Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Harry Potter i więzień Azkabanu

Film "Harry Potter i Więzień Azkabanu" wszedł wczoraj na ekrany polskich kin. Nie ulega wątpliwości, że ta zrealizowana z dużym rozmachem ekranizacja trzeciej części przygód małego czarodzieja, rozpęta na nowo dyskusje w chrześcijańskich środowiskach. Czy nasza zgoda na obejrzenie tego filmu przez dzieci nie narazi ich na kontakt z okultyzmem i na inne niebezpieczeństwa? Najnowszy film oparty na prozie J.K. Rowling dostarcza argumentów obu stronom tej debaty.

Analiza świata pani Rowling wskazuje na to, że Harry Potter i jego przyjaciele niewiele mają wspólnego z ciekawskimi dziećmi, które znalazły gdzieś księgę czarów i igrają z nadnaturalnym światem zabronionym przez Boga. Młodzi czarodzieje bardziej przypominają znanych nam z książek i filmów science-fiction mutantów, którzy urodzili się z różnymi zdolnościami, a szkoła ma je właściwie ukierunkować. Również najbardziej spektakularne czary, którymi posługują się Potter i jego otoczenie bardziej przypominają technologiczne sztuczki z filmów o przyszłości. Zupełnie tak jakby pani Rowling i autorzy filmu znali i kierowali się mottem "Każda  dostatecznie rozwinięta technologia niczym szczególnym nie rożni się od magii". Widać to szczególnie przy fragmencie z podróżą w czasie - tyle razy już wykorzystywanym w filmach science - fiction, że skojarzenie narzuca się nieodparcie. Ale i inne czary mają w sobie wiele “techniki”.

Jest jednak jeden wyjątek, który pojawia się w trzeciej części i jest rozwijany w kolejnych, niesfilmowanych jeszcze tomach. Uczniowie z klasy Harrego rozpoczynają nauki wróżbiarstwa. I choć lekcje tego przedmiotu sa przedstawione w sposób raczej groteskowy, nauczycielka (Sybilla Trelawney świetnie zagrana przez Emmę Thomson) jest zwariowana i nie posiada dużego autorytetu, a główni bohaterowie traktują ją lekceważąco, to jednak jest w książce i w filmie scena, która może budzić niepokój chrześcijańskich rodziców. Oto profesor Trelawney wypowiada przepowiednię. Sposób w jaki to robi oraz fakt że dotycząca okropnych wydarzeń przepowiednia się sprawdza mnie skojarzył się jednoznacznie z opętaniem. A jeszcze gorsze jest to, że Albus Dumbledore daje posadę tej konkretnej nauczycielce między innymi dlatego, że kiedyś wypowiedziała ona w podobny sposób inną przepowiednię (o tym czego dotyczyła czytelnicy książek dowiedzieli się już z piątej części zatytułowanej "Harry Potter i Zakon Feniksa"; kinomani muszą poczekać na wyjaśnienie tej zagadki). Przypomnę, że kontakt z istotami nadprzyrodzonymi w celu poznania przyszłości jest w Biblii stanowczo potępiony. A dyrektor Hogwartu uważa podatność na opętanie za broń i dużą zaletę – na tyle dużą, że z jej powodu pozwala na pracę w swojej szkole kobiecie, którą w gruncie rzeczy uważa za złą nauczycielkę i za najzwyklejszą oszustkę.

Oczywiście można ten fragment filmu interpretować zupełnie inaczej, jednakże nie mam wątpliwości że może on budzić silne zaniepokojenie.

Moim zdaniem (o czym pisałam już wcześniej przy okazji recenzji książek o Harrym Potterze), większym problemem niż czary jest w tych książkach oraz filmach "subiektywny stosunek do kwestii etycznych" - takich jak prawda, uczciwość, lojalność czy sprawiedliwość. I tu również film nie jest jednoznaczny. Z jednej strony scena, w której Hagrid pokazuje uczniom hipogryfy dostarcza wspaniałej lekcji o różnicy między pokorą i arogancją. Harry, który zastosował się do wskazówek nauczyciela dotyczących szacunku jaki ma okazać niezwykłemu stworzeniu, zostaje nagrodzony przejażdżką na jego grzbiecie. Tymczasem pyszne i lekceważące zachowanie Draco Malfoya sprowadza na niego atak groźnego stworzenia. Jednakże w innych momentach filmowej opowieści zarówno zachowanie Harre'go jak i konsekwencje tego zachowania mogą stwarzać wrażenie, że tak naprawdę moralność jest rzeczą względną. Już na początku książki widzimy duży zgrzyt. Harry daje się ponieść emocjom i "nadmuchuje" swoją okropną krewną, po czym ucieka z domu. Jeśli przypomnimy sobie, że rok wcześniej groziło mu wydalenie ze szkoły za użycie znacznie mniej groźnych dla ludzi czarów, aż rzuca się w oczy niekonsekwencja w traktowaniu młodego czarodzieja. Sam Harry jest zaskoczony brakiem reakcji jego wychowawców i tym, że w zasadzie został nagrodzony za swój czyn. Oczywiście postępowanie dorosłych i ich pobłażliwość została wytłumaczona wyjątkowymi okolicznościami. Jednak Harry wyciągnął wnioski z tej lekcji. W "Więźniu Azkabanu" często ponoszą go nerwy, nad którymi nie potrafi zapanować, często też okazuje swoją nienawiść w stosunku do innych osób. I choć przyczyny tej nienawiści sa straszliwe, brakuje jednoznacznego potępienia pragnienia zemsty i to zemsty polegającej na zabiciu przeciwnika, bądź maksymalnym upokorzeniu go.

Szczególnie niepokojące było patrzenie na głównych, młodziutkich przecież bohaterów filmu, którzy tak bardzo chcieli zabić zabójcę rodziców  Harry'ego. On sam w ostatniej chwili zamienia swoją złość na litość, ale wygląda to raczej na chwilowy poryw serca niż na skutek głębszej przemiany sposobu myślenia. Zresztą miłosierdzie Harry'ego daje negatywny rezultat w postaci wzmocnienia Voldemorta...

Nie wiemy, jakie przemiany będą przechodzić młodzi bohaterowie w kolejnych filmach i książkach. "Harry Potter i Więzień Azkabanu" jest trzecią sfilmowaną powieścią. Do tej pory powstało pięć z serii zaplanowanej na siedem tomów. Nadal jednak podtrzymuję swoje zdanie dotyczące przygód młodego czarodzieja - rodzice powinni bezwzględnie czytać je razem z dziećmi. Dotyczy to również filmów. I tu dobra wiadomość dla rodziców. Zmiana reżysera wyszła serii na dobre. Trzeci film jest zdecydowanie najlepszy artystycznie, a "mroczność" i "dorosłość" którą przeniósł na ekran Alfonso Cuarón pogłębia wyłącznie familijny do tej pory obraz i pozwala na oglądanie go przez dorosłych z przyjemnością a nie tylko z poczucia obowiązku. I choć reżyser pomija niektóre ważne wątki z książki (na przykład nie zagłębia się w wiele wyjaśniające relacje ojca Harry'ego i jego przyjaciół), film jest zrealizowany bardzo wiernie w stosunku do prozy J.K. Rowling i sprawnie artystycznie.

Jeszcze tylko słówko o dementorach. Naprawdę robią wrażenie. Nawiązując do artykułu Romana Zająca powiem tylko, że są bardzo podobni w charakterze do Nazguli stworzonych przez Petera Jacksona. Są jednak przedstawieni w sposób mniej straszliwy a bardziej "horrorowo-przerażający". Nie widać w nich mocy ani godności przeklętych królów z Władcy Pierścieni. To żałosne, wzbudzające strach i obrzydzenie istoty. Ale tacy są również dementorzy w książkach pani Rowling.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040605165438897

No trackback comments for this entry.
Harry Potter i więzień Azkabanu | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Harry Potter i więzień Azkabanu
Toronto pon, 7 cze 2004, 11:33:45

Obejrzeliśmy ten film całą rodziną - nieźle zrobiony a postaci dementorów rzeczywiście przerażające i chyba psycholog (psychiatra ?) mógłby coś powiedzieć o takich dementorach, których ludzie w sobie sami hodują.

Jeśli zaś chodzi o wpływ na dzieci, to mogę tylko podzielić się moimi doświadczeniami ojca nastoletniego już syna, którego książki o Harrym wciągnęły po uszy. Jeśli wierzyć jego relacjom, to niektóre części czytał po kilkadziesiąt razy. Nie byliśmy tym zachwyceni, ale wystarczyło kilka lat rozmów o tym co jest fikcją a co rzeczywistością i już jest o.k. ;-) Teraz przerzucił się na Gwiezdne Wojny.

A zupełnie na poważnie, to nie przeceniałbym roli książek o Harrym w propagowaniu magii, okultyzmu itp. Myślę, że w tym względzie tele-wróżki, horoskopy w gazetach i nieprzeparta chęć bawienia się w wywoływanie duchów na wycieczkach szkolnych są większym zagrożeniem niż książki pani Rowling. W każdym razie nie mam zamiaru zabronić moim dzieciom kontaktu z tymi książkami/filmami, ale też wyraźnie dajemy z żoną dzieciom do zrozumienia co nam się w nich podoba a co nie.

Przy okazji dziękuję za powrót do tematyki chrześcijańskiego wychowania dzieci. Sądząc po ilości postów pod dotychczas zamieszczanymi artykułami na ten temat, to kwestie te są znacznie mniej popularne niż skandale i konflikty wyznaniowe i moralne.

Może po prostu trochę mało "dzieciatych" wśród czytelników?...

Pozdrawiam

---
Przemysław Hewelt

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,599 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń