Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

I znowu lustracja

Choć Polacy są już zmęczeni tematem lustracji duchownych, to co rusz wypływa ona jako temat dyżurny. To nie my to Kościół jest winien tej sytuacji – twierdzi część środowisk dziennikarskich. Ale prawda jest taka, że zainteresowanie teczkami duchownych, czy rzekomymi teczkami duchownych próbują wśród wiernych wzbudzić dziennikarze. I wcale im to nie idzie łatwo, bo ludzie są zmęczeni odwracaniem ich uwagi od… Bożego Narodzenia.

Żeby zdobyć informację na temat zainteresowania i opinii wiernych na temat przeszłości arcybiskupa Wielgusa przepytałem około czterdziestu warszawiaków. Większość z nich stwierdziła, że nie ma dla nich znaczenia przeszłość biskupa, byle dobrze wykonywał swoją posługę teraz. Nie tylko zmęczenie materiału sprzyja zaniechaniu dociekań o przeszłość duchownych. Również napastliwość dziennikarzy i brak dowodów na to, że biskup krzywdził kogokolwiek.

Mają nam wystarczyć dramatyczne figury retoryczne: „nie będę bierzmował dziecka u biskupa donosiciela”, albo „racja jest po stronie katolików ścigających pedofili”. Słowo „prawda” w tych oskarżycielskich tekstach pojawia się w co trzecim zdaniu. A pojęcie „wierni mają prawo” w co drugim. Oskarżyciele biskupa Wielgusa posuwają się nawet do sugestii, że jest on karierowiczem, który za wszelką cenę chce zostać następcą prymasa. Na pytanie dlaczego wcześniej nie występowali ze swoimi rewelacjami na temat jego osoby, nie potrafią odpowiedzieć.

Dziennikarze przyznający się do katolicyzmu, oskarżający biskupa Wielgusa chętnie powołują się na postać amerykańskiego intelektualisty George’a Weigla. Weigl zanalizował błędy episkopatu amerykańskiego odnośnie pedofilii w Kościele. Naraził się tym wielu biskupom amerykańskim. Różnica jest taka, że zyskał przychylność pozostałej części episkopatu, a co najważniejsze swoje działania konsultował na bieżąco z Janem Pawłem II. Można powiedzie, że był nawet firmowany przez polskiego papieża, który brał tego amerykańskiego intelektualistę w obronę.

Ale nasi publicyści w swoim zacietrzewieniu dewaluują postać samego papieża Benedykta, któremu suponują udział w antylustracyjnym spisku. Papież faktycznie zaangażował swój autorytet w nominację nowego ordynariusza warszawskiego. Prawda jest droga sercu Benedykta XVI. Jeśli nie on sam to na pewno jego nuncjusz miał okazję wejrzeć w teczkę biskupa. Dosyć długo rozważano tę nominację.

W kwestii prawdy warto dokonać rozróżnienia między doniesieniami prasy, a pracą zespołu niezależnych historyków, którzy biorą pod uwagę cały kontekst otaczający oskarżaną postać. Nie wiem na co się zdecyduje arcybiskup Wielgus. Ale jakąkolwiek linię obrony by on nie przyjął wierni Kościoła katolickiego pozostaną z nim. Zarówno ci z Płocka, którzy już szczerze żałują jego odejścia, jak ci nowi, warszawscy. Nie dlatego, że są głupi, nie szukają prawdy, albo słuchają papieża bezkrytycznie – jak wmawiają im dziennikarze. Idą za swoją intuicją, a ta niezawodnie wskazuje, że od arcybiskupa Wielgusa można zaczerpnąć wiele mądrości i łask Bożych. Bo Bóg upodobał sobie w ubogich duchem – a tak można określić tego ciepłego i szlachetnego pasterza, teologa, tomistę. (Piszę to szczerze, bez „wazeliniasrtwa” ). Zresztą na jego potencjał intelektualny zwrócił uwagę Benedykt XVI.

Dziennikarze serwują nam kolejna odsłonę, w której mamy się nauczyć jak żyć, co czuć i co wybierać. Chyba tym razem nie posłuchamy. A Kościół - podkreślam po raz kolejny ustosunkowując się do zagadnienia lustracji - ma prawo do takiego rozliczania duchownych w sposób, który jest zgodny z jego naturą i zasadami moralnymi. Niech duchownych osądzą ich przełożeni.



I znowu lustracja | 3 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
I znowu lustracja
juraszek sob, 6 sty 2007, 15:49:34
Święta minęły , temat powrócił. Doprawdy "wzruszająca" jest troska o kościół zwłaszcza u tych , którzy nic z nim nie mają wspólnego. Kiedyś za nieboszczki komuny próbowano (niestety nieskutecznie) wylansować polski neologizm na zastąpienie dość przydługawej formy "środki masowego przekazu" o nazwie (nomen omen) "publikatory"-bardzo mi się on podoba... Liczy się tylko oglądalność, poczytność (już znacznie mniejsza) i mamona i mamona. A przy okazji: całemu towarzystwu agnostyco-ateistyczno-sekciarskiemu nic do mojego kościoła, a drogim współbraciom w wierze pragnę przypomnieć kim dla nas jest kapłan - jest osobą podtrzymującą sakramentalne życie Jezusa Chrystusa na Ziemi, niestety wiara umiera, to przynajmniej ciszej nad umkierającą.
 
I znowu lustracja
montsegur nie, 7 sty 2007, 06:26:37

Gdy w „Gazecie Polskiej” pojawił się ten sławny już artykuł, wywołał burzę. To dość ciekawe jak na społeczeństwo, które rzekomo ma być „zmęczone”. Pojawiły się zarzuty wobec redakcji „GP”, że miesza prawdę z fantazją, a nawet kłamstwem. Też ciekawe, bo jak do tej pory nie potrafiono wskazać na ani jeden przypadek fantazji czy kłamstwa w tamtej publikacji. Argumentowano, że obwinia się hierarchę bezpodstwanie i kłamliwie. To już arcyciekawe, bo w takim razie czemu okazał on skruchę? Twierdzono, że nikogo nie skrzywdził, a on sam niedawno otwarcie przyznał publicznie, że „skrzywdził kościół”. Pewien polski ksiądz z Watykanu sugerował, że materiały pochodzą „nie wiadomo skąd”. Teraz wiemy, że chodzi o materiały identyczne z tymi, które posiada IPN. Twierdzono, że wzięto pod uwagę (w kościele) okoliczności również z przeszłości hierarchy. Osobiście w to nie wątpię, bo przy mianowaniu metropolity hierarchia sama pragnie wiedzieć coś niecoś o kandydacie. Jednak nie wzięto pod uwagą wszystkiego. Dr Antoni Dudek, doradca szefa IPN, stwierdził, że dokumenty dotyczące abpa były dostępne dla kościoła do wglądu już od ok. września ubiegłego roku. Jednak przez tych 3-4 miesięcy nie zgłosił się po nie dosłownie nikt, a to też ciekawe, bo przecież nominacja abpa na metropolitę rozważana była, jak informują rozmaici autorzy i hierarchowie, od dawna. Faktem pozostaje, że sprawa nabrała tempa właśnie po publikacji w „Gazecie Polskiej”, co samo w sobie stanowi o pozytywnej wartości tej publikacji.

Natomiast można istotnie się spodziewać, że przeciwnicy lustracji (nie talko przeciwnicy lustracji w kościele) liczą i liczyć będą na zmęczenie opinii publicznej lustracją i coraz to nowymi teczkami z SB. Wtedy bowiem relatywnie łatwiej byłoby nią manipulować, ukrywając prawdę. Nie zmienia to jednak faktu, że lustracja musi iść naprzód i to „pełną parą”, dosłownie „na całego”, jeżeli chcemy mieć wreszcie dobre państwo i dobry kościół.

Niechaj hierarchę osądzą jego przełożeni. Istotnie, niechaj tak zrobią. Podwładni też. I to bez kneblowania ust i rzucania oskarżeniami o „patologiczną agresję płączoną ze stylem inkwizytorów”. Tak nawiasem – skoro o tym już mowa - „Gazeta Polska” nie suponuje, że Benedykt XVI bierze udział w antylustracyjnym spisku. Red. T. Sakiewicz twierdzi nawet, że papieżowi uniemożliwiono zapoznanie się z materiałami dotyczącymi abpa Wielgusa.

Na pytanie dlaczego wcześniej nie występowano z rewelacjami na jego temat chyba łatwo odpowiedzieć: bo wcześniej nie znano dokumentów, których zeskanowane dzisiaj przeczytać można nawet w internecie. Gdybym ja osobiście nie czytał doniesień ani tych dokumentów, to bym do dzić nie wiedział, że taka sprawa w ogóle istnieje.

Jasne, że o wartości człowieka nie może decydować tylko i wyłącznie zawartość teczki z SB. Dlatego pełna lustracja nie ogranicza się jedynie do czytania takich teczek. Czy można człowieka „zaszczuć” i to również w kraju o dużej wolności słowa? Nie ma wątpliwości. Ile razy tak się zdarzało, również w krajach demokrytycznych, że kogoś publicznie „zaszczuto”? Nie odpowiem konkretną liczbą, bo ta jest z pewnością ogromna. Natomiast mogę niemal beż ryzyka błędu odpowiedzieć, że miało to miejsce tyle razy ile razy gdzieś blokowano wolność słowa, choćby kraj miał formalnie nie wiadomo jaką wolność słowa i demokrację. Ile razy natomisat ukrywano informację i blokowano reformy oraz akcje oczyszczania instytucji z nagromadzonego w niej zła? Odpowiedź jest taka sama: tyle razy ile razy gdzieś blokowano wolność słowa, choćby kraj miał formalnie nie wiadomo jaką wolność słowa i demokrację.

Cheers!!!

 
I znowu lustracja
swiatlo nie, 7 sty 2007, 21:06:29
Juz wiemy ze przelozeni osadzili przydatnosc biskupa negatywnie. Czy trafnie czy nie? Nie wiem. Ich kosciol i ich sprawa.
Czesto myli sie lub celowo miesza tzw lustracje z dekomunizacja. Dla mnie lustracja to ujawnienie, wpuszczenie swiatla, obnazenie spraw ukrytych bez wdawania sie w ocene. Ocena karana moze byc jedynie za przestepstwa, a moralna nalezy do ludzi i nic tego nie usankcjonuje.
Wiec jestem za pelna i dzika lustracja.

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,703 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń