Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zwoje z Qumran: Skandal XX wieku

Watykańska konspiracja okazała się wymysłem. Nie znaczy to jednak, że żadnego horrendum wokół zwojów nie było. Mijały bowiem dekady, a większość zwojów była dostępna tylko nielicznej elicie, którą ze względu na jej monopolistyczne nastawienie nazwano „koterią” lub „kartelem”.Co przyczyniło się do 40-letniego opóźnienia ich publikacji?

Przede wszystkim ogromna liczba fragmentów z Groty 4, a niektóre z nich były nie większe od paznokcia. Większość była słabo czytelna, krucha i kiepsko zachowana. Ich odczytanie wymagało wprawnego oka, świetnej znajomości języka aramejskiego i hebrajskiego oraz tysięcy godzin poświęconych rekonstrukcji tekstu.

Większość tej mozolnej pracy, mimo trudności, zakończono w 1960 roku. Zamiast jednak opublikować transliterację i fotografie zwojów, trzymano je pod kluczem, aby główna zasługa przypadła uczonym, którzy je poskładali, a nie tym, którzy mogliby w oparciu o nie napisać opracowania i komentarze.

Większość międzynarodowego zespołu to byli uczeni dużego kalibru, ale bez wcześniejszego kontaktu z pismami z Qumran. Wyjątkiem był Józef Milik, zapewne najlepszy w tym gronie znawca języków semickich, który nie miał sobie równych w szybkim czytaniu tekstów zapisanych nieznanymi dotąd stylami pisma hebrajskiego.

Uczeni z owego zespołu, oprócz pracy nad zwojami z Qumran, mieli inne obowiązki. Jedni pracowali jako wykładowcy, inni mieli na głowie projekty, z których nie chcieli zrezygnować. Materiał był nierówno rozłożony między nimi. Z 574 manuskryptów, jakie udało się złożyć z Groty 4, Milik otrzymał 197, więcej niż jedną trzecią, Strugnell miał ich ponad 100, zaś Cross i Skehan dysponowali niemal wszystkimi manuskryptami biblijnymi, które stanowiły jedną trzecią całości.

Praca postępowała bardzo wolno. Z wyjątkiem Milika i Allegro mało kto opublikował cokolwiek przed drugą połową lat osiemdziesiątych. Jean Starcky przed swą śmiercią w 1988 roku oddał do druku tylko jeden ze swych 30 manuskryptów! Skehan zmarł w 1980 roku, nie wydając praktycznie niczego. Frank Cross przez kilkadziesiąt lat opublikował zaledwie kilka małych fragmentów.

Do tego doszły wewnętrzne konflikty między nimi, polityczne potyczki Izraela z Jordanią, a także trudności finansowe, szczególnie odkąd w 1960 roku zmarł John D. Rockefeller, którego fundacja była podstawowym źródłem finansowania zespołu.

Największym błędem było to, że R. de Vaux, ani nawet J. S Trugnell nie powiększyli zespołu o kolejnych naukowców, mimo że taka potrzeba stawała się z każdym rokiem bardziej oczywista. Dopiero E. Tov, gdy stał się szefem zespołu, poszerzył go do około 50 osób. Wcześniejsza grupa ośmiu naukowców była zbyt mała, aby przetrawić tak dużą ilość rękopisów. Zwłaszcza, że de R. Vaux postanowił wydawać teksty z Qumran opatrzone w fotografie, transkrypcję oraz opasły komentarz tekstu w jego historycznym i lingwistycznym kontekście!
Z tych powodów, mimo obietnic i zapowiedzi, a potem ciągłego odwlekania daty publikacji, mijały dekady, a większość zwojów była dostępna tylko nielicznej elicie, którą ze względu na jej monopolistyczne nastawienie nazwano „koterią” lub „kartelem”.

Wielu uczonych było oburzonych, że nie mogą wykorzystać do swej pracy tak ważnego odkrycia. Spróbujmy się wczuć w ich położenie. Treść zwojów mogła zweryfikować ich naukowy dorobek, tymczasem nie mieli dostępu nawet do ich fotografii, nie mówiąc o transkrypcji. Rozczarowanie świata akademickiego najlepiej wyraził w 1981 roku prof. Geza Vermes z Oksford, w często później cytowanych słowach:

„Oto mija 30. rocznica, odkąd zwoje ujrzały światło dzienne po raz pierwszy, i świat ma prawo zapytać autorytety odpowiedzialne za ich publikację, co zamierzają zrobić z tą pożałowania godną sytuacją. Jeśli bowiem nie zostaną natychmiast podjęte drastyczne kroki, to największe i najbardziej wartościowe odkrycie hebrajskich i aramejskich manuskryptów stanie się akademickim skandalem XX wieku par excellence.”

Minęły lata osiemdziesiąte, a zwoje wciąż pozostawały nieopublikowane. Cała generacja uczonych, którzy byli w sile wieku, gdy dokonano odkrycia, wymierała bez wglądu w teksty, choć mogły poważnie wpłynąć na ich pracę naukową. Dla wielu była to niepowetowana strata.
Liczba krytyków ciągle wzrastała. Do najbardziej wpływowych należał Hershel Shanks, który w 1989 roku postanowił nadać sprawie rozgłos. W swym magazynie Biblical Archeology Review zakwestionował monopol członków międzynarodowego zespołu, eksponując ślamazarne tempo ich pracy. Ukazywał ich często, choć nie zawsze słusznie, jako chciwych sławy snobów, którzy mają cały świat gdzieś.

Drugim głośnym krytykiem był Robert Eisenman z uniwersytetu stanowego w Kalifornii. Utrzymywał on, że prawdziwą przyczyną opóźnienia druku zwojów z Qumran są przekonania katolickich duchownych z międzynarodowego zespołu. Na jego informacjach Baigent i Leigh oparli dwie ciekawie napisane i chodliwe, ale bzdurne książki.

W 1989 roku Robert Eisenman oraz Philip R. Davies zwrócili się do ówczesnego szefa międzynarodowego zespołu, Johna Strugnella z prośbą o wgląd w Dokument Damasceński z Groty 4. Strugnall odmówił, gdyż jego zdaniem Eisenman nie posiadał kwalifikacji potrzebnych do poprawnego odczytania tego tekstu. Wtedy Eisenman i Davies połączyli swe siły z Shanksem, aby na łamach Biblical Archeology Review i innych pism bombardować „elitarną koterię”, czyli oficjalny zespół powołany do odczytania i opublikowania zwojów z Qumran.
Debatą, która rozgorzała zainteresował się tygodnik Time, a potem inne pisma. W ten sposób na początku lat dziewięćdziesiątych zwoje znad Morza Martwego znów znalazły się w centrum zainteresowania mediów.

We wrześniu 1989 roku w Mogilanach koło Krakowa odbyło się II kolokwium poświęcone qumranologii. Uczeni z całego świata zebrali się, aby przy tej okazji wyrazić dezaprobatę dla ślimaczego tempa prac nad zwojami i podjąć kroki zmierzające do rozwiązania kryzysu.
Z inicjatywy sekretarza kolokwium dr. Zdzisława Kapery, wielce zasłużonego dla polskiej qumranistyki uczonego, przyjęto rezolucję wyrażającą sprzeciw wobec dalszych opóźnień. Domagano się w niej natychmiastowego udostępnienia tablic fotograficznych rękopisów z Groty 4 oraz opublikowania istniejącej konkordancji zwojów.

Rezolucję przyjęto jednogłośnie. Jej treść ukazała się w Folia Orientalia, roczniku Komisji Orientalistycznej PAN w Krakowie oraz w polskim piśmie The Qumran Chronicle, które ukazuje się z inicjatywy dr. Kapery od 1990 roku. Dodatkowy rozgłos nadał sprawie H. Shanks w Biblical Archeology Review.
Uchwała odbiła się dużym echem w środowiskach naukowych, ujawniając niezadowolenie rzeszy uczonych z powodu wieloletniego opóźnienia. Niektórzy dopatrują się w niej przełomu w bitwie o zwoje, gdyż odtąd wypadki wiodące do ich uwolnienia z rąk elity potoczyły się szybko.
Ostrzeliwany zewsząd John Strugnell, szef międzynarodowego zespołu, popełnił głupstwo. W wywiadzie dla amerykańskiej stacji telewizyjnej ABC nazwał uczonych domagających się publikacji zwojów „natrętnymi muchami”, co oczywiście nie zjednało mu przyjaciół. Shanks wykorzystał tę wypowiedź i zacytował ją na okładce swego pisma obok twarzy Strugnella, jakby oganiającego się od insektów.
Strugnell, podobnie jak Allegro i Milik borykał się z alkoholizmem, problemem, który odbił się negatywnie na efektywności każdego z nich. U Strugnella, zwłaszcza odkąd rozstał się z żoną, doszły do tego objawy manii prześladowczej. Mówiono o jego rezygnacji. Swój los przypieczętował wypowiedzią, która chyba nie padłaby, gdyby był trzeźwy. Oto fragment wywiadu, jakiego udzielił w 1990 roku izraelskiej gazecie Haaretz na temat judaizmu:

Pyt.Co się Panu nie podoba w judaizmie?
Odp.Po prostu judaizm. Fakt, że przetrwał. Powinien był zniknąć. Chrześcijaństwo posługuje się dziś bardziej pokojowym językiem w tych samych kwestiach. Mówię brutalnie szczerze, nie owijając w bawełnę. Dla mnie rozwiązaniem żydowskiego problemu jest masowe nawrócenie...
Pyt.No, ale co się Panu nie podoba w judaizmie?
Odp.Nic. Jestem katolikiem i to, że nie jecie świń zostawia więcej wieprzowiny dla mnie... Jesteście fenomenem, którego nie potrafiliśmy nawrócić, a powinniśmy byli.

Strugnell został usunięty w 1990 roku, nie tylko ze względu na tę wypowiedź i stan zdrowia, ale także z powodu słabej efektywności w kierowaniu pracami zespołu. Udał się do amerykańskiego szpitala dla psychicznie chorych, aby leczyć się z nałogu i depresji. Jego miejsce zajął wybitny biblista izraelski Emanuel Tov. Na razie jednak nic się nie zmieniało, gdyż wciąż tylko członkowie zespołu mieli akces do nieopublikowanych dotąd rękopisów.

***

W 1990 roku wyszło na jaw, że niektórzy uczeni spoza oficjalnego zespołu mogli wykorzystać do badań dokument z Groty 4 zatytułowany „Niektóre z nakazów Tory” (4QMMT), który liczył 133 linijki. W związku z powyższym dr Kapera zaproponował, aby poświęcić dyskusji nad nim jedną z sesji kolokwium w Mogilanach w 1991 roku. Jak tu jednak dyskutować nad dokumentem nie mając do niego dostępu? Nie powiodła się próba uzyskania kopii tekstu od Elishy Qimrona, byłego asystenta Strugnella.

Ktoś anonimowy zatroszczył się jednak, żeby kserokopia 4QMMT dotarła na adres krakowskiego pisma The Qumran Chronicle. Była to odbitka oryginalnej wersji, zrekonstruowanej w połowie lat osiemdziesiątych przez Strugnella i Qimrona.
Wiedząc, że ten tekst i tak krąży między specjalistami, Kapera postanowił udostępnić go uczestnikom kolokwium. Przygotował go do druku jako Apendyks w The Qumran Chronicle.

Amir Drori, dyrektor Departamentu Starożytności Izraela, gdy się o tym dowiedział, zagroził procesem, jeśli Kapera nie wycofa tekstu. Dwa lata później Hershel Shanks przekonał się, że nie były to słowa na wiatr. Opublikował w swym piśmie jako ilustrację, hebrajski tekst 4QMMT, przypisując go Strugnellowi, a wówczas Elisha Qimron zatrudnił znanego prawnika i zaskarżył pismo żądając $250.000 odszkodowania za złamanie praw autorskich. Sąd w Izraelu przyznał mu 100.000 szekli, czyli ponad $40.000.

Niedawno wyszło jednak na jaw przy analizie starych fotografii zwojów, że niemal całą pracę nad rekonstrukcją tekstu 4QMMT wykonał John Strugnell (zapewne nie bez pomocy Józefa Milika), a jego asystent E. Qimron przypisał sobie całą chwałę, nie wyłączając praw autorskich.
Shanks nie omieszkał mu tego wytknąć, kończąc niedawno artykuł na ten temat zapytaniem: „Czy Qimron podzieli się odszkodowaniem przyznanym przez sąd za złamanie praw autorskich ze swym starszym kolegą, czy też Qimron zatrzyma wszystko dla siebie?”


Robert Eisenman dzięki jakiemuś anonimowemu dawcy znalazł się w posiadaniu 1700 fotografii zwojów z Qumran. Podzielił się tą wieścią z Shanksem. Wtajemniczył też młodego naukowca Michaela Wise’a, gdyż sam nie był dość kompetentny, aby je opublikować. Wise, który obawiał się, że nie dożyje czasu, gdy ujrzy teksty z Qumran, zgodził się.
W maju 1991 roku Eisenman podpisał kontrakt z holenderską firmą na druk mikrofiszowego wydania zwojów. Wydawca wycofał się jednak słysząc o reakcji kartelu na publikację 4QMMT w krakowskim piśmie. Eisenman przybył w lipcu do Krakowa z propozycją publikacji faksymiliów posiadanych zdjęć rękopisów. Do druku jednak nie doszło, mimo, że polskie prawa autorskie nie stały na przeszkodzie. Zwrócił się więc do H. Shanksa, który zgodził się je wydać pod warunkiem, że Eisenman znajdzie pieniądze na druk.

***

W tym samym czasie wykładowca słynnego Hebrew Union College w Cincinnati, w stanie Ohio, prof. Ben Zion Wacholder ze swym zdolnym doktorantem Martinem Abeggiem, wpadli na nowy sposób dotarcia do tekstów z Qumran.

Wacholder wiedział od jednego z członków zespołu o istnieniu konkordancji, a więc alfabetycznego spisu wszystkich wyrazów występujących w zwojach w ich kontekście. Powstała ona z inicjatywy Strugnella w latach pięćdziesiątych z tysięcy poukładanych alfabetycznie fiszek.
W 1988 roku Strugnell zamówił w niemieckiej drukarni w Göttingen 25 egzemplarzy tej konkordancji. Przeznaczona była wyłącznie na potrzeby międzynarodowego zespołu, dlatego mało kto o niej wiedział. Przy jej pomocy dałoby się odtworzyć wszystkie teksty, ale ze względu na ogrom i mozół takiej pracy nikt nie brał takiej ewentualności pod uwagę, choć gdyby wiedzieli więcej o komputerach, wzięliby.

Wacholder wynegocjował jedną kopię konkordancji dla sławnego Hebrew Union College. Abegg powiedział później: „Podczas prowadzonych przez prof. Wacholdera negocjacji miałem nadzieję, że nie będzie to jedynie alfabetyczna lista haseł, lecz słowo w jego kontekście zdaniowym. Okazało się, że było jeszcze lepiej.” Każde hasło było w szerokim kontekście, ze zdaniem poprzedzającym i następującym. Abegg wpisał je w komputer i przy pomocy prostego programu zrekonstruował wszystkie interesujące go manuskrypty!

Wkrótce nieopublikowane zwoje były gotowe do druku. Wacholder i Abegg mieli jednak wątpliwości natury etycznej. Wiedząc, że uczeni z oficjalnego zespołu poświęcili tysiące godzin żmudnej pracy, aby poskładać fragmenty, mieli opory, aby umieścić swoje nazwiska na okładce wydanych na bazie konkordancji tekstów z Qumran. Z drugiej strony, te same teksty powinny były ukazać się drukiem już w latach sześćdziesiątych. Istnienie konkordancji dowodziło, że zespół, choć temu zaprzeczał, od dawna dysponował transkrypcją wszystkich zwojów.
Hershel Shanks nie miał oporów. Zaproponował, że wyda owoc ich pracy. Wychodził z założenia, że snobi z grupy, która zmonopolizowała zwoje, dostaną to, na co sobie zasłużyli arogancją i niepoważnym podejściem do zleconego im zadania.

***

Biblioteka Huntington w kalifornijskim San Marino także posiadała fotografie zwojów z Qumran. Trafiły do niej w sposób osobliwy. Elizabeth Bechtel, milionerka i filantropka zafascynowana zwojami, sfinansowała w 1978 roku projekt sfotografowania ich dla Ancient Biblical Manuscript Center w Claremont. Kopię mikrofilmu zachowała dla siebie.

Wspomniana wyżej instytucja z Claremont musiała się zobowiązać, że nie udostępni nikomu tego mikrofilmu bez zgody zespołu powołanego do opracowania i opublikowania zwojów, ale pani Bechtel takiej zgody nie musiała podpisać. Przed śmiercią w 1987 roku przekazała swoją kopię mikrofilmu Bibliotece Huntington. Umieszczono ją w specjalnym sejfie z kontrolowaną temperaturą i wilgotnością, po czym wszyscy w bibliotece o mikrofilmie zapomnieli.

W 1991 roku, gdy Martin Abegg odtwarzał tekst zwojów przy pomocy konkordancji, a Robert Eisenman zbierał pieniądze na druk fotografii z tekstem zwojów, William Moffett, nowy dyrektor Biblioteki Huntington, odkrył w sejfie mikrofilm z tekstami z Qumran!

***

Pierwsza bomba wybuchła 4 września 1991 roku, kiedy ukazał się tekst opracowany przez Abegga i Wacholdera. Świat akademicki okrzyknął ich „wyzwolicielami zwojów”, a prasa chwaliła za wydobycie na światło dzienne skarbu, który jest własnością cywilizacji, a nie wyizolowanej grupki uczonych. „Wyizolowana grupka” okrzyknęła ich złodziejami i zdrajcami.

Druga bomba wybuchła 21 września. Pod wpływem wieści o edycji Abegga i Wacholdera, Moffett, dyrektor Biblioteki Huntington, wykorzystał okazję dla 15 minut swojej sławy. Ogłosił, że w imię wolności akademickiej udostępnia kompetentnym uczonym mikrofilm ze zwojami.
Międzynarodowy zespół protestował, Izraelski Departament Starożytności groził procesem, ale Biblioteka Huntington nie była związana umową z Izraelem, toteż mogła dysponować depozytem pani Bechtel. Jej dyrektor otrzymał wsparcie setek bibliotek na świecie i licznych badaczy, w tym żydowskich. Ujęła się za nim prasa amerykańska, zawsze czuła na punkcie swobodnego dostępu do informacji. Następnego dnia New York Times opublikował na pierwszej stronie zdjęcie Moffetta z napisem: „Koniec monopolu na zwoje znad Morza Martwego”.

Szef oficjalnego zespołu początkowo chciał oddać sprawę do sądu, ale widząc, z jak wielkim wsparciem spotkały się inicjatywy Abegga i Moffetta, zaniechał tego. Zwoje zostały opublikowane, czego nie można było już cofnąć. Członkowie zespołu wydali więc oświadczenie, że odtąd każdy uczony może badać oficjalne fotografie zwojów, pod warunkiem, że oni zachowają prawo do opublikowania ich przed innymi.
W listopadzie 1991 roku, z nieco spóźnionym zapłonem, wybuchła trzecia bomba. Hershel Shanks wydał opasłe tomisko z fotografiami zwojów, które były w posiadaniu Roberta Eisenmana. W obliczu tego faktu szef zespołu Emanuel Tov zgodził się na publikację wszystkich 6.400 fotografii zwojów, które były w jego gestii, aby uczeni nie musieli korzystać z kiepskiej jakości faksymiliów R. Eisenmana. Ukazały się drukiem w 1993 roku. Odtąd każdy ma dostęp do treści zwojów z Qumran.

Emanuel Tov był wykładowcą M. Abegga, gdy ten studiował w Izraelu. Niedługo po opisanych wyżej wydarzeniach, podczas sympozjum naukowego, Tov mijając Martina Abegga w holu powiedział po hebrajsku: „Banim giddalti v’romamti”.
Abegg rozpoznał, że słowa pochodziły z księgi Izajasza i znaczyły: „Synów odchowałem i wypiastowałem”. W domu zajrzał do tekstu i doczytał resztę, której Tov nie dopowiedział: „...lecz oni odstąpili ode mnie” (Iz. 1:2).
Czy prof. Tov miał na myśli, że Martin Abegg wykorzystał zdobytą przy jego pomocy wiedzę, zwracając się przeciwko swemu nauczycielowi? Czy też okazał zadowolenie, że jego student tak dobrze sobie radzi? Tak czy inaczej, w 1997 roku Emanuel Tov przygarnął „marnotrawnego syna”, czyniąc Martina Abegga jednym z oficjalnych redaktorów qumrańskich zwojów.

***

Obecnie istnieje kilka przekładów zwojów z Qumran. Autorem pierwszego był F. G. Martinez z uniwersytetu w Groningen, który już w 1992 r. przełożył większość tekstów na język hiszpański; jego praca ukazała się też w języku angielskim i holenderskim (we współpracy z prof. A. S. van der Woude). W 1995 roku przekład niemiecki, opatrzony w komentarz, ukończył Johann Maier z uniwersytetu w Kolonii. Autorem trzeciego przekładu, szkoda że tylko zwojów pozabiblijnych, jest Polak, dr Piotr Muchowski z Katedry Orientalistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Tak dobiegła końca bitwa o zwoje, a z nią trwający blisko pół wieku monopol, który przyczynił się do jednego z największych naukowych skandali XX wieku. Jego pochodną były sensacyjne plotki, które rzuciły cień na wiarygodność Nowego Testamentu i początki chrześcijaństwa.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki "Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla. Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050121234833569

No trackback comments for this entry.
Zwoje z Qumran: Skandal XX wieku | 0 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń