Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Co myśmy zrobili z chrześcijaństwem?

Już od dłuższego czasu rozmawiając z innymi ludźmi, przeglądając różne strony internetowe, czytając posty, także na tej, zaczynam sobie coraz bardziej zadawać pytanie o nasze chrześcijaństwo. Co myśmy z nim zrobili? Zamiast chrześcijaństwa radosnego, nastawionego na Boga i człowieka, mamy za to religię uciemiężonych prawem, przepisami, poglądami. Ludzie, w końcu wierzący w Chrystusa, nawzajem obrzucają się błotem, wyśmiewają, oczerniają. Czy to jest normalne?

We współczesnym chrześcijaństwie często spotykamy się ze stwierdzeniem: "tylko my mamy prawdę". Wydaje się to bardzo niebezpieczne. Już nie raz w ciągu dziejów, byli ludzie, którzy powołując się na to hasło, szli nawracać innych przemocą; zaś za owoce ich postępowania wstydzimy się do dziś, przynajmniej niektórzy...

Jeśli już musimy trzymać się tego przekonania, to tylko z zastrzeżeniem, że posiadamy prawdę w sposób ograniczony, w końcu jesteśmy tylko ludźmi.
Gdybyśmy posiadali pełnię poznania Pana Boga, a co za tym idzie, i prawdy, nie bylibyśmy w stanie tego znieść, skoro sam Jahwe powiedział Mojżeszowi: "Nie będziesz mógł oglądać mojego oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu. (...) ujrzysz Mnie z tyłu, lecz oblicza mojego nie ukaże tobie". (Wyjścia 33, 20 i 23)

Bóg jest nieskończenie większy od nas, zobaczenie Go twarzą w twarz równałoby się z naszą śmiercią fizyczną. Zatem i pełne poznanie Boga, czyli posiadanie pełnej prawdy, nie jest możliwe. Nasze poznawanie jest ograniczone poprzez naturę i jej uwarunkowania. To, że mamy prawdę, czy jakieś (ograniczone) poznanie Boga, zawdzięczamy Jezusowi. To On objawił nam Ojca i "nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn,
i ten komu Syn zechce objawić" (por. Mateusz 11, 27).

Według przekonania starożytnych chrześcijan, w świecie rozsiane są ziarna słowa, ziarna prawdy (logos spermatikos), zatem prawdę posiadamy wszyscy, nie tylko jedna grupa, czy kasta.

Niestety, jesteśmy tylko ludźmi, i jako tacy, wolimy przebywać w środowisku tych, którzy podzielają nasze poglądy, wiarę, praktyki. Taką postawę łatwo możemy zauważyć w całym chrześcijaństwie. Karmimy się przekonaniem: "tylko my mamy pełnię prawdy, tylko myśmy prawdziwie poznali Boga", zapominając, że On jest od nas różny, udziela sam, tak jak chce.

Czasami wydaje mi się, że to współczesne czasy są bardzo podobne do tych, w których żył Jezus. Tylko Żydzi prawdziwie oddawali cześć Bogu, miłowali rodaków, a innymi, także Samarytanami, gardzili. Wszak byli oni odstępcami, heretykami. Te określenia brzmią dziwnie znajomo... Dzisiaj nie raz jedno wyznanie chrześcijańskie uznaje, że tylko ono prawdziwie wierzy w Pana, oddaje Mu cześć, naucza w Jego Imię, sprawuje Sakramenty,
a inni mylą się, błądzą...


"Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników". (Marek 2, 17)

Powyższe słowa Jezusa jawią mi się w podobnym do poruszonego już kontekście. Dzisiaj nasz Pan nie przyszedłby tylko do księży, zakonników, osób zaangażowanych w kościelną pracę, lecz do tych, których my, dobrzy chrześcijanie, spychamy na margines społeczeństwa: prostytutek, homoseksualistów, młodych i starszych, którym trudno żyć pod pręgierzem kar i zakazów naszego smutnego chrześcijaństwa. Owszem, nazwałby zło po imieniu, ale człowieka nie odtrącił. Jednak coś z tego zagubiliśmy. A my co? Gorszymy się tymi, którzy nie postępują według naszego widzenia Ewangelii. Zamykamy przed nimi drzwi naszych kościołów i wspólnot, boimy się inności.

Wydaje mi się, że patrzymy na świat i otaczających nas ludzi, w kategorii: "czarno-białe", nie dostrzegając różnych odcieni szarości. Żyjemy w swoim "ciepełku" religijnym, będąc przekonani, że już mamy "zaklepane" miejsce w niebie. Jezus nieraz przestrzegał uczniów: "Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego. (...) Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem." (Mateusz 7, 21-23) Nie wystarczy być ochrzczonym, spełniać jakąś posługę w Kościele, trzeba postępować tak, jak Jezus wobec innych ludzi, po prostu być człowiekiem!

We współczesnym chrześcijaństwie brakuje nam miłosierdzia. Nieraz przedkładaliśmy dobro ogółu nad dobrem jednostek. W imię systemu jesteśmy w stanie zepchnąć na margines ludzi, którzy nie przystają do naszej wizji Boga i Kościoła. W imię prawdy, jaką posiadamy, stajemy się fanatykami, zaprzeczeniem postępowania Jezusa. Smutne...

Lubimy Boga "okrągłego", dostosowanego do naszych przekonań, doktryny, nawet jeśli mówi ona i Tym, który nas stworzył i zbawił. Lubimy umieszczać Go w schematach, w sztywnym gorsecie nauki, dogmatów, a przecież On jest ponad tym. To wszystko, co mamy w postaci dogmatu, jest tylko naszą mizerną próbą opowiedzenia czegoś o Bogu, kim On jest, jaki jest. Jesteśmy w stanie zabić w obronie formy naszej wiary uświęconej tradycją przodków, a nie zatrzymujemy się nad tym, co naprawdę ważne i istotne w chrześcijaństwie. Walczymy o formę, a treść zostawiamy z boku.

Niewykluczone, że gdyby dziś Jezus przyszedł do nas w ludzkim ciele, postąpilibyśmy z Nim, tak jak Wielki Inkwizytor w "Braciach Karamazow" Dostojewskiego. Zabilibyśmy, bo nie jest nam wygodny, nie pasuje do naszej wizji...

Kończąc zacytuję słowa o. Tadeusza Bartosia, dominikanina: "Chrześcijaństwo jest jeszcze do odkrycia, to dopiero początek drogi...".


Serdecznie dziękuję mojemu przyjacielowi Tomkowi Zadrożnemu. Tekst ten powstał jako owoc jednej z naszych rozmów.
Cytaty biblijne za: Biblia Tysiąclecia, wydawnictwo Pallotinum, Poznań 2000; wyd. piąte



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/2004092918345888

No trackback comments for this entry.
Co myśmy zrobili z chrześcijaństwem? | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Co myśmy zrobili z chrześcijaństwem?
martanb czw, 30 wrz 2004, 04:40:48
Bo to ja wiem... ;-) Najlepiej trochę uczyć się od dzieciaków. One są bezkonkurencyjne. Byliśmy ostatnio z rodziną na ślubie znajomych i nasz czteroletni synek powiedział, zerkając z lekka na tabernakulum, że Pan Jesus owszem umarł, ale teraz stał się kanapką i możemy Go jeść. Siedzę, oczy ze zdumienia przecieram... :-) A ja się zastanawiam, jak mu tłumaczyć sens Eucharystii. :-) z pozdrowieniami Marfik

---
Marta NB

 
Co myśmy zrobili z chrześcijaństwem?
dawid1976 czw, 30 wrz 2004, 09:16:31

Bardzo dobry artykuł! Myśle że prawdziwi Chrześcijanie bezwzgędnie od wyznania, powinni dążyć do tego co autor opisał. Niestety jest to w naszej naturze bronić własną wygode, wykluczając innych. Lecz jeśli Jezus dał nam przekazanie, to jesteśmy w stanie je wypełnić, nawet jak droga jest pokorzająca, bo stwierdzamy po drodze że musimy się "pozbyć" wielu niepotrzebnych rzeczy.

 
Co myśmy zrobili z chrześcijaństwem?
antypas czw, 30 wrz 2004, 18:56:46
artykuł bardzo ciekawy.. ja jednak chciałbym rzucić hasło do dyskusji: co powinno być istotą chrześcijaństwa? dlaczego ludzie postrzegają je tak źle? dlaczego chrześcijanie różnych wyznań angażują sie w "walkę o doktryny" i nie są "świadectwem dla świata"? Mozna stwierdzic lapidarnie, że jesteśmy GRZESZNI i dlatego tak się dzieje. Można spojrzeć wnikliwie na siebie, swoja wspólnotę i próbować odnajdywać odpowiedzi. Dla mnie zawsze pozostanie fenomenem duchowym fakt, iż mimo wielu naszych podłości Jezus i tak objawia się światu jako PRAWDA ABSOLUTNA. Ale w tym włśnie tkwi Boża Moc.

---
antypas

 
Co myśmy zrobili z chrześcijaństwem?
F.Flisowski pią, 1 paź 2004, 16:57:51
"Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, i nikt nie zna Ojca, tylko Syn, i ten komu Syn zechce objawić"
Zgadzam się z tym, że Boga nigdy nie będziemy mogli poznać, bo nasza natura zakłada ułomność i małość, która jest niczym wobec jego doskonałości. Ale warto by było się zastanowić nad drugą częścią cytatu. Otóż ten, "komu Syn zechce objawić" choćby mały kawałek tajemnicy o Bogu, to właśnie chrześcijanin. Nie można tego nie przyznać, nie podważając jednocześnie sensu całego Objawienia i Narodzin, Życia, a potem Śmierci Chrystusa. Niewątpliwie jesteśmy beneficjantami wielkich wydarzeń, które miały miejsce 2000 lat temu i ciągle się urzeczywistniają w Sakramentach. Obecność w nich Chrystusa jest udowadnialna rozumowo. Ale fakt ten nie jest tylko, albo raczej jest tylko w małym stopniu naszą zaletą (jeśli w ogóle to słowo tłumaczy choćby fragment naszej sytuacji). Świadomość posiadania skarbu Objawienia i w pewnym sensie wybrania nakłada na nas obowiązek po pierwsze postępowania zgodnie z naszą ludzką naturą (bo wszelkiego rodzaju przykazania, to nie tylko "głupie nakazy", ale "drogowskazy", które wskazują nam drogę ku Prawdzie). Po drugie zaś obowiązek przekazywania Słowa innym. Dlatego wszelkiego rodzaju przywłaszczanie sobie prawa do tej "prawdziwej" nauki jest nie tylko jałowe i bezproduktywne, ale też głęboko niemoralne. Nie wolno nam bowiem zaprzestać niesienia Jego miłości i nauki innym. W tym sensie w pełni zgadzam się z Autorem.
Na sprawę chciałbym jednak spojrzeć trochę pod innym kątem. Otóż jest dla mnie rzeczą bezsprzeczną, że cztery przymioty Kościoła są prawdziwe i realne. Jeden, święty, powszechny i apostolski. Naprawdę Chrystusowy jest ten, który spełnia cztery przymioty. A apostolski to ten, który posiada sukcesję apostolską... Reszty chyba nie trzeba wyjaśniać. Uważam po prostu, że nie jest problemem wskazanie Kościoła Chrystusowego, tego, który oczywiście nie posiadł całej Prawdy (oczywiście jak Autor słusznie zauważył, jest to niemożliwe), ale który pozostaje w swej istocie (choć niekoniecznie w działaniu swoich członków!!!) wierny nauce Pana. Problemem jest raczej nasze chlubienie się częścią owej Prawdy. Mówienie "to my mamy rację, my jesteśmy ", nawet jeśli byłoby słuszne, jest grzechem. Nie ma w tym bowiem żadnej naszej zasługi. Powinniśmy zaś pracować nad rozwojem innych i nad budowaniem wspólnoty, a nie dzieleniem jej na nowo.
Mam jeszcze jedną myśl. "Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników." Nie oznacza to, że ludzie żyjący w zgodzie ze swoją naturą i Objawieniem nie są zbawieni. Są. Ale Chrystus przyszedł pomóc też innym i my powinniśmy brać z niego przykład i jak to pięknie napisał Autor "po prostu być człowiekiem". "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają" - zdrowi pozostaną zdrowi i głupie jest chwalenie się swoim zdrowiem, ale muszą leczyć chorych, a nie uznawać ich za gorszych czy potępionych.
A tak na marginesie: nie ma czegoś takiego jak po prostu dobro ogółu. Ono zawsze musi wynikać z dobra jednostki, bo inaczej nie ma sensu. Podobnie nie ma czegoś takiego jak bogate państwo, bez bogactwa obywateli, bo jak powiedział Adam Smith: "Państwo jest bogate tylko bogactwem swych obywateli." Nie można uszczęśliwić ogółu bez spojrzenia na jednostkę. Odwrotnie postępował faszyzm, komunizm i socjalizm i rezultaty były opłakane... ale o tym może innym razem.

P.S. Wszystkie cytaty pochodzą z pamięci. Nie miałem czasu ich odszukiwać.
 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,637 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń