Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Problemy odpowiedzialności lekarzy za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka

W tytule niniejszej pracy pojawił się termin „problem”. Należy zgodzić się z powszechnie przyjętym twierdzeniem, że nie ma obiektu, z którego nie można by zrobić problemu, pamiętać jednak trzeba, że nie każde pytanie zawiera problem. Z całą pewnością liczne problemy związane z odpowiedzialnością lekarzy za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka, wymagają wnikliwej analizy, choćby dlatego, że coraz częściej stają się udziałem polskich sądów.

Ogólnie rzecz ujmując pojęcie odpowiedzialności należy odnosić do całej sfery życia człowieka. Odpowiedzialność lekarza należy mierzyć w kategoriach odpowiedzialności przed samym sobą, przed społeczeństwem w którym egzystuje, czy przed systemem wartości wyznaje realizując się także na płaszczyźnie wyznawanej religii czy światopoglądu.

Czy człowiek?

Poszukując właściwych rozwiązań przedstawianych poniżej problemów należy  powoływać się na takie argumenty, które znajdą zastosowanie niezależnie od przyjmowanego systemu wartości, światopoglądu czy religii. W pierwszej kolejności trzeba cały problem usytuować na płaszczyźnie podstawowego, akceptowanego przez wszystkich imperatywu: Nie zabijaj! Pytanie jakie się nasuwa w kontekście zakresu niniejszej pracy powinno brzmieć nieco przewrotnie: Czy dziecko poczęte jest człowiekiem?

Możliwe są tu jedynie trzy odpowiedzi: 1) jest człowiekiem, 2) nie jest człowiekiem, 3) nie wiadomo czy jest człowiekiem. Mając na uwadze powyższy skierowany na i do każdego człowieka imperatyw kategoryczny nie zabijaj, aborcja dopuszczalna jest tylko w przypadku, gdy przyjmiemy za prawdziwą odpowiedź z ptk 2). W sytuacji określonej w ptk 1 i 3, aborcja jest zawsze złamaniem generalnego zakazu, co oznacza, że jest niedopuszczalna. Dopiero o tych uwagach natury ogólnej można przejść do właściwej części rozważań. Jeśli bowiem przyjmiemy, że dziecko poczęte nie jest człowiekiem, nie ma podmiotu, którego prawa (życie, zdrowie) podlegałyby ochronie.

Wśród różnych postaci czy form odpowiedzialności przewidzianej przez obowiązujące przepisy prawne, należy wyróżnić odpowiedzialność karną, zawodową (dyscyplinarną) oraz cywilną lekarza. Zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka ocenia się jedynie pod kątem ewentualnej odpowiedzialności cywilnej i na tym aspekcie należy skupić się w dalszych rozważaniach.

Odpowiedzialność cywilna w analizowanym aspekcie dotyka samych fundamentów systemu prawnego i stąd też wynika najwięcej trudności z przyjęciem, że zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka może być źródłem jakiejkolwiek odpowiedzialności, a zwłaszcza cywilnej odpowiedzialności odszkodowawczej, niezależnie czy mówimy tu o ochronie dóbr osobistych, klasycznym delikcie, czy odpowiedzialności kontraktowej.
 W pierwszej kolejności należy wskazać na ewentualne, możliwe do wypracowania skargi związane z urodzeniem się dziecka. W literaturze przyjmuje się, że możliwe są w zasadzie trzy rodzaje powództw związanych z zawinionym doprowadzeniem do urodzenia się dziecka, a mianowicie: wrongful conception (niechciane poczęcie), wrongful bright (złe urodzenie) i wrongful life (złe życie).

Podmiot odpowiedzialny

Mając na uwadze różne możliwe formy prawne aktywności zawodowej lekarza należy zastanowić się, kto i w jakich okolicznościach będzie ponosił odpowiedzialność. W grę wchodzić może odpowiedzialność samego lekarza, zwłaszcza gdy wykonuje działalność np. w ramach spółki cywilnej, odpowiedzialność pracodawcy, czy odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń. Suma możliwych stanów faktycznych uzasadniających odpowiedzialność różnych podmiotów jest bardzo duża. Do powyższych należy dodać odpowiedzialność przewidzianą w art. 429 KC. Liczne problemy budzić musi także zastosowanie przepisów regulujących odpowiedzialność organów władzy publicznej po nowelizacji KC, która weszła w życie 17 czerwca 2004 r.

Zastanawiając się nad problemem odpowiedzialności lekarza za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka, należy skupić się na sformułowaniu ogólnych przesłanek odpowiedzialności za doprowadzenie do urodzenia się dziecka, stanowiących pewną stałą grupę koniecznych elementów skargi (powództwa), mając przez cały czas na uwadze, że pewne zręby tej odpowiedzialności wynikać będą z przyjętej in casu podstawy normatywnej tej odpowiedzialności.

Podstawa roszczeń z tytułu zawinionego doprowadzenia do urodzenia dziecka

Polski KC zna dwa główne reżimy odpowiedzialności cywilnej, a mianowicie odpowiedzialność z tytułu czynów niedozwolonych (art. 415 i nast. KC) oraz odpowiedzialność kontraktową (art. 471 i nast. KC). Obok tego głównego podziału można zastanawiać się nad np. odrębnością odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (art. 4491 KC i nast.). W niemieckiej nauce prawa przyjmuje się, zgodnie z tzw. teorią ochronnego działania umowy, że odpowiedzialność lekarza za szkody majątkowe z tytułu wrongful birth może być rozpatrywana w ramach odpowiedzialności ex contractu. W USA przyjmuje się natomiast, że odpowiedzialność lekarza w omawianym zakresie podlega reżimowi odpowiedzialności ex delicto.

Sprawy, które zawisły przed polskimi sądami toczyły się w oparciu o przepisy regulujące ochronę dóbr osobistych (art. 23, 24 oraz 444 – 449 KC). Przedstawiciele polskiej nauki prawa powołując się na orzecznictwo niemieckie oraz brytyjskie i USA próbują uzasadnić odpowiedzialność za zawinione doprowadzenie do urodzenia się dziecka, przyjmując tym samym, że w zakresie prawnej polityki planowania rodziny nie zachodzą pomiędzy przywołanymi systemami prawnymi żadne różnice.

Przesłanki odpowiedzialności

Trudno określić w ramach jakiego rodzaju odpowiedzialności można rozważać odpowiedzialność z powodu zawinionego doprowadzenia do urodzenia się dziecka, a poważne wątpliwości powstają już przy kwalifikacji skutków urodzenia się dziecka jako szkody. Tym niemniej podkreśla się, że dla powstania odpowiedzialności lekarza, muszą zostać spełnione następujące przesłanki: 1) istnienie obowiązku należytej staranności i ostrożności według standardów powszechnie przyjętych przy wykonywaniu danego zawodu, 2) naruszenie tego obowiązku, 3) związek przyczynowy między nagannym zachowaniem się sprawcy, a uszczerbkiem, 4) istnienie rzeczywistej szkody (krzywdy), stanowiącej następstwo nagannego postępowania sprawcy.

Szkoda
Nie wydaje się, że można tak łatwo, jak czyni to Niemiecki Sąd Najwyższy, przejść, na płaszczyźnie przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej, od dziecka jako dobra, do kosztów związanych z jego utrzymaniem rozumianych jako szkoda. Zgodnie z tym poglądem, to nie dziecko, czy też jego egzystencja stanowią szkodę. Szkoda wynika dopiero i wyłącznie z obciążenia kosztami utrzymania tegoż dziecka. Wydaje się, że formalne źródło szkody wynika z obowiązku utrzymania dziecka przez rodziców, jednak materialnie, nawet przy tak poczynionej i jak się wydaje trudnej do obrony dystynkcji, źródłem szkody jest pozostawanie dziecka przy życiu.

W literaturze polskiej panuje niekwestionowany pogląd, że pojęcie szkody można odnosić jedynie do dóbr i interesów prawnie chronionych, szkodę zaś określa się jako uszczerbek tychże dobrach i interesach, których poszkodowany doznał wbrew swojej woli. Przez krzywdę natomiast rozumie się uszczerbek w dobrach niemajątkowych polegający na cierpieniach fizycznych i psychicznych.

Umieszczając pojęcie szkody, w ramach odpowiedzialności za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka, należy zapytać, czy naturalne obowiązki rodziców związane z urodzeniem się, nawet niechcianego dziecka, można określać jako okoliczność, której następstwem jest powstanie szkody? Stanowczo należ powiedzieć, że nie! Po pierwsze należy zapytać, jakie prawo rodziców (znajdujące się pod ochroną proporcjonalną do życia dziecka) może zostać naruszone?

W literaturze próbuje się niejako sztucznie stworzyć i usprawiedliwić (a ściślej bezpodstawnie rozszerzyć) tzw. prawo do planowania rodziny obejmujące rzekome prawo rodziców do decydowania o życiu dziecka w granicach dopuszczonych przez dany porządek normatywny (czyżby kolejne ius vitae necisquae?).

Nie ulega wątpliwości, że każdy może podejmować decyzje dotyczące posiadania dzieci, lub nie. Zakres wolności jest tu stosunkowo szeroki. Pytanie dotyczy granic tego prawa. Jak daleko sięga „moje” prawo? Należy stwierdzić, że kończy się ono z chwilą powstania nowego życia, z chwilą poczęcia. Ogół niematerialnych i majątkowych stosunków prawnych między rodzicami a dzieckiem nie może być odbierany jako „szkoda”. Próba definiowania szkody jako kosztów utrzymania w abstrakcyjnym wyizolowaniu ich od dziecka jest poglądem chybionym, ponieważ jest to podział sztuczny i tak samo nie do przyjęcia jak twierdzenie, że nie wgniecenie blachy w samochodzie, a dopiero koszty jego naprawy, nie nabycie przez pełnomocnika rzeczy z przekroczeniem zakresu umocowania, a dopiero wynikające z tego skutki finansowe, czy też w końcu nie trwałe uszkodzenie ciała, a dopiero wywołane przez nie podwyższone potrzeby poszkodowanego uznać należy za szkodę.

Prawo do aborcji?

Okoliczność, że prawo dopuszcza możliwość przerwania ciąży w określonych sytuacjach, należy zawsze traktować w kategoriach wyjątku, nigdy zaś jako „dobra”. Zgodnie z art. 4a ust 1 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. UDPC przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy: (...). Przepis ten nie przyznaje rodzicom (kobiecie) żadnego prawa podmiotowego. Określa natomiast warunki, jak wskazuje tytuł ustawy, dopuszczalności przerwania ciąży. Żadne zło, nawet najmniejsze nigdy nie jest żadnym dobrem. Takie spostrzeżenie w sposób zasadniczy wpływa ma możliwość podnoszenia roszczeń z tytułu zawinionego doprowadzenia do urodzenia dziecka. Część przedstawicieli doktryny uzasadnia bowiem skargi związane ze „złym urodzeniem” rzekomym prawem kobiety do aborcji.

Podążając za utrwalonym stanowiskiem orzecznictwa, którego reprezentatywnym wyrazem jest wyrok TK z 15 stycznia 1991 r. (U 8/90, OTK 1991, nr 1, poz. 8), należy stwierdzić, że ustawa określa warunki dopuszczalności przerywania ciąży, a więc w swoim założeniu dotyczy sytuacji, które powinny być wyjątkowym legalizowaniem zachowania z reguły bezprawnego. Dlatego też traktuje się te przepisy w doktrynie prawa karnego jako określające kontratyp, czyli okoliczność wyłączającą bezprawność czynu.

Nałożenie obowiązku zachowania kontratypowego może być czymś zupełnie wyjątkowym. Nie można uznać za trafne stanowiska przyjmującego, że istnieje wolność kobiety do przerwania ciąży ograniczona ustawą. Stan prawny jest wręcz odwrotny. Pierwotny jest zakaz przerywania ciąży, a ustawa określa jedynie warunki dopuszczalności odstępstwa od tego zakazu. Oceniając znaczenie normatywne przepisu art. 4a ust. 1 pkt 4, należy dojść do wniosku, iż ma on charakter legalizujący określone zachowania zmierzające do przerwania ciąży. Stanowi więc zezwolenie na podjęcie zachowań z zasady zabronionych (wyrok TK z 28 maja 1997 r. K 26/96, OTK 1997, nr 2, poz. 19).

Z całą pewnością też nowej kategorii dobra osobistego w postaci „uprawnienia do planowania rodziny nie wyłączając przeprowadzenia zabiegu aborcyjnego” nie można wyprowadzać z art. 47 Konstytucji, jak to uczynił sąd apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia 5 listopada 2004 r. Zgodnie z wyrokiem TK z 24 października 2000 r. (OTK 2000, Nr 7, poz. 255), treść art. 47 odnosi się do ochrony tzw. prywatności i - mówiąc najogólniej - zakazuje ustawodawcy nieuzasadnionej ingerencji w sferę stosunków rodzinnych i życia osobistego. Przepis ten nie może jednocześnie chronić rodziny i statuować w porządku prawnym prawa do aborcji.

Niechciane dziecko

Według wypracowanych w literaturze zagranicznej poglądów, dla uzasadnienia odpowiedzialności za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka wykazać należy, że dziecko, które przyszło na świat, jest dzieckiem niechcianym. Wola rodziców tak przed, jak i po narodzeniu dziecka przybiera postać kategorii normatywnej uzasadniającej odpowiedzialność lekarza w analizowanym aspekcie, co winno być oceniane jako wykluczenie posiadania dziecka. Wykluczenie zaś wymaga ustalenia zamiarów i kondycji rodziców z chwili poczęcia.

Z koncepcją niechcianego dziecka pojawia się problem oddania dziecka do adopcji. Z jednej strony podkreśla się, że nie ma obowiązku oddania niechcianego dziecka do adopcji. Z drugiej jednak, wydaje się, że skoro koniecznym elementem skargi przeciw lekarzowi jest kategoria niechcianego dziecka, to nie oddanie dziecka do adopcji tuż po urodzeniu sprawia, że uszczerbek majątkowy związany z posiadaniem dziecka nie może uzyskać charakteru szkody.

Zwolennicy usprawiedliwiający odpowiedzialność lekarza za zawinione doprowadzenie do urodzenia się dziecka, na pozytywistyczny sposób przyjmują, że uszczerbek powstały w majątku rodziców wymaga naprawienia jako szkoda. Idąc dalej tym tokiem rozumowania nie sposób nie przyjąć, że nieoddanie dziecka do adopcji winno się oceniać w kategoriach przyczynienia się poszkodowanego z art. 362 KC. Przecież przyczynienie się występuje wówczas, gdy w wyniku badania stanu faktycznego sprawy dojść trzeba do wniosku, że bez udziału poszkodowanego szkoda hipotetycznie nie powstałaby lub nie przybrałaby rozmiarów, które w rzeczywistości osiągnęła.

Mając na uwadze powyższe oraz uwagi dotyczące pojęcia szkody na gruncie szeroko rozumianego prawa medycznego, a odwołując się do zasad ogólnych prawa odszkodowawczego, wydatki poczynione dobrowolnie, a nawet w pełni świadomie, trudno byłoby w ogóle potraktować ex definitione jako szkodę.

Roszczenia

Jak już wspominano, polskie sądy rozstrzygały sprawy dotyczące doprowadzenia do zawinionego urodzenia się dziecka w oparciu o przepisy regulujące ochronę dóbr osobistych. Zgodnie z art. 24 KC, w razie dokonanego naruszenia, poszkodowany może żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.

Stosownie do § 2 art. 24 KC, jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona szkoda majątkowa, poszkodowany może żądać jej naprawienia na zasadach ogólnych. Charakterystyczne, że w Polsce, rodzice występując z roszczeniami domagali się świadczeń stricte majątkowych, przyjmujących postać czy to odszkodowania, czy też zadośćuczynienia za doznaną krzywdę.


Odszkodowanie

Roszczenia związane ze szkodą na osobie, tak majątkową, jak i niemajątkową regulują art. 23, 4 oraz 444 – 449 KC. Możliwość dochodzenia odszkodowania przewiduje art. 444 KC. W zakres zastosowania tego przepisu wchodzą w rachubę dwa przypadki, mianowicie uszkodzenie ciała lub wywołanie rozstroju zdrowia. Uszkodzenie ciała oznacza naruszenie integralności fizycznej pozostawiające wyraźne ślady (np. rany, złamania), zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne (np. uszkodzenie organów wewnętrznych). Rozstrój zdrowia wyraża się natomiast w innych postaciach zakłócenia w funkcjonowaniu poszczególnych organów, bez ich widocznego uszkodzenia (np. zatrucie, nerwica, choroba psychiczna, obniżenie sprawności intelektualnej).

Ciąży kobiety nie można absolutnie oceniać stosując reguły i miary przewidziane dla uszkodzenia ciała czy wywołania rozstroju zdrowia. Mające się narodzić dziecko zmienia niewątpliwie psychofizyczną strukturę kobiety, lecz jest to stan naturalny. Jak podkreśla się w literaturze, nawet w USA kwestia przyznawanych odszkodowań pozostaje nadal sporna. Sądy przyznając odszkodowanie sądy swoich rozstrzygnięciach nie były skłonne wnikać w filozoficzne rozważania dotyczące wartości życia, a raczej uwzględniały powództwo, widząc potrzeby materialne upośledzonego dziecka.

Zadośćuczynienie

Normatywną podstawę żądania zadośćuczynienia stanowi art. 445 § 1 KC oraz art. 448 KC. Istota tych przepisów sprowadza się do możliwości przyznania temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub do zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na cel społeczny.

Warto odnotować, że nawet zwolennicy odpowiedzialności lekarza z powodu „złego urodzenia” dziecka mają poważne wątpliwości w zakresie możliwości zasądzenia zadośćuczynienia za krzywdę kobiety jedynie dlatego (sic!), że zmuszona została o urodzenia (poczęcia) dziecka „wbrew swojej woli”. Stwierdzenie takie jest słuszne, ale argument przytoczony na jego poparcie wydaje się zaskakujący, jeśli przyjmuje się, że głównym trzonem argumentacji uzasadniającej odpowiedzialność lekarza jest szeroko lansowana koncepcja prawa kobiety do aborcji oraz prawa do planowania rodziny. Zgodnie z najnowszą tendencją w orzecznictwie dotyczącym art. 448 KC, zadośćuczynienie ma w głównej mierze charakter kompensacyjny, co zbliża ten rodzaj świadczenia do odszkodowania.

Zaliczenie korzyści

Urodzenie się dziecka przynosi rodzicom liczne korzyści, tak majątkowe, jak i niemajątkowe. W przypadku przyjęcia odpowiedzialności lekarza pojawia się pytanie dotyczące możliwości uwzględnienia miłości i radości wynikających z obecności dziecka w rodzinie. O ile świadczenia majątkowe uzyskane przez rodziców związane z dzieckiem stosunkowo łatwo jest obliczyć, o tyle jak można wycenić tzw. korzyści posiadania dziecka w postaci uczuć rodziców i radości z posiadania dziecka? Na to pytanie nikt nie daje odpowiedzi.

Chciałbym z całą mocą podkreślić, że np. w przypadku tzw. szkód spowodowanych błędem w diagnozie prenatalnej, nie chodzi w żadnym razie o niechciane dziecko, a o niechciane cechy (fizyczne, psychiczne) dziecka. Ustalając więc szkodę i wysokość odszkodowania czy zadośćuczynienia, zgodnie z pozytywistyczną drogą rozumowania, powinno się uwzględniać stopień (?) wad (?) dziecka. Czy dziecko jest w takim przypadku „towarem z wadami”? Powyższe rozróżnienie, podobnie jak i próba poczynienia dystynkcji między dzieckiem a szkodą jest niedopuszczalne i graniczy z absurdem.

Klauzula sumienia

Wykonywanie zawodu lekarza w określonych sytuacjach prowadzić może do rozlicznych konfliktów moralnych. Wentylem bezpieczeństwa jest w takich sytuacjach regulacja zawarta w art. 39 UZL, zgodnie z którą, lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym, że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.

Mając na uwadze powyższą regulację, zaskakujące wydaje się być twierdzenie, że lekarz, jako funkcjonariusz publiczny musi kierować się prawem, a nie światopoglądem czy przekonaniami religijnymi. Zdaniem M. Nestorowicza tzw. sprawie łomżyńskiej, lekarz bezpodstawnie rozszerzył swoje prawo powołania się na „klauzulę sumienia” także na badania prenatalne. Z twierdzeniem takim nie sposób się zgodzić, bowiem zgodnie z art. 3 ptk 5 UZOZ, świadczeniem zdrowotnym jest także opieka nad kobietą ciężarną i jej płodem, porodem, połogiem oraz nad noworodkiem. By ochrona przewidziana w art. 39 UZL nie była prowizoryczna, należy stwierdzić, że to lekarz rozstrzyga, czy dana czynność, a także skutek, który domagający się świadczenia chce uzyskać, jest zgodny z sumieniem lekarza. Sumienie lekarza jest kategorią ściśle normatywną. Lekarz powołując się na klauzulę sumienia ma obowiązek powiadomić o tym przełożonego. W ten sposób dylemat swojego sumienia przekazuje ordynatorowi. W miejsce sumienia lekarza "prowadzącego" wstępuje sumienie ordynatora. On podejmuje stosowne decyzje. Działanie w ramach porządku prawnego wyłącza bezprawność zachowania lekarza.

Działanie w zgodzie z własnym sumieniem w świetle art. 39 UZL jest zgodne z prawem, więc nie jest bezprawne. Nie można zgodzić się z twierdzeniem, że odmowa wydania przez lekarza zaświadczenia o stanie zdrowia płodu, gdy z uwagi na upływ czasu, kobieta nie może skorzystać z przerwania ciąży, jest nadużyciem ze strony lekarza. Pamiętać bowiem należy, że „swoboda sumienia” jest dobrem chronionym expressis verbis przez art. 23 i nast. KC, a polska judykatura dopiero od niedawna odkrywa jej sens, czego wyrazem są dość liczne wyroki w tej materii. Natomiast ograniczanie człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową lub bezwyznaniowość stanowi przestępstwo zgodnie z art. 194 KK. Podkreśla się przecież, że także pacjent może ponosić odpowiedzialność za nieuzasadnione zarzuty wobec lekarza.

Kompromis?

Zgodzić należy się z prof. M. Safianem, że szczególna trudność rozważanych tu problemów polega m. in. na tym, że opcja pomiędzy różnymi stanowiskami musi być dokonana w sposób pryncypialny, a więc bez możliwości znalezienia jakiegoś kompromisowego stanowiska. Przyjęcie rozwiązania kompromisowego, nawet na proponowany wzór austriacki w dalszej perspektywie prowadzi do niebezpiecznych konsekwencji społecznych i moralnym. Przed sądami polskimi stoi trudne zadanie, ale jego rozwiązanie nie może pomijać art. 30 Konstytucji, zgodnie z którym przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Propozycja rozwiązania

W polskim piśmiennictwie, zdając sobie sprawę z powagi problemu zgłoszono postulat rozwiązania zagadnień dotyczących zawinionego doprowadzenia do urodzenia się dziecka na płaszczyźnie pomocy państwa, przy czym pragnie uniezależnić się go od przyczyn nieprzeprowadzenia aborcji. Podobne propozycje rozwiązań zgłasza się w nauce niemieckiej odwołując się do systemu ubezpieczeń i pomocy socjalnej.  Wydaje się, że to jedno z najlepszych możliwych rozwiązań.

Referendum?

Kończąc powyższe rozważania należy zapytać o możliwość rozwiązania powyższych, zresztą jedynie ogólnie zarysowanych problemów, w drodze referendum narodowego. Czy można w drodze głosowania zmienić naturę rzeczy? Odpowiedź może być jedna: Nie. Czy można zdecydować o czyimś życiu? Nie.  



Trackback

Trackback URL for this entry: http://www.kosciol.pl/trackback.php/20060208225559933

No trackback comments for this entry.
Problemy odpowiedzialności lekarzy za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka | 4 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Problemy odpowiedzialności lekarzy za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka
milka czw, 9 lut 2006, 11:59:22
trzeba skonczyc te farse i zaczac myslec nad nowymi ustawami gdzie odpowiedzialnosc za kazda ciaze (chciana i niechiana) beda ponosic on i ona. do tej pory bylo to tak ze facet swoje zrobil (co bylo dla niego jedynie przyjemnoscia) i sobie poszedl nie zastanawiac sie nad zadnymi konsekwencjami. nikt takiego nie obarczal zadnymi obowiazkami, a jak mial jakies to zawsze byly to jakies groszowe alimenty, a wychowanie dziecka to nie sa groszy! kiedy zaczniemy patrzec na to trzezwo? przestanmy snic. dziecko nie bierze sie z powietrza!
 
Problemy odpowiedzialności lekarzy za zawinione doprowadzenie do urodzenia dziecka
nowe sob, 11 lut 2006, 12:20:31
Nadchodzi godzina, już jest, że każde dziecko będzie błogosławione przez państwo [ojca i matkę także]

---
nowe

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,691 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń