Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Na czym polega zlo antykoncepcji hormonalnej?

Paradoksem naszych czasów jest fakt, iż z jednej strony wiele małżeństw czyni wszystko, aby uniknąć poczęcia nowego życia ludzkiego, z drugiej zaś – tysiące, jeśli nie miliony małżeństw cierpi z powodu niemożności poczęcia. W pierwszym przypadku dziecko postrzegane jest jako wróg numer jeden; wróg, przeciwko któremu należy użyć wszelkich dostępnych środków, aby jego pojawienie się nie zniszczyło swoiście rozumianego "dobra partnerów".

Temu celowi mają służyć (z samego założenia) różnego rodzaju środki antykoncepcyjne. W drugim zaś – dziecko ma być produktem mniej lub więcej zaawansowanej technologii biomedycznej. Poczęcie dziecka zostaje odseparowane od aktu cielesnego zjednoczenia małżonków; zadaniem rodziców jest jedynie dostarczenie komórek rozrodczych.

Mentalność antykoncepcyjna coraz częściej obejmuje swoim oddziaływaniem nie tylko małżeństwa, ale również osoby żyjące samotnie, które w imię hedonizmu pragną przeżyć jakąś "przygodę seksualną". Motywem więc użycia środków antykoncepcyjnych jest chęć zabezpieczenia się przed poczęciem dziecka, aby w sposób nieograniczony jakąkolwiek odpowiedzialnością móc używać płciowości swojej oraz drugiej osoby. "W konsekwencji […] płciowość zostaje pozbawiona wymiaru osobowego i jest traktowana instrumentalnie: zamiast być znakiem, miejscem i językiem miłości, to znaczy daru z siebie i przyjęcia drugiego człowieka wraz z całym bogactwem jego osoby, staje się w coraz większym stopniu okazją i narzędziem afirmacji własnego ‘ja’ oraz samolubnego zaspokajania własnych pragnień i popędów"[1].

Antykoncepcja hormonalnapolega na doustnym podaniu preparatów hormonalnych, które zawierają pochodne steroidów płciowych, hormonów wytwarzanych w jajniku (estrogenu i progesteronu). M. Hrabowska pisze, że "działanie tych preparatów polega głównie na hamowaniu wydzielania hormonów gonadotropowych przysadki (FSH i LH) przez wykorzystanie fizjologicznej wrażliwości przysadki i nerwowych ośrodków mózgowia (zlokalizowanych w podwzgórzu) na poziom steroidów płciowych we krwi krążącej. Wprowadzenie do ustroju kobiety dodatkowych steroidów płciowych oznacza obciążenie złożonego procesu, jakim jest cykl menstruacyjny, fałszywą informacją, której zadaniem ma być sprowokowanie zahamowania owulacji"[2]. Chodzi więc o brutalne zniszczenie naturalnego procesu fizjologicznego jakim jest cykl płciowy poprzez podanie fałszywej informacji na poziomie hormonalnym do organizmu kobiety.

Problemy medyczne związane z antykoncepcją hormonalną

Następstwa medyczne związane z użyciem hormonalnych środków antykoncepcyjnych często okrywa zmowa milczenia. A. Spagnolo stwierdza, iż wiele koncernów farmaceutycznych nie dopuszcza do przeprowadzenia na szerszą skalę badań nad wpływem pigułek hormonalnych na rozwój raka piersi oraz raka szyjki macicy. Nie sposób jednak twierdzić, że estrogeny (które wchodzą w skład pigułki antykoncepcyjnej), nawet w minimalnej dawce, nie powodują negatywnych skutków w organizmie kobiety[3]. Nie można ukrywać faktu, iż hormony wprowadzane do organizmu kobiety (w celu wywołania stanu niepłodnego) w pigułce antykoncepcyjnej są związkami silnie aktywnymi. Ich zadaniem jest zniszczenie naturalnego rytmu płodności u kobiety, oraz równoczesne utrzymanie stanu niepłodnego. Tego rodzaju działanie nie może pozostać obojętne dla zdrowia.

Spagnolo przypomina wyniki obserwacji H. Olssona, który wraz z zespołem przeprowadził w Szwecji badania nad wpływem hormonalnych środków antykoncepcyjnych na rozwój raka piersi u kobiet pomiedzy 30 a 40 rokiem życia, które do 25 roku życia używały tychże środków antykoncepcyjnych i nie były wcześniej w ciąży. Rozwój komórek nowotworowych przebiega u tych kobiet w sposób bardzo agresywny oraz występują liczne przerzuty. Ponadto zauważono wpływ hormonalnych środków antykoncepcyjnych na występowanie anomalii chromosomalnych. Na 175 kobiet poddanych badaniu, 58% posiadało komórki aneuploidalne (brak albo nadmiar jednego lub kilku chromosomów w stosunku do liczby podstawowej danego gatunku; dla człowieka liczba podstawowa wynosi 46 chromosomów). W 81% anomalie chromosomalne występowały u kobiet, które zaczęły stosować pigułki antykoncepcyjne jeszcze przed 20 rokiem życia. Znaczącym jest fakt, że u kobiet z anomaliami chromosomalnymi znacznie częściej występuje aborcja spontaniczna[4].

Oprócz ryzyka wystąpienia raka piersi oraz anomalii w strukturze genetycznej, z używaniem hormonalnych środków antykoncepcyjnych związane jest ryzyko powstania chorób naczyniowych. Na ironię zakrawa fakt, że w momencie wypuszczenia na rynek pigułek antykoncepcyjnych, nikt wcześniej nie zadał sobie trudu przeprowadzenia badań w celu określenia wpływu środków hormonalnych na choroby naczyniowe. Dopiero pod koniec lat 60-tych, jak pisze Spagnolo, zajęto się tym problemem, gdy coraz więcej młodych kobiet zaczęło uskarżać się na dolegliwości związane z układem krążenia (zakrzepica). Nawet zredukowanie dawki estrogenu, hormonu zawartego w pigułce antykoncepcyjnej, nie zmniejszyło częstotliwości występowania zakrzepicy żył. Według danych, na które powołuje się Spagnolo, ryzyko wystąpienia zakrzepicy u kobiet, które używają hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych wynosi 1:1000 kobiet/rok (według niektórych "optymistycznych danych" ryzyko to wynosi 1:5000 kobiet/rok). W związku z występowaniem zakrzepicy żył i alarmu podniesionego przez rząd brytyjski, firma farmaceutyczna Schering (pod kierunkeim prof. W. Spitzera z McGill University of Montreal) przeprowadziła badania na 6000 kobiet zażywających antykoncepcyjne środki hormonalne. W lipcu 1995 roku, Światowa Organizacja Zdrowia potwierdziła w sposób oficjalny wpływ hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych (nawet tych "ostatniej generacji") na powstawanie zespołu zakrzepicowo-zatorowego w żyłach. Równoległe badania nad tym problemem, oprócz firmy Schering, prowadził również Instytut Poczdamski w Berlinie oraz Uniwersytet Bostoński[5].

Wobec powyższych danych należy się zastanowić, czy hormonalne środki antykoncepcyjne można zaliczyć do grupy leków? Właściwie, to co one leczą? Czy ciążę należy postrzegać w kategorii choroby? Czymś niezrozumiałym jest fakt, że leki, które choćby w sposób potencjalny, szkodzą zdrowiu, są natychmiast wycofywane z produkcji oraz rynku. Dlaczego tego samego postępowania nie stosuje się w odniesieniu do hormonalnych środków antykoncepcyjnych?

Antykoncepcja hormonalna a przykazanie: "Nie zabijaj"

Jak już zostało wcześniej wspomniane, antykoncepcja hormonalna niczego nie leczy. Co gorsza, pigułki hormonalne przyczyniają się lub wręcz bezpośrednio prowokują powstanie określonych chorób. Wobec powyższego ten rodzaj antykoncepcji należy odnieść do piątego przykazania Bożego: "Nie zabijaj".

"Nie zabijaj" odnosi się zarówno do organizmu samej kobiety, jak i do rozwijającego się życia ludzkiego. Tak zwane pigułki "dzień po" oraz pigułki "trzeciej generacji" posiadają właściwości aborcyjne. Oznacza to zabicie rozwijającego się dziecka w łonie matki. "Aby ułatwić rozpowszechnianie stosowania aborcji, zainwestowano i nadal inwestuje się ogromne fundusze w produkcję środków farmaceutycznych, pozwalających na zabicie płodu w łonie matki w taki sposób, że nie jest konieczna pomoc lekarza. Wydaje się, że prawie wyłącznym celem badań naukowych w tej dziedzinie jest uzyskiwanie produktów coraz prostszych w użyciu i coraz skuteczniej nieszczących życie, a zarazem pozwalających na wykonywanie przerywania ciąży bez żadnej społecznej kontroli i odpowiedzialności"[6]

Czymś niezrozumiałym pozostaje fakt swoiście rozumianej troski o dziedzictwo genetyczne ludzkości[7], gdy w tym samym czasie propaguje się używanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Jak zostało wspomniane wcześniej, tego rodzaju środki wpływają na powstawanie anomalii chromosomalnych. Należy więc zadać sobie pytanie, jak będzie wyglądała w przyszłości kondycja genetyczna człowieka? Czy różnego rodzaje anomalie gentyczne nie będą przekazywane kolejnym pokoleniom?

Antykoncepcja hormonalna a problem "jakości życia"

"W bardzo wielu przypadkach korzenie tych praktyk [antykoncepcja i aborcja - przyp. AJK] tkwią w hedonistycznej i nieodpowiedzialnej postawie wobec życia płciowego i oparte są na egoistycznej koncepcji wolności, która widzi w prokreacji przeszkodę dla pełnego rozwoju osobowości człowieka. Życie, które może się począć ze współżycia mężczyzny i kobiety, staje się zatem wrogiem, którego trzeba bezwzględnie unikać, zaś przerwanie ciąży jest jedyną możliwością w przypadku niepowodzenia antykoncepcji"[8]. Coraz bardziej rozprzestrzeniająca się we współczesnych społeczeństwach ideologia "jakości życia" swoimi korzeniami sięga utylitaryzmu, dla którego wszystko co jest "użyteczne" (czyli najczęściej "przyjemne") oznacza zarazem moralnie dozwolone.

W tym też kontekście, utylitarystyczne spojrzenie na osobę ludzką, oraz jej seksualność oznacza potraktowanie jej jako "coś, co można wykorzystać" dla zaspokojenia własnych potrzeb. Życie posiada swój sens i swoje uzasadnienie, jeżeli reprezentując "odpowiednią jakość" służy do zaspokajania moich przyjemności[9]. Wobec powyższego, antykoncepcja hormonalna jawi się jako środek do osiągnięcia tego celu.

Dziecko postrzegane jako "wróg numer jeden" swoim pojawieniem się, może "zepsuć" swoistą "jakość życia" (w tym przypadku swoiście rozumianego "dobrobytu") dwojga partnerów, dla których własne ciała postrzegane są jako "zabawki", których można (a nawet należy !) używać w stopniu nieograniczonym; wszak najważniejsza jest przyjemność ! Antykoncepcja hormonalna stanowi więc środek do zwolnienia siebie z jakiejkolwiek odpowiedzialności za poczęte życie ludzkie, a sfera ludzkiej seksualności będzie spełniać zadanie dostarczania "przyjemności". Dlatego też wszelkiego rodzaju wymagania odnośnie do czystości pożycia seksualnego jawią się, w świetle ideologii "jakości życia", jako zamach na wolność osobistą człowieka.

Ideologia "jakości życia" przeciwstawiana jest - przez tzw. "bioetykę laicką"[10] - chrześcijańskiej "kulturze daru". Mentalność antykoncepcyjna połączona wraz z ideologią "jakości życia" nie widzi w osobie ludzkiej daru do przyjęcia, ale ewentualny "produkt do zaprogramowania". Dziecko więc ma prawo się pojawić wtedy i tylko wtedy, gdy jego pojawienie się zostanie wcześniej "zaprogramowane" przez rodziców. Tego rodzaju postępowanie należy zaliczyć do działań o charakterze eugenicznym.

Dla ideologii "jakości życia" "ciało nie jest już postrzegane jako typowa rzeczywistość osobowa, znak i miejsce relacji z innymi, z Bogiem i ze światem. Zostaje sprowadzone do wymiaru czysto materialnego: jest tylko zespołem organów, funkcji i energii, których można używać, stosując wyłącznie kryteria przyjemności i skuteczności. W konsekwencji także płciowość zostaje pozbawiona wymiaru osobowego i jest traktowana instrumentalnie: zamiast być znakiem, miejscem i językiem miłości, to znaczy daru z siebie i przyjęcia drugiego człowieka wraz z całym bogactwem jego osoby, staje się w coraz większym stopniu okazją i narzędziem afirmacji własnego <> oraz samolubnego zaspokajania własnych pragnień i popędów. Zniekształca się w ten sposób i fałszuje pierwotną treść ludzkiej płciowości, zaś dwa znaczenia - jednoczące i prokreacyjne - wpisane głęboko w naturę aktu małżeńskiego, zostają sztucznie rozdzielone: jedność mężczyzny i kobiety zostaje tym samym zdradzona, a płodność poddana samowoli"[11]. Dla ideologii "jakości życia" naczelnymi zasadami postępowania są więc przyjemność, skuteczność (w osiąganiu przyjemności) i samowola. Antykoncepcja hormonalna jawi się wobec powyższego jako środek do samowolnego i skutecznego zarazem osiągania przyjemności w pożyciu seksualnym. Wszelkiego rodzaju domaganie się odpowiedzialności za własne postępowanie będzie traktowane jako wróg w osiąganiu przyjemności oraz jako zamach na swoiście rozumianą wolność człowieka.

Antykoncepcja hormonalna a problem kontroli urodzeń

"Jak wynika z wielu aktualnych kwestii, rodzi się […] jakaś mentalność przeciwna życiu (anti-life mentality): wystarczy na przykład pomyśleć o pewnego rodzaju panicznym strachu, wywodzącym się ze studiów ekologów i futurologów nad demografią; niekiedy wyolbrzymiają oni niebezpieczeństwo przyrostu demograficznego dla jakości życia"[12]. Szczególnie uwidacznie się to w żądaniach krajów bogatych, aby kraje biedniejsze wprowadzały kontrolę liczby urodzin poprzez aborcję i antykoncepcję.

Ciekawym jest próba rozwiązania problemów III Świata poprzez kontrolę liczby urodzin. Hipokryzja państw bogatych polega na wmawianiu państwom biedyn, iż jedyną metodą wzrostu dobrobyru ekonomicznego będzie kontrola liczby urodzin. Niejednokrotonie zamiast konkretnej pomocy gospodarczej oraz medycznej, oferuje się "pomoc" antynatalistyczną. Co więcej, przyjęcie polityki antynatalistycznej stanowi warunek udzielenia pomocy państwom ubogim.

Europa od wielu lat przeżywa ujemny przyrost naturalny, to znaczy, że więcej osób umiera niż się rodzi. Starzenie się kontynentu europejskiego i zmmniejszanie się rodzimej ludności nie przeszkadza w promowaniu postaw antynatalistycznych w imię ideologii jakości życia (hedonizm). Na kpinę zakrawa fakt, że wiele rządów europejskich prowadzi politykę antyrodzinną, czyniąc z dziecka "przedmiot luksusu". "Dlatego Kościół potępia, jako ciężką obrazę godności ludzkiej i sprawiedliwości, wszystkie te poczynania rządów czy innych organów władzy, które zmierzają do ograniczania w jakikolwiek sposób wolności małżonków w podejmowaniu decyzji co do potomstwa. Stąd też wszelki nacisk wywierany przez te władze na rzecz stosowania środków antykoncepcyjnych, a nawet sterylizacji i spędzania płodu, winien być bezwzględnie potępiony i zdecydowanie odrzucony. Podobnie należy napiętnować jako wielce niesprawiedliwy ten fakt, że w stosunkach międzynarodowych pomoc gosdpodarcza udzielana na rzecz rozwoju ludów jest uzależniona od programów antykoncepcji, sterylizacji czy spędzania płodu"[13].

Obawy świata bogatego przed zbytnim przyrostem naturalnym ludzkości wynikają niejednokrotnie z postawy antysolidarystycznej wobec ubogich. Nie chodzi w rzeczywistości o faktyczną pomoc gospodarczą krajom ubogim, ale o to, aby móc całkowicie i w sposób dowolny korzystać z bogactwa dorobku ekonomicznego. Państwa ubogie jawią się w tej optyce jako te, które mogłyby się zacząć domagać swoich praw, to znaczy nie tylko jako dostarczyciele taniej siły roboczej oraz surowców naturalnych, ale jako producenci określonych dóbr. "Gdy zaś przyjrzymy się szerszej sytuacji światowej, czyż nie zauważymy bez trudu, że […] deklaracje praw osób i narodów, głoszone na forum konferencji międzynarodowych, są jedynie jałową retoryką, jeżeli nie towarzyszy im zdemaskowanie egoizmu krajów bogatych, które zamykają krajom ubogim dostęp do rozwoju albo uzależniają go od absurdalnych zakazów prokreacji i tym samym przeciwstawiają rozwój samemu człowiekowi?"[14].

Straszenie nadmiernym przyrostem demograficznym jest więc w rzeczywistości maskowaniem praktycznej realizacji ideologii jakości życia na płaszczyźnie stosunków międzynarodowych i społecznych. Jakość życia, dla której naczelnymi zasadami są użycie i przyjemność, będzie pozostawała zawsze w opozycji do zasady świętości i godności życia ludzkiego. Nie liczy się człowiek przez to kim "jest", i że w ogóle "jest", ale co "ma" i czy w ogóle "ma", aby można było go wykorzystać dla własnej przyjemności. Wobec powyższego antykoncepcja hormonalna na płaszczyźnie stosunków społecznych jawi się jako środek do eliminacji tych, którzy "nie posiadają". Ciekwym pozostaje jednak fakt, że ta sama zasada obraca się przeciwko samym pomysłodawcom ideologii "jakości życia" (ujemny przyrost ludności w państwach najbardziej bogatych).

Podsumowując należy stwierdzić, że antykoncepcja hormonalna przyczynia się do tworzenia klimatu samowoli. Człowiek zostaje zredukowany do poziomu "użycia i przyjemności", zaś odpowiedzialność za własne postępowanie jawi się jako swoisty "wróg wolności ludzkiej". Nie można przemilczeć faktu szkodliwości zdrowotnej środków hormonalnych. Na ironię zakrawa fakt, że ludzkość dzisiaj prowadząc różnego rodzaju kampanie na rzecz zdrowego sposobu życia, równocześnie propaguje środki które należy uznać za truciznę - zarówno w działaniu doraźnym (rak piersi, rak narządów rodnych kobiety, choroby naczyniowe) jak i w przyszłości (problem aberracji chromosomalnych spowodowanych używaniem antykoncepcyjnych specyfików hormonalnych). Ogromnym nieporozumieniem jest chęć rozwiązywanie problemów państw ubogich poprzez propagowanie antykoncepcji, zamiast prawdziwej pomocy tymże krajom ( wysyłanie środków antykoncepcyjnych w miejsce specjalistycznego sprzętu medycznego dla szpitali lub specyfików najnowszej generacji służących do walki z rzeczywistymi chorobami). Nie pozostaje bez znaczenia również fakt, że środki antykoncepcyjne coraz bardziej zaczynają być postrzegane jako narzędzie realizacji ideologii "jakości życia" w praktyce, co oznacza po prostu przyjęcie postawy utylitarystycznej w stosunkach międzyludzkich.

Przypisy

[1] Jan Paweł II. Evangelium vitae n. 23.

[2] M. Hrabowska. Kilka uwag na temat zdrowotnych skutków używania środków antykoncepcyjnych i poronnych. W: W imieniu dziecka poczętego. Red. J. W. Gałkowski i J. Gula. Rzym - Lublin 1991 s. 187.

[3] Por. A. Spagnolo. Bioetica nella ricerca e nella prassi medica. Torino 1997 s. 137-139. Autor powołuje się na: U.K. National Case-Control Study Group. Oral contraceptive use and breast cancer risk in young women. “The Lancet" 1989 nr 1 s. 973-982; Editory “British Medical Journal" 1989 nr 298 s. 1270. Wyniki badań przedstawiają się następująco: badaniu zostało poddanych 755 kobiet (poniżej 36 roku życia!) cierpiących na raka piersi, pochodzących z 11 różnych obszarów geograficznych. W 90% rak piersi związany był z wcześniejszym zażywaniem hormonalnych pigułek antykoncepcyjnych.

[4] Por. Spagnolo s. 139-140. Por. także: H. Olsson. Proliferation and DNA ploidy in malignant breast tumors in relation to early oral contraceptive use and early abortions. “Cancer" 1991 nr 67 s. 1285-1290.

[5] Por. Spagnolo s. 143-145. Por. także: V. Beaumont, J. L. Beaumont. Le risque vasculaire des contraceptifs oraux: realite et mecanisme. L’ Evaluation du risque. “La Presse Medicale" 1989 nr 18 (24) s. 1203-1206; Editorial. Whipping un panic about the Pill. “Nature" 1995 nr 377 s. 663.

[6] Jan Paweł II. Evangelium vitae n. 13.

[7] Szerzej na ten temat pisze A. Serra. Problemi etici della ricerca genetica. “Dolentium Hominum" 28:1995 nr 1 s. 130-137.

[8] Tamże.

[9] Por. A. J. Katolo. Jakość życia, obsesja zdrowia i homo continuus. W: Wyzwania moralne przełomu tysiącleci. Red. J. Nagórny, A. Derdziuk. Lublin 1999 s. 217.

[10] Szerzej na temat koncepcji “bioetyki laickiej" pisze G. Mattai. In margine a un manifesto laicista. “Bioetica e Cultura" 7:1998 nr 1 s. 111-117. Autor dokonuje krytyki tzw. “manifestu laickiego" ogłoszonego przez Consulta di Bioetica e Centro Studi “Politeia" di Milano w 1998 roku. Sygnotariuszami tego manifestu byli: C. A. Viano, M. Mori, G. Ferrando, C. Flamigni, E. Cittadini, L. Bovicielli, A. Vitelli, E. Legaldano, D. Neri, M. Mengarelli, E. D’Orazio, S. Vega, V. Pocar, P. Rossi i P. Borsellino.

[11] Jan Paweł II. Evangelium vitae n. 23.

[12] Jan Paweł II. Familiaris consortio n. 30.

[13] Tamże n. 30. Por. także: Jan Paweł II. Evangelium vitae n. 16-17. 

[14] Jan Paweł II. Evangelium vitae. 18.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040609175026135

No trackback comments for this entry.
Na czym polega zlo antykoncepcji hormonalnej? | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Na czym polega zlo antykoncepcji hormonalnej?
verbadocent czw, 17 cze 2004, 10:43:24

Jakiś czas temu oglądałem przypadkiem fragment telewizyjnego tokszoła z udziałem nieznanej mi pani redaktor tzw. pisma lanserskiego, czyli kolorowego brukowca, zajmującego się rozpowszechnianiem różnego rodzaju bzdur. Prowadzący zwrócił uwagę na plaster przyklejony na przedramieniu dość skąpo (jak na telewizję) ubranej damy. Z radosnym uśmiechem wyjaśniła, że jest to plaster antykoncepcyjny, najbardziej "trendy" (kolejny chwast językowy, który w polszczyźnie się zalągł dzięki takim paniom) i wogóle wszystkie "wipy" na świecie się tym chwalą a u nas, też niedługo będą. Mimo, że nie mam nadmiernie wygórowanych oczekiwań w stosunku do tego typu programów ogarnęło mnie jakieś uczucie niesmaku. Antykoncepcja weszła bowiem w nowe stadium. Nie jest to już sprawa małżeńska, medyczna czy moralna. Jest to moda, trend. Masz plaster - jesteś "cool" i wogóle "zajebisty" (pardonez le mot), nie masz - toś "ciemnogród", "pasee" i wogóle nie ma co się tobą zajmować. A na czym się najlepiej moi drodzy zarabia? No właśnie na modzie!!! Pocieszające jest tylko to, że prowadzący, M.Ogórek w kończącym "rozmowę" z ową "damą" komentarzu we właściwy mu sposób sprowadził ją do właściwego jej miejsca, czyli do zera.

---
Verba Docent Exempla Trahunt

 
Na czym polega zlo antykoncepcji hormonalnej?
kaika2 śro, 6 paź 2004, 11:55:59

Myślę,że takie teksty zniechęcają do nauki Kościoła. Nie ma w nich miłości, ja bym się po takim nie nawróciła' bo nastawia wrogo do KK i Jezusa pośrednio.

 
Na czym polega zlo antykoncepcji hormonalnej?
gosc śro, 6 kwi 2005, 15:19:18
No cóż nie mogę się do końca zgodzić z autorem tego
artykułu. Tabletki hormonalne jak sama nazwa wskazuje
zawierają "jakąś" dawkę hormonów. Nie stosowałam nigdy
tychże tabletek jednak sytuacja w jakiej się niedawno
znalazłam zmusiła mnie do tego. Gospodarka hormonalna
mojego organizmu dostała "szału", byłam po prostu chora.
Nie było innego wyjścia niż terapia hormonalna. Proszę mi
uwierzyć, to nie było dla wygody czy jako antykoncepcja.
Po kilku miesiącach stosowania hormonów mój organizm się
ustatkował i odstawiłam je. Czyli teza autora, że tabletki
te nic nie leczą jest niestety błędna.
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,691 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń