Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Jezus: człowiek czy Bóg?

Leigh Teabing, jeden z bohaterów książki "Kod Leonarda da Vinci" wyjaśnia, że Kościół zataił związek z Jezusa z Marią Magdaleną, ponieważ Jego małżeństwo i dziecko poddałoby w wątpliwość naukę Kościoła o boskości Chrystusa, nie mówiąc o tym, że Kościół pojmował seks jako nieczysty akt. Powyższy argument opiera się na założeniu, że boskość Chrystusa nie pozwalała na pełne człowieczeństwo.

Założenie to jest błędne, gdyż Jezus był - według teologii chrześcijańskiej - zarówno w pełni Bogiem, jak i w pełni człowiekiem. Nic nie stało na przeszkodzie, aby związał się małżeństwem i miał potomstwo. Jezus wybrał celibat, być może, aby nie zostawić dzieci sierotami, a żony wdową w młodym wieku, a może aby móc poświęcić cały czas i energię służbie mesjańskiej.

Biblia uczy, że seks jest darem Bożym dla ludzkości (Rdz.1:28), dzięki któremu dwoje staje się jednym ciałem (Rdz.2:24). Postawa Kościoła wobec seksu była negatywna, ale jeśli prześledzimy jej korzenie, przekonamy się, że tkwią one w Biblii, lecz w gnostycyzmie. Ascetyczny gnostycyzm zalecał celibat, post i wycofanie się z życia społecznego. Pogarda wobec ciała, które rzekomo zniewala duszę, wypływała z ich dualistycznej filozofii. W przeciwieństwie jednak do gnostyków, Pismo Święte zaleca dbałość o ciało, jak i ducha (1Kor.6:19-20; 2J.2).

Biblia o boskości Chrystusa

Brown głosi, że pierwsi chrześcijanie - nawet apostołowie - uważali Jezusa za zwykłego śmiertelnika: „Jezus był postrzegany przez wyznawców jako śmiertelny prorok... Wielki i potężny człowiek, lecz mimo wszystko człowiek. Śmiertelnik”.

Dan Brown napisał też, że pogląd o boskości Chrystusa zdominował chrześcijaństwo dopiero w IV wieku. Ten błędny pogląd zaczerpnął zapewne z książki Święty Graal, Święta Krew.

Czy Jezusa uznano Bogiem dopiero za sprawą cesarza Konstantyna i soboru w Nicei, który odbył się w 325 roku? Bynajmniej.
Nowy Testament powstał w I wieku Zajrzyjmy do niego, a przekonamy się sami, że Jezus jest w nim zwany Bogiem (gr. theos) przynajmniej siedem razy, a także wielokrotnie zwany jest „Panem” (gr. kyrios) w boskim sensie tego słowa. Oto co apostoł Paweł napisał w połowie I wieku o Chrystusie: „W Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” (Kol.2:9), przy czym słowo „boskość” (gr. theotes) oznacza tu Boga w absolutnym sensie. Paweł, mógł użyć słowa theiotes, odnoszącego się do samych przymiotów Bożych (Rz.1:20), ale wybrał słowo theotes, odnoszące się do natury Bożej. Napisał też, że Jezus, który „był w postaci Bożej” (Flp.2:6). Wyrażenie „w postaci” (gr. morphe) oznacza posiadanie natury Bożej, a nie podobieństwo do niej, które można było oddać innym słowem (gr. schema). Paweł napisał też o Jezusie: „Ten jest ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki” (Rz.9:5), a także: „...oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa, który wydał samego siebie za nas” (Tyt.2:11-14). Wyrażenie „Wielki Bóg, Zbawiciel nasz” odnosi się bez wątpienia do Jezusa, gdyż w języku greckim istniała reguła, według której ilekroć występują dwa rzeczowniki w tym samym przypadku połączone spójnikiem „i” (gr. kai), a tylko pierwszy z nich jest poprzedzony rodzajnikiem, wówczas obydwa odnoszą się zawsze do tej samej osoby. Podobnego wyrażenia użył apostoł Piotr, pisząc: „Do tych, którzy dzięki sprawiedliwości Boga naszego i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa” (2P.1:1). Wspomniana struktura gramatyczna dowodzi, że Piotr także uważał Jezusa za „Boga naszego i Zbawiciela”.

Każdy, kto przeczyta Nowy Testament, przekona się łatwo, że chrześcijaństwo nie było ruchem założonym przez kogoś uważanego za zwykłego śmiertelnika, jak sądzi Brown. Nie cytuje on żadnego nowotestamentowego tekstu na wsparcie swej tezy, z czego wniosek, że go nie zna lub ignoruje. Twierdząc, że Chrystusa uznano Bogiem dopiero w IV wieku pokazuje, że nie zna również historii chrześcijaństwa, gdyż inaczej wiedziałby choćby o gnostyckiej herezji zwanej doketyzmem z II wieku, która polegała na uznaniu Jezusa Bogiem w stopniu wykluczającym Jego człowieczeństwo. Dokeci uważali, że Jezus nie miał ludzkiego ciała, ale tylko wydawał się człowiekiem, stąd ich nazwa, która pochodzi od „wydawać się” (gr. dokeo). Wierzyli, że Jego ludzkie ciało było tylko fantomem. Wielu gnostyków, z których Brown robi ludzi kładących akcent na człowieczeństwo Jezusa, wyznawało doketyzm, a więc nie chcieli mieć nic wspólnego z człowieczeństwem Jezusa. Istnienie tej herezji w II wieku także pokazuje (choć w sposób przesadny i zniekształcony), że boskość Jezusa była kwestią dobrze znaną przed IV wiekiem.

Z II i III wieku pochodzi wiele cytatów o boskości Chrystusa. Na przykład Ignacy z Antiochii w 110 r. nazwał Jezusa „Chrystusem Bogiem”. Justyn Męczennik pisał przed 150 r. do Tryfona: „Gdybyś rozumiał to, co napisali prorocy, nie zaprzeczałbyś, że Chrystus był Bogiem”. Klemens Aleksandryjski w 150 r. oświadczył: „Tylko On jest zarówno Bogiem, jak i człowiekiem”. Ireneusz z Lyonu w 180 r. argumentował: „On jest Bogiem, na co wskazuje już samo imię Emmanuel”. Melito z Sardes przed 190 r. napisał: „Będąc Bogiem, a zarazem doskonałym człowiekiem, dowiódł swej podwójnej natury: boskiej przez cuda, które towarzyszyły Jego trzyletniej służbie od chrztu i ludzkiej przez trzydzieści lat przed chrztem... był On prawdziwym Bogiem, który istniał przed wiekami”. Tertulian w 200 r. pisał: „Jedynym człowiekiem bez grzechu jest Chrystus, który jest także Bogiem”. Orygenes w 225 r. dodał „Choć był Bogiem stał się człowiekiem, a stawszy się człowiekiem pozostał tym, kim był: Bogiem”. Nowacjan oświadczył w 235 r.: „On jest nie tylko człowiekiem, ale i Bogiem”, a Cyprian w 250 r.: „Jezus Chrystus naszym Panem i Bogiem”.

Wszystkie powyższe cytaty pochodzą sprzed IV wieku, dowodząc, że boskość Jezusa nie była ideą wprowadzoną do chrześcijaństwa dopiero w czasach Konstantyna Wielkiego.

Sobór w Nicei

Leigh Teabing, „znawca” historii i teologii chrześcijańskiej stwierdza w powieści Kod Leonarda da Vinci, że sprawę bóstwa Chrystusa przegłosowano dopiero podczas soboru w Nicei w 325 roku, w dodatku „małą mniejszością głosów” (w polskim tłumaczeniu oddano tę myśl inaczej, być może zdając sobie sprawę, że Brown popełnił tu fatalną omyłkę). Stwierdziliśmy już, że Jezusa Chrystusa uważano za Boga w I, II i III wieku, a zaraz zobaczymy, że Teabing mylił się też grubo, co do rezultatu głosowania.

W pierwszych wiekach sobory zwoływano zwykle w obliczu doktrynalnych wyzwań. Pierwszy odbył się jeszcze za życia Piotra i Pawła, a dotyczył stosunku do chrześcijan nawróconych z pogan, gdyż wcześniej chrześcijanie pochodzili głównie z Judei (Dz.15).

Sobór w Nicei (dzisiejszy Iznik w Turcji) zwołano w latem 325 roku, aby sformułować wspólne wyznanie wiary, głównie ze względu na poglądy duchownego Ariusza z Aleksandrii, który głosił, że Jezus Chrystus nie był równy Bogu Ojcu, lecz był jakby mniejszym Bogiem. Argumentował w następujący sposób: 1) Jezus to Logos (Słowo), który przyszedł na ziemię, cierpiał i umarł; 2) Bóg nie podlega cierpieniu ani zmianie, tak jak Logos; 3) Jezus nie może więc być w pełni Bogiem.

Zapatrywania Ariusza potępił biskup Aleksandrii i lokalny synod w 320 roku. Ariusz jednak nie zaprzestał ich głosić. Przeciwnie jego poglądy zataczały coraz szersze kręgi, gdyż był dobrym mówcą, cieszył się poparciem wpływowego Euzebiusza z Cezarei, a także miał talent do układania melodyjnych pieśni, które nadawały rozgłos jego naukom.

Działalność Ariusza powodowała coraz większe rozdarcie w chrześcijaństwie, zwłaszcza na Wschodzie. Cesarz Konstantyn zwołał w tej sprawie sobór ekumeniczny, gdyż zależało mu na jedności w Imperium. Pokrył nawet przybyłym duchownym koszta podróży. Większość z nich pochodziła ze wschodniej części Imperium, gdzie kultura teologiczna i filozoficzna stała znacznie wyżej, dlatego lepiej zdawano sobie tam sprawę z istoty i powagi sporu niż na Zachodzie.

Prezbiterzy i biskupi, którzy przybyli do Nicei, nie zawdzięczali swoich urzędów bogactwu, przekupstwu czy wpływowi politycznemu, jak później bywało w Kościele. Wielu nosiło ślady po więzieniach i torturach doznanych podczas niedawnych prześladowań dioklecjańskich, dlatego sugestia Browna, że przyjęliby pokornie nakaz cesarza w kwestiach teologicznych, jest absurdem.

Niektórzy z nich mieli Konstantynowi za złe, że jako polityk miesza się w sprawy Kościoła, ale generalnie panowała radość, że cesarz sprzyja chrześcijaństwu, zamiast je prześladować jak jego poprzednicy. Konstantyn nie był teologiem, ani nie przejmował się zawiłościami teologicznymi. Zadowoliłoby go każde wyznanie wiary, byle wspólne i takowe wsparłby swoją mocą. We wstępnym przemówieniu powiedział delegatom, że podział doktrynalny jest tak zły jak wojna. Jego rola na soborze ograniczyła się jednak głównie do końcowego błogosławieństwa nad decyzjami, które zapadły i nad wspólnym wyznaniem wiary (zwanym odtąd nicejskim), które tam sformułowano.

Ariusz mógł przedstawić swe poglądy i bronić je. Delegaci po wysłuchaniu go zauważyli jednak, że gdyby Chrystus nie był w pełni Bogiem, wówczas Bóg nie byłby Zbawicielem ludzkości. Zdolny młody teolog, Atanazy, zwrócił uwagę, że Chrystus nie mógłby dokonać zbawienia ludzi, gdyby nie był w pełni Bogiem. Wskazał też na sprzeczność, jaka by wtedy powstała z tekstem biblijnym, który mówi: „W nim zostało stworzone WSZYSTKO, co jest na niebie i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy panowania, czy nadziemskie władze, czy zwierzchności; wszystko przez niego i dla niego zostało stworzone” (Kol.1:16). Fakt, że „wszystko” zostało stworzone przez Chrystusa wyklucza, aby On mógł być stworzony, gdyż wówczas musiałby stworzyć siebie, co byłoby absurdem.

Po stwierdzeniu boskości Jezusa delegaci przeszli do relacji między Ojcem i Synem. Czy Syn ma naturę podobną do Ojca czy taką samą? Euzebiusz z Cezarei zaproponował, aby we wspólnym wyznaniu wiary użyć słowa „podobny” (gr. homoiousios). Atanazy wskazał jednak, że Chrystus musiał mieć taką samą naturę jak Ojciec, skoro Nowy Testament wyraźnie naucza, że był Bogiem. Biskup Marcellus widząc, że argumenty Atanazego przekonały delegatów, zaproponował użyć we wspólnym wyznaniu wiary wyrażenia „taki sam” (gr. homoousios). W ten sposób podkreślono identyczność natury Ojca i Syna, ale Bóg w osobach Ojca i Syna pozostał jeden w swojej istocie, podczas gdy Ariusz opowiadał się za dwiema istotami, a więc za formą politeizmu (dyteizm).

Wspólnego wyznania wiary nie podpisało tylko 2 z 318 delegatów. Nie była to więc „mała mniejszość głosów”, która głosowała za tym, że Bóg Ojciec i Syn mają taką samą naturę. Źródłem informacji Dana Browna w tej kwestii była chyba pseudonaukowa książka Święty Graal, Święta Krew, gdzie czytamy: „Sobór w Nicei zadecydował głosowaniem, że Jezus nie jest śmiertelnikiem, ale Bogiem”. Paradoksalnie nawet Ariusz, za sprawą którego sobór w ogóle dyskutował kwestię natury Chrystusa, nie wyznawał poglądu, że Jezus był zwykłym śmiertelnikiem! Ariusz też wierzył, że Jezus jest Bogiem, tyle że mniejszym od Boga Ojca.

Chrystus gnostyków

Książka Kod Leonarda da Vinci sugeruje czytelnikowi, że prawdziwego Chrystusa nie można znaleźć w Nowym Testamencie, gdzie jest ukazany jako Bóg. Zamiast tego Brown zaleca pisma gnostyków, które rzekomo pełniej eksponują Jego człowieczeństwo. Przez pełne człowieczeństwo Brown rozumie małżeństwo i seks Jezusa z Marią Magdaleną. Tyle, że teksty gnostyków z Nag Hammadi nie wspierają takiej wizji Jezusa. Gnostycy gloryfikowali celibat, uważając małżeństwo i seks za rzecz kalającą człowieka. Na przykład Ewangelia wg Filipa nazywa kobietę w związku małżeńskim - „skalaną”. Gnostycy uznaliby wywody Browna za aberrację.

Pisma gnostyków nie wnoszą do człowieczeństwo Chrystusa niczego. Jedną z przyczyn, dla których wczesnochrześcijańscy pisarze krytykowali gnostyków, było to, że nie mówili oni o Jezusie jako o człowieku. Gnostyckie ewangelie nie ukazywały Jezusa jako cieśli, który je, pije, śmieje się, płacze, współczuje, gniewa się, smuci. Nie mówiły o Nim jako o Mesjaszu, który trwoży się, cierpi, krwawi i umiera. Jezus gnostyków to istota eteryczna. Ten sterylny obraz Jezusa brał się z filozofii gnostyckiej, według której materialny świat był zły, a zatem Chrystus nie mógł z nim mieć nic wspólnego.

Prawdą jest, że Chrystus gnostyków jest inny od Chrystusa z Nowego Testamentu. Nie znaczy to jednak, że bardziej prawdziwy. Gnostycy zaczerpnęli wiele swoich idei z religii pogańskich, a ich pisma powstały 100-300 lat po powstaniu ewangelii kanonicznych, dlatego ich Jezus to fantom oderwany od rzeczywistości. W związku z powyższym nie ma większego znaczenia, za kogo gnostycy uważali Jezusa, ani tym bardziej za kogo uważają Go współcześni autorzy. Ważniejsze dla nas powinno być to, za kogo uważał się sam Jezus.

Jezus o sobie

Jezus wybaczał grzechy, co jest atrybutem Bożym (Mt.9:2-6; Łk.7:47-48). Zapowiedział także, że przyjdzie jako Sędzia (Mt.25:31-46). Jezus używał wobec siebie imienia Bożego, np. powiedział: „Pierwej niż Abraham był, Jam jest” (J.8:58). Nie chodziło tylko o to, że istniał przed Abrahamem, gdyż wtedy powiedziałby „Byłem” (gr. Ego En). Użył zwrotu Ego Eimi, które poprawnie tłumaczy się „Jestem”, a nie „Byłem”. Jezus użył go w absolutnym sensie, bez rzeczownika określającego, który pojawia się w porównaniach, jakich czasem używał Jezus (np. „Jestem drzwiami”, „Jestem winoroślą”). W języku hebrajskim owo „Jam jest” („Jestem”), było imieniem Jahwe, które Bóg objawił Mojżeszowi: „Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: JESTEM, KTÓRY JESTEM. I dodał: Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was” (Wj.3:14). Owo „Jestem” w powyższym cytacie jest formą imienia Bożego, które Jezus odniósł do siebie, dlatego Żydzi „porwali kamienie, aby rzucić na Niego” (J.8:59). Człowiek, który czynił się Bogiem, był według nich bluźniercą, a bluźnierstwo Izraelici karali ukamienowaniem. Na pytanie Jezusa, za co Go chcą ukamienować, odpowiedzieli: „Za bluźnierstwo i za to, że Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem” (J.10:33). Apostoł Jan napisał, że „Żydzi tym usilniej starali się o to, aby Go zabić, bo... Boga nazywał własnym Ojcem, i siebie czynił równym Bogu” (J.5:18). Sanhedryn skazał Jezusa na śmierć, gdyż w odpowiedzi na pytanie arcykapłana „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?” Jezus to potwierdził, znów używając imienia Jahwe (Mk.14:60-61).

Wielu uważa Jezusa za wielkiego proroka, mistrza etyki, ale nie za Boga. Czy jednak można uważać za wielkiego nauczyciela etyki kogoś, kto nie będąc Bogiem, podawał się za Niego? Filozof i pisarz C. S. Lewis tak napisał o tym dylemacie:

„Pisząc to, chciałbym zapobiec głupstwu, jakie wypowiadają ci, którzy mówią: ‘Uważam Jezusa za wielkiego nauczyciela w sprawach moralności, ale nie mogę uznać Jego roszczeń, że jest Bogiem’. Tych dwóch rzeczy nie da się bowiem pogodzić. Czy człowieka, który głosi rzeczy, jakie wypowiedział Jezus, można uznać za wielkiego nauczyciela moralności? Byłby szaleńcem, jak ktoś, kto twierdzi, że jest jajkiem albo diabłem. Musisz wybrać: Jezus był i jest Synem Bożym albo szaleńcem, o ile nie czymś gorszym. Możesz okrzyknąć Go głupcem, opluć Go i zabić. Albo też upaść przed Nim na kolana i zawołać: ‘Pan mój i Bóg mój’. Tylko nie pleć bzdur w rodzaju, że był jedynie wielkim mędrcem i nauczycielem. Bo nie zostawił nam takiej opcji. Ani nie zamierzał.”

Brown właśnie „plecie” takie bzdury. Kto uwierzy w to, że chrześcijanie w pierwszych wiekach oddawali swe życie na stosie i na cyrkowej arenie, ponieważ nie mogli uczcić jako boga cesarza, a więc człowieka, a ginęli męczeńską śmiercią, dlatego że czcili człowieka Chrystusa?!
Nie pozwól powieściopisarzowi pouczać Cię w sprawach wiary. Sięgnij po najlepsze źródło w sprawach duchowych - Pismo Święte. Znajdziesz w nim prawdę o tym, że Syn Boży przyszedł na ziemię, cierpiał i umarł - niewinny za winnych. Powstał z martwych i wstąpił do nieba, oferując nam wolność od grzechu i życie wieczne. Przyjdzie powtórnie jako Pan panów i Król królów, aby zabrać nas do siebie.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Kod Leonarda da Vinci: fakty czy fikcja", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach zaprezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, która w całości ukaże się w grudniu, nakładem wydawnictwa Betezda



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20041123194942769

No trackback comments for this entry.
Jezus: człowiek czy Bóg? | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Jezus: człowiek czy Bóg?
bakos wto, 18 sty 2005, 22:35:33
hmm a czemu nie zostawil takiej mozliwosci? oO czyzby bylo tylko czarne lub biale? zawsze jest inna mozliwosc;) nie zawsze prawdziwa nie zawsze lepsza ale zawsze moze byc inna. bunt to ciekawa sprawa. powiedz czlowiekowi ze ma byc tak a bedzie czul inaczej. ale daj mu wybor wskazujac tylko sciezke a buntu mozna uniknac latwiej niz sobie wyobrazamy ;] moglbym powiedziec ze umierali za same zasady moralne. ze mieli dosc tego co bylo i chcieli zmian. jest to jakas odmiana buntu (ostatnio sie spotykam z roznymi rodzajami tegoz) nie mowie ze to tak bylo w 100% ale ze pktow spojrzenia na to moze byc tyle ile par oczu bedzie sie przygladac. najlepsze jest to ze kazdy moze miec swoje racje ale tylko niektorzy patrza na racje pozostalych ;) najprosciej powiedziec "jest tak i tak ma byc".. a mozna przeciez wczuc sie w druga strone zamiast stawiac mur i wpajac tylko swoje zdanie. coz sam nie wiem co chcialem napisac chyba ;) pogmatwalem.
 
Jezus: człowiek czy Bóg?
starszak czw, 13 paź 2005, 18:10:37

Na temat Jezusa Chrystusa jako Boga i Człowieka napisano okolo 15 tysięcy ksiazek, więc dyskusja co najmniej od kilku stuleci jest de facto NIEMOŻLIWA. (Nieuchronnie ugrzęźnie w setkach cytatów i "kontr-cytatów")

Po drugie: w konfrontacji z judaizmem, islemem, buddyzmem czy jakim kolwiek innym wyznaniem - nie do przyjęcia jest "agument" typu: "Nasz Prorok był Bogiem, wasz tylko Człowiekiem, wiec my jesteśmy lepsi i mamy recję".

Po trzecie: Nie tylko Biblii, ale wielu innych Pismach BOSKIE pochodzenie jest przypisywane wielu Patriarchom.

Po czwarte: Nawet Jahwe powiediał w Biblii: Nie będziesz miał CUDZYCH BOGóW. Czyli spór o to, "kto jest prawdziwiej i bardziej Boski" - chyba już dawno stracił sens???

 

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń