Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Zabobon w imię rozumu - cz. 4

- Republika nie potrzebuje uczonych – usłyszał genialny chemik Antoni Lavoisier od sędziego Republiki Francuskiej na chwilę przed zgilotynowaniem. Działo się to 8 maja 1794 roku. W I Republice od blisko pół roku jedynym legalnym kultem był… kult Rozumu!

7

Wojna trzydziestoletnia, która ze względu na swój zasięg powinna być traktowana jako pierwsza, czy może zerowa wojna światowa, przeorała Europę zmieniając na zawsze jej oblicze. Zakończona co prawda pokojem westfalskim odbijała się echem jeszcze w wiele lat po jej zakończeniu. Niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z faktu, że zarówno rewolucja cromwellowska, jak i wojny francusko-hiszpańskie, a nawet nasz potop szwedzki były wstrząsami wtórnymi po kataklizmie wojny trzydziestoletniej. W istocie stabilizacja w Europie nastąpiła dopiero pod koniec XVII wieku wraz z odparciem inwazji tureckiej pod Wiedniem. Warto pamiętać też, że propaganda naszych zaborców pod koniec XVIII stulecia odwoływała się między innymi właśnie do udziału Polski po stronie katolickiej w wojnie trzydziestoletniej. Używając tego argumentu przedstawiano Polskę jako kraj ciemnoty i zacofania pod papieską dyktaturą. Szczególnie gorąco posługiwał się tym argumentem szermierz wolności i postępu… Wolter.

Krajobraz po bitwie

Efektem wojny trzydziestoletniej było rozbicie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, które utraciwszy koronę hiszpańską – przejętą przez Burbonów – straciło większą część swojego imperium. Utrata Niderlandów wraz z koloniami była już tylko prztyczkiem wobec tej katastrofy. Cesarz pozostawał formalnie panem Rzeszy Niemieckiej, ale z chwilą narzucenia reguły cuius regio eius religio jego realna władza ograniczała się do dóbr rodowych Habsburgów (wcale niemałych) oraz sojuszniczych (najczęściej katolickich) państw niemieckich. Jego władza stopniowo słabła aż w 1806 roku Napoleon podyktował ostatniemu cesarzowi Niemiec, Franciszkowi II, akt rozwiązania Cesarstwa.

Podobnie jak władza cesarza w wyniku wojny upadł autorytet papieża. Śmiertelny cios zadała mu… najstarsza córka Kościoła – Francja, której pierwszy minister, kardynał Armand-Jean du Plessis de Richelieu przystąpił do antyhabsburskiego sojuszu protestanckiego (!!!) i sfinansował rejzę szwedzkiego króla, Gustawa Adolfa po Niemczech. Nie przeszkodziło mu to stłumić samodzielność polityczną hugenotów przyznaną im za Henryka IV. Niemniej, po zlikwidowaniu hugenockiej autonomii Richelieu zapewnił francuskim protestantom pełną wolność wyznania. Odbierze im ją dopiero król Ludwik XIV uderzając tym samym w fundamenty gospodarcze własnego kraju i dowodząc, że los cesarstwa niczego go nie nauczył.

Skutkiem wojny było także przesunięcie się centrów myśli naukowej z Włoch i cesarstwa do Francji i państw protestanckich, czyli do obozu zwycięzców. Nawet najsłynniejszy w XVII wieku astronom włoski Giovanni Cassini w dwadzieścia lat po pokoju westfalskim przeniósł się do Francji.

Powodów takiej sytuacji było kilka. Po pierwsze, na finansowanie badań nie pozwalała sytuacja gospodarcza obozu przegranego. Ani cesarstwo, na terytorium którego toczyła się większa część wojny, ani papiestwo, wspierające funduszami siły cesarskie, nie miały nadwyżki finansowej umożliwiającej opłacanie badań naukowych. Galileusz korzystał przede wszystkim z własnego majątku. Brache i Kepler byli opłacani z kasy cesarskiej. Po klęsce nie było ani majątków, ani funduszy cesarskich.

Nowi naukowcy, Heweliusz, Newton, czy Pascal oraz wspomniany na wstępie Lavoisier, to przedsiębiorcy i urzędnicy państwowi zajmujący się dodatkowo pracą naukową (dodatkowo, to nie znaczy pobocznie). Dodatkowo żyjący w krajach, które na wojnie zyskały, nawet jeśli – jak Rzeczpospolita – formalnie były po stronie przegranych.

Drugim istotnym elementem wspólnym dla krajów protestanckich, ówczesnej Francji i Rzeczypospolitej, w skład której wchodził Gdańsk, był brak większych konfliktów natury światopoglądowej. Rzeczpospolita Jana Sobieskiego, Prusy Książęce, czyli późniejsze Królestwo Prus, Francja Richelieu i Mazarina, czy Anglia Karola II, to kraje, w których dominuje jedna religia poparta nieraz aktami prawnymi z większą lub mniejszą tolerancją dla innych. To były kraje teokratyczne, gdzie przedstawiciele Kościoła panującego zajmowali najważniejsze urzędy w państwie.

W żadnym z nich nie było możliwości otwartego zanegowania obowiązującej doktryny, chyba że posiadało się na to niezbite dowody. Efektem jest… rozwój rzetelnych badań naukowych!

Warto zauważyć, że początki odbudowy cesarstwa po zniszczeniach wojennych wiążą się z… józefinizmem, czyli zaprowadzeniem form teokratycznych w cesarstwie z jednoczesnym dopuszczeniem niekatolickich form religijnych (zresztą wymuszonym przez Szwecję na mocy ugody altransztadzkiej).

Przełom newtonowski

Wyrok trybunału inkwizycyjnego w sprawie Galileusza nie zatrzymał, bo nie taki był jego cel, badań nad naturą wszechświata i budową systemu słonecznego. Niemałe zasługi w tych pracach położył gdańszczanin Jan Hevelke zwany z łacińska Heweliuszem. Mało kto wie, że aktywną i jawną uczestniczką badań gdańskiego astronoma była jego druga żona, Elżbieta pochodząca z Amsterdamu. Współtworzyła wydany przez Heweliusza katalog gwiazd Machinae coelestis pars prior. Jej wkład Heweliusz docenił umieszczając w swej pracy rycinę przedstawiającą jego i Elżbietę podczas wspólnych badań. Nawiasem mówiąc, pierwsza żona astronoma, Katarzyna była ówczesną biznesmenką prowadząc rodzinny browar i zajmując się sprawami „przyziemnymi”. To tytułem dygresji odnośnie rzekomego zniewolenia kobiet w przeszłości.

Wracając do naukowców, warto wiedzieć, że sponsorem i to hojnym Heweliusza był hetman, a potem król Jan III Sobieski. Podobnie hojnością i wsparciem cieszyli się angielscy naukowcy pod rządami Karola II Stuarta. I tu doszło do przełomu w badaniach układu słonecznego.

Zasługą Heweliusza, ale także astronomów angielskich było rozbudowanie i udoskonalenie instrumentarium astronomicznego i metod obliczeniowych. Niezależnie od siebie Anglicy i Heweliusz opracowali dwie różne metody obliczeń prowadzące jednak do tych samych wyników. Efektem były obliczenia, które aktualność zachowały do XX wieku!

Bezpośrednim spadkobiercą tych uczonych był o pokolenie młodszy od Heweliusza Izaak Newton. W 1684 roku Newton ogłosił pierwszą pracę, w której proponował wyjaśnienie ruchu planet w oparciu o prawo powszechnego ciążenia. Opierał się przy tym na prawach Keplera ogłoszonych ledwie pół wieku wcześniej. W 1687 roku Newton rozwinął swoją teorię w kolejnym dziele Philosophiae Naturalis Principia Mathematica. Została ona szybko przyjęta w środowisku naukowym zyskując Newtonowi uznanie.

Ani prace Heweliusza, ani Newtona, ani Halleya, ani większości innych astronomów nie znalazły się na Indeksie, pomimo że potwierdzały, a w przypadku Newtona wręcz udowadniały teorię heliocentryczną i ruch obrotowy Ziemi oraz innych ciał niebieskich.

Wpisania na Indeks nie spowodował nawet fakt, że ogół tych astronomów, z Heweliuszem włącznie, stanowili protestanci. Co więcej, Newton był członkiem Royal Society, angielskiej akademii nauk założonej i sponsorowanej przez arcy-antykatolickiego króla Karola II Stuarta. To za tego panowania w Anglii wprowadzono najbardziej restrykcyjne prawo antykatolickie, co spowodowało zawiązanie słynnego spisku prochowego.

Co więcej, Newtona we współczesnych kategoriach należałoby uznać za religijnego fundamentalistę. Olbrzymia część jego spuścizny, to traktaty biblijne traktujące treść Pisma w kategoriach dosłownych. To właśnie jemu zawdzięczamy olbrzymią część argumentów kreacjonistycznych z datowaniem Stworzenia na 4004 rok pne. Dla Kościoła Rzymsko-Katolickiego, ale także dla Kościołów protestanckich wyznanie naukowca nie grało jednak roli. Ważna była treść i rzetelność tego, co głosił.

W 1751 roku wobec faktu, że świat naukowy powszechnie zaakceptował system heliocentryczny objaśniany mechaniką Newtona, papież Benedykt XIV zwolnił do druku Dzieła Zebrane Galileusza. Już sześć lat później z Indeksu zniknął ogólny zapis dotyczący dzieł traktujących heliocentryzm jako fakt naukowy.

Następne działania na rzecz skorygowania zapisów w Indeksie zostały zastopowane nadchodzącą burzą.

Terror Rozumu

W 1754 roku we Francji ukazuje się książka zarzucająca Kościołowi prześladowanie nauki i rozumu. Autor przedstawił sugestywnie proces Galileusza według własnych wyobrażeń twierdząc, że uczony był torturowany, a nawet że wykłuto mu oczy. Publikację tę można uznać za początek otwartego ataku racjonalistów na podstawy europejskiej cywilizacji. W tym samy czasie w Anglii zawiązuje się pierwsza jawna organizacja satanistyczna – Klub Ognia Piekielnego. Otwarcie działa Wolter, którego prace są podsumowaniem dotychczasowych koncepcji racjonalistycznych i które stanowić będą fundament dyktatury jakobińskiej. Wolter także zapoczątkował typową humanistyczną obłudę. Publikując otwarcie we Francji swoje Listy głosił pochwałę systemu angielskiego przeciw francuskiej tyranii ignorując fakt, że w początkach XVIII stulecia system francuski gwarantował jednostce daleko większą swobodę, niż system angielski (w Anglii w tym czasie niemożliwe było opublikowanie czegokolwiek, co krytykowałoby monarchię). Przebywając na dworze Fryderyka Wielkiego, który to dwór Jan Sebastian Bach nazwał obozem wojskowym, Wolter pisał o potrzebie tolerancji i wolności ignorując fakt, że Fryderyk właśnie zlikwidował wielowyznaniowość w Prusach. Wreszcie cały czas głosząc potrzebę wolności Wolter z zyskiem zajmował się handlem niewolnikami. Podobnie niekonsekwentni byli pozostali ojcowie racjonalizmu i oświecenia.

Ich idee znalazły wyraz w Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela, która gwarantowała wolność równość i braterstwo wszystkim z wyjątkiem Żydów i Murzynów.

W sierpniu 1793 roku w ramach promowania racjonalizmu władze Republiki zamknęły Akademię Francuską założoną jeszcze przez kardynała Richelieu. 23 listopada tegoż roku Republika ogłosiła kult rozumu jedynym legalnym kultem w państwie. Opis tego kultu przypominającego dzisiejsze orgie satanistyczne można przeczytać w „Rozważaniach o wojnie domowej” Pawła Jasienicy. Dosłownie na drugi dzień władze Republiki aresztowały najwybitniejszego chemika swoich czasów, Antoniego Lavoisier. Po półrocznym pobycie w więzieniu i kilkuminutowym procesie został on ścięty z komentarzem: Republika nie potrzebuje uczonych.

Gdy w 1803 roku, po opanowaniu rewolucyjnego obłędu, Napoleon I reaktywował Akademię Francuską przedstawił nowym uczonym propozycję mało znanego Amerykanina, Roberta Fultona, pragnącego podarować Francji cudowną broń do walki z Anglią – napędzany parą okręt wojenny. Akademicy odrzucili projekt jako absurdalny.

Dwa lata później flota francuska została zmieciona przez Anglików pod Trafalgarem. W 1812 roku, w roku klęski Napoleona w Rosji, Fulton zwodował i przetestował pierwszy parowy okręt wojenny. Pod banderą amerykańską. Ponieważ Republika nie potrzebowała uczonych, w Cesarstwie ich zabrakło.

Tryumf nauki, klęska racjonalizmu

Po zakończeniu wojen rewolucyjnych i napoleońskich, 11 września 1822 roku Kongregacja Kardynalska Inkwizycji stwierdza, że druk i publikacja prac traktujących o ruchu Ziemi i nieruchomości Słońca, zgodnie z powszechną opinią współczesnych astronomów, są w Rzymie dozwolone. Decyzja ta jest opóźnioną w czasie z powodów politycznych prostą konsekwencją wywiązania się nauki z warunku, jaki w 1619 roku postawiły władze kościelne: nanieść poprawki tak, aby albo teoria była udowodniona, albo przedstawiać ją jako hipotezę, a nie pewnik. Tylko ignoranci mogą widzieć w niej „tryumf racjonalizmu”. Szczególnie, że podjęto ją w czasie „szalejącej reakcji”.

Kopernik, deBrache, Kepler, Heweliusz, Newton i wielu nie wymienionych tu naukowców pracujących nad teorią heliocentryczną było ludźmi głęboko wierzącymi, lub wręcz duchownymi. Także Galileusz postawiony wobec alternatywy: wyrzec się Kościoła w imię nieudowodnionych teorii, czy też podporządkować się decyzji władzy kościelnej, wybrał to drugie, co zaowocowało największym jego dziełem i osiągnięciami.

Przeciwnie, Bruno, czy też Galileusz z pierwszego okresu, to nie naukowcy, ale fanatycy tworzonych przez siebie koncepcji światopoglądowych. Koncepcji odrzucających naukowe metody badawcze i racjonalną analizę.

Najwybitniejsi uczeni nie tylko związani byli z Kościołem – rozumianym szeroko – ale wręcz mieszkali w krajach o charakterze teokratycznym z elementami tolerancji wyznaniowej, w krajach gdzie dyskusja światopoglądowa była praktycznie niedopuszczalna. Nauka nie przeszkadzała jednak Kościołowi, ani Kościół nauce.

Kiedy jednak zapanował Rozum, zaczął od zamykania akademii i mordowania naukowców, bo przecież Republika nie potrzebuje uczonych.

c.d.n.

Część trzecia tu

A przeczytać warto "Rozważania o wojnie domowej" Pawła Jasienicy

 



Zabobon w imię rozumu - cz. 4 | 9 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Zabobon w imię rozumu - cz. 4
Maciek pią, 1 cze 2007, 15:45:03
Przepraszam za parodniowe opóźnienie, ale miałem zajęcia służbowo-rodzinne.

---
Kto umie czynić dobrze, a nie czyni, dopuszcza się grzechu.

 
Zabobon w imię rozumu - cz. 4
Krzysztof_P pią, 1 cze 2007, 16:29:25

Rzeczpospolita Jana Sobieskiego, Prusy Królewskie, Francja Richelieu i Mazarina, czy Anglia Karola II, to kraje, w których dominuje jedna religia poparta nieraz aktami prawnymi z większą lub mniejszą tolerancją dla innych.

Rozumiem, że chodzi o powstałe w 1701 roku Królestwo Prus a nie o należące do Rzeczypospolitej Prusy Królewskie?

 
Zabobon w imię rozumu - cz. 4
Oless nie, 17 cze 2007, 18:40:19
Bardzo ciekawe, pisane z takim przekąsem w stylu " myślicie racjonaliści, że wasi idole byli tacy wspaniali, ale to tylko mit".

---
"..taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę.."
 
Ciemnota jak w średniowieczu
Anh pią, 5 paź 2007, 19:19:01
Ciemnota jak w średniowieczu

Nowoczesne narody płaszczące się pod dwiema belkami zbitymi w krzyż. Wspaniała to nowoczesność, w której to imię kościół odciął nam korzenie nazywając rodzimych bogów Słowian i Germanów diabłami, a za ich
wyznawanie palił na stosach. Chrystianizacja Polski nie przebiegła wcale tak spontanicznie i bezkrwawo jak to się naucza w szkole. Był to długotrwały okres, w którym pogańskich kapłanów i zielarki palono na stosach jako wyznawców szatana i jako czarownice. O powstaniu przeciw chrześcijaństwu (tzw. reakcja pogańska) oczywiście również się w szkole
nie wspomina (wiadomo Polska zaczyna się od 966 r. według propagandy jedynej słusznej religii). Narzucenie chrześcijaństwa było splunięciem w twarz dumnym Germanom, przed którymi drżało całe Imperium Rzymskie.
Prawdziwy duch Europy jest pogański (starożytna Grecja i Rzym) chrześcijaństwo to tylko bliskowschodni okupant. Dzisiaj w Słowiańskiej Polsce nadal naucza się obcej religii w szkołach, a własnych przodków politeistów nazywa prymitywami czcicielami bałwanów. Spróbujcie pojechać do Grecji i nazwać tak starożytnych Greków to was na taczce wywiozą, bo tam się swoją kulturę szanuje. Prawdziwa dusza Europy jest politeistyczna (tylko takie religie wykształciły się na naszym kontynencie, reszta to import) politeistyczne są nasze korzenie, a chrzest w dzieciństwie to policzek wymierzony przez bliskowschodniego okupanta, który swego czasu wymordował tych, którzy woleli położyć głowę pod topór niż pochylić ją
przed krzyżem.
Polska to nasz kraj nie możemy tak po prostu wyjechać i zostawić go pod okupacją Watykanu, która trwa już ponad 1000 lat. Nie możemy pozwolić, aby nasza Ojczyzna i nasi rodacy byli pośmiewiskiem całej Europy, która wraca do swoich korzeni (odradzające się rodzime religie w Skandynawii i na Ukrainie). Nie możemy pozwolić, aby problem uczynienia obcego bóstwa królem Polski był ważniejszy od problemów gospodarczych. Nie możemy zostawić naszej Ojczyzny ludziom, którzy są nacjonalistami Watykanu, choć deklarują się jako polscy patrioci.
Zabraniam nazywania się polskim patriotą każdemu, kto wiesza symbol religijny wyżej od polskiego godła (a taką to konfigurację można ujrzeć w wielu szkolnych salach).

Wielu ludzi uwierzyło w propagandę wpajaną już od podstawówki, iż Polska zaczyna się od 966 roku wraz z przyjęciem chrztu. Wielu nie wie, że lansując model Polaka katolika odcina się od własnych korzeni i od
przodków wyznających wielu bogów. Mieliśmy nie gorszą mitologię niż Grecy i Skandynawowie, ale o tym się nie mówi, bo mogłoby to naruszyć tak lansowany wszędzie model Polski wiecznie katolickiej.
 
Zabobon w imię kościelneg totalitaryzmu
Anh pią, 5 paź 2007, 20:34:35

Miliony ofiar Kościoła


Inkwizycja: XIII - XVIII wiek. 1 do 10 milionów zabitych, torturowanych, maltretowanych i sterroryzowanych ("Der Spiegel" 1.6.1998r.)

Wyprawy krzyżowe: XI - XIII wiek. Około 22 milionów zabitych, tysiące niemieckich Żydów (Hans Wollschläger "Die bewaffneten Wallfahrten nach Jerusalem" - "Zbrojne pielgrzymki do Jerozolimy")

"Poganie": IX - XII wiek. W średniowieczu niemieccy królowie i książęta nawracali siłą na wiarę "chrześcijańską" dziesiątki tysięcy germańskich i słowiańskich "pogan" lub okrutnie ich mordowali. Kościół dawał na to swoje błogosławieństwo lub wzywał do "wypraw krzyżowych" przeciwko Słowianom. (Karlheinz Deschner, "Kriminalgeschichte des Christentums" - "Kryminalna Historia Chrześcijaństwa", t. IV, V, VI).

Żydzi: W średniowieczu ciągle miały miejsce krwawe rzezie z tysiącami zabitych, inicjowane przez kościelnych podjudzaczy. Julius Streicher w Procesach Norymberskich odnośnie Holacaustu wyraźnie powołał się na mowy podburzające Marcina Lutra przeciw Żydom (Friedrich Heer, "Gottes erste Liebe" - "Pierwsza miłość Boga")

Zdobycie Ameryki: W ciągu pierwszych 150 lat po podboju Ameryki przez Hiszpanów "w imię Boga" ginie 100 mln ludzi - "największe ludobójstwo wszech czasów" (teolog Boff, "Publik-Forum", 31.5.1991r.)

Katarowie, Waldensi, Husyci, Chrzciciele: Z polecenia Kościoła (również i ewangelickiego) giną tysiące innowierców

"Czarownice": XVI - XVIII wiek. Setki tysięcy ludzi, przede wszystkim kobiet, ginie w okrutny sposób, mniej więcej połowa z tego w Niemczech. Także Luter posyła czarownice na stos. Instrukcje do tej działalności pochodziły od dwóch niemieckich dominikanów opatrzone tytułem "Młot na czarownice" (Hubertus Mynarek, "Die neue Inquisition" - "Nowa Inkwizycja")

Ludobójstwo w Chorwacji: Jeszcze w połowie XX wieku, w latach 1941-1943 w Chorwacji wymordowano około 3/4 miliona ortodoksyjnych Serbów przy dominującym udziale katolickich duchownych i za aprobatą Watykanu [...]. Watykan jest o wszystkim, poinformowany jednak ten krwawy reżim traktuje najwyraźniej w sposób przychylny. Hierarchia katolicka, a w pierwszym rzędzie kapelan wojskowy i zarazem arcybiskup Stepinac (beatyfikowany w 1998 r. przez papieża) wspiera moralnie faszystowski reżim do samego końca (Vladimir Dedijer "Jasenovac - jugosłowiański Oświęcim a Watykan", 1988r.)

Molestowanie seksualne dzieci przez księży i zakonników: Jeszcze po wielu latach lub nawet dziesiątkach lat osoby, które były ofiarami molestowania seksualnego w wieku dziecięcym, cierpią psychicznie z powodu tych upokorzeń. Eksperci szacują, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat w USA spośród 51000 katolickich księży 2000 oskarżonych zostało o wykorzystywanie seksualne. ("Hanauer Anzeiger" 13.7.98r.) Jest to około 4%. W Niemczech prof. Hubertus Mynarek szacuje liczbę pedofilów również w granicach 3 - 5%. (Akty 97, 14.9.1999r.). W Polsce, kraju bardzo katolickim, już nie dziwią kolejne afery pedofilskie z udziałem księży ujawniane przez prasę i telewizję, niestety przestępstwa te i inne z udziałem duchownych są przez sądy traktowane nadzwyczaj łagodnie.

Prześladowania: Obecnie nie można spalić człowieka o niewygodnych poglądach, innym wyznaniu czy nie uznającego władz Kościoła. Ale osoby te są oczerniane, stosuje się wobec nich dyskryminację, wyzywa się je od sekt itp. wzbudzając w ludziach strach i nienawiść, stosuje się wobec nich mobbing, wywiera różnego rodzaju naciski mające zmusić je do dostosowania się do "jedynie słusznych poglądów i religii" lub można je pozbawić pracy. Obecnie Kościół próbuje mieć możliwie największy wpływ na media, takie jak TV czy radio, co mu się udaje. W Polsce z publicznych pieniędzy płaconych również przez ludzi nie będących katolikami finansowanych jest wiele przedsięwzięć związanych z Kościołem.

 
Zabobon w imię rozumu - cz. 4
Anh pon, 15 paź 2007, 19:04:41
/
a w którym miejscu mój średniowieczny przyjacielu mijam się z prawdą?
ach... no, już rozumiem... mijam się z jedyną prawdą, jedynej "prawdziwej" religii! ups, co za wstyd, że tego nie zauważyłem. a wydawało mi się, że bóg dał mi wolną wolę i swobodę myślenia. może tylko mi?...

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,691 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń