Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt?

Artykuł ten nie jest wyczerpującym omówieniem kwestii chrztu niemowląt, a jedynie głosem w dyskusji i odpowiedzią na argumenty za chrztem niemowląt pojawiające się w niektórych środowiskach protestanckich.

Jednym z pojawiających się, w tym kontekście, argumentów jest przykład Jana Chrzciciela, który już w łonie matki został napełniony Duchem Świętym (Łk 1,15). Wniosek, zdaniem zwolenników chrztu niemowląt, jest taki, że w tym przypadku z pewnością Janowi nie odmówilibyśmy chrztu pomimo, że był wtedy niemowlęciem. Piszący w ten sposób zakłada jako rzecz oczywistą coś, czego wpierw powinien dowieść, stąd argument ten nie ma większego znaczenia. Cokolwiek by się nie stało z Janem (niemowlakiem), nie upoważnia nas jeszcze ochrzczenia go. Takie twierdzenie w moim przekonaniu zupełnie rozmija się z nowotestamentowym rozumieniem chrztu. Warunkiem udzielenia chrztu w Nowym Testamencie nie było bowiem napełnienie Duchem Świętym lecz świadectwo wiary człowieka. Nawet w przypadku domu Korneliusza (Dz 10,1-11,18) widzimy, że to czego apostoł Piotr i inni oczekiwali od pogan nie było wylanie Ducha (co może sugerować w.47), ale świadectwa, które pozwoliłoby im się przekonać, że ludzie ci upamiętali się, uwierzyli, dostąpili odpuszczenia grzechów i zostali zbawieni (w. 10,43 i 11,14.18.).

We wszystkich przypadkach chrztu opisanych na kartach Nowego Testamentu chrzest udzielany był osobom wyznającym swoją wiarę.

Osoby chrzczone musiały dać świadectwo osobistej wiary w zwiastowaną im ewangelię. Dobrą ilustracją tej zasady jest sytuacja, kiedy na pustynnych drogach ewangelista Filip spotyka Etiopczyka wracającego z Jerozolimy do swojego kraju. Po wyjaśnieniu mu na czym polega ewangelia, Etiopczyk zapytał Filipa, czy mógłby zostać ochrzczony, na to ten odpowiedział mu:

„Jeśli wierzysz z całego serca, możesz.” A odpowiadając, rzekł: „Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym.” I kazał zatrzymać wóz, zeszli obaj, Filip i eunuch, do wody, i ochrzcił go.

— Dz 8,37-38

Przykład ten wskazuje nie tylko na przekonanie pierwszego kościoła, co do warunków chrztu (tj. osobista wiara człowieka), ale także na praktykę (tj. nie pokropienie, ale zanurzenie w wodzie – można oczywiście dyskutować czy owo zanurzenie było całkowite, tu jednak nie ma to większego znaczenia). W taki sposób chrzcił zarówno Jan Chrzciciel (choć pod względem treści jego chrzest różnił się od chrztu chrześcijańskiego – np. Jan 3,23), w taki sposób chrzcił Jezus (a właściwie jego uczniowie – Jan 4,2), w taki sposób także chrzcili apostołowie i ich uczniowie. Jezus mówi: „Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzczony zostanie, będzie zbawiony, ale kto nie uwierzy, będzie potępiony.” (Mk 16,15-16). Apostoł Piotr mówi „Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa…” (Dz 2,38). Wydaje się, że świadectwa te są wystarczająco jasne, że chrzest jest dla ludzi, którzy słysząc ewangelię przyjmują ją a następnie przez chrzest świadczą, że stali się uczniami Jezusa Chrystusa.

Teologowie, nawet spośród tych, którzy praktykują chrzest niemowląt (i to zarówno po stronie protestanckiej, jak i katolickiej), przyznają, że w Nowym Testamencie chrztu niemowląt po prostu nie ma. W naszym przekonaniu nie ma również przesłanek, które pozwoliłby na zbudowanie takiej nauki.

Oczywiście zwolennicy chrztu niemowląt powołują się na wersety biblijne, jednak w moim odczuciu nie po to, by zbadać dokładnie, o czym te wersety rzeczywiście mówią, ale raczej po to, by znaleźć usprawiedliwienia dla praktyki, która od czasów reformacji pozostała niezmieniona (chodzi rzecz jasna o protestantów).

Argumentacja

Spora cześć stosowanych argumentów to tzw. argumenty z milczenia. Innymi słowy jeżeli Pismo czegoś nie zabrania, to znaczy, że jest to dopuszczalne. Jeżeli np. czytamy, że ochrzczony został „cały dom” i nie mamy informacji o tym, że niemowlęta zostały z tego wyłączone, to należy uznać, że chrzest niemowląt nie jest zabroniony. Taki sposób rozumowania jest zupełnie bezwartościowy, a jego wartość jest taka sama, jak wróżenia z fusów.

Sama kwestia chrztu nie jest tu jednak sprawą najważniejszą sprawą. Dużo istotniejsza jest pewna koncepcja, która uznana za prawdziwą prowadzi do wniosku, że należy w kościele wprowadzić chrzest niemowląt.

Chodzi mianowicie o przekonanie, że chrzest niemowląt jest nowym znakiem tego samego przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem. Za czasów Abrahama znakiem tego przymierza było obrzezanie niemowląt płci męskiej ósmego dnia po narodzeniu. Teraz, w Nowym Przymierzu, znak został zastąpiony chrztem niemowląt rodzących się w rodzinach ludzi wierzących.

Jeżeli jednak sprowadzamy chrześcijaństwo do jakiegoś obrzędu, czy rytuału, skutki tego zarówno dla kościoła, jak i jego członków są tragiczne. W efekcie takiego sposobu myślenia zaczyna pojawiać się coraz większe grono ludzi, którzy od dziecka uważani są i sami się uważają za chrześcijan, ponieważ zostali ochrzczeni, ale w praktyce ich los jest taki sam, jak Izraelitów. W którymś momencie okazało się, że w Izraelu były tysiące, a nawet setki tysięcy osób, które choć obrzezane zgodnie z Prawem, w gruncie rzeczy nie znały Boga. I to nie dlatego, że nikt im o tym nie mówił, ale dlatego, że wyrastali w przekonaniu, że ponieważ „ojcem naszym jest Abraham”, wszystko jest OK – najważniejsze jest obrzezanie i przestrzeganie obrzędów. Taka sama jest sytuacja w wielu współczesnych chrześcijańskich kościołach. Mamy setki tysięcy ludzi uważających się za chrześcijan tylko dlatego, że w którymś momencie zostali ochrzczeni. Największa tragedia tych ludzi polega na tym, że nigdy nie byli oni wzywani do pokuty, upamiętania i wiary. Po cóż bowiem takich ludzi wzywać do upamiętania, skoro, jak mówią zwolennicy chrztu niemowląt, ludzie ci „są chrześcijanami”, „są częścią ciała Chrystusa i społeczności nabytej krwią Baranka”, „są uczestnikami obietnic i są przez Boga uważane za uczestników Królestwa Bożego” ponieważ zostali ochrzczeni.

Lekcja z historii

Poniżej przedstawiam fragment kazania Johna McArthura, w którym mówi on o pochodzeniu idei chrztu niemowląt.

„Chrzest niemowląt jest pozostałością po europejskim absolutystycznym systemie kościoła państwowego. Przypomnijmy sobie historię. Katolicyzm panował powszechnie aż do XVI wieku, kiedy to zaczyna się Reformacja. Władza, jaką kościół katolicki posiadł ma swoje źródło w czasach, kiedy władzę obejmuje Konstantyn Wielki (325 n.e.). To on właśnie uczynił chrześcijaństwo religią państwową i rozpoczął prześladowania tych, którzy chrześcijanami nie chcieli zostać. Była to bardzo wielka zmiana w stosunku do tego, co mieliśmy dotychczas. Na początku dawało to chrześcijaństwu dobrą pozycję, ale wkrótce okazało się, że nie dzieje się dobrze.

Konstantyn doszedł do przekonania, że najlepszy sposób zdobycia prawdziwej władzy nad ludźmi wymaga również posiadanie władzy nad ich religią. W ten sposób uczynił chrześcijaństwo religią państwową. W gruncie rzeczy od 325 roku pojawia się określenie Święte Imperium Rzymskie. Następnie Konstantyn dochodzi do przekonania, że państwową religią objęci muszą zostać wszyscy w obrębie Imperium. Wszyscy muszą uznać tę władzę i dlatego powinni zostać ochrzczeni, łącznie z niemowlętami.

W ten sposób chrzest niemowląt stał się narzędziem władzy i bardzo dobrze spełniał swoją rolę. Dzięki niemu każdy automatycznie stawał się obywatelem królestwa niebiańskiego, które jest tożsame z ówczesną władzą. Od tego momentu, wszyscy tworzą kościół, a rząd ma władzę nad wszystkimi. W ten sposób stworzona została narodowa solidarność. Kościół i rząd stały się jednym, kościół i wojsko stały się jednym, kościół i politycy to jedno… a władza sprawowana jest w imieniu Bożym.

Teraz Bóg panuje w potężnym Imperium Rzymu… wszyscy są ochrzczonymi konwertytami, wszyscy są ochrzczonymi członkami potężnego monolitu, wielkiego królestwa, które nieprzerwanie trwa przez tysiąc lat. To było coś niezwykłego. Wielki Imperium Babilońskie, pierwsze imperium na świecie, trwało przez dwieście lat, Medo-Persowie również ok. dwieście lat. Imperium Greków podobnie. Ale system rzymski istniał przez tysiąc lat! Faktycznie nawet dłużej. A dokonało się to dzięki monolitycznej strukturze religijnej. Chrzest niemowląt odgrywał tu kluczową rolę, ponieważ właśnie w ten sposób człowiek stawał się częścią tego wielkiego systemu. Bóg był najwyższą władzą a w jego imieniu występował Kościół Rzymski.

A co stało się, kiedy pojawiła się Reformacja? Protestanci byli małą, słabą grupką chrześcijan, którzy mogli czuć się przygniecieni w takim otoczeniu. Ale z czasem Reformacja zdobywała sobie coraz więcej zwolenników, zaczyna nabierać tempa rozwoju i stała się polityczną siłą. Jak jednak zachować jedność? Jak tworzyć państwo, które będzie w stanie przeciwstawić się Rzymowi. […] Postanowiono więc, że zachowany zostanie chrzest niemowląt, wprowadzający do państwowego kościoła. W ten sposób utworzony został kościół państwowy, który posiadał siłę polityczną i wewnętrzną spójność, dzięki czemu był w stanie przeciwstawić się katolickiej Francji, gdzie zarówno władza jak i lud należeli do Kościoła Rzymskiego.

W ten sposób chrzest niemowląt zachowany został z powodów politycznych. W gruncie rzeczy jest on jednak pozostałością po absolutystycznym systemie kościoła państwowego. Taki system, w którym kościół posiadał prawdziwą władzę doprowadził do prześladowania ludzi, którzy z nim się nie zgadzali. Ludzie ci twierdzili, że nie zgadzają się na to ponieważ Biblia nie uczy o chrzcie niemowląt. Dlatego odrzucamy tę naukę! Uznajemy jedynie chrzest tych, którzy wierzą. Ludzi tych nazwano Anabaptystami i zaczęto ich prześladować.

Kościół państwowy nie dawał jednostce prawa do wolności sumienia, odebrał prawo do wolności myśli. Władza chciała kontrolować wszystko, by zachować solidarność społeczeństwa, która dawała siłę do przeciwstawienia się, zarówno politycznego jak i militarnego, katolickiej państwowości.

Na początku Luter był wielkim idealistą. Walczył o chrześcijański kościół, który będzie cieszył się wolnością, kościół, który wyrzekłby się siły i żył tylko Słowem i Duchem. Mówił jednoznacznie, że Pismo jest jedynym standardem we wszystkich kwestiach. Na nim zawsze będziemy się opierać. Mówił tak: ‘Mówię więc, że Bóg nie chce żadnych przymusowych ofiar. Mówię to po raz tysięczny: Bóg nie chce żadnych przymusowych ofiar. Nikt nie powinien być zmuszany do wiary. Dusza ludzka jest wieczna i jako taka jest ponad wszystkim, co tymczasowe, dlatego też winna podlegać jedynie wiecznemu Słowu.’

[…] Tak było aż do 1527, kiedy to Luter powrócił do idei kościoła państwowego i pozwolił na chrzest niemowląt. W końcu jednak kościół państwowy na tyle urósł w siłę, że prawdziwy kościół i Reformacja zaczęła zanikać.

Nie mogły powstawać zbory nowotestamentowe ponieważ były prześladowane. Na terenie Anglii nazywano ich nonkonformistami. Byli zagrożeniem dla kościoła państwowego. Chrzest niemowląt służył kościołowi państwowemu i to z niezłym skutkiem – podobnie jak kościołowi rzymskokatolickiemu ponieważ budował wewnętrzną jedność państwa zaś państwu dawał władzę nad ludźmi. Z czasem dochodziło nawet do prawdziwej walki protestantów przeciwko protestantom. Kościół państwowy bardzo się rozrósł stając się coraz bardziej bezowocny i nietolerancyjny wobec prawdziwego kościoła.

Tak też wygląda dziś Europa. Prawdziwe chrześcijaństwo jest bardzo, bardzo słabe. Zostało pogrzebane nie tylko przez Katolicyzm, ale również przez Protestantyzm. Chrzest niemowląt nie został wprowadzony dlatego, że odkryto nowotestamentowe nauczanie na ten temat. Chrzest niemowląt jest reliktem z czasów przedreformacyjnych pozostawionym ponieważ miał służyć kościołowi protestanckiemu do celów politycznych. Kościół państwowy i Biblijne chrześcijaństwo zawsze było zawsze będą wobec siebie w opozycji. Prawdziwy kościół nie jest z tego świata i nie tworzą go ludzie nienawróceni.”

Analogia między Izraelem i Kościołem

W tym kontekście przyrównywanie sytuacji współczesnego Kościoła ze starożytnym Izraelem zaczyna być zrozumiałe. Podobnie jak dzisiaj w kościołach, gdzie chrzczone są niemowlęta, w Izraelu religia była religią państwową. Te dwie instytucje istniały od powstania państwa Izrael w ST razem i nie było powodu, by je od siebie rozdzielać. Dlatego analogia między obrzezaniem i chrztem niemowląt, choć brzmi bardzo sugestywnie nie ma nic wspólnego z nauczaniem nowotestamentowym.

Wnioskowanie przez analogię prowadzi raczej do przypuszczeń aniżeli solidnej wiedzy i obarczone jest wielkim błędem. W tym wypadku wystarczy przyjrzeć się szczegółom, by zobaczyć, że jest to tylko pewne podobieństwo jednak w żadnym razie nie możemy postawić znaku równości między jednym i drugim obrzędem. Ich znaczenie jest zupełnie inne.

Po pierwsze w Izraelu obrzezywani byli tylko chłopcy. Gdyby chcieć konsekwentnie rozwinąć założenie teologii przymierza mówiące o tym, że w ten sposób osoby wprowadzane były do przymierza, jakie Bóg zawarł z Abrahamem, należałoby wnioskować, że dziewczynki nie były uczestnikami obietnic danych Abrahamowi. Czy rzeczywiście tak było? Chyba nikt nie zgodziłby się z takim twierdzeniem.

Obrzezanie było udziałem nie tylko potomków pochodzących od Izaaka (syna obietnicy), ale również Ismaela. Obowiązkiem obrzezania objęci byli również niewolnicy, którzy przebywali u Abrahama. Czy zatem obietnice dane Abrahamowi dotyczyły także narodów, które powstały z Ismaela (narody arabskie)?

Obrzezanie dane zostało Abrahamowi jako znak usprawiedliwienia. Usprawiedliwienia jakie otrzymał Abraham dzięki wierze. Zatem nie samo obrzezanie jest czymś, ale wiara, która to obrzezanie poprzedzała. Obrzezanie zaś było znakiem dla całego narodu, który miał im o tym przypominać.

Obrzezanie jako takie nie miało wymiaru duchowego. Można by obrazowo powiedzieć, że choć wskazywało na coś większego, w swoim materialnym znaczeniu, było czymś w rodzaju dzisiejszego dowodu osobistego, świadczącego o przynależności do narodu. Było wprowadzeniem do społeczności Izraela jako państwa, ale nie Izraela, jako narodu wybranego. Jak widać z historii tego narodu obrzezanie nie miało żadnego wpływu na jakość ich życia. Żyli w grzechach takich samych jak dzisiejszy świat, oddawali cześć bałwanom, byli chciwi, głupi, nieposłuszni, a większość z nich w ogóle nie znała Boga. A kiedy jakiś obcokrajowiec chciał się do nich przyłączyć i zjeść z nimi paschę, wystarczyło obrzezanie, by mógł zasiąść z nimi do stołu. Dlaczego? Dlatego, ze obrzezanie nie miało znaczenia duchowego.

Obrzezanie choć nie urzeczywistniało duchowej rzeczywistości to jednak wskazywało na coś większego. Tak jak ofiary składane w świątyni wskazywały na mającego przyjść kiedyś Mesjasza, który złoży ofiarę doskonałą, z samego siebie, tak obrzezanie zapowiadało duchową przemianę, która miała nastąpić w człowieku dzięki działaniu Bożego Ducha Świętego. Obrzezanie wskazywało na „obrzezanie serca”, o czym mówili nie tylko apostołowie (Rz 2,29), ale wspominał już o tym Mojżesz (5Mjż 29,18; 30,6) i prorocy (Jer 4,4). Dlatego w Ap. Paweł mówi: „…ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie.”(Gal. 6,15). Paweł nie wskazuje więc na chrzest, ale na coś daleko większego, na wewnętrzną przemianę, która jest dziełem Ducha Bożego i sercem Nowego Przymierza.

Zarówno prorok Jeremiasz, jak i Ezechiel zapowiadając te wielkie zmiany zapowiadają, że to Nowe Przymierze już nie będzie miało charakteru zbiorowego, ale indywidualny. Innymi słowy nie będzie to przymierze oparte na rodzinnych czy narodowych korzeniach, ale na wierze. Takiej wierze, jaką miał Abraham.

W owych dniach już nie będą mówili: Ojcowie jedli cierpkie grona, a zęby synów ścierpły, lecz każdy umrze za swoją winę. Ktokolwiek spożyje cierpkie grona, tego zęby ścierpną. Oto idą dni mówi Pan - że zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze. Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż Ja byłem ich Panem - mówi Pan - Lecz takie przymierze zawrę z domem izraelskim po tych dniach, mówi Pan: Złożę mój zakon w ich wnętrzu i wypiszę go na ich sercu. Ja będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. (Jer 31,29-33)

Podobnie Ezechiel zapowiadając to nowe przymierze cytuje to samo przysłowie i dodaje jeszcze:

"Człowiek, który grzeszy, umrze. Syn nie poniesie kary za winę ojca ani ojciec nie poniesie kary za winę syna. Sprawiedliwość będzie zaliczona sprawiedliwemu, a bezbożność spadnie na bezbożnego.” (Ez 18,20)

Nie ma już narodowej odpowiedzialności. Nowe przymierze zawarte zostanie z tymi, którzy mają wiarę Abrahama, a nie z tymi, którzy budują nadzieję na swoim pochodzeniu. Dlatego Jeremiasz jeszcze dodaje:

„ I już nie będą siebie nawzajem pouczać, mówiąc: Poznajcie Pana! Gdyż wszyscy oni znać mnie będą, od najmłodszego do najstarszego z nich - mówi Pan - Odpuszczę bowiem ich winę, a ich grzechu nigdy nie wspomnę.” (Jer 31,34)

Dlaczego tak mówi? Czy historia Izraela nie pokazuje czegoś innego? Oczywiście, ale teraz to nowe przymierze już nie będzie miało charakteru narodowego, ale będzie dziełem Ducha Bożego w sercach wszystkich wierzących. W związku z tym obrzezanie traci już swoje znaczenie. Ap. Paweł tak to wyjaśnia:

„ Albowiem nie ten jest Żydem, który jest nim na zewnątrz, i nie to jest obrzezanie, które jest widoczne na ciele, ale ten jest Żydem, który jest nim wewnętrznie, i to jest obrzezanie, które jest obrzezaniem serca, w duchu, a nie według litery; taki ma chwałę nie u ludzi, lecz u Boga.” (Rz 2,28-29)

Zatem odpowiednikiem obrzezania w Nowym Testamencie nie jest chrzest, ale obrzezanie serca, czyli nowe narodzenie, ponieważ to ono decyduje o przynależności do narodu wybranego.

Gdyby to chrzest miał zastąpić obrzezanie, jakże łatwo byłoby rozwiązać problem z Galacjanami, których ktoś zaczął przekonywać, że zanim staną się chrześcijanami powinni się najpierw obrzezać. Przecież wystarczyłoby gdyby Ap. Paweł powiedział im: „Słuchajcie, czas obrzezania już się skończył, teraz zamiast obrzezywać chrzcimy ludzi!” Gdyby tak właśnie miało być należałoby się spodziewać, szczególnie w pierwszym okresie, kiedy chrześcijaństwo rozwijało się głównie wśród żydów, naprawdę wielu tekstów, w których apostołowie wyjaśnialiby wszystkim tę kwestię.

Zakończenie

Funkcja chrztu w NT jest zupełni inna niż obrzezania. Tak jak podkreślaliśmy na początku, w chrzcie chodziło o złożenie świadectwa wiary człowieka. Wszak wiara jest tym, co dało Abrahamowi usprawiedliwienie (1Mjż 15,5-6 – obrzezanie zostało nadane ok. 13 lat później).

Luter bardzo dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że to właśnie o wiarę chodzi. Z pewnych powodów uznał jednak, że niemowlęta powinny być chrzczone. Jak jednak uzasadnić udzielanie chrztu niemowlętom jeżeli nie mają one jeszcze wiary? Jego stanowisko było takie: „Duch Święty jest tym, którzy pomaga im wierzyć. Duch Święty przychodzi do nich w chrzcie świętym. Przez kąpiel odrodzenia zostaje obficie na nas wylany”.

Dla wielu z nas konkluzja Lutra jest wielkim zaskoczeniem. Warto zatem pamiętać o tym, jak wielkim zagrożeniem dla kościoła również dzisiaj jest wpływ tego świata na nasze poglądy i nasze życie. To wielkie i wspaniałe dzieło, które Bóg zaczął realizować przez Lutra i jemu podobnych gdzieś po drodze potknęło się o własną słabość i ponieważ zapomniano o własnej zasadzie Sola Scriptura.

Warto tez przypomnieć inną starą zasadę, którą Luter mocno podkreślał: "ecclesia semper reformanda", co miało wskazywać na nieustanną potrzebę reformowania się kościoła, ciągłą potrzebę wracania do Pisma, by sprawdzić, czy gdzieś po drodze nie zbłądziliśmy, czy trwamy w nauce apostolskiej.

Niech Bóg zachowa na przed tym, by nasze poglądy w którymś momencie nie stały się w odbiciem przekonań tego świata.

„ Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie.” (Gal. 6,15).

Autor jest pastorem I Zboru Chrześcijan Baptystów w Gdańsku.

Zobacz też artykuł przedstawiający inny punkt widzenia: Dlaczego powinniśmy chrzcić niemowlęta?



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20050508154259259

No trackback comments for this entry.
Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt? | 7 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt?
Krzysztof nie, 8 maj 2005, 21:53:19

Hm, cały ten wywód oparty jest na co najmniej kilku błędnych faktach. Chrześcijaństwo religią państwową uczynił nie Konstantyn Wielki a Teodozjusz. Konstantyn wprowadził jedynie wolność religijną po prześladowaniach Dioklecjana. Ma to znaczenie, dlatego że odtąd chrześcijaństwo prześladowane w państwie rzymskim nie było a i Konstantyn był sympatykiem chrześcijaństwa. Niemniej za jego czasów nie było mowy o religii państwowej. A już w połowie III wieku (a więc kilkadziesiąt lat przed Konstantynem) biskupi dyskutowali czy dzieci należy chrzcić od razu czy czekać do ósmego dnia po urodzeniu. To był list biskupa Kartaginy św. Cypriana do biskupa Fidusa. Jasno z niego wynika, że chrzest dzieci był wówczas utrwaloną praktyką, dyskutowano o szczegółach. Tak więc cały powyższy wywód o pochodzeniu chrztu niemowląt jest niewiele wart.

 
Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt?
Maciek pią, 5 sie 2005, 17:44:15

Podstawowy mój zarzut dotyczy mylącego tytułu artykułu. Otóż u protestantów chrzest niemowląt był zawsze. Nazwa ta przysługuje bowiem w pierwszym rzędzie tym, których tak nazwano, a więc luteranom, a ci w Konfesji Augsburskiej odcięli się od nauk anabaptystycznych. Mianem protestantów określa się też pozostałe Kościoły Reformacji (kalwiński i anglikański - ten drugi trochę na wyrost). Natomiast kościoły nurtu pentakostalnego choć historycznie wywodzą się z protestantyzmu (nie wszystkie jednak), to kontynuują bardziej naukę anabaptystyczną, niż protestancką. Przypisywanie nazwy "protestantyzm" wszelkim ruchom niekatolickim, czy wręcz antykatolickim, jest zwykłym fałszerstwem i podpisywaniem się pod nie swoim nazwiskiem.

Druga kwestia, to chrzest dzieci. Otóż przeciw całemu wywodowi stoi jeden "drobiazg". Mianowicie praktyka samych apostołów. Czytamy w Dziejach Apostolskich, że po wizytcie Piotra u Korneliusza "został ochrzczony on i cały dom jego". Kto ma minimalne choćby pojęcie o semantyce antycznej (co ja mówię: "antycznej", obowiązywała jeszcze w XIX wieku), to wie, że pojęcie "dom" odnosiło się do absolutnie wszystkich domowników od pana domu po noworodka najniżej postawionej niewolnicy. Sama Biblia zresztą w tym konteście używa np. pojęcia "dom Dawida". Oczywistym jest, że Piotr nie chrzcił budynku. Chrzcił ludzi, domowników. Słowo "cały" będące kwantyfikatorem wielkim oznacza wszystkich bez wyjątków. Biblia nie wspomina ani słowem o jakiejkolwiek osobie, która nie została ochrzczona. Skoro nie wspomina, a używa słowa "cały", nie mamy podstaw do twierdzenia, że ktokolwiek - w tym niewolnicy i dzieci - został pominięty. Co więcej, mało prawdopodobne jest, żeby w domu setnika (ranga oficerska) rzymskiego nie było ani jednego dziecka.

Podsumowując:
1. Piotr razem z Korneliuszem ochrzcił wszystkich bez wyjątków domowników tegoż.
2. Wśród ochrzczonych na pewno byli niewolnicy (Biblia o nich nie wspomina, ale wiemy o życiu Rzymian tyle, ze to nie ulega wątpliwości), a istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że także dzieci.
3. Nie mamy żadnych podstaw do twierdzenia, że dzieci wśród ochrzczonych nie było, a pojęcie "cały dom" jest dość jednoznaczne i wyklucza wyjątki.
4. Pewna część ochrzczonych poddała się temu niekonieczenie z własnej woli (niewolnik nawet kiedy pan powie mu "zrób jak zechcesz" dla samego "zarobienia punktów" w oczach pana podporządkuje się temu, czego pan oczekuje).
5. Ani ten, ani żaden fragment nie podważa ważności udzielonego prez Piotra chrztu.

To tyle, na szybko w kwestii biblijnego wykładu. To jest mniej wicej tak, jak z ordynacją/wyświęcaniem kobiet. Cały logiczny i ciekawy wywód rozbija się o jedno zdanie. Niestety, CAŁY DOM, to CAŁY DOM. Jak wszyscy, to wszyscy, dzieci też.

---

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.

 
Skąd u protestantów wziął się chrzest niemowląt?
Maciek pią, 5 sie 2005, 17:45:44
Aha, i proszę podać mi nazwiska katolickich i protestanckich biblistów twierdzących, że na kartach Nowego Testamentu nie ma chrztu niemowląt, bo argument brzmi w stylu: "pewna pani mówiła mi, że..."

---

Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,705 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń