliwą do zaistnienia12. W wyniku zastosowania techniki FIVET ilość ciąż ektopicznych wzrasta z 2,5 proc. (ilość ciąż pozamacicznych występujących w naturze) do 8,3 proc.13.

Praktyka sztucznego zapłodnienia "in vitro" przewiduje przygotowanie większej ilości embrionów w nadziei, że przynajmniej jeden z nich po wprowadzeniu do narządów rodnych będzie się mógł rozwijać. Tego rodzaju postępowanie przyczynia się do zwiększenia ryzyka powstania ciąży mnogiej. Dla porównania, w wyniku poczęcia naturalnego ilość ciąż mnogich wynosi: 1,25 proc. (1:80) - dwojaczki i 0,01 proc. (1:6400) - trojaczki. W przypadku zastosowania techniki FIVET ilośc ciąż mnogich wzrasta od 4 do 22 proc.. Pojawienie się ciąży mnogiej traktowane jest przez niektórych lekarzy jako wskazanie do przeprowadzenia tak zwanej "redukcji embrionalnej", czyli aborcji selekcyjnej14.

Procedura techniki FIVET nie pozostaje obojętna dla organizmu kobiety. P. Connor wymienia następstwa zdrowotne związane z indukowaniem nadowulacji oraz z pobieraniem komórek jajowych. Odnośnie do tych pierwszych wymienia: występowanie cyst, problemy z koagulacją (tromboembolizm), ciążę trzonową (molar pregnancy), zawał serca mięśniowego i rak jajnika15. Odnośnie do tych drugich autorka wymienia powikłania związane z laparoskopią przeprowadzaną w anastezji generalnej (wysokie ryzyko zejścia smiertelnego, zawał serca mięśniowego, krwotoki, przebicie jelita) oraz z ultrasonograficznym pobieraniem komórek jajowych (krwotoki, zejścia smiertelne). Ostatnim aspektem następstw zdrowotnych dla kobiety jest występowanie ciąż pozamacicznych oraz ciąż mnogich16, o których zostało już wczesniej wspomniane.

Biorąc pod uwagę - z punktu widzenia medycznego - to wszystko o czym już była mowa, należy zastanowić się, czy procedurę sztucznego zpłodnienia "in vitro" można nazwać techniką służącą życiu. Na pewno jednoznacznie można stwierdzić, że technika FIVET nie leczy bezpłodności, a przeprowadzanie jej wiąże się raczej z przyczynami społecznymi i psychologicznymi (pragnienie posiadania dziecka za wszelką cenę; dyskomfort psychiczny rodziców z powodu braku dziecka). Tę część rozważań pragnę zakończyć stwierdzeniem Papieża Jana Pawła II, który na temat technik sztucznej reprodukcji stwierdził: "Także techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzają możliwość nowych zamachów na życie. Są one nie do przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają prokreację od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a ponadto stosujący te techniki do dziś notują wysoki procent niepowodzeń: dotyczy to nie tyle samego momentu zapłodnienia, ile następnej fazy rozwoju embrionu, wystawionego na ryzyko rychłej śmierci. Ponadto w wielu przypadkach wytwarza się większą ilość embrionów, niż jest to konieczne dla przeniesienia któregoś z nich do łona matki, a następnie te tak zwane 'embriony nadliczbowe' są zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które mają rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a w rzeczywistości redukują życie ludzkie jedynie do roli 'materiału biologicznego', którym można swobodnie dysponować" (Evangelium vitae, nr 14).

FIVET i dobro dziecka

Mówiąc o dobru dziecka w konfrontacji z techniką FIVET mam na myśli trzy zagadnienia: prawo do życia, prawo do tożsamości i niedysponowalności biologicznej oraz prawo do poczęcia na sposób ludzki. Te trzy prawa przysługują każdemu człowiekowi z prawa naturalnego. Uznanie ich i respektowanie nie ogranicza się jedynie do aspektów religijnych, ale są wspólne całej ludzkości; można mówić o powszechności i niezmienności tych fundamentalnych praw ludzkich. Kongregacja Nauki Wiary w Instrukcji Donum vitae stwierdza: "Rozwój techniki sprawił, że jest dziś możliwe przekazywanie życia bez stosunku płciowego, przy pomocy łączenia komórek rozrodczych w probówce, które wcześniej zostały pobrane z narządów mężczyzny i kobiety. Ale nie wszystko to, co jest możliwe technicznie, jest tym samym moralnie dopuszczalne. Rozumowa refleksja nad podstawowymi wartościami życia i jego przekazywania jest zatem nieodzowna dla sformułowania oceny moralnej w odniesieniu do interwencji technicznych dokonywanych na istocie ludzkiej w pierwszych chwilach jej rozwoju" (Donum vitae, Wstęp, nr 4).

Jak zostało wcześniej ukazane, technika sztucznego zapłodnienia "in vitro" pociąga za sobą ogromną śmiertelność embrionów ludzkich. Ci, którzy przeprowadzają zabiegi sztucznego zapłodnienia - chociaż trudno jest mówić w tym miejscu o zabiegu leczniczym, ponieważ bezpłodność nadal pozostaje nie uleczona - powinni być świadomi faktu, że w celu zrealizowania pragnienia posiadania dziecka przez bezpłodnych rodziców, przyczyniają się do uśmiercania istnień ludzkich. Zwolennicy techniki FIVET powołują się w tym miejscu niejednokrotnie na fakt, że w wyniku naturalnego poczęcia ginie 30 proc. embrionów zanim dojdzie do implantacji. Tłumaczenie tego rodzaju należy uznać za bardzo przewrotne. Czym innym jest bowiem naturalna śmierć w wyniku na przykład choroby (jak to ma miejsce naturze), a czym innym jest wystawienie na wysokie ryzyko śmierci poprzez okoliczności jakie towarzyszą sztucznemu zapłodnieniu "in vitro" (zmiany w endometrium na skutek sztucznej stymulacji hormonalnej, uszkodzenia komórek jajowych itd.). Nikt przecież nie przyspiesza śmierci osób żyjących tylko dlatego, że muszą one umrzeć. Wręcz przeciwnie, za wszleką cenę eliminuje się czynniki ryzyka, które mogłyby narazić na utratę życia. Argument zwolenników techniki FIVET o "zastępowaniu" natury w selekcji embrionów należy uznać za pozbawiony logiki, gdyż z jednej strony przywołuje się naturę aby usprawiedliwić zagładę embrionów, z drugiej zaś - odżegnuje się od natury uprawiając sztuczne zapłodnienie17. W rzeczywistości sztuczne zapłodnienie "in vitro" nie leczy przyczyn bezpłodności, czyli natury choroby, ale ogranicza się do "leczenia" objawowego, czyli zaspokojenia za wszelką cenę pragnienia bezpłodnych rodziców. Należy odróżnić w przypadku poczęcia życia śmierć daną (jak to ma w przypadku naturalnego poczęcia) od śmierci zadanej (w przypadku sztucznego zapłodnienia). Ponadto sama wymowa liczb, która ukazuje stopień śmiertelności embrionów (30 proc. w wyniku zapłodnienia naturalnego i 80 proc. w wyniku sztucznego zapłodnienia "in vitro") skłania do odrzucenia tej techniki już na poziomie zasady proporcjonalności (nakład kosztów i przewidywanych zysków).

Kolejny apekt to zagadnienie prawa do tożsamości i niedysponowalności biologicznej. Techniki sztucznego zapłodnienia "in vitro" kreując istoty ludzkie poza organizmem matki pozwalają na dowolne wykorzystanie ich: embriony "nadliczbowe" można albo wykorzystać do dalszych eksperymentów naukowych (na przykład do podziału bliźniaczego, klonowania, zapłodnień ludzko-zwierzęcych, wypróbowania kolejnego specyfiku chemicznego itd.), albo uśmiercić je przez tak zwaną "redukcję embrionalną" (dlaczego nie nazywa się tej procedury po imieniu: aborcja selekcyjna?), można je zamrozić i sprzedać później z dobrym zyskiem. W każdym z tych przypadków drugi człowiek, uzbrojony w zdobycze wiedzy oraz technologii decyduje o pochodzeniu oraz przeznaczeniu zarodka ludzkiego. Ceną najwyższą jaka pozostaje do zapłacenia jest cena życia oraz godności osobowej człowieka - cenę tę płaci dziecko nie narodzone.

Sztuczne zapłodnienie "in vitro" wraz ze swoją logiką utylitarystyczną uwzględnia jedynie autonomię rodziców, lub w niektórych przypadkach jedynie samej kobiety: dziecko nie jest chciane dla niego samego a jedynie dlatego, że ma spełnić pragnienia osób, które chcą je posiadać za wszelką cenę. W dzisiejszej praktyce FIVET zaczyna stosować się selekcję płci poprzez uprzednią manipulację nasieniem męskim lub też poprzez aborcję selekcyjną (z wykorzystaniem tak zwanego "testu preimplantacyjnego"). Tego rodzaju postępowanie stanowi przykład ingerencji w prawo do tożsamości biologicznej osoby ludzkiej. Jest to kolejna możliwość technologiczna otrzymana dzięki możliwościom zapłodnienia pozaustrojowego.

Niedysponowalność biologiczna embrionu, która wyraża się w indywidualności cielesnej, nakłada obowiązek traktowania go jako wolnego, indywidualnego istnienia (podmiotowość), a nie jako "czegoś, co się posiada" (uprzedmiotowienie). Oznacza to, że dziecko poczęte nie może być traktowane jako istnienie "dla innych", jako instrument, który ma spełnić czyjeś oczekiwania. Zarodek jest osobą i ma prawo do uznania swojej tożsamości oraz niedysponowalności biologicznej, która wynika z samej natury istnienia człowieka jako osoby18. "Należy podnieść oskarżenie szczególnej wagi przeciw dobrowolnemu zniszczeniu embrionów ludzkich, uzyskiwanych w probówkach, dla wyłącznego celu badawczego, czy to przez sztuczne zapłodnienie, czy przez 'podział bliźniaczy'. Działając w ten sposób, naukowiec zajmuje miejsce Boga, nawet jeśli nie jest tego świadomy, czyni się panem przeznaczenia innej istoty ludzkiej, jeśli arbitralnie wybiera, kto ma żyć, a kogo skazać na śmierć, zabijając bezbronne istoty ludzkie.

[...] Każda istota ludzka powinna być uszanowana ze względu na nią samą i nie może być sprowadzona do zwykłej wartości narzędnej z korzyścią dla innych. Nie jest więc zgodne z zasadami moralnymi dobrowolne skazywanie na uśmiercenie embrionów ludzkich uzyskanych w probówce. W konsekwencji faktu, że zostały uzyskane w probówce i nie przeniesione do łona matki oraz określone jako 'nadliczbowe', zostają wystawione na absurdalny los, bez możliwości ofiarowania im bezpiecznych, moralnie dopuszczalnych, warunków przetrwania"19.

Nie trzeba się chyba dziwić, że od sztucznego zapłodnienia "in vitro" pozostał już krok do takich manipulacji embrionami ludzkimi jak "usiłowania lub plany zapłodnienia między gametami ludzkimi i zwierzęcymi, ciąża embrionu w łonie zwierzęcym, hipoteza lub projekt zbudowania sztucznych macic dla embrionów ludzkich"20. Wszak pozostające po procedurze tak zwane "embriony nadliczbowe" stanowią "świetny materiał biologiczny" do tego rodzaju eksperymentów. S. B. Rae opisuje przypadek gdy teściowa została matką wnuczki. Komórkę kobiety zapłodnioną nasieniem męża w warunkach "in vitro" umieszczono w narządach rodnych matki kobiety, która była dawczynią komórki jajowej21. W ten sposób w dziecko przychodzące na świat w swojej babce znalazło fizjologiczną matkę, chociaż matką genetyczną była inna kobieta.

"Prawem jednostki jest bowiem rozpocząć swe istnienie w macicy, nie zaś w probówce"22 - stwierdza Komitet Centrum Bioetyki i Praw Człowieka Uniwersytetu w Lecce (Włochy). Wcześniej ten postulat sformułowała Kongregacja Nauki Wiary w cytowanej już Instrukcji Donum vitae: "Dziecko ma prawo do tego, by zostać poczętym, by być noszonym w łonie, narodzonym i wychowywanym w małżeństwie. Przez bezpieczne i uznane odniesienie do własnych rodziców może ono odkrywać własną tożsamość i czynić dojrzalszą swoją ludzką formację" (nr II/A/1).

Można założyć sytuację, że w wyniku rozwoju technologii sztucznych zapłodnień, techniki te nie będą za sobą pociągały śmierci dzieci poczętych. Ponadto do przeprowadzenia sztucznego zapłodnienia "in vitro" nie będą używane gamety anonimowych dawców (tak zwane zapłodnienie heterologiczne), ale jedynie gamety małżonków (zapłodnienie homologiczne). Czy wobec powyższego technika ta nadal będzie uważana za niemoralną? Kongregacja Nauki Wiary stwierdza w tej kwestii: "Pragnienie posiadania dziecka lub przynajmniej możliwość prokreacji - jest z punktu widzenia moralnego koniecznym warunkiem odpowiedzialnego rodzicielstwa. Jednakże dobra intencja nie wystarcza, aby pozytywnie ocenić pod względem moralnym zapłodnienie w probówce między gametami małżonków" (Donum vitae, nr II/B/5). Należy w tym miejscu rozważyć zagadnienie ludzkiego sposobu prokreacji.

Ludzka prokreacja jest aktem osobowym, to znaczy aktem, który angażuje całkowicie dwoje małżonków. W instytucję małżeństwa wpisany jest zjednoczenie, które małżonkowie wyrażają poprzez fizyczne ofiarowanie siebie nawzajem poprzez akt prokreacyjny. Oczywiście, z natury rzeczy wynika fakt, że nie zawsze ten akt prokreacyjny jest pełny (cykl płodności kobiety). Niemniej jednak w akt małżeński, w cielesne i osobowe zarazem zjednoczenie, wpisana jest w sposób potencjalny płodność takiego aktu. Jedynie wzajemne obdarowanie się sobą małżonków w akcie prokreacyjnym czyni z nich rodziców23. Sztuczna prokreacja "w probówce" eliminuje z procesu przekazu życia wymiar zjednoczenia osobowego (to znaczy cielesno-duchowego). Dziecko w takiej perspektywie jawi się jako owoc biotechnologii - gamety ludzkie, dostarczone przez potencjalnych rodziców, stanowią w tym procesie surowiec, którego produktem finalnym jest dziecko.

Ludzki sposób prokreacji może być jedynie zrozumiany w kontekście prawdy o miłości małżeńskiej jako wzajemnego daru dwóch kochających się osób. Strukturą płodnej miłości małżeńskiej jest całkowite zjednoczenie duszy i ciała24. "Człowiek jako duch ucieleśniony, czyli dusza, która wyraża się poprzez ciało, i ciało formowane przez nieśmiertelnego ducha, powołany jest do miłości w tej właśnie zjednoczonej całości. Miłość obejmuje również ciało ludzkie, a ciało uczesticzy w miłości duchowej. [...] W następstwie tego płciowość, poprzez którą mężczyzna i kobieta oddają się sobie wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich, nie jest bynajmniej zjawiskiem czysto biologicznym, lecz dotyczy samej wewnętrznej istoty osoby ludzkiej jako takiej"25.

W świetle wyżej przytoczonych słów Ojca świętego Jana Pawła II należy stwierdzić, że istnieje pewien intymny i żywy stosunek pomiędzy miłością małżeńską, a aktem prokreacyjnym, czyli aktem małżeńskim. Miłość małżeńska jest czymś szerszym niż akt małżeński i wyraża się oraz realizuje poprzez serię aktów osobowych. Akt prokreacyjny należy do specyficznych sposobów wyrażania miłości małżeńskiej, a przez to stanowi wyłączny akt małżonków. Akt małżeński posiada strukturę całkowitego zjednoczenia i wzajemności małżonków - jest więc aktem daru osobowego i całkowitego. Podczas aktu małżeńskiego, małżonkowie nie obdarzają się "rzeczami" (na przykład gametami), które posiadają, ale dają siebie jako osoby, czyli dają to kim "są". Osoba jest niepodzielną jednością ciała i duszy. Wobec powyższego dar małżonków z siebie musi być całkowity, gdyż jest aktem osobowym26.

W przypadku sztucznego zapłodnienia "in vitro" trudno się dopatrzeć aktu osobowego w procesie przekazu życia. Kobieta i mężczyzna zostają sprowadzeni do roli dawców gamet, czyli dają siebie, albo raczej z siebie, jedynie jakąś część. Nie ma mowy w tym przypadku o całkowitym, osobowym darze. Technika FIVET odseparowuje bowiem wymiar zjednoczenia cielesno-duchowego małżonków od aktu powołania nowego życia do istnienia. Poczęcie "w probówce" nie jest więc aktem osobowym, ale technologicznym aktem człowieka. Dziecko przychodzi na świat nie dlatego, że jest owocem zjednoczenia swoich rodziców, ale dlatego, że rolę rodziców przejęła technologia oraz lekarz. Rodzice dziecka spełnili swoją powinność oddając swoje gamety.

Praktyką, która neguje nie tylko prawo do poczęcia na sposób ludzki, ale również i prawo dziecka do poczęcia w rodzinie jest sztuczne zapłodnienie "in vitro" heterologiczne (kiedy dawcą gamet jest osoba z poza małżeństwa). Stosowanie gamet pochodzących od dawców kreuje sytuację, w której poczęte w ten sposób dziecko nie stanowi kontynuacji biologicznej swoich rodziców. Strona biologiczna rodziców, tak samo jak i akt fizyczny nie są czymś "dodatkowym" lub "fakultatywnym" w procesie prokreacji27. W przypadku sztucznej reprodukcji "in vitro" typu heterologicznego dochodzi do całkowitego wyłączenia jednego z małżonków z aktu przekazu życia. Sama procedura FIVET odseparowuje wymiar zjednoczenia cielesnego od wymiaru prokreacyjnego; w przypadku FIVET heterologicznego zostaje zerwana całkowita więź między "powstającym" dzieckiem a jednym z genetycznych rodziców. "Sztuczne zapłodnienie heterologiczne narusza prawa dziecka, pozbawiając je synowskiej relacji do pochodzenia rodzinnego i może utrudnić kształtowanie się jego tożsamości osobowej. Ponadto stanowi ono zniewagę wspólnego powołania małżonków wezwanych do ojcostwa i macierzyństwa oraz obiektywnie pozbawia płodność małżeńską jedności i integralności. Sprawia i ujawnia rozdział między pokrewieństwem genetycznym, pokrewieństwem wynikającym z ciąży a odpowiedzialnością wychowawczą. [...] Pragnienie posiadania dziecka, miłość między małżonkami, którzy ubiegają się o to, jak zapobiec bezpłodności nie do przezwyciężenia w inny sposób, stanowią zrozumiałe motywacje, lecz subiektywnie dobre intencje nie sprawiają, by sztuczne zapłodnienie heterologiczne stało się zgodne z obiektywną i niezbywalną właściwością małżeństwa i by mogło uszanować tak prawa dziecka, jak i małżonków"28.

Ta surowa ocena moralna technik sztucznego zapłodnienia "in vitro" typu heterologicznego znalazła również swój oddźwięk w deklaracji Prawa nienarodzonego a sztuczne zapłodnienie Centro di Bioetica e Diritti Umani Università degli Studi di Lecce. Autorzy tego dokumentu stwierdzają: "Jeżeli nie chce się zakłócać ładu i moralności rodziny kontekstem sztucznego zapładniania, nie powinno się tworzyć możliwości uciekania się do technik zapładniania zastępczych względem procesów naturalnych, to znaczy heterologicznych technik inseminacji i zapładniania pozacielesnego.[...] Chodzi o to, by ze względu na ochronę porządku naturalnego i etycznego rodziny oraz dobro wychowania dzieci koniecznym jest, by zarodek zaistniał skutkiem spotkania gamet żyjących rodziców, pozostających w związku małżeńskim. W przypadku natomiast heterologicznej inseminacji z całą nieomal pewnością ład naturalny i etyczny rodzin jak i wzrastanie dzieci zostaną poważnie zakłócone"29. Sztuczne zapłodnienie heterologiczne wprowadza anonimowość genetyczną - dziecko w takim przypadku nie jest owocem miłości małżeńskiej, ale egoizmu, chęci posiadania go za wszelką cenę.

Kolejnym sposobem zanegowania prawa dziecka do poczęcia w rodzinie i na sposób ludzki przez techniki sztucznego zapłodnienia "in vitro" jest tak zwane macierzyństwo zastępcze (surrogate motherhood). Macierzyństwo zastępcze, czyli powierzenie dziecka jakiemuś "łonu do wynajęcia" jest oznaką egoistycznej chęci posiadania dziecka jak najmniejszym kosztem. Nalęzy stwierdzić, że taka praktyka nie ma wiele wspólnego z prawdziwą miłością małżeńską i macierzyństwem30. Dziecko w takim przypadku nie jest owocem miłości małżeńskiej, ale jedynie owocem chłodnej kalkulacji zysków i strat dla kobiety, która woli wynająć matkę zastępczą, niż sama nosić swoje dziecko pod sercem. Macierzyństwo naturalne jest bowiem bezinteresownym darem z siebie kobiety zarówno wobec dziecka mającego się narodzić, jak i wobec małżonka. Zjawisko macierzyństwa zastępczego, które związane jest z technikami zapłodnień "in vitro" obrażając godność małżonków, przyczynia się zarazem do zanegowania podstawowego prawa każdej osoby ludzkiej: prawa do poczęcia w rodzinie i na sposób ludzki, to znaczy według praw wynikających ze stworzenia oraz z porządku miłości.

FIVET i dobro kobiety

Ponad 90 proc. przyczyn kobiecej bezpłodności związanych jest z uprzednią aborcją, używaniem spirali oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową31. Należy więc stwierdzić, że technika FIVET jest owocem współczesnych wzorców zachowań w dziedzinie seksualnej a jej zastosowanie wiąże się raczej z oczekiwaniami społecznymi (chęć posiadania dziecka) niż medycznymi (bezpłodność nadal pozostaje nie wyleczona). P. Connor podkreśla, że społeczne przyzwolenie na eksperymentowanie embrionami oznacza zarazem akceptację na rzecz eksperymentowania organizmem kobiety32.

L. Battaglia w swoim artykule Il punto di vista della donna nelle pratiche di procreazione assistita (Punkt widzenia kobiety w praktyce prokreacji asystowanej) podkreśla, że postęp w dziedzinie medycyny dokonuje się w kontekście swoistej gry pomiędzy najgłębszymi odczuciami moralnymi. Z jednej strony towarzyszy temu postępowi nadzieja na uleczenie chorej natury, z drugiej jednak strony pojawia się strach o dokonanie gwałtu na ludzkiej naturze. W myśli feministycznej zaczęto zastanawiać się, czy techniki sztucznego zapłodnienia stanowią środek do wyzwolenia kobiety, czy też raczej stanowią one kolejny sposób jej zniewolenia33.

Tego rodzaju pytanie w kontekście sztucznej prokreacji wskazuje na konieczność uwzględnienia dobra kobiety w moralnej ocenie tego rodzaju interwencji. Wszak kobieta jest kolejna osobą, która obok dziecka, płaci za chęć posiadania potomstwa za wszelką cenę. Wczesniej zostały wymienione zagrożenia zdrowotne dla kobiety, które łączą się z technikami sztucznej prokreacji. Ciało kobiety staje się narzędziem w rękach lekarza: to jej organizm zostaje poddany sztucznej stymulacji hormonalnej w celu dostarczenia potrzebnej ilości gamet. Ciało kobiety zostaje potraktowane instrumentalnie. Oczywiście nie można zatrzymywać się jedynie na poziomie skutków. Należy pytać o przyczyny tego stanu rzeczy. Odpowiedź zaś o przyczyny możemy odnaleźć w słowach Papieża Jana Pawła II: "W tym samym kontekście kulturowym ciało nie jest postrzegane jako typowa rzeczywistość osobowa, znak i miejsce relacji z innymi, z Bogiem i ze światem. Zostaje sprowadzone do wymiaru czysto materialnego: jest tylko zespołem organów, funkcji i energii, których można używać, stosując wyłącznie kryteria przyjemności i skuteczności. W konsekwencji także płciowość zostaje pozbawiona wymiaru osobowego i jest traktowana instrumentalnie: zamiast być znakiem, miejscem i językiem miłości, to znaczy daru z siebie i przyjęcia drugiego człowieka wraz z całym bogactwem jego osoby, staje się w coraz większym stopniu okazją i narzędziem afirmacji własnego 'ja' oraz samolubnego zaspokajania własnych pragnień i popędów. Zniekształca się w ten sposób i fałszuje pierwotną treść ludzkiej płciowości, zaś dwa znaczenia - jednoczące i prokreacyjne - wpisane głęboko w naturę aktu małżeńskiego, zostają sztucznie rozdzielone: jedność mężczyzny i kobiety zostaje tym samym zdradzona, a płodność poddana ich samowoli" (Evangelium vitae, nr 23). Nie trudno jest bowiem zauważyć swoistą równię pochyłą, w której punktem wyjścia jest nieuporządkowane życie erotyczne, czemu towarzyszy chęć "zabezpieczenia się" przed poczęciem dziecka. Późniejszą konsekwencją jest bezpłodność, której niejednokrotnie towarzyszy chęć posiadania dziecka. W celu realizacji tego pragnienia dokonuje się sztucznego zapłodnienia "in vitro". Rachunek ostateczny płaci zaś kobieta (cena zdrowia, cena instrumentalizacji własnego ciała) oraz poczęte dziecko (wysoka śmiertelność, naruszenie prawa do tożsamości itd.).

Nie można również przemilczeć faktu, że kobieta płaci cenę swojej naturalnej zdolności prokreacyjnej za określone sposoby zachowań seksualnych. Aborcja, antykoncepcja, choroby przenoszone drogą płciową - są to faktory, które wyznaczają cenę kobiecie za nieuporządkowane życie erotyczne (ceną jest późniejsza bezpłodność). Odpowiedzialność za ten stan rzeczy powinna spadać również na mężczyznę a nie jedynie na kobietę, która płaci wyższą cenę - cenę zdrowia. Dlatego nie należy się dziwić, że w myśli feministycznej coraz częściej podnoszone są oskarżenia przeciwko mężczyznom o to, że techniki biomedyczne stanowią kolejny przejaw dominacji świata męskiego nad organizmem kobiety34.

FIVET i miłość małżeńska - perspektywa teologiczno-bioetyczna

Miłość małżeńska polega na swoistej relacji pomiędzy Bogiem a miłością oblubieńczą dwojga małżonków: to Bóg jest źródłem miłości, jest jej siłą i ostatecznym przeznaczeniem. Zarówno miłość małżeńska jak i prokreacja ludzka stanowią znak i świadectwo "sakramentu" miłości Boga Ojca. Małżonkowie uczestniczą w Bożej miłości, w Jego akcie stwórczym poprzez prokreację. Dlatego akt małżeński nie może być aktem panowania (jak ma to miejsce w przypadku sztucznego zapłodnienia "in vitro"), ale służby podejmowanej w celu prokreacji nowego życia. Ten obraz płodnej miłości małżeńskiej, która uczestniczy w odwiecznym planie Boga wskazuje na fakt, że prokreacja ludzka musi być aktem wolnym, świadomym i odpowiedzialnym. Ta odpowiedzialność jawi się szczególnie we współpracy z mocą i wolą Boga podczas stwarzania nowej osoby. Powoływanie do istnienia nowego człowieka nie może się dokonywać z pozycji siły (dziecko za wszelką cenę), ale w duchu służby życiu, ponieważ powierzenia aktu prokreacyjnego parze małżeńskiej jest znakiem ogromnego zaufania ze strony Boga wobec ludzi35. Trudno jest zaś mówić o odpowiedzialności za życie w przypadku zastosowania techniki FIVET, gdy technice tej towarzyszy tak ogromna śmiertelność poczętych istnień ludzkich. Uciekanie się do sztucznego zapłodnienia "in vitro" oznacza brak zaufania Bogu i równoczesne zawierzenie się mocy technologii, która separuje akt małżeński od aktu prokreacyjnego. Tego rodzaju postępowanie stoi w sprzeczności z dobrem osoby, która domaga się by być przyjęta jako dar, a nie jako zaprojektowany produkt36.

Ponieważ człowiek jest obrazem Boga, to również miłość ludzka musi stanowić odzwierciedlenie Bożej miłości, gdyż Bóg jest Miłością (por. J 3, 16; J 13, 34; Rz 5, 8; Ef 3, 19). Prokreacja ludzka będąc odzwierciedleniem stwórczej mocy i miłości Boga nie może być sprowadzana jedynie do poziomu skuteczności technicznej. Dziecko poczęte jest osobą i dlatego domaga się ludzkiego sposobu prokreacji, czyli w pełnym wymiarze osobowym, w porządku miłości. świat skuteczności technologicznej nie może zastąpić i nigdy nie zastąpi całego bogactwa duchowego jakie powinno towarzyszyć prokreacji.

Zjawisko macierzyństwa zastępczego, zapłodnienie kobiety po menopauzie, powoływanie do istnienia dzieci z gamet osób już nie żyjących (gamety takich osób często bywają zdeponowane w banku gamet za ich życia), tworzenie par "rodzicielskich" w związkach homoseksualnych - są to wszystko owoce skuteczności technologicznej w dziedzinie sztucznych form przekazywania życia ludzkiego. W tym też kontekście należy mówić o rewolucji w odniesieniu do takich pojęć jak "rodzina" i "rodzicielstwo".

Niniejsze rozważania pragnę zakończyć przytoczeniem już wczesniej cytowanej Deklaracji Prawa nienarodzonego a sztuczne zapłodnienie Centro di Bioetica e Diritti Umani Università degli Studi di Lecce: "To prawda, że człowiek ma swobodę respektowania lub nie respektowania ładu etycznego, ale ciężar naruszenia tego ładu, poza nim, spada także i na innych i na przyszłe pokolenia.

Stąd wynika konieczność, ze względu na szacunek dla godności osoby ludzkiej, dominowania nad naturą lecz i pamiętania, że 'nie triumfuje się nad naturą inaczej jak przez posłuszeństwo względem niej' (Bacon), w przeciwnym razie natura, gdy jest nadmiernie manipulowana, buntuje się i umierając sprawia, że i ludzkość umiera" (Prawa nienarodzonego a sztuczne zapłodnienie, nr 5).

Pragnienie posiadania dziecka nie może stać w sprzeczności z zasadami moralnymi, gdyż cel nie uświęca środków. "Jeśli prawa rządzące procesami naturalnej prokreacji są poznawalne i dają się przedstawić poprzez odnośny porządek etyczny, czyli, że etyka wspólnoty świata medycznego nie powinna nigdy od tego porządku odstawać. To znaczy powinna ona korygować naturę ale nigdy nie manipulować nią lub jej zastępować, dlatego choćby, że jakkolwiek wspólnota świata medycznego łudzi się iż zna naturalny porządek prokreacji i procesów ontogenezy, lecz w istocie zna go tylko po części. [...] Kończy się to propozycją sztucznej prokreacji w zastępstwie naturalnej, niekiedy poprzez gwałt na naturze (zapłodnienie po menopauzie), a niekiedy przez jej zastąpienie (zapłodnienie z użyciem FIVET)" (Prawa nienarodzonego a sztuczne zapłodnienie, nr 6).



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/2004050500500514

No trackback comments for this entry.
Sztuczne zapłodnienie "in vitro" dobrem - dla kogo? | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Sztuczne zapłodnienie "in vitro" dobrem - dla kogo?
anutka sob, 19 lut 2005, 00:33:40

ZGADZAM SIE Z TYM, ŻE TECHNIKI WSPOMAGANIA ROZRODU W PRZYPADKU NIEPłODNOśCI NIE Są DO ZAKCEPTOWANIA PRZEZ KOGOś KTO JEST CHRZEśCIJANINEM LUB ZA TAKIEGO SIE UWAŻA. MNIE OSOBIśCIE DOTKNął TEN PROBLEM , WIęC CZUJę SIę ZOBOWIąZANA DO DODANIA PARU SłóW. BARDZO MNIE ZASKOCZYłA GEZEZA NIEPłODNOśCI (PRZEBYTE ABORCJE, ROZWIAZłE ŻYCIE SEKSUALNE ITD), I ZACZYNA SIE PROBLEM, PONIEWAŻ JESTEM DOKłADNIE PRZECIWIEńSTWEM ZAPREZENTOWANEJ POSTAWY.

 
Sztuczne zapłodnienie "in vitro" dobrem - dla kogo?
nini pią, 24 cze 2005, 12:15:54

Mowiac o niskiej skutecznosci in vitro warto
by porownac in vitro z ciaza naturalna... Statystyki stwierdzaja, ze 15-20% ciaz konczy sie poronieniem- chodzi tu o ciaze potwierdzone przez badanie betaHCG lub USG. Natomiast w przypadku ciaz nie potwierdzonych (pierwsze dwa tygodnie ciazy liczac od zaplodnienia komorki jajowej, kobieta nie wie, iz do zaplodnienia doszlo) procent poronien (nieudanej implantacji zarodka) wynosi 75%. Skoro wiec publicznie stwierdzamy, iz przy procedurze in vitro "osiemdziesięcioro dzieci na sto ginie" , nadmnienmy rowniez fakt iz w cyklu naturalnym "siedemdziesiat piec dzieci na sto ginie"...
 
Sztuczne zapłodnienie "in vitro" dobrem - dla kogo?
BacuniaNewcastle wto, 23 paź 2007, 15:26:39

A dlaczego nikt nie cytuje Biblii, tylko Papieza w kolko?

A czy nikt nie pomyslal, ze to i tak Bog decyduje, czy dziecko ma sie urodzic i zyc? I fakt, ze pobiera sie 10 komorek a zapladniaja sie np tylko 4, to czyja decyzja jak nie Boga? A to ze jedno przezywa a drugie nie, to nie plan Boga?

Bog dal nam umysl, stad sie wziela medycyna i metody leczenia ludzi. Mocno wierze w to, ze to Bog nam daje taka szanse, a ja ja wykorzystam. I Bogu pozostawiam reszte, bo to On ma plan, czy to sie podoba Papiezowi czy nie (z calym szacunkiem do dobrego czlowieka, jakim jest Papiez. To nie Bog jednak).

Bede sie modlic za caly kosciol (katolicki).... kosciol czyli ludzi, tak jak Jezus go nazywal. Zeby umieli rozmawiac z Bogiem, przez Jezusa, a nie opierali sie na regulach i zasadach napisanych przez ludzi. I zeby nauczyli sie sluchac Boga co ma w tym wszystkim do powiedzenia, tak jak ja sie ucze...

Pozdrawiam wszystkich, ktorzy pragna miec potomostwo, kochac je i wychowac na wartosciowych i porzadnych ludzi.

Agnes

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,639 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń