Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Quo vadis, wspólnoto rzymska?

„Kara śmierci stanowi obrazę ludzkiej godności” – stwierdził Benedykt XVI w przesłaniu na III Światowy Kongres Przeciw Karze Śmierci. Od razu odezwały się głosy, że nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego nie uległo zmianie. Problemem jest tylko to, że uległo, co każdy na własne oczy widzi i na własne uszy słyszy. Prawda nie podlega głosowaniu i powtarzanie choćby i tysiąc razy, że jest inaczej, nie zmieni faktów.

III Światowy Kongres na rzecz Zniesienia Kary Śmierci odbył się w tym roku w Paryżu. Zgromadził około tysiąca osób z kilkudziesięciu państw, głos zabrało ponad stu mówców, w tym osoby skazane na karę śmierci, które zostały ułaskawione. Dziś karę śmierci wykonuje się w dwudziestu jeden krajach, w minionym roku wykonano w nich ponad dwa tysiące sto takich wyroków. Najwięcej w Chinach, Iranie, Singapurze, USA, Indiach oraz Japonii. Uczestnicy kongresu opowiedzieli się za wprowadzeniem międzynarodowego moratorium na wykonywanie kary śmierci. Była to inicjatywa Koalicji Przeciw Karze Śmierci, ruchu zapoczątkowanego przez rzymską Wspólnotę św. Idziego.

Na spotkaniu odczytano również list papieża Benedykta XVI. Przypomniał on o obowiązującym chrześcijan "nakazie poszanowania życia ludzkiego". Już, sam fakt, że papież wypowiada się o obowiązku chrześcijan jest wyjątkowo deprymujący. Nie jest on zwierzchnikiem wszystkich chrześcijan, pouczanie wiernych wykraczające poza swoją jurysdykcje nie bez powodu może być odebrane jako uzurpacja. Nie to jest jednak sednem jego słów. W kolejnych słowach biskup Rzymu nazwał karę śmierci ”nie tylko zamachem na życie, lecz również obrazą godności człowieka". Zauważył, że współczesne państwo dysponuje skuteczniejszymi środkami zwalczania zbrodni niż kara śmierci, takimi, które dają skazanemu szanse odkupienia.

Zastanawia mnie, czym się współczesne państwo różni od dawnego. Tak jak dziś były wtedy więzienia, lochy. W średniowieczu taka formę pełniły też klasztory, gdzie wsadzano w ramach pokuty grzeszników. Z pewnością udoskonalono dziś służbę penitencjarną, jest mniej ucieczek z więzień, lecz i one dziś się zdarzają, czasy są spokojniejsze, lecz i dziś mamy wojny. W dodatku, w krajach tak zwanego trzeciego świata, sytuacja, jak śmiem przypuszczać, nie odbiega znacząco pod względem stabilności i bezpieczeństwa od czasów średniowiecznej Europy. A wtedy odczuwano jednak potrzebę stosowania kary śmierci, mimo świadomości, że skazańca można odizolować od społeczeństwa bez uśmiercania go. I, co ważniejsze, odczuwał ją Kościół średniowieczny. Oczywiście fakt „że tak kiedyś było” nie jest jeszcze przekonującym powodem, żeby karę śmierci wprowadzać, lecz tłumaczenie „że czasy się zmieniają” wydaje mi się równie infantylne. Czasy zawsze się zmieniają, i papież nie jest w stanie zagwarantować, że jutro nie wybuchnie w danym kraju wojna, dzięki której skazani na dożywocie mordercy zamiast w więzieniach, będą w zamieszaniu biegać po ulicach z nożami i karabinami.

Tak samo nasuwa mi się wiele pytań co do kwestii czasu na poprawę, nawrócenia i odkupienia. Sam fakt kary dożywocia nie gwarantuje żadnej poprawy. Wręcz nachodzi pytanie czy siedzenie do końca życia w tak zdemoralizowanym miejscu jak więzienie pozytywnie wpłynie na wiarę danego człowieka. I sytuacja odwrotna – czy świadomość śmierci nie daje większej możliwości refleksji nad własnym życiem? Nie szukając daleko, sięgając do Pisma Świętego, czytamy, że jeden z łotrów na krzyżu, nawrócił się doświadczając obecności Jezusa Chrystusa. Bóg, mimo przebaczenia, nie zdjął go z krzyża i nie darował wolności na ziemi (choć miał taką moc), lecz obiecał mu, że będzie jeszcze dziś z nim w raju. Czy nie powinno być to dla nas wzorem do naśladowania? Zwłaszcza, że chrześcijanie akceptowali ówczesny system społeczny, który pozwalał na karę śmierci i ją stosował. Słowa wspomnianego łotra na krzyżu nie negują sposobów postępowania z przestępcami, lecz ganią niesprawiedliwość: „Czy ty się Boga nie boisz, choć taki sam wyrok ciąży na tobie? Na nas co prawda sprawiedliwie, gdyż słuszną ponosimy karę, za to, co uczyniliśmy, Ten zaś nic złego nie uczynił.”

Pozostaje też wiele pytań, w przypadku zniesienia kary śmierci. Czy nie doprowadzi to do znaczącego wzrostu najcięższej przestępczości zagrożonej do tej pory najwyższym wymiarem kary (np. w Stanach Zjednoczonych)? Czy morderca z dożywociem za kratkami zabijający strażnika lub współwięźnia może czuć się bezkarny? Co z czasem wojny, czy wtedy też kara śmierci stanowi „obrazę ludzkiej godności” i czy wolno ją wtedy stosować? Czy wreszcie etyczne jest odmawianie rodzinie ofiary prawa do sprawiedliwej kary? Co z niechrześcijanami, czy mamy prawo pozbawiać ich sprawiedliwości „zmuszając” do miłosierdzia? Na te pytania nie ma łatwych odpowiedzi...

Oczywiście kara śmierci nie jest bezproblemowa, i wprowadzanie jej nie rozwiązuje wszystkich problemów. Wiele się mówi o skazywaniu osób na śmierć za przekonania religijnego (np. w Iranie za apostazje od islamu) czy z powodów ideologicznych (np. system komunistyczny w Chinach). Tyle że problem nie leży w tej sytuacji w karze śmierci lecz w prawodawstwie negującym wolność sumienia czy przekonań. Równie niesprawiedliwie jak skazanie na śmierć jest wtrącenie do obozu pracy, tortury, czy wyrok dożywocia za przekonania. Należy do tego dodać jeszcze możliwość skazania na śmierć niewinnej osoby. Oczywiście musimy uwzględnić pomyłki ludzkie, które zawsze się zdarzają. Jednak karę śmierci możemy ograniczyć do spraw udowodnionych (a nie opartych tylko na przesłankach), w dodatku obwarowanie jej surowymi normami postępowania sądowego z pewnością doprowadzić może do minimalizacji błędów. Analogicznie policjant może zastrzelić niewinną osobę, i takie rzeczy się zdarzają, jednak nie powoduje to odebrania broni policji, czy też zakazu jej używania.

Przechodząc jednak do tematu zmienności/niezmienności nauczania katolickiego w sprawie kary śmierci. Faktem jest, że Kościół rzymskokatolicki karę śmierci akceptował. Kiedy w 1415 roku skazano za herezje Jana Husa i wydano go w ręce władzy świeckiej to został spalony przy aplauzie dostojników kościelnych. Sobory nie raz wypowiadały się o karaniu przez władzę świecką np. publicznego kultu mahometan (sobór w Vienne 1311-1312), domagając się kar w celu odstraszenia innych. Wśród tych kar była kara śmierci, z czego doskonale sobie zdawano sprawę. W XIII wieku Tomasz z Akwinu, którego filozofia uznana została za oficjalną doktrynę Kościoła, twierdził, że „człowiek, który dopuszcza się ciężkich wykroczeń, pozbawia się swojej godności i jest gorszy od bestii. Takiego człowieka można pozbawić życia.” Do czasów Jana Pawła II Katechizm Kościoła Katolickiego jasno głosił (wersja z roku 1992 roku), że „Ochrona wspólnego dobra społeczeństwa domaga się unieszkodliwienia napastnika. Z tej racji tradycyjne nauczanie Kościoła uznało za uzasadnione prawo i obowiązek prawowitej władzy publicznej do wymierzania kar odpowiednich do ciężaru przestępstwa, nie wykluczając kary śmierci w przypadkach najwyższej wagi.” Faktem jest też, że Jan Paweł II zmienił o dziewięćdziesiąt stopni rzymsko-katolickie nauczanie o karze śmierci, co widać choćby po zmianach w KKK z roku 1998: „przypadki absolutnej konieczności usunięcia winowajcy "są bardzo rzadkie, a być może już nie zdarzają się wcale".” Benedykt XVI, swoimi wypowiedziami i przesłaniem na wspomniany wcześniej kongres dodał kolejne dziewięćdziesiąt stopni. Czy przez ostatnie kilkanaście tak bardzo społeczeństwa się zmieniły, że dziś nie powinniśmy jej wykonywać a jeszcze 20 lat temu tak? Czemu jeszcze dwadzieścia lat temu państwo miało prawo w przypadkach najwyższej wagi wymierzać karę śmierci, a dziś jest to „zamach na życie i obraza godności człowieka”?

Nie da się dłużej twierdzić, że nauczanie Kościoła rzymskokatolickiego nie uległo zmianie, powtarzanie na okrągło, że tak jest, nie zmienia stanu rzeczy. Tłumaczenie, że ogólna zasada mówi, iż wolno wykonywać karę śmierci, tyle, że takich przypadków nie ma, jest rozpaczliwą próbą obrony tak zwanej „niezmienności” nauczania, w efekcie zaś trąci nowomową i dwój-myśleniem rodem z Orwella. Efekt obecnego nauczania jest prosty i logiczny dla każdego zdrowo myślącego człowieka. Kościół rzymskokatolicki zmienił swoje zdanie na temat kary śmierci. I nie trzeba być teologiem, żeby to widzieć. Każdy wierny może sobie porównać wspomniane już katechizmy i słowa obecnego biskupa Rzymu. Uzasadnianie tego w wysublimowany sposób, łączenie sprzeczności, nie zmieni takich czy innych wyrażeń, które mamy przed oczami. Dla współczesnego katolika stawia to pytanie o jego własny system etyczny. Jak myśleć, w co wierzyć? „Wczoraj” powinienem być „za”, dziś już „przeciwko”. A co, jeżeli następny papież znowu zmieni zdanie i uzna karę śmierci?

Arcybiskup Życiński w odniesieniu do słów papieża stwierdza, że: „Tradycja ciągle współdziała z kulturowymi wyzwaniami współczesności i zależnie od tego, jak zmienia się kultura, zmieniają się akcenty stawiane w przesłaniu wiary”. Akcent został tak zmieniony, że ze zdania twierdzącego powstało zdanie przeczące. Czy taka zmiana akcentów będzie konsekwentna? Czy za 20 lat na skutek kulturowych wyzwań współczesności można się spodziewać analogicznego przesunięcia akcentów w nauczaniu Kościoła również na inne tematy etyczne jak stosowanie antykoncepcji, stosunek do demokracji, czy kwestia małżeństwa i rozwodów?

Mi, jako protestantowi, powinno być w zasadzie obojętne nauczanie papieskie. Jednak w sytuacji, gdy jestem w 90% otoczony przez wyznawców Kościoła rzymskokatolickiego, myślę, że siłą rzeczy dotyczy ono i mnie. Tym bardziej, że w naszym kraju rządzi partia, która bardzo podkreśla swoją tożsamość katolicką. Ta sama partia w swoim programie wyborczym zapowiadała wprowadzenie kary śmierci za najcięższe przestępstwa. Warto jeszcze dodać, że według sondaży od 65% do 80% moich rodaków opowiada się za wprowadzeniem najwyższego wymiaru kary do kodeksu prawnego. Wprowadza to znaczną dychotomię pomiędzy tym, czego uczy największy Kościół w moim kraju, a tym, co myślą jego wierni, w tym ci, którzy są u władzy.

Całe szczęcie, jako protestant polegam na autorytecie Słowa Bożego, a nie autorytecie ludzkim i mnie problem posłuszeństwa nauczaniu papieża na temat kary śmierci nie dotyczy. Oczywiście prawdą jest, że takie zindywidualizowanie protestantyzmu powoduje rozwarstwienie wśród moich współwyznawców oraz różnorodność opinii zamiast jedności. Jednak nie stawia mnie to w sytuacji konfrontacji mojego sumienia z nauczaniem Kościoła, czego w obecnej chwili rzymskim braciom odłączonym nie zazdroszczę...

Oparte na źródłach: wiara.pl / lewica.pl



Opcje Artykułu

Quo vadis, wspólnoto rzymska? | 19 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Quo vadis, wspólnoto rzymska?
Marcin Królak sob, 10 lut 2007, 20:22:41
Zanim się postawi taką tezę trzeba dobrze się zapoznać z nauczanienm danego Kościoła.
KRK bez zmian aprobuje karę smierci, gdy społeczeństwo nie jest w stanie się bronić przed przestępcami.
Społeczeństwa nowoczesne dysponują środkami dka obrony obywateli, dlatego karę smierci uznaje się za nadużycie, równe pogwałceniu świętości życia.
Robi Pan wielkie halo na podstawie kruchych przesłanek.

 
Quo vadis, wspólnoto rzymska?
Bartek.D sob, 10 lut 2007, 21:59:15
Łukaszu!
Artykuł twórczy, zmuszający do myslenia. Po przeczytaniu jego uświadomiłem sobie jednak, ze owa kwestia nie ejst tak prosta i jednoznaczna. Jezus kazał wybaczać, Jezus za kazym razem mówił o okazywaniu miłosierdzia. Piotr pytała Pana ile razy ma wybaczac( wybaczył już 4 razy) Jezus odpwoeidział- mówię ci wybaczaj 44 razy.
Zycie ludzkie to najwieksza wartosć na tym swiecie. Wartość , o której tak czesto zapominamy, Poczekam aż watek się rozwinie, jednak pozwole sobie zadać pytnie: Czy wykonamy kare śmierci na ojcu, który w ramach zemsty zabił osobnika, który zgwałcił jego małe małe dziecko?... Pozdrawiam i obiecuję, ze będe bardziej aktywny:)

 
Quo vadis, wspólnoto rzymska?
swiatlo pon, 12 lut 2007, 14:28:16
Oto jak wygladaja gwarancje lewicowych elyt w Europie. Mowa o innych metodach (skutecznych i permanentych) izolacji zwyrodniaclcow, jakimi dysponuje nowoeczesne panstwo to BELKOT.

"Skazana na dożywocie niemiecka terrorystka z Frakcji Czerwonej Armii (RAF) Brigitte Mohnhaupt wyjdzie po 24 latach spędzonych w celi na wolność."
http://wiadomosci.onet.pl/1484182,12,item.html
 

Szukaj

Menu Użytkownika





Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
Nie pamiętasz hasła?

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wszystkich Świętych i Halloween
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Sonda

    Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    1/1: Czy stosowanie kary śmierci jest zgodne z postawą chrześcijańską?

    Zdecydowanie tak 83,05%
    Raczej tak 1,66%
    Raczej nie 2,91%
    Zdecydowanie nie 11,65%
    Nie wiem 0,73%

    | 4,266 głosów | 0 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń