Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Hans Küng "Spowiedź heretyka"

Polemiki

W najnowszym, drugim tegorocznym numerze tygodnika "Forum" przeczytałem  obszerny wywiad pt. "Spowiedź heretyka" przeprowadzony przez dziennikarzy niemieckiego dziennika "Frankfurter Rundschau" z enfant terrible (pozwalam sobie na taki tytuł wobec 77-letniego profesora bo przecież nie o metrykę chodzi) teologii katolickiej, Hansem Küngiem. 



Najpierw parę słów o samym bohaterze. Szwajcar, rocznik 1928, absolwent Uniwersytetu Papieskiego, filozof i teolog. Ekspert papieski do spraw teologii, wraz z Josephen Ratzingerem, w czasie Vaticanum II, krytyk kurii rzymskiej  i urzędu papieskiego, pozbawiony przez watykańską Kongregację Doktryny Wiary kierowaną dziś przez tegoż Ratzingera  prawa do wykładania teologii katolickiej w 1979. Obecnie emeryt i prezes Fundacji Światowego Etosu. Autor wielu prac, publikacji, z których parę zostało wydane w Polsce ("Krótka historia Kościoła katolickiego", "Wieczne życie?", "Nieomylny?".

O tym kontrowersyjnym teologu pisano wielokrotnie między innymi na tym serwisie (Hans Küng znów kontrowersyjny i inne artykuły)

Zainteresowanych odsyłam do portalu fidelitas.pl, gdzie w swoim czasie opublikowano  list Jana Pawła II do episkopatu niemieckiego w sprawie Künga

Nie będę więc szczegółowo omawiał jego poglądów ani streszczał samego wywiadu, pozwolę sobie tylko na podzielenie się paroma wrażeniami po przeczytaniu interview.

Czytając ten tekst jest jasnym, że Küng, nie tylko nie lubi instytucji papiestwa (przynajmniej w jej dzisiejszym kształcie) ale nie lubi Karola Wojtyły osobiście.  Daje temu wyraz parokrotnie. Pozwolę sobie zacytować:

"Pytanie: Z początku wielu ludzi wiązało nadzieje z osobą Jana Pawła II.

Küng: Ja także. Posłałem mu swoją książkę "Czy Bóg istnieje"[...] On jednak mi wogóle nie odpowiedział. Dla mnie nie jest on największym papieżem..."

Czyli od tego się zaczęło. Profesor książkę przesłał a on nie ustosunkował się. Gdyby pochwalił, to pewnie byłby największy a tak to nie jest największy (nikt zresztą nie twierdzi, że Jan Paweł II jest największym papieżem; jego wymiar historyczny znany będzie za jakiś czas, o tym nie decyduje opinia jednego czy drugiego profesora, nawet najwybitniejszego).

Następny fragment:

Pytanie: Skąd bierze się ta sprzeczność [dotyczy pontyfikatu Jana Pawła II, który według Künga cechują największe sprzeczności]

Odpowiedź:

Decydującym czynnikiem jest to, że papież pochodzi z Polski. Ten kraj nie mógł uczestniczyć w wielkich zmianach paradygmatów - czyli w reformacji i w oświeceniu - ponieważ był ciemiężony przez Prusy, Austrię Habsburgów i Rosję. Karol Wojtyła wychowywał się w tym średniowiecznym , kontrreformacyjnym paradygmacie, niechętnym nowoczesności. Był przeświadczony, że ten paradygmat jest identyczny z wiarą chrześcijańską. Tragizm tego papieża polega na tym, że poniósł on fiasko, próbując przeforsować ten paradygmat na cały świat".

Czy wiemy jak to jest.

Küng co prawda  nie precyzuje jakie to są te największe sprzeczności pontyfikatu (bo chyba nie sprawa pigułki antykoncepcyjnej czy celibatu, które wymienione są expressis verbis w tekście). Nawet znając pobieżnie, tak jak, historię Kościoła można byłoby wskazać na parę pontyfikatów bardziej sprzecznych (jak choćby w czasach Wielkiej Schizmy Zachodniej) ale jak profesor tak mówi to tak musi pewnie być.

"Czy może coś dobrego przyjść z Nazaretu?" pytał się Filipa  Natanael/Bartłomiej w Ewangelii Janowej (1:46) gdy dowiedział się, że Mistrz, który go wybrał pochodzi z tej lichej dziury.

„Czy może coś dobrego przyjść z Polski?” zdaje się  dziwić  uczony teolog ze Szwajcarii. To, że nie ma on wiedzy na temat polskiej reformacji i kontrreformacji, które to ostro, bo ostro ale głównie słowem ze sobą walczyły w czasach, gdy ojczyzna uczonego teologa płonęła stosami podpalanymi przez Kalwina i innych, tego nie musi wiedzieć. To, że polscy panowie bracia  przysięgli sobie w Warszawie, że nigdy w imię „lepszej wiary” szabel przeciw sobie nie wyciągną i słowa tego, o dziwo,  dotrzymali, mimo, że łatwo nie było, to wiedza nie tylko dla  szwajcarskich teologów ezoteryczna. Tego, że polski król wybrany głosami ówczesnego narodu na stolicę powiedział swoim wyborcom: „nie jestem panem sumień waszych”, w czasach, gdy w Europie standardem było „cuius regio eius religio”, tego w szwajcarskich liberalnych gimnazjach (bo do takież kończył Küng, jak sam to określił), w Tybindze ani Gregorianum nie wykładają, a Polacy skromni są i taki drobiazgami nie zwykli się chwalić. Nie lubi Wojtyły, to po co będzie jego CV studiował. Po to by się przekonać, że wychował się w środowisku wielokulturowym, wieloreligijnym i wielonarodowym? Że tkwiąc w owym „średniowiecznym paradygmacie” patrzył jak doktor Frank, światły prawnik z Jeny, na Wawelu rządził? Że nie czytał o shoah w mądrych pracach dystyngowanych etyków, tylko przeżył go „live”?

Sam Küng używa określenia „średniowieczny paradygmat” w sposób ewidentnie obraźliwy. Jest to bowiem określenie nonsensowne logicznie i ma za zadanie oczernić adwersarza. Przyjrzyjmy mu się bliżej. Znaczenie słowa „średniowieczny” chyba wszyscy rozumiemy: odnoszący się do średniowiecza, obrazowo: zacofany. Pewien problem u niewyrobionych może sprawiać pojęcie „paradygmatu”. Cóż to jest ten „paradygmat”, który Küng określa sytuację która ukształtowała Wojtyłę. „Paradygmat” jest o określenie z zakresu filozofii nauku wprowadzony przez amerykańskiego filozofa i fizyka Thomasa Kuhna (1922-1996) w jego pracy „Struktura rewolucji naukowych” (1962). Oznacza ono ni mniej ni więcej tylko zespół podstawowych pojęć i teorii jakiejś nauki. Paradygmatu nie kwestionuje się ale nie jest on dogmatem. Stanowi on punkt wyjścia do badań naukowy (no bo rzeczy trzeba jakoś nazwać) ale ulega zmianie w miarę postępu nauki, jest weryfikowany i jeśli trzeba rewidowany (systematycznie, powoli lub od czasu do czasu i wtedy mamy do czynienia z rewolucją naukową), głównie na drodze badań empirycznych. Pardygmat nie jest narzucony z góry tak jak dogmat ale jest przyjęty na zasadzie zgody, często domniemanej większości badaczy danej dyscypliny. Nie ma 100% pewności, że paradygmat jest zawsze słuszny (dogmat jest zawsze słuszny) ale kwestionujący paradygmat musi udowodnić jego błędy. Paradygmat ma być logicznie spójny, możliwie jak najbardziej prosty i stanowić punkt wyjścia do tzw  nauk szczegółowych. Rodzi się wobec tego pytanie: no to jaki ten paradygmat Wojtyły był? Średniowieczny i zacofany? Czy też prosty, logiczny i zmienny w zależności od okoliczności? Jeśli przyjmiemy, że zasadnicza  formacja naukowa i duchowa Wojtyły miała miejsce w latach 1938-1948 w Krakowie, to czy wyobrażacie sobie sytuację, że mogła być ona prostym powtórzeniem średniowieczno-kontrreformacyjnej sytuacji (już samo zestawienie średniowiecza i kontrreformacji brzmi nieprofesjonalnie, gdzie Rzym a gdzie Krym?)? Jeśli nawet przyjąć, że Küng nie zna pracy Kuhna i nie odróżnia pojęcia „paradygmat” od „dogmat” to czy można uwierzyć, że Wojtyła przez prawie 60 lat nic się nie zmienił i ów „polaczkowy” punkt widzenia narzuca Kościołowi? A Kościół ot tak, bez gadania to przyjmuje? Wizja Künga jest rozbrajająco prosta; było fajnie za Jana XXIII, ciut słabiej ale nieźle za Pawła VI a tu przyszedł ten zacofany Polaczek, co to nie był uprzejmy nawet za książkę wysłaną podziękować i robi z Kościoła parafię a la Niegowić lat 40.

Ponieważ gościmy na forum ekumenicznym, to pozwolę sobie wyakcentowanie tematów ekumenicznych w omawianym wywiadzie. Znajduję w nim dwa wątki, które można nazwać ekumenicznymi.
Pierwszy dotyczy bardzo ciekawej działalności teologa w założonej przez niego fundacji Weltethos (Etos świata), która ma na celu doprowadzenie do zbliżenia chrześcijaństwa z innymi wielkimi religiami, przede wszystkim z islamem. Küng nie kryje swojej fascynacji islamem jako religii opartej na prostej koncepcji teologicznej w przeciwieństwie do skomplikowanego chrześcijańskiej teologii, której korzenie tkwią w "greckim paradygmacie" (Znów pada to mądre słowo, widać, że Küng  konsekwentnie prezentuje je inaczej niż Kuhn i w wyraźnie disminutywnym wydźwięku; ktoś kto nie zna znaczenia tego słowa a czyta uważnie wywiad z Küngiem wysnuje natychmiast wniosek: wszystko, co "be" wywodzi się z "paradygmatu"). To jest niewątpliwie  najciekawszy fragment wywiadu i naprawdę choćby dla niego warto go przeczytać. Küng dnia dzisiejszego to już nie teolog a ekumenista, szukający drogi do "innego" poprzez wzajemne poznanie i wspólne wartości etyczne, wśród nich wymienia wspólne dla wszystkich ludzi: humanitaryzm i zasadę "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe".
 
Drugi wątek, znacznie słabiej zarysowany, to ocena ekumenizmu obecnego pontyfikatu, bo Küng nie byłby Küngiem, gdyby o Wojtyłę nie zahaczył. I tu muszę wszystkich przeciwników Künga roczarować. Küng chwali Wojtyłę! Jeden, jedyn raz w tym wywiadzie ale ewidentnie chwali. A chwali to tak: "jest to pozytywny znak, gdy papież udaje się do meczetu lub do synagogi, bądź też gościnnie przyjmuje muzułmanów w Watykanie.  Nie jest to rzecz zrozumiała sama przez się, ponieważ Kosciół katolicki ściśle przestrzega  protokołu. Dawniej prawie nie przyjmowano  oficjalnie nawet przedstawicieli Kościołów protestanckich". No więc, Wojtyła jest "wporzo", bo przyjmuje grzecznie innowierców, bo tak go nauczył watykański protokół (przecież w Szwajcarii wiadomo, że nieokrzesany Polak wymagał trenningu bo inaczej to wyznawców Allaha w bezpośrednim kontakcie pewnie by pogryzł). Dziennikarze wymienili jeszcze pozytwny stosunek Jana Pawła II do islamu i na tym sprawę ekumenizmu Jana Pawła II w tym wywiadzie mamy w zasadzie "z głowy". Protokół, sympatia i nic więcej. Z mojego, szaropolaczkowego punktu widzenia, uważam, że takiego otwarcia Kościoła rzymskokatolickiego na "braci w Bogu" jak za tego pontyfikatu nigdy w historii nie było. Oczywiście można wskazać na to, że za mało, za wolno, nie dość odważnie i tak dalej. Ale to, co jeszcze 40 lat temu (więc za mojej pamięci) było absolutnie nie do pomyślenia (i to nie tylko w Kościele polskim), dziś jest niekwestionowaną oczywistością, paradygmatem (w pierwotnym słowa tego znaczeniu).
Przy okazji tego wywiadu Küng prezentuje specyficzny metajęzyk. Ocenia bowiem ocenę ekumenizmu Jana Pawła II. I przy tej okazji dostało się, ale  nie papieżowi ale.... ewangelikom i socjaldemokratom. Moją uwagę przyciągnął taki cytacik-perełka:
 
Dziennikarze: "Czy starał się pan świadomie wzorować na którymś z papieży?"
Küng: "Was, dziennikarzy, chyba bardziej absorbuje osoba papieża niż mnie kiedykolwiek" [uwaga VD: ja ma mam odwrotne wrażenie czytając ten artykuł]
Dziennikarze: "Akurat wychowywaliśmy się w rodzinach ewangelickich"
Küng: "To widać. Nikt, kto wchodzi przez główną bramę do Watykanu, nie okazuje tyle czci, co ewangelicy i socjaldemokraci".
 
No i jak siostry i bracia odłączeni? Luter nauczał, że Rzym to nowy Babilon, że papież jest zły a Wy co? Czcicie? Nie czcicie?  Przejrzał Was Küng  i tyle! Swoją drogą to ciekaw jestem jakie to niemieckie słówko padło w oryginalnym tekście. Niestety nie udało mi się zalogować do archiwum Frankfter Rundschau.

Taki jest moi drodzy obraz największego współczesnego Polaka (cokolwiek by o nim nie powiedzieć) i ojczyzny jego w oczach subtelnego  zachodniego intelektualisty rozpowszechniany 140 tysiącach egzemplarzy, o wersji elektronicznej nie wspomnę. Średniowiecze, zacofanie, kontrreformacja. I tak jest duży postęp i wyjątkowa poprawność polityczna. Bo do tego zestawu zwykle dodaje się: brud, pijaństwo i złodziejstwo „und polnische Wirtschaft”.

Zniesmaczył mnie ten cały Küng. I to nie dlatego, że o moim kraju i moim rodaku tak pisze. Jest uczonym, obowiązuje go przekaz rzetelnej wiedzy opartej rozumowym wnioskowaniem, czyli ma nakaz „dać świadectwo prawdzie”. Wyszedł mi taki, subiektywny obraz wiedzy Künga: niedouczony profesor i do tego zaślepiony personalną niechęcią.

Przeczytajcie ten artykuł, chciałbym się w sądach mych mylić.



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050111212400989

No trackback comments for this entry.
Hans Küng "Spowiedź heretyka" | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Hans Küng "Spowiedź heretyka"
dawid1976 śro, 12 sty 2005, 00:01:47

QUOTE: tak jest duży postęp i wyjątkowa poprawność polityczna. Bo do tego zestawu zwykle dodaje się: brud, pijaństwo i złodziejstwo „und polnische Wirtschaft”.

widze że powoli Niemcy Cię wkużają, zrób jak ja, powróć do Polski, ztracisz wygode ale odzyskasz honor :-)

pozdrawiam

Dawid

 
Hans Küng "Spowiedź heretyka"
verbadocent śro, 12 sty 2005, 12:10:40

Zostałem zapytany prywatnie o obecny kościelny status prof.Künga. Myślę, że moje wyjaśnienia będą dobrym suplementem do tekstu.

"Hans Küng został wyświęcony na prezbitera (kapłana) w Kościele rzymskokatolickim w roku 1955. W latach 1957-59 pracował jako wikary w jednej z parafii w rodzinnej Lucernie.

15. grudnia 1979 został Konkregacja Doktryny Wiary uzanała , że nie jest on  teologiem katolickim. Krótko potem (18. grudnia 1979)biskup Georg Moser, ówczesny ordynariusz Stuttgartu (na terenie którego diecezji znajduje się Tybinga, gdzie wykładał profesor Küng) pozbawił go prawa nauczania w imieniu Kościoła rzymskkatolickiego. Tak więc w sensie kanoniczno-technicznym to nie Watykan pozbawiał go prawa nauczania, uczynił to biskup-ordynariusz miejsca. Nie ma jednak żadnej wątpliwości, że uczynił to na skutek orzeczenia Kongregacji i/lub w porozumieniu z nią. Nie jestem znawcą prawa kanonicznego ale Kongregacja jako taka nie ma prawa decyzji egzekucyjnej. Może orzekać, a w oparciu o te orzeczenia biskup podejmuje decyzję lub nie.

Tak więc ma Pan rację, mówiąc, że określenie "Watykan pozbawił" jest sensu stricte niewłaściwe.

Nic mi nie wiadomo natomiast jakoby ks.profesor Küng obłożony był jako prezbiter jakimiś karami lub restrykcjami pastoralnymi. Nie słyszałem aby był suspensowany lub pozbawiony prawa sprawowania sakramentów. Po prostu nie mam na ten temat żadnej wiedzy. Mniemam, że jest on w dalszym ciągu księdzem, bo gdyby objęły go jakieś restrykcje pastoralne, byłoby o tym słychać. Nie spotkałem się również z jakimikolwiek informacjami aby prowadził aktywną działalność duszpasterską. Ale podkreślam, moje informacje w tym zakresie są bardzo skąpe."

---
Verba Docent Exempla Trahunt

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń