Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Książka na wakacje 2004 - Marcina Wolskiego obrona chrześcijaństwa

Jedną z powieści Marcina Wolskiego jest "Pies w studni", którą uważam za jego najbardziej błyskotliwy i najlepszy utwór. Tę właśnie ksiażkę chciałbym zarekomendować wszystkim na wakacje.

Marcina Wolskiego podziwiam od czasu, gdy w dzieciństwie słuchałem na Trójce "Powtórki z rozrywki" (której, jak wiadomo "słuchały biura i podwórka, a czas sobie płynął banalnym tik-tak"). Marcin Wolski zadebiutował w 1966 roku na łamach satyrycznego tygodnika "Szpilki", nie mając jeszcze nawet dwudziestu lat. W latach siedemdziesiątych pojawiał się jako Nadredaktor radiowego magazynu "60 minut na godzinę". Zdobył wtedy miliony zagorzałych słuchaczy. Zachwycały jego Anty-Baśnie i słuchowiska z gatunku science-fiction. Po wprowadzeniu stanu wojennego nie mógł kontynuować pracy w radiu jako osobnik niezdolny do służby w jednostce zmilitaryzowanej. Na Trójce były jednak powtarzane jego satyryczne słuchowiska, bo "choć kawał odgrzany podobno nie w cenie, to silny jest bezwład i przyzwyczjenie", jak śpiewał Marian Kociniak, w piosence autorstwa właśnie Marcina Woskiego. Pamiętam, jak bawiłem się, czytając powieść "Agent Dołu", która zyskała w latach osiemdziesiątych miano kultowej, a dotyczyła przygotowań do końca świata i rozgrywek między diabelskimi oraz anielskimi służbami. Marcin Wolski olśniewał pomysłowoscią, poczuciem humoru, wiedzą historyczną i erudycją.

Gdy nastąpił koniec PRLu Marcin Wolski stał się z kolei twórcą rymowanych szopek noworocznych i satyrycznego programu "Polskie ZOO", komentującego bieżące wydarzenia w Polsce. W sumie wydał ponad czterdzieści książek, jest autorem ponad dwustu widowisk telewizyjnych, ponad dwóch tysięcy audycji radiowych, ponad trzy tysiące razy zapełnił sale koncertowe w kraju i za granicą.

Jedną z powieści Marcina Wolskiego jest "Pies w studni", którą uważam za jego najbardziej błyskotliwy i najlepszy utwór. Tę właśnie ksiażkę chciałbym zarekomendować wszystkim na wakacje.

Sam autor w następujący sposób wyjaśnia, dlaczego ją napisał: "Zdałem sobie sprawę, co mnie drażni w większości amerykańskich produkcji literackich i kinowych z pogranicza fantastyki i horroru. Okazuje się, ze z małymi wyjątkami głównym wrogiem człowieka jest zawsze prawica, a ściślej - sam Pan Bóg i jego przyjaciele. Niecni politycy motywują swe knowania obroną tradycyjnych wartości. Największym demonem zbrodni będzie lekarz antyaborcjonista, Kościół dopuści się mordów, pragnąc zataić bezsporne odkrycia, że nigdy nie było Chrystusa... A w ogóle zła jest władza, hierarchia, porządek. Resztki dobra ostały się w szarych ludziach, najlepiej kolorowych, o liberalnych preferencjach seksualnych. Jak dalekosiężny cel przyświeca dzisiejszym "dyktatorom umysłów", usiłującym zniszczyć tradycyjne struktury i dobić Boga? A co potem? Na temat takiego Świata po Świecie żadnej fantastycznej utopii nie przeczytałem. I dlatego co pewien czas muszę sobie sam coś takiego napisać".

"Pies w studni" opowiada dzieje niejakiego Alfreda Derossiego Il Cane (a w każdym razie tak się z początku wydaje). Derossi ukazany jest przez Wolskiego jako renesansowy wolnomyśliciel, filozof, genialny malarz, alchemik i ateista, walczący z nietolerancją i fanatyzmem... klasyczny przykład człowieka, który "wyprzedza swoją epokę". Epoką, w której powinien był się urodzić, jest oświecenie. Alfred Derossi, zwanym Psem, "Il Cane", to da Vinci, Kartezjusz i Galileusz w jednym - Wolski splata fikcyjny życiorys fikcyjnej postaci, umieszczając ją w fikcyjnym państewku Rosetta, na tle fikcyjnych wydarzeń epoki, okraszając tuzinami innych fikcji.

Autor splata historię z fantastyką historyczną, co niektórym moze przywodzić na myśl co ironiczniejsze kawałki Umberto Eco. Opowieść o politycznych spiskach i religijnych manipulacjach w ojczyźnie Derossiego, to kawał porządnej literatury, mądrej i świetnie napisanej (przypomina się "Msza za miasto Arras" Szczypiorskiego). Derossi wspomina swoje dzieciństwo, młodość i największą miłość swego życia, idąc na miejsce, gdzie ma być za strącony do Studni Potępieńców, gdyż został skazany na śmierć.

Mniej więcej w połowie powieści, tzn. po stukilkudziesięciu stronach okazuje sie, że powieść jest jednak zupełnie o czymś innym, a wszystko, co było dotychczas stanowi tylko wstęp do prawdziwej opowieści. Akcja nieoczekiwanie przenosi się do początku XXI wieku. Od tego momentu wszystko zaczyna toczyć się z oszałamiajacą szybkością. Oto Alfredo budzi się w naszych czasach jako potentat pornobiznesu ścigany przez mafię, policję, przeniewiernych wspólników i Bóg wie, kogo jeszcze, wypełzając w cudzym ciele z tej samej Studni, do której wrzucony został przed wiekami.

Jacek Dukaj napisał z ubolewaniem, że w tej drugiej części powieść staje się znowu komiksem w stylu starego Wolskiego, to znaczy wraca groteskowy i uproszczony sposób narracji, karykaturalność postaci i filmowe przerysowanie. No cóż.. w pewnym sensie są to dwie książki w jednej, ale obie części są równie ważne i choć nastepuje zmiana stylu, bardzo ważne jest, aby przeczytać książkę do końca, bo wtedy wszystko sie wyjaśni. Autor zwodzi czytelnika (który wielokrotnie zadawał będzie sobie pytanie, co właściwie jest prawdą), prowadząc do finału równie zaskakującego jak w filmie "Szósty zmysł".

Zaręczam, że wszyscy będą zaskoczeni rozwiązaniem zagadki. Zgodnie z zapowiedzią Marcina Wolskiego powieść jest apologią chrześcijaństwa, dekalogu i ogólnie wiary w Boga. Jest to opowieść o nawróceniu grzesznika (bedącego swoistym połączeniem Jerzego Urbana i Larrego Flynta), a przesłanie powieści można streścić w stwierdzeniu, że jedyna szansą dla ludzkości jest postępowanie zgodne z Ewangelią. Jednym z poruszanych przez autora tematów jest między innymi "odpowiedzialność" Oświecenia za zło XX wieku. Być może nazbyt optymistyczna może wydawać się wizja ludzkości, która przezyje katharsis i wielkie nawrócenie, ale jest to naprawdę piękna wizja tego, co by było, gdybyśmy kierowali się prawem Bożym. Po przeczytaniu tej książki wielu ludzi może głęboko zastanowić sie nad tym, czy świat budowany bez Boga zmierza do czegoś pozytywnego, czy też jest droga prowadzącą do zatracenia. Ponadto powieść cechuje wartka akcja, dowcipny, często satyryczny styl, nagromadzenie nieprawdopodobnych pomysłów i finezyjna, tylko z pozoru prosta forma. Formuła powieści sensacyjnej miesza się z fantastyką naukową, ostra krytyka współczesności przeciwstawiona jest wątkom metafizycznym, a rozliczne aluzje zadziwiają różnorodnością.

Autor sięga do bardzo rozmaitych tekstów literackich (m. in. Dante, Szekspir, Machiavelli, Parnicki, Eco), a także do filmu gangsterskiego, współczesnej reklamy i Biblii. Myślę, że "Pies w studni" może zadowolić zarówno erudytów, jak i młodzież wychowaną wyłącznie na filmach i grach komputerowych (o ile ci drudzy przebrną przez pierwsze stokilkadziesiąt stron opowieści o życiu we włoskim renesansowym państewku i nie zniechecą się w trakcie czytania). Zaręczam, że warto!

Marcin Wolski. Pies w studni. Wyd. SuperNowa, Warszawa, 2003. ss. 304.



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20040630115101575

No trackback comments for this entry.
Książka na wakacje 2004 - Marcina Wolskiego obrona chrześcijaństwa | 1 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Książka na wakacje - Marcina Wolskiego obrona chrześcijaństwa
rafal czw, 1 lip 2004, 12:32:39
Ta książka to niestety tylko popłuczyny po sławetnym "Agencie Dołu", Tam Wolski rozpoczął wątek religijny i umiał go naprawdę zabawnie sprzedać, kolejna z serii "Na krawędzi snu" jest do przełknięcia, reszta to już niestety odgrzewany kotlet.
Adent Dołu to jest to!
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,656 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń