Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Kanon Nowego Testamentu, Ewangelia Judasza i pisma gnostyków

Dan Brown w swoim Kodzie Leonarda da Vinci utrzymuje, że to Kościół ustalił kanon Nowego Testamentu wespół z cesarzem Konstantynem dopiero w IV wieku. Liberalni teolodzy próbują datować nowotestamentowe księgi na okres po śmierci apostołów, egzaltując się pismami gnostyków, podobnie jak media, które ostatnio rozpisują się o Ewangelii Judasza tak, jakby zawarte w niej poglądy istotnie wyszły spod pióra Judasza. A jaka jest prawda?

Zacznijmy od tego, że cztery ewangelie i większość listów nowotestamentowych uważano za część Pisma Świętego już za życia apostołów. Apostoł Piotr pisał o listach Pawła jako o Słowie Bożym (2P.3:15-16), zaś Paweł cytował Ewangelię wg Łukasza jako Pismo Święte, a więc przypisując mu ten sam status natchnionego Słowa Bożego, jaki posiadały księgi starotestamentowe (1Tym.5:18; Łk.10:7). Dowodzi to, że już w I wieku istniał funkcjonalny kanon Nowego Testamentu.

W 2 Liście Klemensa jest cytat z kilku Ewangelii (Mt.9:13; Mk.2:17; Łk.5:32), które nazwane są „Pismem”.[1] Z listu Klemensa wynika, że już w 140 roku istniała kompilacja, składająca się z czterech Ewangelii, Dziejów Apostolskich, listów Pawła, Listu do Hebrajczyków i Apokalipsy.[2]
Trzeba więc przyjąć, że Ewangelie uważano za Pismo Święte, na równi ze Starym Testamentem na wiele lat przed 140 rokiem Tertulian w połowie II wieku także pisał o czterech Ewangeliach, Dziejach Apostolskich, trzynastu listach Pawła, liście do Hebrajczyków, 1 Liście Jana i Apokalipsie.[3] W tym samym wieku Ireneusz wymienił cztery ewangelie.[4] Napisał: „Niemożliwe jest, aby Ewangelii było więcej lub mniej niż jest” i wymienił cztery kanoniczne Ewangelie Mateusza, Łukasza, Marka i Jana.[5] Z II wieku pochodzi też tak zwany kanon Muratoriego, który wymienia cztery Ewangelie i większość listów nowotestamentowych.[6] Listę ksiąg Nowego Testamentu wymienił też Orygenes (185-254).

Chrześcijanie w pierwszych wiekach, podobnie jak dzisiejsi katolicy, protestanci i prawosławni, uznawali księgi nowotestamentowe za część kanonu Pisma Świętego, do którego nie należy już niczego dodawać, ani ujmować. Świadczy o tym między innymi ich reakcja na inicjatywę Marcjona z Pontu, który około 135 roku chciał „oczyścić” Pismo Święte z żydowskiego wpływu. Odrzucił Stary Testament i te fragmenty Nowego, które do niego nawiązywały. W odpowiedzi na to Polikarp (69-155), uczeń samego apostoła Jana, nazwał Marcjona „pierworodnym Szatana”,[7] a Tertulian (160-255) „myszką, która zabrała się za obgryzanie Ewangelii”.[8]

Nowy Testament powstał, gdy kościołów chrześcijańskich przybywało, a naocznych świadków życia Jezusa ubywało. W jego skład wchodzi 27 ksiąg, które katolicy, protestanci i prawosławni zgodnie akceptują jako natchnione. Pierwsze cztery nazywamy Ewangeliami, gdyż opowiadają o Dobrej Nowinie – zbawieniu z grzechów przez wiarę w Chrystusa. Koncentrują się one na służbie mesjańskiej Jezusa. Piąta księga nosi nazwę Dziejów Apostolskich i obejmuje okres około 30 lat po ukrzyżowaniu Jezusa. Resztę Nowego Testamentu tworzą listy apostołów. Trzynaście z nich napisał Paweł z Tarsu. Dziewięć do różnych kościołów,[9] a cztery do indywidualnych adresatów.[10] List do Hebrajczyków jest anonimowy, ale od początku dołączano go do listów Pawła. Po nim następują: list Jakuba, Judy, dwa listy apostoła Piotra, trzy listy Jana oraz Apokalipsa.

Jakie kryteria decydowały o kanoniczności ksiąg? 1) Źródłem informacji musiał być apostoł. 2) Zgodność z resztą Pisma. 3) Powszechna akceptacja wśród chrześcijan. Z tego ostatniego względu niektóre księgi były kwestionowane w II wieku, gdyż początkowo nie były zbyt szeroko znane (np. Apokalipsa), albo ich autorstwo nie było pewne (np. 2 List Piotra, List do Hebrajczyków).

O kanoniczności ksiąg biblijnych nie decydował Kościół, ani cesarz, jak to dyletancko ukazuje Kod Leonarda da Vinci. Synody w Hipponie (390 r.) i Kartaginie (393 r.) jedynie ratyfikowały funkcjonujący od wieków kanon.

Podobną niedorzecznością jest sugestia, że Kościół dokonał jakichś zmian w Nowym Testamencie w IV wieku. Wystarczy wziąć pod uwagę ilość starożytnych rękopisów ksiąg nowotestamentowych, których skatalogowano blisko 5.500 po grecku, około 10.000 po łacinie, 8.000 w języku etiopskim, gockim, gruzińskim i ormiańskim. W sumie 25.000 całościowych lub fragmentarycznych rękopisów nowotestamentowych z pierwszych wieków. Nowy Testament można odtworzyć z samych cytatów we wczesnochrześcijańskich dziełach, które powstały przed 325 rokiem!

Ze względu na mnogość wczesnych kopii wprowadzenie jakiejś istotnej zmiany w tekst Nowego Testamentu w IV wieku byłoby niemożliwe, a i we wcześniejszych wiekach taka zmiana spotkałoby się z tak wielkim sprzeciwem, że z pewnością wiedzielibyśmy o niej, tak jak wiemy o reakcjach, które wywołała próba usunięcia niektórych wersetów przez Marcjona w pierwszej połowie II wieku. A taką zmianę trzeba by wprowadzić do wszystkich znaczniejszych kopii, włącznie z tymi, które powstały we wczesnych wiekach w języku syryjskim, łacińskim czy koptyjskim, a nawet do dzieł wczesnochrześcijańskich pisarzy, którzy cytowali księgi nowotestamentowe, począwszy od końca I wieku, co byłoby zadaniem niemożliwym.

Łatwo snuć mrzonki o późniejszych kompilacjach i glosach późniejszych kopistów, ale ci, którzy to czynią nie uświadamiają sobie logistycznych problemów, na jakie natknąłby się ktoś próbujący tego dokonać. Spekulacje o zmianach w Nowym Testamencie dokonanych przez Kościół biorą się na ogół z mody na ezoteryzm i wschodnie religie, które oferują poglądy stojące w sprzeczności z naukami Pisma Świętego. Na przykład bywa, że zwolennicy reinkarnacji szukają potwierdzenia dla tej idei w Biblii, ale go nie znajdują, gdyż Pismo Święte przeciwstawia się reinkarnacji jednoznacznie, mówiąc między innymi: „Postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd.” (Hbr.9:27). Zamiast pogodzić się z tym, że Biblia nie wspiera ich poglądów, spekulują, że widocznie ktoś gdzieś kiedyś coś w Biblii zmienił, arogancko pokładając więcej wiary w ludzkiej filozofii niż w Słowie Bożym.

W jaki sposób księgi nowotestamentowe stawały się częścią Pisma Świętego? Otóż, były czytane w pierwszych kościołach chrześcijańskich wraz ze Starym Testamentem, co przyczyniało się do traktowania ich podobnie, a więc jako części Pisma Świętego. Taki status miały już z pewnością w połowie II wieku,[11] a zapewne znacznie wcześniej, skoro już apostoł Paweł cytował Ewangelię wg Łukasza jako Pismo na równi z księgami Mojżeszowymi (1Tm.5:18).[12] Z kolei apostoł Piotr uważał za Pismo listy apostoła Pawła (2P.3:16).

Proces formowania się kanonu miał kilka faz, z których najbardziej widoczna jest dopiero ta najpóźniejsza – zatwierdzenie go przez sobór w IV wieku. Potrzeba sformułowania go pojawiła się jednak znacznie wcześniej i wynikała z wyzwań, przed jakimi stanął wczesny Kościół. Potrzeba ta spowodowana była pojawianiem się od II wieku naśladujących styl i formę Ewangelii czy Apokalipsy. Nosiły one imiona apostołów, na przykład Tomasza, Piotra czy Filipa, choć z pewnością nie wyszły one spod ich ręki. Pojawiła się potrzeba ustalenia kanonu, aby ludzie niezorientowani nie traktowali jako pisma apostołów ksiąg gnostyków, tylko dlatego, że zostały podpisane imionami osób żyjących w czasach Jezusa, na przykład np. Tomasz, Filip, Piotr, Maria Magdalena czy Judasz.

Ewangelia Judasza i inne pisma gnostyków

Co się tyczy tzw. Ewangelii Judasza, wokół której obecnie jest bardzo głośno, to nie jest ona czymś nowym. Wspomniał o niej Ireneusz z Lyonu pod koniec II wieku w kontekście wczesnochrześcijańskich herezji. Wyszła ona z gnostyckiej sekty Kainitów w II wieku. Kainici mieli negatywny wizerunek starotestamentowego Boga, gdyż przypisywali Mu stworzenie zła, dlatego nimbem bohaterstwa otoczyli tych, którzy byli w buncie wobec Jego woli. Ich głównymi bohaterami byli Kain, Sodomici, Ezaw i Judasz. Od Kaina pochodziła nazwa ich sekty, a Judasza mieli za bohatera, bez którego Jezus nie zbawiłby ludzkości.[13]

Niektórzy, jak Dan Brown w swoim „Kodzie”, oddają się dziś sentymentowi, że gnostyckie ewangelie są bardziej wiarygodne niż ewangelie kanoniczne. Nonsens. Ewangelie gnostyckie nie są wcześniejsze od kanonicznych, lecz o wiek, dwa, niekiedy nawet o trzy wieki późniejsze, co wyjaśnia zawarte w nich legendy i osobliwe poglądy. Nie są one nawet ewangeliami w pełnym tego słowa znaczeniu. Nie zawierają bowiem opisu służby i nauk Jezusa. Nie ma w nich wzmianek o miastach, rzekach, górach, ani chronologii wydarzeń z życia Jezusa. Najwcześniejsze stanowią zbiór luźnych wypowiedzi przypisanych Jezusowi, ale bez kontekstu, ponieważ powstały długo po śmierci Jezusa. W późniejszych pismach gnostyckich wiele jest legend, a także prób przeinaczenia prawdy, jak w przypadku Judasza.

W gnostyckich ewangeliach natrafimy na myśli wypowiedziane przez Jezusa, które znamy z kanonicznych ewangelii, a także na myśli, które mógłby wypowiedzieć każdy przywódca religijny w owym czasie. Znajdziemy w nich także poglądy sprzeczne z naukami Pisma Świętego, na przykład w Ewangelii wg Tomasza są idee panteistyczne: „Rozłup drewno, Ja tam jestem. Podnieś kamień, a znajdziesz Mnie tam”.[14] Niektóre z myśli zawartych w pismach gnostyków są niedorzecznościami. Oto przykłady z Ewangelii wg Tomasza:

7 Rzekł Jezus: „Szczęśliwy lew, którego zje człowiek. I lew stanie się człowiekiem. Przeklęty człowiek, którego zje lew. I człowiek stanie się lwem”.
22. Spytali Go: „Jeśli staniemy się małymi, wejdziemy do królestwa? Odrzekł im Jezus: „Wejdziecie, jeśli macie zwyczaj czynić dwa jednością i stronę wewnętrzną czynić tak, jak stronę zewnętrzną, a stronę zewnętrzną tak, jak wewnętrzną, stronę górną jak stronę dolną, i jeśli macie zwyczaj czynić to, co męskie i żeńskie jednością, aby to, co jest męskie nie było męskim, a to, co jest żeńskie nie było żeńskim; jeśli będziecie mieli zwyczaj czynić oczy jednym okiem, a jedną rękę dacie w miejsce ręki i nogę w miejsce nogi, i obraz w miejsce obrazu - wtedy wejdziecie do królestwa”.
56 Rzekł Jezus: „Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart”.
98 Rzekł Jezus: „Królestwo Ojca podobne jest do człowieka pragnącego zabić możnego pana. Wydobył miecz w swym domu i wbił go w ścianę, aby poznać, czy jego ręka będzie silna. Wówczas zabił możnego pana”.

Ewangelie gnostyków nie zawierają sekretnej gnozy Jezusa, ale wypowiedzi Jezusa znane z ewangelii kanonicznych, wymieszane z gnostycką filozofią, późnymi legendami i niedorzecznościami. Nie znajdziemy w nich prawie niczego, co pozwoliłoby lepiej poznać nauki i osobę historycznego Jezusa. I nic dziwnego, gdyż powstały przynajmniej wiek, a często kilka wieków później niż Nowy Testament.

Czym wyjaśnić rosnącą popularność gnostycyzmu oraz ich pism, takich jak Ewangelia Tomasza, Ewangelia Filipa czy Ewangelia Judasza? Gnostycy poszukiwali boskości i zbawienia w sobie, odrzucając boskość Chrystusa, podobnie jak to czynią liberalni teolodzy i zwolennicy ezoteryzmu, co wyjaśnia zarówno ich rezerwę wobec kanonicznych ewangelii, mimo iż możemy je wiarygodnie datować na I wiek.

Wielu pisarzy chrześcijańskich już w II wieku cytowało księgi, które weszły do Nowego Testamentu (np. Klemens Rzymski, Polikarp, Papiasz), ale żaden z nich nie powołał się na ewangelie gnostyckie jako część Pisma. Przeciwnie, ze względu na pojawienie się pism gnostyków, niektórzy Ojcowie Kościoła (np. Justyn Męczennik) mieli wątpliwości, co do autorstwa tych ksiąg nowotestamentowych, które powstały najpóźniej i zawierały podobną grecką terminologię do używanej przez gnostyków (np. Ewangelia wg Jana, Apokalipsa wg Jana).

Księgi, które traktowano jako kanoniczne musiały spełnić kilka warunków. Po pierwsze, ich autorem musiał być apostoł lub jego uczeń, co wykluczyło ewangelie gnostyków, które powstały zbyt późno, aby mogły być napisane przez tych, których imionami ich podpisano (Tomasza, Filipa, Piotra). Po drugie, ich treść musiała opierać się na relacji naocznych świadków. Po trzecie, nie mogły być sprzeczne ze Starym Testamentem. Po czwarte, musiały zgadzać się z naukami Jezusa i apostołów. Po piąte, powinny wydawać dobre owoce w życiu wierzących i Kościoła. Po szóste, musiały mieć szeroką akceptację ze strony kościołów chrześcijańskich na całym świecie. [xv]

Intrygującym fenomenem jest to, że większość ksiąg, które tworzą kanon Nowego Testamentu, już w pierwszych dwóch wiekach cieszyła się akceptacją wśród kościołów rozsianych od Wielkiej Brytanii po Mezopotamię i od Egiptu po Macedonię, co samo w sobie jest rzeczą niezwykłą, zważywszy zróżnicowanie geograficzne i kulturowe ich czytelników. [16]

Kanon Pisma Świętego nie był bynajmniej wyborem jakiegoś jednego człowieka, Kościoła czy soboru, lecz rezultatem autorytetu, jaki niektóre pisma wyrobiły sobie w ciągu wieków. Tak synod rabinów w Jamni w I wieku n.e. w sprawie kanonu starotestamentowego, jak sobory chrześcijańskie w Laodycei (363 r.) i w Kartaginie (397 r.) w sprawie kanonu nowotestamentowego, nie obdarzyły ksiąg biblijnych innym autorytetem poza tym, jakim cieszyły się one od wieków wśród wierzących.


1.2 List Klemensa 2:4-5.
2. Philip Comfort, The Origins of the Bible, s. 71.
3. Tertulian, Pięć ksiąg przeciwko Marcjonowi, 4:2; 4:5.
4. Ireneusz, Przeciwko herezjom, 3, 1:1.
5. Ibid., 3, 11:8.
6. Zachariasz Łyko, Nauki Pisma Świętego, s. 41.
7. Ireneusz, Przeciwko herezjom 3, 3:4.
8. Tertulian, Przeciwko Marcjonowi, w: Philip Schaff, Henry Wade, The Anti-Nicene Fathers, s. 272.
9. Do Rzymian, 1 i 2 do Koryntian, do Galacjan, do Efezjan, do Filipian, do Kolosan, 1 i 2 do Tesaloniczan.
10. Do Filemona, 1 i 2 do Tymoteusza, do Tytusa.
11. Zob. Justyn Męczennik, Pierwsza Apologia, 67.
12. Pwt.Pr.25:4; Łk.10:7.
13. Ireneusz, Przeciwko herezjom, 31:1-2, Hipolit, Przeciw wszystkim herezjom, 8:20, Epifaniusz, Panarion, 38, 2:4.
14. Ewangelia wg Tomasza, 77.
15. Euzebiusz z Cezarei, Historia Kościoła, 3, 25:4-7.
16. Listę 27 ksiąg Nowego Testamentu znaleźć można w pismach Euzebiusza z Cezarei (260-340), a także Liście Atanazjusza do kościoła w Aleksandrii z 367 roku.

Powyższy tekst jest kolejnym z serii fragmentów książki ""Sekrety Biblii", udostępnionych serwisowi Kosciol.pl przez jej autora, dr Alfreda J. Palla, uzupełnionym o bieżące informacje na temat "Ewangelii Judasza". Na naszych łamach prezentujemy kilka obszernych fragmentów tej książki, wydanej przez wydawnictwo Betezda.

Książkę "Sekrety Biblii" można kupić w sklepie Kosciol.pl


Zobacz też: Ewangelia Judasza




Opcje Artykułu

Kanon Nowego Testamentu, Ewangelia Judasza i pisma gnostyków | 15 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Kanon Nowego Testamentu, Ewangelia Judasza i pisma gnostyków
coso sob, 8 kwi 2006, 23:16:09
Hollywood ma obecnie powazne problemy, p2p i net go wkrotce wykonczy,
odkryl wiec sobie nowa zyle zlota - biblie. Ja sie trzymam z daleka od tych
wszytkich bzdetow.


 
Kanon Nowego Testamentu, Ewangelia Judasza i pisma gnostyków
axiries nie, 9 kwi 2006, 00:11:07

Nauka i badania archeologiczne potwierdza jeszcze nie jedno , trzeba czasu i cierpliwosci.Wyjasnienia udzielene przez koscioly sa lapaniem sie brzytwy , nadchodzi czas konca.....................

 
Znowu "huzia" na gnostyków...
montsegur nie, 9 kwi 2006, 08:52:38

Temat na cały artykuł, oczywiście, ale nie teraz go będę pisał. Tu tylko parę bardzo luźnych uwag.

Gnostycy byli bardziej różnorodni niż sugeruje Wielebny Autor. Jedni wierzyli, że Pomazaniec był bogiem, inni tak nie wierzyli. Nie było wyraźnego podziału na gnostyków i "ortodoksów" pod tym względem. Nie jest też ścisłe stwierdzenie, że "dystansowali się" oni od ewangelii znanych dziś jako "kanoniczne". Przykładem jest choćby ewangelia "Według Jana", która była bardzo popularna wśród gnostyków i to do stopnia przypisywania jej autorstwa Kerinthosowi. Ciekawa rzecz z tą ewangelią, tak nawiasem: uczniem Jana miał być, według tradycji, św. Ignacy z Antiochii. Zachowało się 7 listów przypisanych tradycją temu Ignacemu właśnie. Otóż jak na "ucznia Jana", wykazuje on całkowitą nieznajomość tejże ewangelii, nawet jej nie wymieniając. Chetnie natomiast powołuje się on na Pawła, którego najpewniej nie znał osobiście. Ignacy swoje listy pisał gdzieś pomiędzy rokiem 105 a 115 n.e. Jan umrzeć miał całą dekadę (lub nawet trochę ponad dekadę) wcześniej. Jak to możliwe, że w 10 do kilkunastu lat od śmierci Jana (a zatem także od zakładanego napisania przezeń - lub przynjamniej podyktowania - tejże ewangewii) jego najsławniejszy uczeń wykazuje się taką ignorancją odnośnie tego dzieła, które przecież on musiałby znać jako jeden z pierwszych?

Wątpliwości są już taką naszą "chorobą" chrześcijańską: nie znamy tak na pewno autorów żadnego z dzieł NT - poza paroma listami Pawła... Datowanie żadnego (poza tymi listami, rzecz jasna) dzieła NT nie obywa się bez ostrej kontrowersji, która nie wygasa pomimo upływu już tylu stuleci. Sądzę, że najlepiej się po prostu przyzwyczaić wreszcie do faktu, że pewnych rzeczy z historii naszej religii nie poznamy pewnie nigdy (co oczywiście nie oznacza, że należy rezygnować z poszukiwań - wręcz przeciwnie!).

A rosnąca popularnoćć gnostycyzmu (która zupełnie niepotrzebnie spędza niektórym naszym koreligionistom "sen z powiek" - i to aż do nerwowego przypisywania nam "narcyzmu" albo "niedorzeczności") zawsze historycznie szła w parze z malejącym zainteresowaniem "ortodoksją" - na zasadzie "sinusoidy": raz w górę, raz w dół. I do tego też warto się przyzwyczaić, jak w sławnej piosence śpiewanej swego czasu przez zespół ABBA:

"time a joy and time a sorrow,

we will always see you through;

I don't care what comes tomorrow

we can face it together the way old friends do"

 

Cheers!!!

"Niedorzeczny" "Narcyz" gnostycki

 
Ewangelia, Kościół, Wiara i My. Odpowiedź na bardzo doktrynalny artykuł.
Leszek_M śro, 24 maj 2006, 18:08:01
Tekst tego artykułu jest napisany w języku "wybitnie naukowym". A widać to po "naukowych" przykładach podawanych przez autora, jak się moge domyślac albo dominikanina albo jezuitę. Duch świętej inkwizycji jak widać ma się świetnie. Bo zamiast rzeczowych argumentów i prawdy, mamy obleczone w miraż obiektywizmu zwykłe kłamstwa.

Pierwotna "ewangelia" nie była pisana ale mówiona i taki stan rzeczy trwał aż do początku II wieku ne.

Ze względu na ostre ataki intelektualistów niechrześcijańskich żyjących w starożytnym Rzymie na przełomie I i II wieku ne, postrzegających nowo powstałą religię jako konkurencję (i słusznie) do "rządzenia duszami", chrześcijańscy pisarze rozpoczęli spisywanie ustnej do tej pory Ewangeli.

I przypominam: stało się to dopiero w II wieku ne. Powstało wówczas conajmniej kilkanaście, a nawet mówi się, że ok. 20 (ale nie rzecz jasna 50 jak pisze Brown) różnych w treści i przekazie pisanych ewangelii.

Ewangelie synoptyczne także zaczęto dopiero wtedy spisywać.

I nie jest to w żadnym wypadku jednolity tekst napisany prze 4 autorów.
Jest to  zbiór szeregu opowieści, których datę powstania należy rozciągnąć pomiędzy początkiem II wieku, a połową wieku IV. A autorami tych czterech kanonicznych ewangelii njest conajmniej KILKUNASTU różnych w stylu pisarzy. W związku z tym znajdujemy tam wiele wzajemnie sprzecznych z sobą wątków i bardzo niespójną narrację.

Za to tzw. ewangelie apokryficzne, nota bene skazane przez Teodozjusza na śmierć poprzez spalenie, są w wielu przypadkach bardzo spójne i jednolite i niewątpliwie pisane przez jednego autora.

Zdarzają się wśród pism apokryficznych niektóre mało wiarygodne (np. ewangelia Judasza), ale są i takie, które raz napisane nie zmieniły się w treści i formie NIGDY i są to autentyczne przekazy wiary chrześcijańskiej z II w. ne.

Taką własnie, wyjątkowo opluwaną przez katolickich "mędrców", jest Ewangelia Tomasza. Powstała ona także w początkach II wieku i cytował ją nawet papież Klemens w swoim II liście (i tu m.in. autor artykułu kłamie, w kwestii braku cytowania innych ewangelii poza synoptycznymi).

To co pisze Brown, że kanon pisma Nowego Testamentu ustalili za życia kompletnie niechrześcijańscy włądcy Rzymu: Konstantyn i Teodozjusz jest akurat prawdą. Nawiasem mówiąc zostali oni pośmiertnie mianowani "wzorowymi chrześcijanami", a nawet uznai za "świętych" .  Ale w kontekście uznania za świętych Albrechta Niedźwiedzia i Henryka Lwa, znanych średniowiecznych morderców z Niemiec, kwestia uznawania rzekomej świętości tych dwu pogańskich, równie krwawych władców Rzymu, jest "delikatnie" mówiąc mocno dyskusyjna.

A przypomnę, że właśnie z powodu "kupczenia" różnymi odpustami i sprzedaży na lewo i prawo, "tytułów" świętych przez papieży (był czas, że nawet trzech równocześnie rządzących), w wieku XVI kościół chrześcijański się rozpadł.

Czyżby i dziś autor artykułu dążył do następnego podziału?

Książka Browna to ogromna szansa na odrodzenie chrześcijaństwa jako idei Wielkiej Miłości. I coż z tego, że pisze on, że Jesus był żonaty? A kto udowodni dziś, że nie był? W końcu akurat o tej sprawie Brown nie pisał jako pierwszy. I celibat, to także nie wymysł Jezusa, ale nakaz jednego ze średniowiecznych papieży. A cel celibatu? Wiadomo, nieżonaty ksiądz jest o wiele bardziej posłuszny "naczalstwu". I tylko o to tu chodzi, nieprawdaż?

Bo z wiarą w Boga nie ma to kompletnie nic wspólnego i pan wszak o tym doskonale wie!

Tak więc warto być może aby kler katolicki, w miejsce "trzymania się kurczowo stołków" zastanowił się w co włąściwie wierzy? I jaka jest jego autentyczna miłość i do Boga i do Człowieka.
I wtedy Brown nie będzie złym duchem, który straszy, ale być może ostatnią deską ratunku, dla, powiedzmy to wprost, umierającej religii Wielkiej Miłości.
Umierającej, bo Miłość i wiarę w Boga, zastąpiła bezwględna wiara w.. nieomylność i prawo do dowolnej interpretacji wiary przez jednego człowieka.

A obecny kościół zbyt zaczął ponownie przypominać totalitarną instytucję, zamiast być otwartą dla każdego człowieka świątynią Miłości.
 
A przypomnę, że w totalitaryźmie obowiązują tylko dwa prawa:
1. - wódz ma zawsze rację!
2. - gdy jej nie ma patrz punkt piewszy!

Ale aby Miłość powróciła w Watykanie muszą zajść naprawdę poważne zmiany. A osobiście wątpię aby był do nich zdolny obecny papież. Na zmiany przyjdzie zatem jeszcze poczekac. Oby tylko było jeszcze co zmieniać. Bo w historii śaiwta nic nie jest wieczne. I każda tyrania kończyła swój żywot w ten sam sposób. Na śmietniku historii.

A nauka Jezusa z Nazaretu, nauka prawdziwej Miłości do Boga i Człowieka warta jest tego aby żyć.

---
Leszek_M

 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń