Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Unieważnienie małżeństwa czy separacja?

Pytania i odpowiedzi

Proszę o radę osobę kompetentną. Zależy mi na wiarygodnych informacjach. Oto moja sytuacja: Jestem mężatką od 9 miesięcy, wzięłam slub z człowiekiem którego kochałam choć przed ślubem zawiódł już moje zaufanie. Pół roku przed ślubem mój mąż uchodzący za osobę opanowaną i spokojną pobił mnie i zniszczył mi płaszcz który miałam wtedy na sobie. Gdy dotarło do mnie co się stało zagroziłam mu, że odwołam wszystko, bo nie będę wychodzić za człowieka który się tak zachowuje przed ślubem. A co będzie później - po ślubie?. Jednak mąż udał się w skruchę, płakał, żałował tego co zrobił i obiecał że nigdy się to więcej nie powtórzy - kupił kwiaty i przeprosił mnie. Ponieważ kochałam go i zależało mi jeszcze na nim dałam się nabrać.



Miałam jednak wątpliwości, bo wcześniej szantażował mnie - jeśli wszystko odwołam to zrobi sobie krzywde i będę go miała na sumieniu - i tu mam wątpliwości- dałam mu szansę choć nie byłam całkiem do tego przekonana, a z drugiej strony nie chciałam być obwiniana za to co się stałoby. Czy więc mówiąc "tak" nie działałam pod wpływem przymusu - czy szantażowanie utratą życia nie był dla mnie przymusem? Tego do końca nie wiem.

Po ślubie ok. miesiąc zachowania agresywne zaczęły się powtarzać z częstotliwością miesiąc, 3 tygodnie a ostatnio 2 tygodnie. Za każdym razem jest to samo: wielkie żałowanie, pokora, lament, płacz i obietnice poprawy - jednak bezskuteczne. Obecnie jestem w 2 tyg. ciąży i już 2 razy zostałam pobita - po twarzy, byłam popychana.

W tym momencie ostatecznie powiedziałam dość, bo nie mogę tego dłużej tolerować- nie jestem w końcu workiem treningowym, zagroziłam że skoro potrafi podnieść rękę na kobietę w ciąży to jest skończonym draniem, nigdy mu nie zaufam i nie będę z nim. dalej szantaże i naprzykszanie się, potrafił nawet pójść do księdza i przyznać się co zrobił bardzo tego żałując i obiecując księdzu poprawę - nawet zamówił mszę. Rozmawiałam z księdzem, poznał moją wersję i przyznał że nie można tak się zachowywać i że mąż źle postępuje.

Za karę dostał 3 miesiące braku kontaktu ze mną i zero telefonów. Ale czy to wystarczy? Nie wierzę w poprawę mojego męża i jego zmianę. Czy moja sytuacja w jakiej się znalazłam jest wystarczająca do unieważnienia małżeństwa czy tylko ma podstawy do separacji? Co mogę zrobić - naprawdę mam dosyć tego małżeństwa, mój mąż okazał się zupełnie innym człowiekiem niż wcześniej, czuje do niego wstręt i obrzydzenie. Proszę o wskazówki.

Opisana przez Panią sytuacja i okoliczności przez Pani podane kwalifikują się do prowadzenia sprawy o orzeczenie nieważności małżeństwa. Natomiast przy tej okazji pragnę wyjaśnić znaczenie separacji w prawie kanonicznym. Według literatury prawno-kanonicznej separacja to uchylenie wspólnoty małżeńskiej bez prawa wstępowania przez strony w nowe związki małżeńskie. Tylko określone prawem przyczyny, uzasadniają orzeczenie separacji. Prawo Kanoniczne dopuszcza separacje wieczystą jeśli jest podjęta do końca życia bądź czasowo czyli wprowadzona na pewien czas. Separacja wieczysta może nastąpić tylko na skutek cudzołóstwa współmałżonka., jeśli cudzołóstwo było rzeczywiste, popełnione świadomie i dobrowolnie oraz moralnie pewne. W takiej sytuacja małżonek niewinny może zerwać wspólnotę małżeńską.

Zgodnie z prawem kanonicznym kan. 1152 -

§ 1. Chociaż bardzo zaleca się, aby współmałżonek pobudzony chrześcijańską miłością i zatroskany o dobro rodziny, nie odmawiał stronie cudzołożnej przebaczenia oraz nie zrywał z nią życia małżeńskiego, to jednak, gdy wyraźnie lub milcząco nie darował winy, ma prawo przerwać pożycie małżeńskie, chyba że zgodził się na cudzołóstwo, albo stał się jego przyczyną lub sam także popełnił cudzołóstwo.

§ 2. Zachodzi milczące darowanie, gdy strona niewinna upewniona już o zdradzie małżeńskiej, dobrowolnie z miłością małżeńską współżyje z tą, która zawiniła. Domniemywa się zaś je, jeśli przez okres sześciu miesięcy zachowała współżycie małżeńskie i nie odniosła się do władzy kościelnej lub państwowej.

§ 3. Jeśli współmałżonek niewinny sam zerwał dobrowolnie współżycie małżeńskie, powinien w ciągu sześciu miesięcy wnieść sprawę o separację do kompetentnej władzy kościelnej, która, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, rozważy, czy niewinny współmałżonek mógłby być skłoniony do darowania winy i nie przedłużania separacji na stałe.

Przyczyn upoważniające do zerwania wspólnoty na pewien czas to narażenie drugiego współmałżonka lub potomstwa na wielkie niebezpieczeństwo duszy bądź ciała bądź takie zachowanie współmałżonka, że życie z nim jest niezwykle ciężki.

Zgodnie z kan. 1153 - § 1. Jeśli jedno z małżonków stanowi źródło poważnego niebezpieczeństwa dla duszy lub ciała drugiej strony albo dla potomstwa, lub w inny sposób czyni zbyt trudnym życie wspólne, tym samym daje drugiej stronie zgodną z prawem przyczynę odejścia, bądź na mocy dekretu ordynariusza miejsca, bądź też gdy niebezpieczeństwo jest bezpośrednie, również własną powagą.

Opisana powyżej sytuacja, na podstawie przedłożonych faktów kwalifikuje się zarówno do wniesienia sprawy o separację czasową, gdyż okoliczność nadużywania siły fizycznej, stanowi zagrożenie zdrowia i życia kobiety, jak i sprawy o orzeczenie nieważności małżeństwa z tytułu niezdolności mężczyzny z przyczyn natury psychicznej, do podjęcia zobowiązań małżeńskich.

Mgr lic prawa kanonicznego Małgorzata Baran


Unieważnienie małżeństwa czy separacja? | 17 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
opin wto, 14 mar 2006, 09:30:42
Z punktu widzenia prawa przemoc w rodzinie jest przestepstwem. Artykuł 207 kodeksu karnego dotyczy znęcania się fizycznego lub moralnego nad członkiem rodziny i przewiduje karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 5 lat. I tak należy na ten problem spojrzeć.
Sprawca przemocy najczęściej wyczuwa gotowość ofiary do odejścia i radykalnych kroków, wtedy, na chwilę zmienia swoje postępowanie. I, niestety, większość ofiar przez długi czas daje się na to nabrać. Przemoc rodzinna działa na zasadzie cyklu. W pierwszej fazie narasta agresja sprawcy, w drugiej jest gwałtowna przemoc, w trzeciej odwrót, kajanie sie prośba o litość, szantaż, np. samobójsdtwem, a potem znowu pierwsza faza.
Moja rada - zwróć się o pomoc do Niebieskiej Liinii? Adresy i nr telefonów znajdziesz w internecie - wpisz "niebieska Linia".
Pozdrawiam!

---
Opin
 
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
qwerty123 wto, 14 mar 2006, 14:57:02
Szanowni Panstwo,

Jak narazie czytalem kilka listow z dzialu "uniewaznienie, stwierdzenie niewaznosci malzenstwa".

Z punktu widzenia prawa chcialbym powiedziec kilka rzeczy, ktore wydaje sie byc niejasne w calej tej czesci serwisu:

1. malzenstwo w prawie
a)malzenstwo cywilne
b)malzenstwo koscielne

Malzentwo cywilne to tak naprawde specyficzny rodzaj umowy ciwilnej zawartej w szczegolnej formie. Jest to umowa cywilna.

Malzenstwo koncielne (Kosciola Katolickiego) jest to sakrament. Kompletnie inna plaszczyzna. Jest to jeden z siedmiu sakramentow.

2. Nierozerwalnosc malzenstwa
a) malzenstwo cywilne
b) malzenstwo koscielne (Kosciol Katolicki)

Malzenstwo cywilne mozna rozwiazac za pomoca rozwodu, czyli zerwania umowy cywilnej. W prawie zydowskim - Mojrzesz pozwolil na rozwody, "ze wzdledu na zatwardzialosc wasza".

Malzenstwo kocielne jest nierozelwane. Jest to sakrament na cale zycie.
Na studiach kazdy kto napisal wypracowanie z prawa kanonicznego pod tytulem "uniewaznienie malzenstwa" od razu dostawal 2. Nie ma czegos takiego jak uniewaznienie malzenstwa w Kosciele Katolickim. Malzenstwo jest wezlem nie do rozerwania. Mozna jedynie stwierdzic niewaznosc malzenstwa tzn. stwiedzic, ze nigdy nie bylo zawarte. Jest, z tego co pamietam, 11 przyczyn w prawie kanonicznym.

Zadziwiajace ile ludzi pobiera sie bedac niedojrzalymi emocjonalnie. Potem jest placz i zgrzytanie zebow.

Jesli juz cokolwiek wybierac to separacje. Dac sobie czas. Sa psycholodzy, pomoc rodzinna, sa ludzie zyczliwi, ktorzy pomoga.

Nawet jesli jedna ze stron zbladzila, nie jest to powod do szukania rozwiazania w stwierdzeniu niewaznosci malzenstwa. Chrzecijanstwo jest usensownieniem cierpienia, jak kiedys powiedzial Robert Tekieli z Radio Sw. Jozef. Jako chrzecijanie nosimy krzyze codziennego dnia, w tym przypadku jest to nieudane malzenstwo.

Budowac na piasku czy na skale? Warto by sie zastanowic na czym byl zbudowany zwiazek. W srodku malzenstwa Katolickiego powienien byc Jesus; jak tak jest, to nic nie zagrozi malzenstwu.

Moze maz sie nawroci, zrozumie swoja niedojrzalosc, pojdzie na terapie. Zona wybaczy, dojrzeje. Nigdy w malzenstwie nie jest tak, ze tylko jedna strona jest winna, zawsze dwie.

Wewnetrzne uzdrowienie. Przebaczenie.

Powierzam Duchowi Swietemu, pamietam w codziennej modlitwie,
Jan Dobrucki <jdo@poczta.fm>
 
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
qwerty123 śro, 15 mar 2006, 12:57:07
Szanowni Panstwo, Jak wspomnialem o poprzednim komentarzu. Sakrament malzenstwa waznie zawarty jest nierozerwalny. Co do przemocy w rodzinie to juz inna dyskusja. Z tego co jak wiem (na obecnym etapie nie mam zrodla informacji ale szukam) jest ok 25 tysiecy przypadkow przemocy w rodzinie (statystyki GKP) z czego wiekszosc jest w konkubinatach i zwiazkach homoseksualnych i lesbijskich. Znikoma jest w malzenstwach. Jesli przyszla zona widziala, ze cos jest nie tak w jej relacji z przyszlym mezem a nie zareagowala, to daje to myslenia. Twierdzenie, ze obie strony sa winne nie jest popularne, ale nie na tym polega, jest prawdziwe. Przykladowo, jesli maz w rodzinie zaczyna pic i popada w alkoholizm, wina moze byc takze ze strony zony, ktora jest np. oziebla, traktuje meza jak bloto, flirtuje z kolegami z pracy. Sa osoby, ktore sa napastnikami i sa osoby, ktore sa ofiarami. Uwazam, ze ofiary przyczyniaja sie do tego, ze sa ofiarami. Na pewno jest to bardziej skompliwokane niz 'to jego wina, niech poniesie kare'. Mowiac o krzyzu chrzescijanskim, nie mowilem o cierpennictwie - wg mnie, formy masochizmu. Mowilem o znoszeniu trudnosci codziennego zycia. Nie mowie, ma znosic katusze meza. Powinna dzialac. Jednakze, niezaleznie jaki bylby jej maz, zawarli sakramentalne malzenstwo. Podobna sila lezy w sakramencie spowiedzi/pojednania. Kaplan ma obowiazek dochowania absolutnej tejemnicy. To co Bog zlaczyl, niecz czlowiek nie rozlacza. Malzenstwo nie rozwiazuje problemow. To troche jak przejscie z np. z kuchni do pokoju. Czy czlowiek wewnetrznie nagle stanie sie inny? Oczywiscie, nie. Natomiast jest wiecej obowiazkow i odpowiedzialnosci, za siebie i wspolmalzonka. Poza tym chce przypomniec, ze sad kocielny, to nie jest sad w rozumieniu prawa powszechnego. Jest to wylacznie wsparcie osob, ktorzy np. zostali oszukani przez partnera. Nie jest to srodek po to, aby po paru latach stwierdzic, to malzenstwo mi sie nie podoba "uniewaznie je". Pamietam w modlitwie, powierzam Duchowi Swietemu, Jan Dobrucki
 
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
Krzemiński czw, 16 mar 2006, 18:54:17

Do qwerty123

 

Do Twojej próby usystematyzowania podstaw do stwierdzenia nieważności małżeństwa w Kościele Katolickim wkradło się sporo błędów. Nie chciałbym odnosić się do wszystkich, ale chciałbym podnieść choć dwa...

Po pierwsze, podstaw do stwierdzenia nieważności małżeństwa w Kościele Katolickim jest, około 30 łącznie: przeszkód, wad zgody małżeńskiej i braku formy.

Po drugie w Kościele Katolickim możemy mówić o:

- stwierdzeniu nieważności małżeństwa (o czym była mowa powyżej);

oraz

- rozwiązaniu węzła - dyspensa od małżeństwa zawartego, a niedopełnionego. Małżeństwo jest bowiem nierozerwalne od zawarcia i skonsumowania (ps. skonsumować małżeństwo można dopiero będąc małżonkiem, więc pożycie przedmałżeńskie nie ma tu znaczenia).

Z zachowaniem pozostałych przepisów prawa kanonicznego.

pozdrawiam,

 

Marcin Krzemiński

 

---
adwokat kościelny

 
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
Krzemiński sob, 18 mar 2006, 16:37:04

do qwerty123

Witam,

Nie chciałbym wdawać się w dyskusję merytoryczną w odniesieniu do podstaw nieważności - spór jest bezzasadny, wystarczy poświęcić odrobinę czasu podstawowym przepisom prawa kanonicznego o małżeństwie. Pamiętać należy, że poza przeszkodami występuje cały szereg wad woli, np. brak wystarczającego używania rozumu, niezdolność konsensualna, błąd co do osoby, błąd co do przymiotu bezpośrednio i zasadniczo zamierzony, błąd co do przymiotu małżeństwa determinujący wolę, symulacja całkowita, symulacja częściowa (i tu różne jej postaci: wykluczenie jedności, wierności, potomstwa), podstępne wprowadzenie w błąd, przymus, bojaźń. Proszę wybaczyć, że wiele z nich pominąłem.

 

Zgadzam się w 100 % ze stwierdzeniem, że często zdarza się, że zamiast nieważnego małżeństwa mamy do czynienia z "nieudanym małżeństwem". Jednak osąd należy do Trybunału.

Ojciec Święty, Jan Paweł II zawsze zwracał uwagę na wszelkie niedociągnięcia pracy Trybunałów. Wszyscy powinniśmy zmierzać do własnej poprawy... Fakt, że czasem ostrze krytyki Ojca Świętego wymierzone zostało w kierunku pracy Trubunałów, w żadnym wypadku nie oznacza, że Ojciec Święty zabronił, czy ograniczył możliwość starania się o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Wprost przeciwnie, odpowiednie przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego nadal obowiązują, a promulgowane zostały przez Ojca Świętego Jana Pawła II.

Argument sprowadzający się do stwierdzenia, że "rozunmie Pan prawników" bo chodzi o ich Klientów, jako całkowiecie pozbawiony merytorycznej treści - pomijam. Będąc prawnikiem, kanonistą i mianowanym adwokatem kościelnym, staję po przeciwnej stronie procesowej obrońcy węzła. Ten ostatni przedstawia argumenty za ważnością małżeństwa (a dokładniej argumenty przeciwko nieważności małżeństwa), ja natomiast wydobywam argumenty przemawiające za nieważnością małżeństwa. Strony nie mogą zostać pozbawione prawa do obrony.

Wszystko co czynie, robię w duchu Prawdy, choć z natury rzeczy i z czysto procesowego punktu widzenia występuję przeciwko ważności małżeństwa. Problem można jednak odwrócić, czy obońca węzła powinien bronić węzła małżeńskiego jeśli ma pewność, że małżeństwo zostało zawarte przez osoby chore psychicznie w chwili wypowiadania przysięgi małżeńskiej, lub np. przez rodzeństwo? Odpowiedź wydaje się być oczywista.

Moja wypowiedź w żadnym wypadku nie miała charakteru ataku na kogokolwiek.

Z zachowaniem pozostałych przepisów prawa kanonicznego.

Pozdrawiam,

Marcin Krzemiński

---
adwokat kościelny

 
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
kowalskilech1 czw, 13 kwi 2006, 11:49:24
czy tylko kobiety maja prawo do separacji koscielnej?
 
Unieważnienie małżeństwa czy separacja?
Arletta Bolesta wto, 23 sie 2011, 10:16:34

Witam,

w przypadku zapytań z dziedziny kościelnego procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa;

a.bolesta@op.pl

12-636-65-41 (od godz. 19.30 do godz. 20.00)

dr Arletta Bolesta

adwokat kościelny

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,596 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń