Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Pochodzenie i doktryna protestantyzmu

Czym jest protestantyzm? Jest to pytanie trudne z dwóch powodów:

  • protestantyzm jest w swej istocie odłamem katolicyzmu i w wielu kwestiach podziela katolicki punkt widzenia,
  • pojęcie protestantyzmu jest szerokie i obejmuje zarówno Kościoły wywodzące się bezpośrednio z Reformacji, jak i całe mnóstwo odłamów, czy wręcz sekt, które Marcin Luter bez wątpienia by potępił.
Pozwólcie więc, że w tym krótkim wykładzie ograniczę się do protestantyzmu par excellance, czyli nurtu reformacji wittemberskiej, a po ludzku mówiąc do luteranizmu.

Nazwa protestanci (ci, którzy protestują) została bowiem nadana zwolennikom Lutra na Sejmie Rzeszy Niemieckiej w Spirze w 1529 roku, kiedy to przedstawiciele sześciu państw Rzeszy i czternastu wolnych miast zaprotestowali przeciw cesarskiemu nakazowi, który domagał się od nich zaprzestania realizowanego w tych państwach Rzeszy odbierania majątków ziemskich biskupom i odwołania bez dyskusji wyznawanych przekonań. Słowo protestant oznacza więc tego, który protestuje (przeciw nadużyciom władzy).

Depozytariuszami nazwy protestanci są więc luteranie. Użyczyli oni tej nazwy innym wyznaniom sprzeciwiającym się nadużyciom władzy zarówno świeckiej, jak i duchownej, choć w praktyce często nazwą tą posługiwali się władcy bardzo swej władzy nadużywający, jak choćby angielski Henryk VIII. Niemniej nie jest przypadkiem, że to w krajach protestanckich zaczęto praktycznie realizować takie zasady jak prawa człowieka, wolność słowa, wolność sumienia i wszystkie inne, które dziś uznaje się za fundament cywilizacji. Zasady te są bowiem wpisane w Ewangelię, a poprzez nią w doktrynę protestancką.

Obecnie do protestantyzmu przyznaje się każdy, kto jest antykatolicki, ale to błędne myślenie. Protestantyzm nie jest przeciw katolicyzmowi jako takiemu, a przeciw wypaczeniom, jakie w historii w katolicyźmie narosły. Ktoś powie, że współczesny protestantyzm też jest w wielu sprawach wypaczony i będzie miał rację. Ale protestantyzm ma wbudowany w swoją doktrynę pewien wentyl bezpieczeństwa, którego nie ma Kościele Rzymsko-Katolickim. Jest nim kalwińska zasada Ecclesia reformata et semper reformanda (Kościół zreformowany i stale się reformujący). Zasadą protestancką jest stałe nawracanie się, stałe weryfikowanie swoich poglądów, stałe odnawianie i korygowanie samego siebie, ciągła pokuta rozumiana nie jako asceza, ale jako stałe wracanie do Źródła, którym jest Bóg i Jego Słowo. Takie myślenie powoduje, ze Kościół Ewangelicki nie ma żadnych zahamowań, by rzec „zbłądziliśmy”, jak już w trakcie II wojny powiedzieli niemieccy luteranie.

Ten sposób myślenia widać wyraźnie choćby w USA, gdzie ci sami ludzie, którzy do czegoś przekonywali, mają odwagę stanąć przed publiką i powiedzieć: „pomyliliśmy się, zbłądziliśmy”.

Źródła

Protestantyzm jest integralną, nieodłączną częścią Kościoła Zachodniego, Patriarchatu Rzymskiego, który w wyniku historycznych procesów wypowiedział posłuszeństwo Biskupowi Rzymu. Nurt ewangelicki w dziejach Kościoła istniał zawsze, choć wyodrębnił się dopiero u schyłku średniowiecza. Od zawsze bowiem istniał w Kościele Zachodnim (do którego trzeba zaliczyć Patriarchaty Rzymu i Kartaginy) spór między dwoma podejściami:

* zwolenników „czystej Tradycji” uważających, że z objawieniem Jezusa Chrystusa wszystko, co najważniejsze zostało już powiedziane i pozostaje tylko to zgłębiać,

* zwolenników Tradycji żywej stojących na stanowisku, że Bóg wciąż mówi do wiernych i do tego, co już przekazano, wciąż dopisywane są nowe rozdziały.

Jednocześnie istniały dwa inne spory dotyczące zarządzania Kościołem i pracy misyjnej.

W kwestii zarządu spierały się nurty

* koncyliacyjny – stojący na stanowisku, że „Duch wieje kędy chce”, a osoby wyznaczone na urząd zbyt często zawodzą, więc Kościołem należy zarządzać poprzez rady różnych szczebli,

* autokratyczny – wychodzący z założenia, że ze stanowiskiem wiążą się uprawnienia i zwierzchnik odpowiedzialny jest tylko przed Bogiem.

Natomiast w kwestii pracy misyjnej działały też dwa główne prądy:

* nakazujący włączanie obyczajowości i kultury nawracanych ludów do liturgii i doktryny chrześcijańskiej,

* nakazujący wykorzenienie pogańskiej obyczajowości albo co najwyżej dostosowanie jej do doktryny Kościoła.

Te spory doprowadziły w konsekwencji do rozłamu w Kościele. Jednak zanim do tego doszło, nałożyły się na nie dwa inne konflikty.

Do XIII wieku dominującym nurtem w Kościele była doktryna św. Augustyna zakładająca Bożą suwerenność i niepoznawalność Boga rozumem. Augustyn mówił, że to Bóg objawia się człowiekowi wtedy, kiedy On tego chce, że człowiek sam do Boga dojść nie może, ale potrzebuje do tego inicjatywy ze strony Boga. Na podstawie własnego życia Augustyn pokazywał, że Bóg pozwala człowiekowi błądzić, żeby go czegoś nauczyć, a przyzywa człowieka do siebie wtedy, kiedy Bóg sam tego chce.

W XIII wieku w Kościele Zachodnim oficjalnie przyjęto jednak przeciwną temu doktrynę Tomasza z Akwinu twierdzącego, że Boga można poznać rozumowo. Skoro tak, to wiara przestaje być darem Bożej łaski, jak twierdził Augustyn, a staje się czymś, co można osiągnąć ludzkimi siłami, co jest zależne od woli człowieka. Nie jest przypadkiem, że razem z doktryną Tomasza wpływy w Kościele zyskała Inkwizycja. Skoro wiara zależy od człowieka, to za niewiarę można karać.

Nie wszyscy teolodzy jednak zaakceptowali doktrynę Tomasza, a skoro Augustyn nadal był Ojcem Kościoła, spokojnie mogli głosić jego koncepcję.

Drugim konfliktem, jaki miał wpływ na powstanie rozłamu był okres zwany Wielką Schizmą Zachodnią, w trakcie którego powstało pytanie o zależność władzy duchownej od władzy świeckiej i odwrotnie. Początkiem upadku autorytetu papieża była próba aresztowania Bonifacego VIII przez ludzi króla Francji Filipa Pięknego. Bonifacy zmarł w trakcie działań zausznika królewskiego, Filipa Nogaret, a jego następcy, przede wszystkim Klemens V byli grzecznymi wykonawcami poleceń króla. To musiało spowodować reakcję. W 1377 roku na papieża wybrano Włocha, Urbana VI. W odpowiedzi Francuzi ogłosili papieżem Klemensa VIII. Za pierwszm opowiedziały się takie kraje jak Anglia, Niemcy, Węgry, Polska i Czechy. Za drygim Francja, Szkocja i Hiszpania. Oba stronnictwa okładały się nawzajem ekskomunikami podważając i tak już nadwątlony autorytet papieża.

Zdecydowanie ważniejsze jednak jest to, że w okresie tym następuje zanik poważnej dyskusji teologicznej. W efekcie poszczególne nurty rozwijają się niezależnie od siebie, a kiedy dochodzi do spotkania, mówią już różnymi językami. Paradoksalnie, tomizm rozwijał się w krajach popierających Awinion, a w krajach popierających Rzym górował nadal Augustyn, choć nieraz wbrew władzom kościelnym. Pęknięcie reformacyjne będzie prawie kopią Wielkiej Schizmy Zachodniej.

Te pola konfliktów eksplodowały 31 października 1517 roku. Po okresie schizmy słaby Rzym stanął na stanowisku autokratycznym, tomistycznym i represyjnym z jednej strony, z drugiej, dla wzmocnienia swej władzy musiał poluzować w sferze nauczania, dopuszczając praktyki, które jeszcze 200 lat wcześniej zostałyby potępione. Tak to jest, że wzmacniając jedno trzeba równocześnie poluzować gdzie indziej.

W efekcie bunt opierał się na:

* doktrynie św. Augustyna,

* doktrynie „czystej” Tradycji, pozbawionej zewnętrznych naleciałości,

* doktrynie koncyliacyjnej (że prawda nie jest przypisana do stanowiska),

* założeniu, że nie wolno do Ewangelii dodawać pogańskich nauk i obyczajów,

* założeniu, że władza świecka i władza duchowna powinny być od siebie niezależne (z realizacją tego było różnie, mówię o założeniu doktrynalnym).

Kwestia odpustów była jedynie iskrą powodującą wybuch.

Wybuch

Eksplozja, która rozsadziła zachodni Kościół była poprzedzona szeregiem wstrząsów.

Pierwsze wydarzyły się, gdy Rzym był u szczytu swojej potęgi, w XII wieku. Z jednej strony wystąpił Piotr Waldus, z drugiej zaś Franciszek z Asyżu. Obu sporo łączyło, ale też były między nimi różnice. Obaj pochodzili z bogatych kupieckich rodzin. Obaj przeżyli nawrócenie, rozdali majątki biednym i żyjąc w ubóstwie zaczęli głosić kazania prostym ludziom chcąc ich pozyskać dla Chrystusa. Różnica między nimi była jednak taka, że Franciszek głosząc nauki nie różniące się niczym od nauk Lutra, nie wchodził w ogóle w teologię i dogmatykę, ograniczając się do prawd podstawowych. Waldus natomiast zakwestionował podstawowe formy pobożności średniowiecznej: pielgrzymki i odpusty jako metody uzyskania zbawienia. Z oboma Rzym poradził sobie bez problemu. Kościół ubogich Franciszka – wbrew jego założeniu – został włączony w struktury instytucjonalnego Kościoła (jego spadkobiercy odrzucający papieskie "poprawki" do doktryny szybko weszli w konflikt z Rzymem), a zwolenników Waldusa po prostu usunięto na margines.

Te pierwsze wystąpienia nie pozostały jednak bez echa. W ślad za wspólnotą franciszkańską zaczęły powstawać następne zakony „żebracze”. Jednym z nich był zakon augustianów, który odegra istotną rolę w przyszłości.

Kolejne wstrząsy były poważniejsze z dwóch powodów:

* zbiegły się w czasie ze Wielką Schizmą Zachodnią natrafiając na okres znacznego upadku autorytetu papieża,

* ich przywódcy (John Wiklef i Jan Hus) byli uczonymi i teologami, ruch reform zyskał więc silne podstawy umysłowe i teologiczne.

W obu przypadkach o sukcesie lub klęsce ich działalności zdecydowała władza świecka. Wiklef działał swobodnie w Anglii dzięki poparciu angielskiego króla. Hus z kolei miał problemy, gdyż zaatakował cesarza będącego równocześnie królem czeskim.

W chwili, gdy Marcin Luter występował ze swoimi tezami grunt miał dobrze przygotowany. Z jednej strony działalność zakonów żebraczych, w tym zakonu augustianów, które zgodnie z założeniem Franciszka swoją postawą stanowiły stały wyrzut sumienia dla pławiących się w bogactwie dostojników kościelnych. Z drugiej zaś mocna podbudowa teologiczna.

Gdyby przeciw bogaceniu się Kościoła na odpustach wystąpił ktokolwiek inny: dominikanin, biskup, czy nawet zwykły akademicki teolog, jego głos byłby znacznie słabiej słyszalny. Ale sprzeciw wyraził człowiek, który – jako członek zakonu ubogich – w oczach ówczesnych własnym życiem dowodził prawdziwości swych słów.

Gdyby potrzebę reformy głosił zwykły mnich, bez problemu papiescy apologeci poradziliby sobie z nim. Ale tu głosił teolog, w dodatku pierwszy w historii biblista.

To musiało wywołać wstrząs.

Po okresie schizmy papież był na tyle słaby i uzależniony od gry sił na politycznej scenie, że nie w głowie mu były uczone dysputy teologiczne. Szczególnie, że Leona X teologia nie interesowała. Już Grzegorz VII uważał, że na problemy najlepszym sposobem jest formalne ogłoszenie swego autorytetu. Praktykę tę potwierdził sobór w Konstancji, który dla przywrócenia jedności Kościoła przyznał papieżowi nieomylność i uznał, że aby być zbawionym trzeba w papieża wierzyć. Brak refleksji teologicznej i przyznanie papieżowi nieomylności zaowocowały największym błędem Rzymu: brakiem jakiejkolwiek dyskusji z nurtem reformatorskim.

O ile Kościół do XIV wieku potrafił poradzić sobie z ruchami odśrodkowymi poprzez z jednej strony presję rzeczywistego autorytetu, a z drugiej szeroką dyskusję teologiczną, o tyle Kościół po Schizmie bał się jakiejkolwiek dyskusji, a autorytet zastąpił doktryną nieomylności. Franciszek miał szczęście, że trafił na silnego i mądrego, a przede wszystkim wierzącego w Boga papieża Innocentego III. Luter spotkał się ze słabym i głupim Leonem X, o którym na portalu racjonalista.pl można przeczytać, że „po prostu nie był chrześcijaninem (miał rzec, że „baśń o Chrystusie” jest dobra, bo pozwala mu się bogacić). Zdaniem „racjonalistów” Luter swoim wystąpieniem wstrząsnął Kościołem powodując powrót do refleksji teologicznej i zatrzymał proces poganienia Kościoła.

Wystąpienie Lutra, dziś – ale także wtedy – zgodne z doktryną katolicką spotkało się nie z próbą polemiki, ale z nakazem odwołania bez dyskusji. Aż do 1530 roku nikt nie sformułował żadnego dokumentu dającego odpór coraz to nowym pismom augustianina. Te trzynaście lat zdecydowanie zaważyło na rozwoju sytuacji. Luter ogłaszając swoje tezy nie ogłaszał programu wyborczego, ani nawet nie ogłaszał zasad nowej religii. On tylko proponował tematy do dyskusji. Co więcej, poprzez biskupa Moguncji, Albrechta przesłał tezy papieżowi z prośbą o opinię. Biskup ten w liście przewodnim zasugerował już papieżowi, że ma do czynienia z herezją.

W istocie Luter swoimi tezami, a także następnymi pismami: Do chrześcijańskiej szlachty narodu niemieckiego o poprawie stanu chrześcijańskiego oraz O niewoli babilońskiej Kościoła uderzył w same podstawy ówczesnej pozycji materialnej i politycznej Leona X (który przehulał dorobek materialny trzech papieży) i jego biskupów. Ponieważ jednak nie zaatakował władzy świeckiej, uzyskał poparcie od części władców państw niemieckich, dostrzegających w koncepcjach Lutra szansę na uniezależnienie się od cesarza i papiestwa.

W 1521 roku papież ogłosił bullę nakazującą Lutrowi odwołanie poglądów w ciągu 60 dni. Luter bullę spalił. W odpowiedzi papież obłożył Lutra klątwą, na co Luter odwdzięczył się tym samym. W tym samym roku na Sejmie Rzeszy w Wormacji cesarz zażądał od Lutra odwołania jego poglądów. Luter odpowiedział na to: Nie mogę poddać swojej wiary ani papieżowi, ani soborom, ponieważ jest jasne jak słońce, że często błądzili i zaprzeczali sobie nawzajem. Dopóki zatem nie zostanę przekonany przez świadectwo Pisma Świętego .. Nie mogę i nie chcę się wycofać... Tak stoję, inaczej nie mogę. Tak mi dopomóż Bóg, Amen !!

Dopiero na Sejmie Rzeszy w Augsburgu w 1530 roku zezwolono zwolennikom Lutra przedstawić ich naukę. Dokument ten nazwano Confesio Augustiana, czyli Wyznanie Augustiańskie. W ten sposób historia zatoczyła krąg. Od pokornej posługi Franciszka z Asyżu do stanowczego wyznania jego spadkobierców.

Pochodzenie i doktryna protestantyzmu cz. 2



Opcje Artykułu

Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/2005041718025660

No trackback comments for this entry.
Pochodzenie i doktryna protestantyzmu | 18 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Pochodzenie i doktryna protestantyzmu
hermes nie, 17 kwi 2005, 23:25:57
"W chwili, gdy Marcin Luter występował ze swoimi tezami grunt miał dobrze przygotowany. Z jednej strony działalność zakonów żebraczych, w tym zakonu augustianów, które zgodnie z założeniem Franciszka swoją postawą stanowiły stały wyrzut sumienia dla pławiących się w bogactwie dostojników kościelnych"

Nie za bardzo wiem jak to rozumiec. Z jednej strony one mialy robic wyrzuty sumienia - ale ogolnie ludziom - zycie w zakonie bylo postrzegane jako doskonalsze - jako zasluga dzieki ktorej mozna bylo zostac zbawionym - co oczywscie bylo z biblia sprzeczne - dlatego tak wiele zakonow w czasie reformacji zostalo zlikwidowanych - i po okresie sredniowiewcza kiedy byly wlasciwie centralnym punktem kultury - nigdy juz potem nie odzyskaly swojego znaczenia. To raz - dwa to to ze mowienie o nich jako zebraczych - i wynikalo by z tego ze zyjacych w ubostwie, skromnosci, czystosci. No i to juz oczywscie z rzeczywistoscia sie nijak nie mialo - oczywscie byla zawsze "gasrtka sprawiedliwych" zarowno zakonow jak i poszczegolnych zakonikow (np Luter ktory przestrzegal az do Bolu wszytskich zasad) - nie zmienia to faktu ze "przecietny" zakon jak i zakonnik wcale taki "sprawiedliwy" nie byl. Po koleji - zakonnicy skladali sluby ubostwa - ale to nie dotyczylo zakonu jako instytucji (znaczy np klasztoru). Wiec taki przeor zakonu wcale maly majtkiem nie zarzadzal (przypomne przed reformacji 1/3 ziemi w rzeszy o ile dobrze pamietam albo cos kolo tego nalezalo do kosciola)- taki przeor zakonu ciagnol zyski nie tylko z ziemi jako takie ale rowniez np prowadzil szynki, mlyny browary. Zakonikom nigdy glod do gardla nie zagladal - co w tamtych czasach wcale takie oczywscie nie bylo. Dalej - warto dodac ze z zakonow zebraczych - np dominkanow - wywodzli sie sprzedawcy odpustow - nawet niech bedzie ten ulubieniec Jan Tetzel. Co wiecej - zachowywanie czystosci - to byla przypadlosc - ktora przytrafiala sie swietym - normlany czlowiek musi uprawiac sex - takie bylo myslenie tamtych czasow - zakonnikow to nie omijalo (zeby nie bylo kardynalow, biskupow i papiezy rowniez). Postac zakonika - zalotnika co za dziewkami latal byla jednym z ulubionych tematow wierszy zartow etc ("Szedl raz ojcaszek posrod lak, za reke chwycil mniszke swa. Hej!. A byl to maj, maj, maj!"). Albo np taki zakonnik ktory podrozowal wiedzial dokladnie w jakim zakonie zenskim sie zatrzymac - zeby mu milo podroz uplynela. Jeden zakon zenski kiedys poszedl juz tak daleko ze w koncu przeksztalcil sie w dom cor koryntu (jaka to ostatnio nazwe ladna wyczytalem). Wiec mi sie wydaje ze on srednio zawstydzal dostojnikow koscielnych.

---
"Kosciół jest tam, gdzie jest prawda, nie jest zas tak, że prawda jest tam, gdzie jest Kosciół"

 
Pochodzenie i doktryna protestantyzmu
hermes nie, 17 kwi 2005, 23:45:24
"Ale sprzeciw wyraził człowiek, który – jako członek zakonu ubogich – w oczach ówczesnych własnym życiem dowodził prawdziwości swych słów."

A mi sie jeszcze wydaje ze duze znaczenie mialo tez to ze mial odwage powiedziec to co juz ludzie wiedzieli - tylko nie bylo komu tego glosno powiedziec - teza 82".Na przykład: dlaczego papież dla świętej miłości i dla cierpień, jakie dusze w czyśćcu ponoszą, dusz tych naraz nie wyzwoli z czyśćca; gdy tymczasem dla tak małej przyczyny, jaką jest budowa kościoła św. Piotra, za pieniądze tyle dusz wyzwala?"

---
"Kosciół jest tam, gdzie jest prawda, nie jest zas tak, że prawda jest tam, gdzie jest Kosciół"

 
Pochodzenie i doktryna protestantyzmu
medieval_man pon, 18 kwi 2005, 12:13:08

z wielką uwagą zapoznałem się z tym tekstem i musze przyznać, że jego autor posiada dar popularyzatorskiego (czy to dobre słowo?) przedstawiania dziejów Kościoła. Na pewno wiele spraw staje się przystepnymi.

Pierwsza moja reakcja negatywna odnosi sie do fragmentu: "W XIII wieku w Kościele Zachodnim oficjalnie przyjęto jednak przeciwną temu doktrynę Tomasza z Akwinu twierdzącego, że Boga można poznać rozumowo. Skoro tak, to wiara przestaje być darem Bożej łaski, jak twierdził Augustyn, a staje się czymś, co można osiągnąć ludzkimi siłami, co jest zależne od woli człowieka. Nie jest przypadkiem, że razem z doktryną Tomasza wpływy w Kościele zyskała Inkwizycja. Skoro wiara zależy od człowieka, to za niewiarę można karać."

Inkwizycja jako zasada i sposób przeprowadzania procesu istniała już w XII wieku, a oficjalnie jako urząd istnieje od 1233 chyba roku. Natomiast pisma świetego Tomasza (ur. 1225) powstały w latach 1250-1274. Więc nie ma ządnego zwiazku między Inkwizycją jako urzędem, a tym bardziej jako zasadą sądowniczą.

Poza tym Tomasz nie twierdził, że Boga można poznać rozumowo. On chciał tylko, aby filozofia i teologia nie stały ze soba w sprzeczności, aby ludzie wykształceni mogli także o Bogu mówić językiem filozofii, i to bez zaniedbywania Pisma świetego.

Również nigdzie Tomasz nie napisał, że wiara może zostać zdobyta na drodze rozumu. Odwrotnie: fides quaerens intellectum wiara szuka rozumowego wyjaśnienia. To ona jest pierwsza, a wszelkie rozważania intelektualne służą jedynie jej zgłębieniu, objaśnieniu i obronie przed argumentami niewierzących.

Oczywiście temat wpływu mysli Tomasza na wizję świata jaką dzisiaj ma Kościół rzymski wymaga oddzielnego artykułu. Zgodze sie jednak, że fakt iż Kościół rzymski przyjął nauke Tomasza w odróżnieniu od luteranów wpłynął na zupełnie inną mentalność w Kościele rzymskim, która i dzisiaj nie pozwala nam dogadac się w wielu pozornie prostych sprawach

 
Pochodzenie i doktryna protestantyzmu
medieval_man pon, 18 kwi 2005, 12:25:13

Nie mogłem się oprzeć, żeby nie wkleić tu, co o związkach wiary i poznania rozumowego mówił sam Tomasz:

Nauka chrześcijańska używa także rozumu ludzkiego, jednak nie dla udowodnienia wiary - w ten sposób zanegowano by zasługę właściwą wierze - lecz aby wyjaśnić pewne punkty, które są przekazywane w samym nauczaniu. Ponieważ łaska nie niszczy natury, lecz przeciwnie, doprowadza ją do pełni, jest rzeczą słuszną, że rozum staje na służbie wiary w ten sam sposób, w jaki skłonność naturalna woli służy miłości. Dlatego Apostoł stwierdza: "Wszelkie rozumienie poddajcie posłuszeństwu Chrystusa". (Tomasz z Akwinu "Summa theologiae")

 
Pochodzenie i doktryna protestantyzmu
opin pon, 18 kwi 2005, 13:56:52
Serdeczne dzięki za ten tekst!!!!! Czekam na c.d.!!!! Pozdrawiam

---
Opin

 

Szukaj

Menu Użytkownika






Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń