Ekumenizm, Chrześcijaństwo, Religia - Ekumeniczny Serwis Informacyjny

Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków

Dobiegła końca największa cykliczna impreza rockowa w kraju - i jak podkreślają organizatorzy - w całej Europie. Przystanek Woodstock został pomyślany jako podziękowanie dla wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Ideowo nawiązuje do pokojowego festiwalu amerykańskiego lat 70’: "Miłość! Przyjaźń! Stop przemocy! Stop narkotykom!". Hippisowskie klimaty dzieci kwiatów są bardzo żywe na polskim zgromadzeniu, także w kulcie marihuany. Polski Woodstock budzi nie mniejsze kontrowersje, co ten amerykański.



"Przystanek Woodstock" to świetny koncert, na którym można usłyszeć muzykę nielubianą w mediach, a naprawdę kapitalną – pisze magazyn muzyczny RUAH. Ma ona ogromną ilość swoich odbiorców, o czym można się przekonać stojąc pod sceną. Poza tym Owsiak wyciąga z domów ludzi, którzy pewnie na żadną inną imprezę by się nie wybrali. Na "Przystanku Woodstock" mają okazję nie tylko dobrze się pobawić, ale i poważniej na siebie popatrzeć.”

Co roku na imprezę Owsiaka przyjeżdża kilkadziesiąt tysięcy osób z całej Polski, a także z Niemiec. Na dwóch scenach występuje kilkudziesięciu artystów z Polski i innych krajów. Uczestnicy rockowej imprezy mogą dojechać na festiwal dodatkowymi składami pociągów, które uruchomiają PKP.

Festiwal nie jest imprezą komercyjną. Artyści dający koncerty robią to za zwrot kosztów podróży.

Tak wielkie zgromadzenie młodzieży nie mogło ujść uwagi Kościoła. Woodstock budzi mieszane uczucia, ale corocznie pojawia się na nim kilkuset ewangelizatorów. Kościół nie mógł pominąć tej młodzieży, która w większości wyznaje katolicyzm. Pod względem frekwencji festiwal wyprzedził lednicką pielgrzymkę ojca Jana Góry. Woodstock Owsiaka podważał ostentacyjnie opinię, że tylko Kościół zdolny jest zgromadzić tak wielu ludzi w jednym miejscu (Jasna Góra).

Jurek Owsiak, charyzmatyczny organizator akcji świątecznej (WOŚP) oraz festiwalu rockowego (Woodstock) jest postacią równie kontrowersyjną, co twórczą – jak to zazwyczaj bywa. Od początku wzbudzał w kręgach kościelnych niechęć. Akcja świątecznej kwesty jest jednorazowa, gromadzi olbrzymie środki, które fundacja Owsiaka przeznacza na zakup sprzętu medycznego. Prace Caritas Polska nie są tak nagłaśniane, a wielokrotnie przebijają działania Owsiaka.

Padały głosy, że czas antenowy wykorzystywany przez Owsiaka, zamieniony w reklamy dałby takie same kwoty, jak jego kwesta. Spekulacje na temat Owsiaka przerwał arcybiskup Życiński. Nazwał on dzieło Jurka Owsiaka dobrem.

Przystanek Woodstock to jednak co innego, niż zimowa kolekta. Dziesiątki tysięcy młodzieży zgromadzone na olbrzymim polu namiotowym jest fenomenem animowanym przez guru, jakim, stał się dla nastolatków Jurek Owsiak. Zagrożenie narkotykami w takiej grupie wzrasta. Owsiak akceptował picie alkoholu na Woodstocku i sam dawał przykład opilstwa. Dla niejednej dziewczyny Woodstock był okazją do inicjacji seksualnej. Rodzicom puszczającym swoje pociechy na tę muzyczną imprezę mogło się to nie podobać.

Otoczenie Woodstock mogło się też nie podobać mieszkańcom miasteczek nawiedzanych przez festiwalowiczów. Owsiak konfliktował się nie tylko z nimi. Zwyzywał dziennikarzy, którym – był czas – że zabronił wstępu na swoją imprezę. Skonfliktował się również z Kościołem. Uznał, że obecność Przystanka Jezus na Woodstocku jest nieuzasadniona i koliduje z klimatem festiwalu. Ewangelizatorzy traktowali młodzież, jak materiał misyjny. Młodzi narzekali na brak prywatności z powodu obecności sióstr zakonnych i kleryków na polu namiotowym.

Ewangelizatorzy, których w tym roku było o połowę mniej niż w zeszłych latach twierdzą, że dzięki nim Woodstock jest bardziej ludzki.

SPLECIONE HISTORIE PRZYSTANKÓW

Woodstockowa historia kręci się od roku 1995. To wtedy w niewielkiej miejscowości nad jeziorem żarnowieckim zgromadziły się sławy polskiego rocka: Myslovitz, IRA i Urszula. Witały je dziesiątki tysięcy fanów. Potem był Szczecin, kilkakrotnie Żary a wreszcie Kostrzyń nad Odrą w diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Tamtejszy biskup pomocniczy, Edward Dajczak (obecny ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski) zainicjował wraz z grupą kleryków obecność na festiwalu ewangelizatorów – jest to Przystanek Jezus.

Mimo, że zarzucano ewangelizatorom, że się podłączają pod frekwencyjny sukces Wodstocku Owsiak akceptował Przystanek Jezus.. . do czasu.

„Chcieli dać świadectwo, że można żyć inaczej - z Bogiem – pisze ks. Andrzsej Draguła w książce, która była reakcją na wyzywające zachowanie Owsiaka wobec Przystanka Jezus. W 1998 roku przyjechało już około 120 młodych ludzi. Właśnie wtedy pojawiła się nazwa "Przystanek Jezus". Taki napis umieszczono na transparencie na polu namiotowym. Wtedy też stanął w tym miejscu krzyż.”

Intencje Przystanku, który przykleił się do Woodstock biskup Dajczak wyjaśniał następująco:

My nie chcemy nagabywać ludzi, aby przyszli do Kościoła. Młodzi z "Przystanku Jezus" idą do innych młodych i mówią im, dlaczego chcą żyć tak, a nie inaczej. I nie chodzi o to, że my, lepsi, idziemy do tych gorszych. W oczach Boga każdy jest tak wiele wart, że tego typu wartościowanie w ogóle nie wchodzi w grę. "Przystankowi Woodstock" nie szczędzono słów krytyki, nazywając go wylęgarnią narkomanów, alkoholików, dealerów itp. Czas zakopać topór wojenny, bo takie opinie nie służą ani jednym, ani drugim. Poza tym są one niepełne i nieuczciwe. I po prostu nieprawdziwe.

Pomimo początkowych perturbacji Przystankowi Jezus udało się porozumieć z Jurkiem Owsiakiem i zupełnie legalnie rozbić swój namiot na terenie Owsiaka. Porozumienie poszło tak daleko, że sam szef WOŚP zachęcał: - Każdy kto przyjdzie na "Przystanek Jezus" spędzi czas dobrze.

Ideowy kontrast obu przystanków kłuł jednak Owsiaka w oczy. Może przesadzili ewangelizatorzy w swojej gorliwości. Konflikt miedzy obu przystankami osiągnął swoje apogeum w 2003 roku. Owsiak nie zezwolił na rozbicie namiotu ewangelizatorów. Tak tłumaczył swoją decyzję:

"Przystanek Jezus" jest elementem konfliktowym. Z jego powodu ciągle musimy nastawiać się na dyskusję, musimy się ciągle niemalże tłumaczyć. -Nie chcę, aby ten namiot, który stał w ubiegłym roku i którego właścicielem jest pan Rydzyk, stał na Przystanku - ten namiot to coś niedobrego, coś złego, ten namiot emanuje czymś niedobrym. Przekonywał: Przystanek Woodstock i Przystanek Jezus to dwie różne filozofie, dwa inne światy, niech szukają sobie miejsca gdzie indziej. I twierdził, że scena krysznowców działa doskonale, nie powoduje konfliktów, pozwala tanio zjeść.

Aprobata Jurka Owsiaka dla sekty krysznowców przy jednoczesnej delegalizacji Przystanka Jezus rozgoryczyła Kościół.

Organizator Przystanka Jezus, ks. Andrzej Draguła wciąż pytał Jurka o powody jego decyzji. Te podane uważał za niewiarygodne.

W Tygodniku Powszechnym doszło do konfrontacji między liderami obu Przystanków. (Tygodnik Powszechny nr 28/2003).

JERZY OWSIAK: - Nie jestem dyplomatą, więc będę walił prosto z mostu: organizacja "Przystanek Jezus" nie spełnia naszych oczekiwań, dlatego Fundacja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy postanowiła w tym roku odrzucić jej prośbę o zgodę na przyjazd do Żar. Nasza współpraca zaczęła się bardzo źle (o tym, że założyliście "Przystanek Jezus", dowiedziałem się z telewizji) i po tych wszystkich latach wcale się nie polepszyła. Po pierwsze, działacie osobno. Po drugie, w swoich wypowiedziach podkreślacie, że nie akceptujecie naszej filozofii i że to właśnie ona jest powodem, dla którego przyjeżdżacie. A nasza filozofia jest prosta: miłość, przyjaźń, muzyka.

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - Jurek, mówmy o konkretach. "Przystanek Jezus" nie ma nic wspólnego z "Naszym Dziennikiem", nie zamawiamy tam tekstów, ani nie utożsamiamy się z tym, co tam o was piszą. (…). Przepraszam, ale sprawiasz wrażenie, jakbyś się obraził przez jeden artykuł czy film.

JERZY OWSIAK: - Wcale się nie obrażam! (…) Bo od samego początku się z tym bujamy: z tymi ciągłymi dyskusjami, co jeszcze "Przystanek Jezus" nam zmaluje: rozbiją się daleko czy blisko, razem czy osobno, postawią płot czy nie. A potem się jeszcze okaże w ostatniej chwili, że mają wielki namiot od księdza Rydzyka. Tłumaczyliście, że nie było innego namiotu - w porządku. Inna sprawa, że wyglądał jak meczet… (…). Wytłumacz mi, jak to jest: przyjeżdżają na Woodstock młodzi księża, jesteśmy z nimi na "ty", rozumiemy się. Ale są ludzie, którzy ciągną za sznurki u góry, wykorzystują ich pracę, i już z góry wiedzą, jak ocenić to, co się wydarzy. "Przystanek" będzie za miesiąc, a oni już wiedzą. Pamiętasz wypowiedź prymasa Glempa sprzed dwóch lat? "Przystanek błoto"...

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - Nie mogę odpowiadać za wszystko, co się pisze i mówi o "Przystanku Woodstock" w Kościele. Poza tym sugerujesz, że są naciski z góry. Słowo daję, że nie ma.

Na pewno podczas poprzednich "Przystanków" popełniliśmy wiele błędów. Dziś wiem, że błędem była oddzielna scena, ogrodzenie, namiot, ale te doświadczenia mamy już za sobą. W 1999 roku, kiedy zbudowaliśmy oddzielną scenę, niewątpliwie mogło to wyglądać jak konfrontacja, mimo iż próbowaliśmy tłumaczyć, że konfrontacją nie jest. W 2000 roku naszej sceny już nie było, w 2001 po prostu pojawiliśmy się na placu. Wreszcie w 2002 roku podeszliśmy do sprawy tak, jak - wydaje mi się - należało. Ty jesteś gospodarzem, napisaliśmy do Ciebie oficjalne pismo, że chcemy mieć namiot, rozstawić się tu i tu. Dostaliśmy zgodę, byliśmy cały czas w kontakcie, podczas imprezy nie wyczuwałem żadnych napięć. Ewangelizatorzy byli wśród ludzi, gadali, słuchali, mieszkali z nimi. To wszystko, co mieli tam do zrobienia.

JERZY OWSIAK: - Zlądujmy jeszcze raz na metę. "Przystanek Woodstock" wymyśliła Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jako organizatorzy wzięliśmy na siebie ogromne ryzyko, nawet więzienia, jeśli dojdzie do jakiejś tragedii. Wzięliśmy na siebie duże koszty, żeby ludziom stworzyć całe zaplecze. "Przystanek Jezus" wszedł w to z butami i ludzie mu to pamiętają.

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - Ludzie pamiętają, czy Ty pamiętasz?

JERZY OWSIAK: - Nie stawiaj sprawy w ten sposób, bo za chwilę zacznę się czuć winny. A my obaj ponosimy odpowiedzialność: Ty za to, że na "Przystanek Jezus" przyjeżdżają nieprzygotowani ludzie. Zakonnice, które podziwiam, które siedziały kilka lat w klasztornej celi, piszą potem, że widziały przedsionek piekła. Nie wiedzą, że czasem trzeba jakiemuś koleżce powiedzieć: "stary, zamknij się, bo cię pierdolnę, jak będziesz rozrabiał". (…).

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - A jak się można uczyć młodzieży inaczej niż będąc z nią?

JERZY OWSIAK: - Na pewno nie puszczając do niej oko i grając swojaków, bo ludzie czują, że to wysilone. I na pewno nie traktując ją z góry, z nastawieniem, że przyjeżdżacie pomóc tym gorszym i brudnym.

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - Gralibyśmy swojaków, gdybyśmy zdjęli sutanny, co nam radzisz. Co się zaś tyczy traktowania z góry: gdybyśmy to robili, ludzie kazaliby nam spadać. I mieliby rację. Ewangelizatorzy doskonale wiedzą, że są tacy sami jak wszyscy inni. Też mają swoje zakręty, swoje życiowe smrody. Na organizowanych przed "Przystankiem" rekolekcjach w Kunicach biskup Edward Dajczak mówi: "Pamiętajcie, że idziecie do ludzi z pełnym szacunkiem, a nie lepsi do gorszych. Jedyne, co może was odróżnia, to fakt, że Pan Bóg was znalazł. Tamtych może jeszcze nie znalazł. I idziecie po to, żeby im powiedzieć, że jeszcze może ich znaleźć". To jest wszystko. Nie ma żadnego my-wy.

JERZY OWSIAK: - A ja po tysiącach rozmów z ludźmi mówię, że jest my-wy. "Mnie ktoś wybrał, i ja teraz spróbuję wyciągnąć cię na mój poziom". (…).

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - A czy krisznowcy przyjeżdżają się bawić?

JERZY OWSIAK: - Oczywiście, że nie.

KS. ANDRZEJ DRAGUŁA: - To dlaczego do nas masz żal, że przyjeżdżamy robić swoją robotę, a do nich nie?

JERZY OWSIAK: - No, nie dogadamy się. Powtórzę: zaszłości, nie zaszłości, nie chcemy Was jako organizacji "Przystanek Jezus". Nie chcemy, żebyście rozstawiali duży namiot, budowali scenę. Ale przecież nie zabraniam Wam przyjechać i rozbić namioty na polu. A może właśnie potrzebujecie trochę pokory, zagryzienia zębów i przełknięcia gorzkiej pigułki? Jeżeli jesteście tacy wspaniali i tyle chcecie zrobić, to przyjdźcie po cichutku i róbcie swoje. To jest teren otwarty. Nie stanę i nie powiem: wynoście się, nawet jak przyjdzie 1800 księży. (…). Powiedzmy, że w tym roku odbiła mi palma.

DZIŚ

Jest 5 sierpnia 2007 roku. W Kostrzynie nad Odrą zagrał XIII Przystanek Woodstock. Na wstępie tegorocznej imprezy Jurek Owsiak zastrzegł, że może to być ostatni Woodstock. Organizacja Woodstocku pochłania 2 miliony złotych. Pieniądze, za które można by kupić sprzęt medyczny.

Owsiakowi brakuje sponsorów, ale nie pomysłów.

Jako pierwszy wyszedł na scenę zespół Gang Olsena. Zespoły występowały do ok. trzeciej nad ranem. Tak przez kilka dni. Jerzy Owsiak otwierając festiwal powiedział: "Tu jest Polska, wszędzie jest Polska!".

Z soboty na niedzielę po koncercie Comy, zespołu który otrzymał "Złotego bączka" za występ na ubiegłorocznym Przystanku, na dużej scenie wieczorem zaprezentowali się Mahawatar z USA, Jamaica Reggae Project z Jamajki i Indos Bravos. Słuchacze Akademii Sztuk Przepięknych pod przewodnictwem Stanisława Soyki zaśpiewali jego "Tolerancję".

Na finał pierwszego dnia festiwalu zagrali muzycy z Acid Drinkers obchodzący 18-lecie istnienia. Wcześniej obok polskich zespołów zagrały grupy z Niemiec i USA.

Przystanek Woodstock to nie tylko ogromna dawka muzyki. Odbywa się tu też wiele innych wydarzeń - sportowych i kulturalnych. Goście festiwalu mogą zapoznać się również z charytatywną działalnością Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz innych organizacji pozarządowych.

Po ubiegłorocznym sukcesie akcji oddawania krwi na Przystanku, Polski Czerwony Krzyż i w tym roku czekał na honorowych dawców. Do dyspozycji uczestników festiwalu, chcących podzielić się z innymi swoją krwią, było pięć ambulansów i stanowiska w namiotach.

Cztery regionalne centra krwiodawstwa i krwiolecznictwa zorganizowały 28 stanowisk do przetaczania krwi. Pierwszego dnia tej akcji zgłosiło się 400 osób. W ubiegłym roku przez trzy dni było ich ok. 700.

Młodzi dowiedzieli się co to jest Darfur. W sobotę wieczorem na woodstockowym polu bawiło się kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Gdy na scenę weszli Owsiak i wolontariusze Amnesty International woodstockowe pole na minutę zamarło. Ludzie położyli się na ziemi. Chcieli pokazać światu, ilu sudańczyków zginęło w afrykańskim Darfurze.

Imprezie rockowej Owsiaka towarzyszył sport i warsztaty umiejętności artystycznych. To przejawy nowej formuły festiwalu. Ma być on – według zamierzeń organizatora – bardziej elitarny, wyważony.

W tym roku podczas festiwalu nie zabrakło tradycyjnego już turnieju piłkarskiego, organizowanego przez antyrasistowskie stowarzyszenie "Nigdy więcej". To nie jedyny akcent sportowy podczas festiwalu.

Do Kostrzyna dotarła sztafeta biegaczy z Knurowa i Warszawy. Kilkudziesięciu biegaczy pokonało ok. 500 km, by po spotkaniu w Słubicach wspólnie wbiec przed scenę Przystanku.

Na Woodstock nie zabrakło też cyklistów. Ponad 300 km pokonali rowerzyści z Kalisza, by uczcić 750-lecie ich miasta oraz 15-lecie działalności WOŚP. Chrześcijański Klub Motocyklowy Boangers jak zawsze rozbił na woodstockowym terenie swoją wioskę. Tam mogą się zatrzymać wszyscy fani dwóch kółek. W sobotę ulicami Kostrzyna przejechała parada motocyklistów, którzy zjechali na festiwal.

Beniaminkiem Owsiaka jest Akademia Sztuk Przepięknych... To miejsce spotkań uczestników festiwalu z ciekawymi ludźmi, warsztatów muzycznych i plastycznych oraz wielu innych niekonwencjonalnych przedsięwzięć. Wśród zaproszonych do ASP gości, nazywanych w niej profesorami, znaleźli się m.in. aktorka Anna Dymna, dziennikarze Tomasz Lis i Tomasz Sekielski.

Młodzież najbardziej chwaliła sobie spotkanie z pisarką, Dorotą Masłowską (nagroda Nike).

Posłanka Joanna Senyszyn powiedziała, że kobieta powinna mieć odwagę powiedzieć otwarcie, że dokonałam aborcję? – zapytała Masłowską jedna z uczestniczek spotkania. - Powiedziałabyś?

- Nie lubię dostawać gotowców do myślenia. Chociaż nie jestem konserwatywna, nie przyjmuję takich gotowych recept, jakie podaje posłanka Senyszyn. Nie powiedziałabym, że zrobiłam aborcję.

PRZYSTANEK JEZUS

Owsiak ostygł. Ostudził go arcybiskup Życiński. Lubelski metropolita zawsze bronił Owsiaka i zachęcał swoich diecezjan do hojności na rzecz WOŚP. Nigdy nie traktował akcji Owsiaka jako konkurencji. Owsiak docenił życzliwość abp., zrozumiał też że na dłuższą metę nie może postponować Przystanka Jezus i generować kolejnych wrogów Woodstock.

Pomysł metropolity lubelskiego, z którym osobiście się spotkał, by wyjść z impasu na linii on – środowiska katolickie polegał na bardziej ekskluzywnym potraktowaniu akcji ewangelizacyjnej. To nie my wychodźmy do młodych vel narzucajmy się im. Niech oni przyjdą do nas.

Przyszli w liczbie kilkuset osób, wśród nich wielu ewangelizatorów. Arcybiskup, człowiek dialogu popisał się elokwencją. - Świat się zmienia mówił do zgromadzonych w namiocie. Są środowiska, które nie mogą się w nim odnaleźć, więc szukają wroga. Tak było z marksistami, którzy walczyli z wrogami klasowym, kułakami. Zamiast wartości, lepiej szukać wrogów. Niektórym właśnie to zostało z marksistowskiego myślenia.

Owsiak mógł być usatysfakcjonowany. Miał przy sobie tę część Kościoła, która nie lubi Rydzyka. Czy spotkanie Życińskiego z Owsiakiem to coś więcej niż pakt przeciwko wspólnemu wrogowi? Z pewnością.

Woodstock nie akcentuje już krysznowców. Owsiak powrócił - dzięki Życińskiemu - do religii monoteistycznych.

Nowością na Woodstocku była inicjatywa "Dialog trzech kultur". To cykl spotkań z liderami trzech religii. Młodzi ludzie mieli okazję porozmawiać z przywódcą islamskim, naczelnym rabinem Polski i metropolitą lubelskim.

Akces do Przystanka Jezus zgłosiło 400 osób. To połowa mniej niż w ubiegłym roku. Na Woodstock zawitał ks. bp Edward Dajczak, a w niedzielę odprawił Mszę św. wieńczącą akcję ewangelizacyjną na Woodstock ks. bp Paweł Socha.

Przystanek miał swój konkretny i ciekawy program duszpasterski. Każdy dzień przebiegał pod innym hasłem. W poniedziałek rozważany był temat: "Zobacz kim jesteś w oczach Boga" odwołując się do Księgi Genesis. We wtorek - kontemplacja pod hasłem: " Zobaczyć grzech jako odwrócenie od Boga". Kolejny dzień - to "Spojrzeć oczami Jezusa, który pozwala widzieć miłość Boga i uzdalnia do patrzenia na siebie, drugiego człowieka i cały otaczający świat".

Dla grona ewangelizatorów najważniejszym miejscem był Kościół, gdzie trwała nieustannie adoracja Najświętszego Sakramentu. Każdy mógł tu przyjść i się pomodlić.

Pod Woodstockowym krzyżem nieustannie trwały modlitwa, śpiew. Wiele osób przychodziło, by porozmawiać, lub sprawdzić co dzieje się na polu Przystanka Jezus. Na twarzach zauważyć można było radość z tego, że „Ci od Jezusa są na polu” – twierdzą ewangelizatorzy.

W godzinach wieczornych razem z grupą flagowych, zapleczem muzycznym ewangelizatorzy wyruszali na pole Woodstock, aby dać świadectwo wiary. Byli podzieleni na dwie grupy robocze. W mniejszych podgrupach odbywały się praktyczne zajęcia.

Bardziej doświadczeni misjonarze przygotowywali scenki, pantomimy, śpiewy i tańce.

„Alleluja ! Jezus Żyje! Przed Jezusem się nie skryjesz”, „Alleluja ! Bóg Cię kocha! Niezła z tego jest radocha !, Nawet skrzynka spirytusa, nie zastąpi Ci Chrystusa” – takie zawołania towarzyszyły ewangelizacji.

Po pierwszym (pełnym ) dniu na Przystanku Jezus na polu namiotowym widoczne jest znaczne zmęczenie uczestników – pisze jedna z uczestniczek ewangelizacji. Bardzo szybko zapadła cisza, każdy chce wykorzystać jak najlepiej czas przeznaczony na sen… bo jutro… znów jak dziś.. o godzinie 7.30 Przystanek Jezus rozpocznie swój dzień wspólną modlitwą – kończy swoją relację dziewczyna.

O odwilży jaka zapanowała między Przystankiem Jezus a Woodstockiem może świadczyć rozegrany mecz zakończony wynikiem osiem do zera dla piłkarzy Przystanka Jezus .To kolejna wygrana ewangelizatorów. W ubiegłym roku zwyciężyli 6:0.

Rzecznik prasowy WOŚP Krzysztof Dobies gorąco pogratulował zwycięstwa rywalom i obiecał, że w przyszłym roku, jeżeli tylko festiwal będzie się odbywał, na pewna znowu postarają się zagrać, tym razem wygrywając.

Media katolickie (np. KAI) ciepło się wyrażały o inicjatywie Owsiaka. Tej zmiany nastawienia do swojego Woodstocku oczekiwał Jurek.

OCENA PRZYSTANKU WOODSTOCK I PROWADZONE TAM EWANGELIZACJI

Jurka Owsiaka rozwścieczyła z pewnością krytyka części środowisk katolickich. Ekstremalnym jej przejawem był dokument nakręcony przez telewizję Trwam. Pokazano tam Woodstock z nieprzyjemnej strony: ludzi tarzających się w błocie, małoletnich pijących piwo, dziewczyny śpiące w objęciach chłopaków.

Owsiak wytoczył sprawę telewizji Trwam i wygrał. Dokument skrytykowała również Rada Etyki Mediów.

Mimo, że Owsiak dużo robi, by młodzież nie brała narkotyków i nie upijała się (wdraża programy antynarkotykowe) to faktem jest, że na festiwal legalnie dostarczany jest alkohol, dealerzy narkotyków nie próżnują a młodzież czuje się czasami zbyt swobodnie. Krytyka imprezy nie jest więc bezpodstawna. Owsiak robi dużo dla zapewnienia bezpieczeństwa młodzieży, ale mógłby robić jeszcze więcej, by rodzice nie obawiali się puszczać na nią swoich dzieci. Przeszkadza mu w tym jednak jego własna ideologia. Gładkie tezy o tolerancji to zbyt mało jak na edukacyjną wokandę. Przystankowi Woodstock brakuje wyrazistszych wartości, których nie zastąpią ogólniki.

Przyklejona Woostockowi łatka wywrotowego i immoralnego zgrupowania – niesprawiedliwa, ale nie bezzasadna - hamuje dobroczyńców imprezy. Zarówno rodzice jak sponsorzy wywierają na organizatorów Festiwalu presję, by miał on bardziej edukacyjny i moralny charakter. Owsiak musi się z tymi żądaniami liczyć. To rodzice decydują o kierunku wychowania swoich dzieci. Dosyć płytki paradygmat liberalny, jakim kieruje się autor tej imprezy jest już niewystarczający.

Na Woodstocku mimowolnie dochodzi do największej współczesnej konfrontacji: laickiego humanizmu reprezentowanego przez Owsiaka z humanizmem chrześcijańskim. Ten pierwszy jest oficjalną ideologią Woodstocku. Ten drugi próbuje od lat nieoficjalnie zaistnieć, prawie tak jak we współczesnej Europie.

Co z Przystankiem Jezus? Czy formuła dotychczasowej ewangelizacji nie przeżyła się? Arcybiskup Życiński rzucił dyskretne wyzwanie ewangelizatorom. Czy można je odczytać następująco: dialogujcie zamiast ewangelizować?

Jedno jest pewne: najważniejsza jest obecność żywych świadków wiary. To ich widząc - siostry zakonne, oddanych Jezusowi kleryków i świeckich: dziewczęta i chłopców wiernych zasadom Ewangelii - młodzi ludzie zabierają obraz Kościoła do swoich domów. I oprócz przeżycia estetycznego przeniosą w sobie jakiś odłamek duchowości.

Owsiak otworzył Woodstock na dialog. W przestrzeni dialogu między religijnego i dialogu z młodymi chrześcijański humanizm miałby się odnaleźć na Woodstocku. Czy to za mało, czy wystarczająco dużo?

Misja chrześcijańska wychodzi poza dialog i głosi Chrystusa, jako prawdę. Owsiak nie musi się wstydzić festiwalu, który zaproponuje młodym duchowość. Jeśli to zrozumie będzie naprawdę wielki. Lecz, żeby to zrozumieć potrzebne jest spojrzenie na człowieka głębsze aniżeli to proponowane z poziomu li tylko tolerancji i wezwania do bycia dobrym dla innych.

Pytanie bogatego młodzieńca: kto jest dobry? - na Woodstocku pozostaje bez odpowiedzi. Przydałoby się więcej przychylności Owsiaka dla ewangelizatorów. Może zachęta rzucona z trybuny do poszukiwania głębszego sensu życia, głębszego niż doczesność byłaby wyzwaniem na miarę Woodstock odnajdującego swoją duszę.

 

Maria Czerw



Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków | 9 komentarzy
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków
maxurd pon, 6 sie 2007, 13:29:00
Bardzo ciekawy art. Bardzo dziekuje za ten tekst:) . Nigdy nie bylem na tym festiwalu i moze nie bede mial okazji, ale slyszy sie o nim tyle zlego co dobrego. Fajnie wiedziec, ze sa tam ludzie, ktorzy sa gotowi wiecej pokazac niz gadac i oceniac:)

---
Dwie rzeczy są nieskonczenie wielkie. Glupota ludzka i Boze milosierdzie

 
Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków
Dezerter wto, 7 sie 2007, 22:45:10

Maxudr

za rok pakuj plecak i w droge - jeśli lubisz muzykę to na pewno!! nie będziesz żałował

Artykół dobry, mądry , wyważony, obiektywny

końcówka nieco naiwna , ale próbować trzeba :-)

Autorka zapomniała o jednym - wartości już są promowane na Przystanku i to nie tylko

tolerancja "miłość, przyjaźń, ale również ze sceny leci nie tylko muzyka , ale również tekst!

i to przekazywany przez autentycznych idoli - bo to dla nich wkońcu ci ludzie tam przyjeżdrzają!

Posłuchajcie sobie tekstów Vavamaffin, Habakuka, Izraela czy Maleo - prawie połowa tekstów reggae jest o Bogu czy duchowości i ci co nie znzją ich niech mi uwierzą na słowo , że jeden występ Maleo czy Vavamaffin robi taką samą "robotę " jak cały Przystanek Jezus. Potrzebny jak najbardziej i zawsze tych "ludzi w mundurach" podziwiałem za odwagę.

 

A ci którzy widzą zgniliznę na Woodstock niech przejdą się na pierwszą z brzegu dyskotekę to zmienią zdanie!

peace and love

siostry i bracia

---
Nie czyńcie tak jak ci przeciw którym występujecie

 
Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków
czytelnik.1 śro, 8 sie 2007, 19:04:04

Całe szczęście że ten przystanek woodstock się już kończy. Z roku na rok coraz mniej osób tam przyjeżdżało. Widać że ta demoralizujaca impreza się powoli przejadła. Ciekawe że Owsiakowi przeszkadzał Przystanek Jezus a nie przeszkadzała mu bardzo niebezpieczna sekta kryszny, która tam werbował swoje ofiary pod opiekuńczymi skrzydłami Owsiaka.

Swoją drogą ciekawe czy ludzie, którzy daja datki podczas Orkiestry wiedzą że w ten sposób sponsorują przystanek woodstock ?

 
Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków
perelka czw, 9 sie 2007, 03:50:30
Po co Kosciol pcha sie tam gdzie go nie chca? Owsiak jest kontrowersyjny i nie w kazdym budzi sympatie - osobiscie go nie lubie i nigdy nie bralem udzialu w zadnej z jego akcji - ale jesli ludzie maja jakas idee, chca cos zrobic i wierza ze robia dobrze to po co sie tam pchac z buciorami? Czy po to zeby udowodnic ze czynienie dobra nie ma prawa sie udac bez Kosciola? Czy taka nachalnosc nie kompromituje Kosciola? Czy takie pomysly ja "Przystanek Jezus" nie kompromituja chrzescijanstwa? Jeszcze tylko brakuje zeby ksieza zaczeli sprzedawac w tych namiotach spiewajace Jezusy albo naklaniac dzieciarnie do podpisywania bzdurnych krucjat trzezwosci albo czystosci (wcale zreszta nie zdziwilbym sie gdyby okazalo sie ze tak sie wlasnie dzieje).
Dajcie tym ludziom spokoj. W tym kraju strach otworzyc konserwe bo moze sie okazac ze siedzi tam Jezus. Religia to nie wszystko. Ludzie maja prawo do tego zeby od niej  odpoczac.

 
Woodstock - Jezus. Historia dwóch przystanków
kilem0 czw, 16 sie 2007, 17:55:32

Byłem na Woodstocku, widziałem pijanych ludzi leżących na ziemi, widziałem jak kupowali alkohol w tzw "wiosce piwnej" za okazaniem dowodu osobistego.. Byłem na polach lednickich, widziałem pijanych ludzi leżących na ziemi, widziałem jak wyciągali piwo z plecaków.. wszędzie znajdą się czarne owce...

 

Szukaj

Polecamy





EWST.pl
Senior.pl
e-commerce.pl
com-media.pl
egospodarka.pl

Facebook

Patronat Kosciol.pl


Piotr Lorek, Motyw wygnania a doktryna piekła w Nowym Testamencie


Gorące tematy



  • Wielkanoc
  • In vitro
  • Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja
  • Lustracja
  • Kreacjonizm i ewolucjonizm
  • Harry Potter
  • Pedofilia i molestowanie
  • Aborcja
  • Eutanazja
  • Homoseksualizm
  • Unieważnienie, stwierdzenie nieważności małżeństwa
  • Menu Użytkownika





    Nie masz jeszcze konta? Załóż sobie Nowy Użytkownik
    Nie pamiętasz hasła?

    Sonda

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    Czy uważasz że decyzja Benedykta XVI o zdjęciu ekskomuniki z lefebrystycznych biskupów była słuszna?

    •  Tak
    •  Nie
    •  Nie mam zdania
    0
    Wyniki
    | 10,494 głosów | 9 komentarzy

    Wydarzenia

    W najbliższym czasie nie ma żadnych wydarzeń