Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

"Kto z was jest bez grzechu..."

Obserwując przepychanki wokół związków homoseksualnych i ich akceptacji przez kościoły chrześcijańskie, zaczynam się zastanawiać na ile obie strony są przygotowane do wzajemnych rozmów. I dochodzę do smutnego wniosku, że większość ze znanych mi chrześcijan - zarówno tych, co są "za" jak i tych co są "przeciw" przygotowana zupełnie nie jest. Nie wyłączając mnie samej.

Tak, uważam że aktywny homoseksualizm jest grzechem, a ludzie żyjący w jednopłciowych związkach są grzesznikami. Piszę to na samym początku, żeby nie było wątpliwości "po której stronie barykady" mają postawić mnie ci, co lubią szufladkować. Dla mnie Słowo Boże w tym względzie jest jasne i jednoznaczne i nie zamierzam zagłębiać się w subtelności interpretacyjne - nie dlatego zresztą piszę ten artykuł.

Kiedy słyszę wypowiedzi na temat miejsca (a właściwie braku miejsca) żyjących w związkach gejów i lesbijek w naszych kościołach, stają mi przed oczyma trzy sceny z Ewangelii - dwie z jawnogrzesznicami i jedna z kobietą przy studni. Mam poważne podejrzenia, że gdyby w czasach Jezusa znano internet, dyskusje o miejscu tych kobiet w społeczności wierzących wyglądałyby identycznie jak teraz spory dotyczące homoseksualistów. Skojarzenie to nasunęło mi się szczególnie mocno gdy usłyszałam o kamieniach lecących w kierunku "kochających inaczej", demonstrujących swoją inność w Krakowie.

Wracając jednak do Ewangelii - w obu tekstach mamy Jezusa, mamy grzeszną kobietę i mamy "innych", w taki czy inny sposób wyrażających swój osąd, który brzmi mniej więcej tak "dla TAKICH nie ma tu miejsca". Dla kobiety przyłapanej na cudzołóstwie nie ma miejsca wśród żywych. Dla Samarytanki nie ma miejsca wśród "porządnych kobiet" czerpiących wodę ze studni. Dla jawnogrzesznicy nie ma miejsca w domu "przyzwoitego człowieka". Dla aktywnych homoseksualistów nie ma miejsca w naszych kościołach, czasem też w naszych domach, na naszych rodzinnych uroczystościach a czasami (i to jest w szczególny sposób przerażające w ustach chrześcijan) nawet w życiu.

Oczywiście, zdecydowana większość ze znanych mi chrześcijan mówi, że nie ma nic przeciwko osobom o skłonnościach homoseksualnych. Mówią też o tym dokumenty kościołów, nakazujące takich ludzi traktować z szacunkiem. Ale... i tu zaczyna się problem czyli warunki. Wszyscy je znamy - osoba taka powinna żyć w celibacie albo też najlepiej wyrzec się swojego homoseksualizmu w ogóle i starać się prowadzić "normalne życie". W innym przypadku jest traktowana jak publiczny gorszyciel i nie ma dla niej miejsca w "porządnym kościele". Innymi słowy - ok, akceptujemy Ciebie z twoja grzesznością, ale pod warunkiem, że będziesz w tym względzie bezgrzeszny, albo prawie bezgrzeszny. I tu rodzi się pytanie czy w taki sam sposób traktujemy innych grzeszników? Do najbardziej konsekwentnych w tym względzie należy Kościół Katolicki, który odmawia pełnego uczestnictwa w swoich sakramentach również innym osobom "trwającym w grzechu". Tyle że w praktyce sprowadza się to wyłącznie do grzechów o podłożu seksualnym. Małżeństwa niesakramentalne nie mogą przystępować do komunii ale już na przykład akwizytorzy żyjący z naciągania klientów na drogie i zbędne filtry do wody nie mają z tym problemu. W niektórych kościołach jest jeszcze mniej konsekwencji. Dlaczego z listy tych, którzy "królestwa bożego nie odziedziczą" w szczególny sposób wyróżnieni są właśnie homoseksualiści? Przecież mamy tam i bałwochwalców, i cudzołożników, i rozpustników, i złodziei, i pijaków, i chciwych, i zdzierców... - wszyscy wymienieni jednym tchem. Dlaczego zatem homoseksualiści? Bo łatwo ich wyróżnić? Bo każdy z nas może znaleźć w sobie kilka z pozostałych cech wymienianych przez świętego Pawła, a w przypadku innej orientacji seksualnej łatwo jest powiedzieć "mnie to nie dotyczy" i spokojnie potępić za takie czyny (a czasem nawet same skłonności) kogoś innego?

W jednym z tekstów, o których pisałam wcześniej, Jezus mówi do oskarżycieli, powołujących się przecież na prawo, które dał im Ojciec przez Mojżesza - "kto z Was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień". Czy miał na myśli ten konkretny grzech - cudzołóstwo? Niewykluczone, że wielu ze stojących tam mężczyzn miało "przygody" z kobietami. Ale czy na pewno chodziło tylko o ten grzech? Nikt nie rzucił kamienia, nikt nie potępił, wszyscy odeszli. Jakie grzechy przyszły im na myśl? Jakie grzechy przychodzą nam na myśl gdy czytamy ten właśnie tekst? A gdyby na miejscu tej kobiety stał ktoś oskarżony o związek homoseksualny? Czy poleciałyby kamienie? Nie mam odpowiedzi na to co byłoby wówczas, ale wiem że dzisiaj kamienie lecą.

Tak, uważam że osoby żyjące w jednopłciowych związkach grzeszą. Tak samo jak grzeszą osoby współżyjące ze sobą przed ślubem. Tak samo jak grzeszą osoby oglądające filmy pornograficzne. Tak samo jak grzeszą osoby oszukujące klientów na wadze. Tak samo jak grzeszą ci którzy spędzają więcej czasu przed telewizorem niż z własną rodziną. Tak samo jak grzeszą osoby zapatrzone w dobra materialne bardziej niż w swojego Pana. Tak samo jak grzeszą ci, którzy używają kradzionych programów komputerowych czy kradną czas swoim pracodawcom. Można wymieniać tak jeszcze długo. I jeśli przyjrzymy się tej liście znajdziemy na niej... siebie.

Jako chrześcijanie mamy naśladować Jezusa. Dlatego chciałabym jeszcze przyjrzeć się zachowaniu mojego Pana wobec tych wszystkich grzesznic. Przypomnę - wobec kobiet tak grzesznych, że nie było dla nich miejsca wśród "porządnych ludzi". Jezus nie zaczynał od wypominania złego życia czy od stawiania warunków. Jezus ratował życie, podkreślał godność, pochylał się z zainteresowaniem i troską, pozwalał się dotykać. Jezus okazywał miłość. Nie zaprawione politowaniem współczucie ale miłość, która podnosi nawet największego grzesznika do godności dziecka Bożego. Nie obwarowane warunkami miejsce w kącie pod stołem, ale miejsce przy swoim stole i w swoim sercu. Nie zaczynał od stawiania warunków. Zaczynał od ratowania życia, od odpowiedzi na potrzebę, od pokazania jak bardzo ważna jest dla Niego ta, którą odrzucili inni. I traktuje tak wszystkich grzeszników - celników, prostytutki, zbyt porywczych a jednocześnie tchórzliwych rybaków. Jezus nie ma cierpliwości jedynie do wszystkowiedzących faryzeuszy i uczonych w Piśmie, którzy lepiej od jego Ojca wiedzą jak realizować i egzekwować Jego prawo - do tych, którzy przecedzają komara a połykają wielbłąda.

Homoseksualiści, którzy nie chcą bądź nie potrafią żyć w celibacie, są rzeczywistością w naszych kościołach. I będą rzeczywistością coraz bardziej wyraźną. Walcząc z prawdziwą lub wyimaginowaną dyskryminacją wychodzą bowiem z ukrycia, w którym tkwili również przez brak naszej miłości. I wcześniej czy później również przed nami - chrześcijanami z konkretnych polskich kościołów stanie pytanie - co mamy z tym zrobić? Nie mówię tu o kwestii kościelnej dyscypliny, sakramentów czy ordynowania. Mówię o postawie serca pojedynczych chrześcijan. Mówię o miłości i o tym, pod jakimi warunkami jesteśmy w stanie dać ją naszym braciom - chrześcijanom gejom i lesbijkom. Mówię o tym, czy przyznajemy im prawo do nazywania się chrześcijanami i o tym, czy jeśli im go odmawiamy, konsekwentnie odmawiamy go także innym grzesznikom, w tym samym sobie. Przecież w naszych kościołach tolerujemy zarówno księży-alkoholików, księży żyjących w wolnych związkach, pastorów zajmujących się wyłącznie stanem własnego konta, rozwiedzionych z powodu innej kobiety starszych, a współbraci robiących świetne interesy na oszukiwaniu innych uważamy po prostu za zaradnych. Prawie nikt nie chce usuwania tych osób ze społeczności wierzących. 

Teoria jakoby homoseksualizm był grzechem cięższym niż na przykład cudzołóstwo, pijaństwo czy zaniedbywanie własnej rodziny jest bardzo ponętna. Jednak podobnie jak jest dla mnie jasnym że Biblia określa stosunki homoseksualne mianem grzechu, jasne jest też że nie ustawia tego konkretnego grzechu "wyżej" niż wszystkie inne wymieniane już w tym tekście. Może więc zamiast stopniować grzeszność zajmiemy się naśladowaniem Jezusa w naszym stosunku do WSZYSTKICH grzeszników? On nie przyszedł do zdrowych ale do tych, którzy się źle mają i otoczył ich swoją miłością. Właśnie jego miłość a nie kazania, których im przecież nie prawił, podźwignęły te kobiety z dna ich grzechu. "Idź i nie grzesz więcej" pada na końcu, gdy życie jest już uratowane, gdy godność jest przywrócona, gdy miejsce przy stole Pana jest przygotowane. My zaczynamy od "nie grzesz" i mimo że sami jesteśmy grzesznikami czynimy z tego "nie grzesz" warunek wstępny. Jezus nie postawił takiego warunku - właśnie dlatego oddał dla nas życie. Za wszystkich, a nie za niektórych "bardziej". Za wszystkie grzechy.

I jeszcze słówko o "drugiej stronie", która wykazuje podobny brak miłości do swoich heteroseksualnych braci. To właśnie brak miłości, pycha, pogarda i nienawiść są największymi barierami. Mają nas - wszystkich chrześcijan - poznawać nie po poglądach politycznych czy po stopniu tolerancji. "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali." - w tym zdaniu nie ma warunków. Ani tych o których pisałam wcześniej, ani warunku że będę miłował moich braci jeśli oni będą mnie dobrze traktowali, jeśli uszanują moje prawa, jeśli dadzą mi to co chcę. Niestety, trudno dostrzec tę miłość za wojowniczymi hasłami niesionymi przez chrześcijan wspólnie z tymi dla których Jezus nic nie znaczy, a przeciw braciom w Chrystusie.

Wszyscy trzymamy w rękach kamienie. A Jezus patrzy nam w oczy, i pyta kto jest bez grzechu. A potem pochyla się, pisze palcem po ziemi i czeka na to, co z tymi kamieniami zrobimy...



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040513145723454

No trackback comments for this entry.
"Kto z was jest bez grzechu..." | 32 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
"Kto z was jest bez grzechu..."
Wojciech1966 czw, 13 maj 2004, 21:52:12
Jak napisze, ze madry i wywarzony tekst, to sobie ktos od razu pomysli, ze to nie ja komentarz pisze...
Moze potrzeba byla spokojengo kobiecego piora, mezczyzni reaguja dosc alergicznie chyba, ale...
Cala rzecz polega na tym, aby ten kto grzeszy obiektywnie, nie dlatego ze my tak go postrzegamy, ale grzeszy bo sprzeciwia sie przykazaniom, sam swoj grzech nazwal, uznal i staral sie z nim walczyc. Och, ja wiem, ze nie zawsze sie daje skutecznie, wzloty i upadki, ale..
ale cala awantura nie o tych, ktorzy za grzesznikow sie uznaja, ale o tych, ktorzy mowia, ze nic zlego nie czynia...

---
Wojciech
 
"Kto z was jest bez grzechu..."
S.Niemiec czw, 13 maj 2004, 22:48:41
Mogę napisać tylko jedno:
Dziękuję Joasiu.
Jak już powiedziałem na wtorkowej konferencji prasowej:
Możemy się nie zgadzać, ale nie możemy się zabijać.


---
Szymon Niemiec

"Miłość jest niepojęta dla tych, co jej nie dzielą"
Rene de Chateubriand
 
"Kto z was jest bez grzechu..."
Crusader czw, 13 maj 2004, 23:25:47
ciężko tu o porówniania dokładne, więc i to będzie ułomnem: o ile mi wiadomo, wspomniana cudzołożnica nie chciała zrównać wszystkie cudzołożnice z niewiastami uczciwemi, względnie nałożyć obowiązek stręczenia wszystkiemi kobietami.

Nie chce ingerować w czyjeś prywatne życie. Róbcie to PO KRYJOMU W SWOIM DOMU. Nie zniosę sodomitów obnoszących swoje wyuzdanie po miastach. Nie chcę, aby za 20 lat swoją dumę obnosili ludzie spółkujący z kozami czy innemi Bogu ducha winnemi stworzeniami

---
"sodomita jest poza naszą cywilizacją opartą na kulcie kobiety"

Stanisław Cat - Mackiewicz herbu Boża Wola
 
"Kto z was jest bez grzechu..."
maciex pią, 14 maj 2004, 09:38:26
Pani Joanno,

Pani artykuł jest bardzo rozsądny i trudno się z nim nie zgodzić. Problem w tym, że obecnych czasach już o pojedynczym grzechu mówimy, ale o wykorzystaniu kwestii homoseksualizmu w walce politycznej. To właśnie dlatego nad krakowską demonstracją "o tolerancję" powiewał transparent radykalnie nietolerancyjnej Antyklerykalnej Partii Postępu "Racja", to dlatego w pierwszym szeregu kroczyli lewicowi politycy znani ze swoich uprzedzeń wobec Kościoła. Co gorsza, celem manifestacji było wyrażenie przekonania, że grzesznicy i ludzie uczciwi to osoby o jednakowej moralności, lecz dokonujący różnych wyborów. Wyobraźmy sobie - przywołując Pani przykłady - że na transparentach widnieją inne napisy: "Kradnę pliki mp3 więc jestem fajny", "Oszukuję moich klientów, ale macie mnie traktować jak uczciwego", "Instalujcie nielegalne oprogramowanie, bo to nic złego". Doszliśmy więc do zadziwiającej sytuacji, kiedy grzesznicy wylegają na ulice i domagają się tego, aby ich grzech uznać za uczciwość! I to ma być przejawem tolerancji! Dla mnie takie rozumowanie jest przejawem moralnego zdziczenia. Sądzę, że to właśnie doprowadziło Kościół do uznania aktywności homoseksualnej za "grzech specjalnej troski", bo - jak widać - współwystępuje ze zdeformowaniem sumienia.
 
"Kto z was jest bez grzechu..."
Wojciech1966 pią, 14 maj 2004, 11:55:48
Nie chwal dnia przed zachodem slonca...

Nijak sie da porownac pliki mp3, surfowanie (serfowanie?) w pracy po sieci, czy telefony z czym takim jak aktywny homoseksualizm i propagawanie przeswiadczenia, ze cos co jest przez miliony (moze przez wiekszosc) uwazane za zboczenie, tym zboczeniem nie jest.

Bo dyskusja nie toczy sie o tym, ze homoseksualiste zyjacego w celibacie ktos zniewazyl, ze odmowiono mu poslugi religijnej, ale o tym, ze chca oni partnerska sodomie uznac za cos normalnego i rownouprawnionego z malzenstwem. Reszta to gadanie.

P. Szymon Niemiec nie walczy o to, aby traktowac go z godnoscia, ale o to aby on i jego maz? zona? kochanek? byli traktowani przez Kosciol jak malzonkowie z Kaany Galilejskiej. A na to zgody nie ma.

Ale temat wraca jak bumerang i on zaczyna, chyba to latwo zauwazyc, coraz bardziej dominowac na tym portalu, w Kosciolach, polityce, dyskusjach spolecznych.

Tak wiec ja tam sie nie dziwie, ze niektorzy maja juz dosc proznej gadaniny.

Tak... katolicy to maja lepiej w pewnym sensie, bo wielu jest takich, ktorzy moga sie odwolac do przeszlosci, kiedy to pan Pasek za pobozny i mily Bogu czyn uwazal orezna walke z schizmatykami, heretykami i poganami. Pewnie on nie gadalby duzo tylko chwycil swoja szable i wyszedlszy z zalozenia ze kazdy "Niemiec to odmienic" cial ze swistem klingi od lewego ucha.

Czasy dzisiaj inne, pan Pasek robi pewnie za ciemnego katolika, ksieza idacy z wojskiem Rzeczypospolitej za uosobienie nagorszych legend inkwizycji ale kolo historii zatacza powoli kolo.



---
Wojciech
 
"Kto z was jest bez grzechu..."
MarekMRB pią, 14 maj 2004, 18:44:42
Myślę że nieszczęśliwie się stało, że artykuł poruszający ten temat został związany ze sławetnym marszem.
Nieszczęśliwie, bo powoduje multiplikację tematow, których jest i tak sporo. Osobnymi kwestiami bowiem jest :

- nasz stosunek do homoseksualizmu jako skłonności
- nasz stosunek do homoseksualistów
- nasz stosunek do uprawiania homoseksualizmu
- nasz stosunek do manifestowania homoseksualizmu
- nasz stosunek do propagowania homoseksualizmu jako
rzekomo zachowania równorzędnego (w tym np. w szkolach)
- nasz stosunek do prowokacji (przypominam dobór terminów
w Krakowie i w Warszawie)
- nasz stosunek poszczegolnych postulatow (od slusznego
postulatu nie szykanowania po skandaliczny adopcji)
- nasz stosunek do grzesznikow walczących z grzechem
- nasz stosunek do grzesznikow uwazajacych ze grzech jest
OK
Obawiam się że jeśli nie uwzględnimy tych różnic, nie będziemy w stanie dojść do niczego w dyskusji.
pozdrawiam wszystkich
Marek
 
"Kto z was jest bez grzechu..."
Wojciech1966 pon, 17 maj 2004, 00:22:51
Wyjde na niedouczonego... ale jest niedziela po polnocy...

Co to oznacza IMHO?

---
Wojciech
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,655 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń